Od siebie dodam coś na temat awaryjności. Piszecie, że dyski te, dzięki konstrukcji, są w stanie wytrzymać więcej niż dyski tradycyjne, dlatego poleca się je do laptopów.
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em? Luty bezołowiowe vs większa wytrzymałość? Generalnie w przypadku SSD wydaje mi się, że jest więcej połączeń lutowanych niż przy dyskach tradycyjnych, które mają małe pcb, a często silnik jest łączony taśmami na wtyk
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Tylko że nawet luty ROHS-owe są dużo wytrzymalsze od części mechanicznych. A już w trakcie działania urządzenia to bez porównania.
Od siebie dodam coś na temat awaryjności. Piszecie, że dyski te, dzięki konstrukcji, są w stanie wytrzymać więcej niż dyski tradycyjne, dlatego poleca się je do laptopów.
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em? Luty bezołowiowe vs większa wytrzymałość? Generalnie w przypadku SSD wydaje mi się, że jest więcej połączeń lutowanych niż przy dyskach tradycyjnych, które mają małe pcb, a często silnik jest łączony taśmami na wtyk
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Ale o co Ci chodzi, te luty mają problemy przy dużych zmianach temperatur, dlatego początkowo taki problem był (w sumie nadal jest ale mniejszy ze względu na inny stop) przy kartach graficznych. Przy wysokich, luty są bardziej plastyczne i jak się schłodzą zaczynają się powoli problemy (mikropęknięcia), później brak łączenia, itp. Dyski, szczególnie SSD, nawet w kompletnie nie wentylowanej obudowie lub laptopie utrzymują temperatury w przedziale 30-50 a same wahania są dość małe. Dyski SSD tworzą idealne warunki dla tego typu lutów, stała temperatura w okolicach 40 stopni. W ogóle mi się wydaje, że tutaj używa się jeszcze czegoś gorszego, bo przecież dyski i tak nie będą pracować przy zbyt wysokich temperaturach. Awaryjność głównie dotyczy problemów z kontrolerami, które są rozwiązaniami dość nowymi i swoje wpadki jeszcze zaliczą. Na co bardziej by były dyski SSD narażone to bym powiedział, że duże wahania/zaniki napięcia.
Od siebie dodam coś na temat awaryjności. Piszecie, że dyski te, dzięki konstrukcji, są w stanie wytrzymać więcej niż dyski tradycyjne, dlatego poleca się je do laptopów.
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em? Luty bezołowiowe vs większa wytrzymałość? Generalnie w przypadku SSD wydaje mi się, że jest więcej połączeń lutowanych niż przy dyskach tradycyjnych, które mają małe pcb, a często silnik jest łączony taśmami na wtyk
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Jeżeli nie wybierasz się z laptopem na wojnę albo nie bierzesz udziału w ekspedycji naukowej do dżungli amazońskiej czy na Antarktydę, to dla mnie pytania nie było
Od siebie dodam coś na temat awaryjności. Piszecie, że dyski te, dzięki konstrukcji, są w stanie wytrzymać więcej niż dyski tradycyjne, dlatego poleca się je do laptopów.
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em? Luty bezołowiowe vs większa wytrzymałość? Generalnie w przypadku SSD wydaje mi się, że jest więcej połączeń lutowanych niż przy dyskach tradycyjnych, które mają małe pcb, a często silnik jest łączony taśmami na wtyk
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Jeżeli nie wybierasz się z laptopem na wojnę albo nie bierzesz udziału w ekspedycji naukowej do dżungli amazońskiej czy na Antarktydę, to dla mnie pytania nie było
Ja bym napisał właśnie odwrotnie, jeżeli wybierasz się na wojnę, bierzesz udział w ekspedycji naukowej do dżungli amazońskiej czy na Antarktydę, to SSD jest lepszym wyborem niż HDD. Odporny na wstząsy, lepiej reaguje na skrajne temperatury i wilgotność powietrza.
Tą awaryjność masz w % przecież. Choćby było ich 10000 milionów, to 0.5% nadal będzie 0.5%. Chyba że by gafę na skalę Seagate'a walnęli. Bo w SSD siedzi sama elektronika, a jest takie powiedzenie, że 'dobrze wykonana elektronika jest w 100% niezawodna'. Mogą jedynie zepsuć partię flashek, albo zabudżyć firmware (z czego to pierwsze jest znikomo prawdopodobne).
Akurat odnośnie awaryjności to SSD niszczą HDD w przedbiegach, podobnie jak z czasem dostępu.
Ale zobaczymy jak będzie z tymi dyskami za 3,4 czy 5 lat.
Talerzowce z powodzeniem działają po kilka lat. Mam np. 7 letni dysk 250 GB, który najpierw był dyskiem na system i dokumenty a teraz pełni rolę takiego tymczasowego folderu na pliki pobrane z sieci i tym podobne pierdoły.
Ciekawa jak po takim czasie sprawował by się dysk SSD?
Co ty za pierdoły opowiadasz............. 7 lat? Pokaż mi dysk 250 GB z 2004 roku który masz
Ale zobaczymy jak będzie z tymi dyskami za 3,4 czy 5 lat.
Talerzowce z powodzeniem działają po kilka lat. Mam np. 7 letni dysk 250 GB, który najpierw był dyskiem na system i dokumenty a teraz pełni rolę takiego tymczasowego folderu na pliki pobrane z sieci i tym podobne pierdoły.
Ciekawa jak po takim czasie sprawował by się dysk SSD?
Co ty za pierdoły opowiadasz............. 7 lat? Pokaż mi dysk 250 GB z 2004 roku który masz
Mam podobny dysk u siebie, zakupiony jakoś 2006. Barracuda, ale nie pamiętam już która. Obecnie ma 5 lat. Spokojnie, HDD potrafią działać latami o ile ich się nie kopie...jeden z moich dysków śmiga od 2001 - 40GB U6, też Barracuda, a z antycznych komputerów stosunkowo niedawno wymontowałem dysk 8GB (Mitsumi czy coś podobnego), który do dziś działa.
Opson, to fakt. Rzecz sprowadza się tylko do odpowiedniej wentylacji, do jakiegoś bardziej ostrożnego obchodzenia się z komputerem bo jeśli taki dysk non stop będzie latać to bankowo nie wytrzyma.
Mam trochę starych dysków (roczników z pamięci nie podam, jest tam np. WD 400MB) i działają, choć ostatnio więcej leżą na półce, bo zastąpiły je pojemniejsze i szybsze.
Są to między innymi:
-barracuda II 10GB (kupiona chyba na jesieni 2000, siedzi u siostry i chyba ciągle używana)
-fujitsu 6GB (kwiecień 2000)
-WD 40GB (marzec 2003)
-barracuda 7200.9 160GB (niedawno zmieniony na F4 320GB) (październik 2006)
-samsung 160GB (nadal działa jako systemowy) (nie chce mi się grzebać w obudowie)
Koledzy dyski SSD do 2013 roku stanieją. O wydajności Intela nie ma co dyskutować, jest zbyt wiele zmiennych - w waszym kompie może działać lepiej lub gorzej - możecie trafić na egzemplarz z lepszymi kościami flash lub gorszymi to wszystko statystyka... Swoją drogą polecam dysk SSD od RunCore.eu. Jak się dogadacie to i ceny są fajne, a dyski są ok. Właściciel zna się na rzeczy i generalnie równy gość.
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em?
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Tylko że nawet luty ROHS-owe są dużo wytrzymalsze od części mechanicznych. A już w trakcie działania urządzenia to bez porównania.
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em?
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Ale o co Ci chodzi, te luty mają problemy przy dużych zmianach temperatur, dlatego początkowo taki problem był (w sumie nadal jest ale mniejszy ze względu na inny stop) przy kartach graficznych. Przy wysokich, luty są bardziej plastyczne i jak się schłodzą zaczynają się powoli problemy (mikropęknięcia), później brak łączenia, itp. Dyski, szczególnie SSD, nawet w kompletnie nie wentylowanej obudowie lub laptopie utrzymują temperatury w przedziale 30-50 a same wahania są dość małe. Dyski SSD tworzą idealne warunki dla tego typu lutów, stała temperatura w okolicach 40 stopni. W ogóle mi się wydaje, że tutaj używa się jeszcze czegoś gorszego, bo przecież dyski i tak nie będą pracować przy zbyt wysokich temperaturach. Awaryjność głównie dotyczy problemów z kontrolerami, które są rozwiązaniami dość nowymi i swoje wpadki jeszcze zaliczą. Na co bardziej by były dyski SSD narażone to bym powiedział, że duże wahania/zaniki napięcia.
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em?
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Jeżeli nie wybierasz się z laptopem na wojnę albo nie bierzesz udziału w ekspedycji naukowej do dżungli amazońskiej czy na Antarktydę, to dla mnie pytania nie było
Tutaj małe pytanie: co z ROHS'em?
Of koz to tylko moja dywagacja, wszak tutaj każda kość jest lutowana
Jeżeli nie wybierasz się z laptopem na wojnę albo nie bierzesz udziału w ekspedycji naukowej do dżungli amazońskiej czy na Antarktydę, to dla mnie pytania nie było
Ja bym napisał właśnie odwrotnie, jeżeli wybierasz się na wojnę, bierzesz udział w ekspedycji naukowej do dżungli amazońskiej czy na Antarktydę, to SSD jest lepszym wyborem niż HDD. Odporny na wstząsy, lepiej reaguje na skrajne temperatury i wilgotność powietrza.
Tą awaryjność masz w % przecież. Choćby było ich 10000 milionów, to 0.5% nadal będzie 0.5%. Chyba że by gafę na skalę Seagate'a walnęli. Bo w SSD siedzi sama elektronika, a jest takie powiedzenie, że 'dobrze wykonana elektronika jest w 100% niezawodna'. Mogą jedynie zepsuć partię flashek, albo zabudżyć firmware (z czego to pierwsze jest znikomo prawdopodobne).
Akurat odnośnie awaryjności to SSD niszczą HDD w przedbiegach, podobnie jak z czasem dostępu.
Ale zobaczymy jak będzie z tymi dyskami za 3,4 czy 5 lat.
Talerzowce z powodzeniem działają po kilka lat. Mam np. 7 letni dysk 250 GB, który najpierw był dyskiem na system i dokumenty a teraz pełni rolę takiego tymczasowego folderu na pliki pobrane z sieci i tym podobne pierdoły.
Ciekawa jak po takim czasie sprawował by się dysk SSD?
Co ty za pierdoły opowiadasz............. 7 lat? Pokaż mi dysk 250 GB z 2004 roku który masz
Ale zobaczymy jak będzie z tymi dyskami za 3,4 czy 5 lat.
Talerzowce z powodzeniem działają po kilka lat. Mam np. 7 letni dysk 250 GB, który najpierw był dyskiem na system i dokumenty a teraz pełni rolę takiego tymczasowego folderu na pliki pobrane z sieci i tym podobne pierdoły.
Ciekawa jak po takim czasie sprawował by się dysk SSD?
Co ty za pierdoły opowiadasz............. 7 lat? Pokaż mi dysk 250 GB z 2004 roku który masz
Mam podobny dysk u siebie, zakupiony jakoś 2006. Barracuda, ale nie pamiętam już która. Obecnie ma 5 lat. Spokojnie, HDD potrafią działać latami o ile ich się nie kopie...jeden z moich dysków śmiga od 2001 - 40GB U6, też Barracuda, a z antycznych komputerów stosunkowo niedawno wymontowałem dysk 8GB (Mitsumi czy coś podobnego), który do dziś działa.
Opson, to fakt. Rzecz sprowadza się tylko do odpowiedniej wentylacji, do jakiegoś bardziej ostrożnego obchodzenia się z komputerem bo jeśli taki dysk non stop będzie latać to bankowo nie wytrzyma.
Są to między innymi:
-barracuda II 10GB (kupiona chyba na jesieni 2000, siedzi u siostry i chyba ciągle używana)
-fujitsu 6GB (kwiecień 2000)
-WD 40GB (marzec 2003)
-barracuda 7200.9 160GB (niedawno zmieniony na F4 320GB) (październik 2006)
-samsung 160GB (nadal działa jako systemowy) (nie chce mi się grzebać w obudowie)
Edit: dodane daty.