Są tacy którzy kupują SSD, bo dzięki szybszemu komputerowi mogą więcej zarobić, i wtedy ta inwestycja ma szansę się szybko zwrócić.
Wątpię jednak w sensowność kupowania SSD do domu, ceny SSD spadają tak szybko w porównaniu do innych podzespołów, że opłaca się zaczekać.
Ponadto ze względów technologicznych wkrótce nastąpi powrót do lepszych pamięci flash SLC, nie mam zaufania do pamięci która przechowuje kilka bitów w jednej komórce pamięci, wiedząc że jest ona kondensatorem który się powoli rozładowuje.
Niedawno musiałem oddać do naprawy swojego laptopa, w którym po dwóch latach padła pamięć Flash z BIOSem, nigdy nie przeprogramowywana. Wcześniej spotkałem się z nagrywarką która nie tylko nie działała, ale... przedstawiała się przy starcie komputera nazwą z literówkami, ponowne zaprogramowanie jej pamięci Flash rozwiązało ten problem. Tak więc nie wierzę na słowo producentom SSD co do rewelacyjnego MTBF, gdyż przeciw ich zapewnieniom działają prawa fizyki. Oczywiście możliwe są sztuczki technologiczne takie jak okresowe odświeżanie zapisu, ale nie pomogą jeśli SSD nie będzie przez dłuższy czas używany.
Ja Twierdzę bo sądzę że zaliczam się do szczytu krzywej Gausa naszego społeczeństwa (czytaj 90%), że jak narazie zakup dysku SSD jest zupełnie nikomu do niczego nie potrzebny
Cały twój problem jest właśnie w tej wypowiedzi, jak można dziś komuś wmawiać że coś jest komuś nie potrzebne? Jak ktoś chce kupić veyrona to znaczy ze jest idiota bo może mieć w tej cenie kilka Ferrari lub tysiące punto które przecież tez jeździ?
Ja swojego kompa rozbudowałem do tego stopnia, że aby poprawić komfort pracy został mi tylko ssd, którego kupiłem miesiąc temu, dla porównania tydzień wcześniej zmieniłem 4870x2 na gtx580 i z ręką na sercu po miesiącu mogę napisać że większa frajdę sprawił mi ten dysk i to z bardzo prostej przyczyny, więcej siedzę w systemie niż w grach i tu gtx w porównaniu do radeona nie robi różnicy, a ssd w porównaniu do hdd to przyjemność korzystania z systemu bez żadnego zbedngo stresu... Nawet kumpel ktory na kompach sie nie znal mi powiedział ze jakoś dziwnie mój komp ostatnio szybko chodzi a o grach nie wspominał :p
W czarnych skrzynkach używa się SSD zamiast taśm magnetycznych(wyjątek polska i inne kraje post-komunistyczne gdzie się używa jeszcze taśm magnetycznych) bo są mniej opłacalne, gorsze i w ogóle do dupy, ale projektanci czarnych skrzynek są frajerami.
Softu poza grami nie instaluję dużo, to fakt. A co do aktualizacji no to trafiłeś w dziesiątkę, to jedna z pierwszych funkcji, które wyłączam po reinstalacji systemu.
To duży błąd. Bez aktualizacji system masz dziurawy jak durszlak. Że o stabilności nie wspomnę.
Napewno zdajesz sobie sprawę z tego, żeby spadły ceny produkt musi się stać popularny, gdzie duża podaż, wraz z walką cenową przedsiębiorstw doprowadza do spadku cen. Idąc takim tokiem rozumowania można by pomyśleć, że w przeszłości przejście z FDD na HDD było głupotą.
I jasno jest jedno, że dla niektórych w tej chwili cena za SSD jest już do zaakceptowania, przy korzyściach płynących z tej technologii.
raptem 2 korzyści
szybkość (podyskutowałem już na ten temat)
odporność na wstrząsy (tutaj też można podyskutować)
A o ciszy absolutnej i braku chrobotania głowicy to się już nie wspomni. To nie korzyść dla dnetskiego?
Czemu mi się ten folder nie rozrasta? Bo wszyscy piszą o tym tyciu tego folderu a u mnie on nie zwiększa swojej masy.
Windows Vista i 7 gromadzą tam wszelkie biblioteki współdzielone, we wszelkich możliwych wersjach. Coby problemów z ich różnymi wersjami i dostępnością dla różnych programów nie było (np. jeden program wymaga starszej, inny - nowszej wersji jakiejś np. DLL-ki). Tyle, że Windows robi to w dość paranoiczny sposób, bo potrafi tam sobie zachomikować grube gigabajty. Co prawda większość tam to dynamiczne dowiązania (coś jak 'skrót do', tylko poziomie systemu plików), więc we 'Właściwościach' rozmiar jest przeważnie sporo zawyżony, ale i tak śmieci jest tam dużo za dużo Nie od dziś wiadomo, że Windows to chomik niesamowity.
P.S. A skoro u ciebie nie rośnie, to najpewniej nie instalujesz dużo softu, nie aktualizujesz często systemu, i ogólnie mało sam system ruszasz
Softu poza grami nie instaluję dużo, to fakt. A co do aktualizacji no to trafiłeś w dziesiątkę, to jedna z pierwszych funkcji, które wyłączam po reinstalacji systemu.
Wybaczcie, że się wtrącę do waszej słodkiej kłótni, ale chciałem tylko wspomnieć, w Win7 może i po instalacji zajmuje 10 czy 15 GB, ale jest tam takie coś, jak WinSXS. Folder, który po kilku miesiącach potrafi się rozrosnąć do... drugiego tyle. Mam Win7 na jednym kompie i zajmuje on tam ok 22GB (sporo softu, trochę gier).
Tak więc na Win7 + soft trzeba brać min 40-50GB (chyba że ktoś instaluje Win7, do tego 5 programów do pracy i potem już nic z systemem nie robi, tylko w pocie czoła klepie projekty ).
Czemu mi się ten folder nie rozrasta? Bo wszyscy piszą o tym tyciu tego folderu a u mnie on nie zwiększa swojej masy.
Windows Vista i 7 gromadzą tam wszelkie biblioteki współdzielone, we wszelkich możliwych wersjach. Coby problemów z ich różnymi wersjami i dostępnością dla różnych programów nie było (np. jeden program wymaga starszej, inny - nowszej wersji jakiejś np. DLL-ki). Tyle, że Windows robi to w dość paranoiczny sposób, bo potrafi tam sobie zachomikować grube gigabajty. Co prawda większość tam to dynamiczne dowiązania (coś jak 'skrót do', tylko poziomie systemu plików), więc we 'Właściwościach' rozmiar jest przeważnie sporo zawyżony, ale i tak śmieci jest tam dużo za dużo Nie od dziś wiadomo, że Windows to chomik niesamowity.
P.S. A skoro u ciebie nie rośnie, to najpewniej nie instalujesz dużo softu, nie aktualizujesz często systemu, i ogólnie mało sam system ruszasz
@ dnetsky
W zasadzie 1 akapit wart komentarza:
> Ja Twierdzę bo sądzę że zaliczam się do szczytu krzywej Gausa naszego społeczeństwa (czytaj 90%), że jak narazie zakup dysku SSD jest zupełnie nikomu do niczego nie potrzebny
To, że Ty twierdzisz, że coś jest komuś niepotrzebne (piszemy razem), nie oznacza, że ten ktoś nie może sobie tego kupić. To potwierdza moją tezę, że uważasz mnie za frajera. Co do grubego portfela - rzecz względna, przyjmijmy, że od roku nie palę
Poza tym - też Cię lubię <LOL>
Idę zrobić coś sensownego z moim cennym czasem.
@dnetsky
Przykro mi, że jesteś trollem, ale spróbuję ustosunkować się do Twojej wypowiedzi:
>jak tak czytam te Wasze wypowiedzi
>to mam wrażenie że na dyskach HDD komputery w ogóle sie nie odpalają
Prowokacja albo indolencja.
Jeśli kiedykolwiek miałeś styczność z SSD, to wiesz, o czym piszę.
Jeśli nie - nie wypowiadaj się.
>a jak się już uda odpalić to jest katastrofa
j.w.
>może Wy nie potraficie używac komputerów
Być może nie, ale czy to automatycznie znaczy, że Ty umiesz?
Biorąc pod uwagę całość Twoich wypowiedzi zastanawiam się, czy się chwalisz (że jesteś taki 'pro' czy żalisz (że jednak jeszcze nie stać Cię na SSD?).
Zauważ, że nie wartościuję ludzi na podstawie możliwości finansowych, ale Ty sugerujesz, że skoro dysk SSD nie jest dla Ciebie opłacalny, to wszyscy, którzy go mają są najoględniej mówiąc frajerami (bo przepłacają, nie potrafią sobie skonfigurować systemu itd).
A kwestia ceny? Nie bądźmy śmieszni, jeśli ktoś pali paczkę papierosów dziennie to puszcza z dymem co miesiąc 1 dysk SSD 30-40GB. Dlaczego nie walczysz na forum z nałogiem, bo jacy ci ludzie głupi, skoro przepalają 1 porządny komputer na rok? A picie piwa? Jeżdżenie samochodem lepszym od 5-letniej Pandy szybciej niż 60 km/h? Mieszkanie w mieszkaniu większym niż 30 m kw.? Przecież to ekonomiczne absurdy, bo można taniej i niewiele gorzej.
Przypomina mi się, jak grałem kiedyś przez dłuższy czas w pewną grę MMO i znajomi online pukali się w wirtualny łeb jaki ja jestem głupi, bo płacę abonament, a wystarczy 7h farmowania, żeby na ten abonament zarobić. Tyle, że dziwnym trafem w tzw. RL przez 7h zarabiam na krotność takich abonamentów, więc szkoda mi czasu - i tyle w tym temacie. Pozdrawiam.
to się nazywa człowiek z wyobraźnią
Twoje daleko idące wnioski świadczą o wspaniałej wyobraźni
gratuluje
do Twojej wiadomości nikogo nie staram się przekonać do niczego
każdy ma swój rozum i ma swoje możliwości finansowe
Ja Twierdzę bo sądzę że zaliczam się do szczytu krzywej Gausa naszego społeczeństwa (czytaj 90%), że jak narazie zakup dysku SSD jest zupełnie nikomu do niczego nie potrzebny
chyba że Twój czas jest tak cenny że jak zaoszczędzisz 3 minuty dziennie
przed komputerem to jest to dla Ciebie Warte Tauzena bo tyle kosztuje dobrej klasy dysk SSD o wmiarę przystępnej pojemności
Widzę że jesteś także człowiekiem z grubym porfelem ... także szczerze gratuluje
mnie tez niczego nie brakuje
PS.
nie jestem Trollem
mam swoje zdanie i mam prawo je wypowiadać
napisałeś tak jakbym był w mniejszości
a jest odwrotnie
napisałbym, że statystcznie można porównać do ilości userów Linux vs Windows
Napewno zdajesz sobie sprawę z tego, żeby spadły ceny produkt musi się stać popularny, gdzie duża podaż, wraz z walką cenową przedsiębiorstw doprowadza do spadku cen. Idąc takim tokiem rozumowania można by pomyśleć, że w przeszłości przejście z FDD na HDD było głupotą.
I jasno jest jedno, że dla niektórych w tej chwili cena za SSD jest już do zaakceptowania, przy korzyściach płynących z tej technologii.
raptem 2 korzyści
szybkość (podyskutowałem już na ten temat)
odporność na wstrząsy (tutaj też można podyskutować)
Wybaczcie, że się wtrącę do waszej słodkiej kłótni, ale chciałem tylko wspomnieć, w Win7 może i po instalacji zajmuje 10 czy 15 GB, ale jest tam takie coś, jak WinSXS. Folder, który po kilku miesiącach potrafi się rozrosnąć do... drugiego tyle. Mam Win7 na jednym kompie i zajmuje on tam ok 22GB (sporo softu, trochę gier).
Tak więc na Win7 + soft trzeba brać min 40-50GB (chyba że ktoś instaluje Win7, do tego 5 programów do pracy i potem już nic z systemem nie robi, tylko w pocie czoła klepie projekty ).
Czemu mi się ten folder nie rozrasta? Bo wszyscy piszą o tym tyciu tego folderu a u mnie on nie zwiększa swojej masy.
Wybaczcie, że się wtrącę do waszej słodkiej kłótni, ale chciałem tylko wspomnieć, w Win7 może i po instalacji zajmuje 10 czy 15 GB, ale jest tam takie coś, jak WinSXS. Folder, który po kilku miesiącach potrafi się rozrosnąć do... drugiego tyle. Mam Win7 na jednym kompie i zajmuje on tam ok 22GB (sporo softu, trochę gier).
Tak więc na Win7 + soft trzeba brać min 40-50GB (chyba że ktoś instaluje Win7, do tego 5 programów do pracy i potem już nic z systemem nie robi, tylko w pocie czoła klepie projekty ).
@dnetsky
Przykro mi, że jesteś trollem, ale spróbuję ustosunkować się do Twojej wypowiedzi:
>jak tak czytam te Wasze wypowiedzi
>to mam wrażenie że na dyskach HDD komputery w ogóle sie nie odpalają
Prowokacja albo indolencja.
Jeśli kiedykolwiek miałeś styczność z SSD, to wiesz, o czym piszę.
Jeśli nie - nie wypowiadaj się.
>a jak się już uda odpalić to jest katastrofa
j.w.
>może Wy nie potraficie używac komputerów
Być może nie, ale czy to automatycznie znaczy, że Ty umiesz?
Biorąc pod uwagę całość Twoich wypowiedzi zastanawiam się, czy się chwalisz (że jesteś taki 'pro' czy żalisz (że jednak jeszcze nie stać Cię na SSD?).
Zauważ, że nie wartościuję ludzi na podstawie możliwości finansowych, ale Ty sugerujesz, że skoro dysk SSD nie jest dla Ciebie opłacalny, to wszyscy, którzy go mają są najoględniej mówiąc frajerami (bo przepłacają, nie potrafią sobie skonfigurować systemu itd).
A kwestia ceny? Nie bądźmy śmieszni, jeśli ktoś pali paczkę papierosów dziennie to puszcza z dymem co miesiąc 1 dysk SSD 30-40GB. Dlaczego nie walczysz na forum z nałogiem, bo jacy ci ludzie głupi, skoro przepalają 1 porządny komputer na rok? A picie piwa? Jeżdżenie samochodem lepszym od 5-letniej Pandy szybciej niż 60 km/h? Mieszkanie w mieszkaniu większym niż 30 m kw.? Przecież to ekonomiczne absurdy, bo można taniej i niewiele gorzej.
Przypomina mi się, jak grałem kiedyś przez dłuższy czas w pewną grę MMO i znajomi online pukali się w wirtualny łeb jaki ja jestem głupi, bo płacę abonament, a wystarczy 7h farmowania, żeby na ten abonament zarobić. Tyle, że dziwnym trafem w tzw. RL przez 7h zarabiam na krotność takich abonamentów, więc szkoda mi czasu - i tyle w tym temacie. Pozdrawiam.
napisałeś tak jakbym był w mniejszości
a jest odwrotnie
napisałbym, że statystcznie można porównać do ilości userów Linux vs Windows
Napewno zdajesz sobie sprawę z tego, żeby spadły ceny produkt musi się stać popularny, gdzie duża podaż, wraz z walką cenową przedsiębiorstw doprowadza do spadku cen. Idąc takim tokiem rozumowania można by pomyśleć, że w przeszłości przejście z FDD na HDD było głupotą.
I jasno jest jedno, że dla niektórych w tej chwili cena za SSD jest już do zaakceptowania, przy korzyściach płynących z tej technologii.
@Barton
Mam w jednym z komputerów Intela X-25M G2 40GB - najwolniejszy Intel z zapisem 35 i odczytem coś 170 MB/s. Oczywiście komfort pracy nie do opisania, szczególnie przy kilku aplikacjach otwartych na raz. W podstawowym komputerze mam teraz znacznie szybszy G-Skill 120GB z kontrolerem Sandforce, ale i tak pozostał sentyment do Intelka - bo specjalnej różnicy już nie widać, a lubię Intel Toolbox, który nie działa z Sandforce. Nie o tym chciałem jednak pisać, tylko o zużyciu dysku.
Intel pracuje w najbardziej ekstremalnych warunkach - komputer liczy projekty BOINC 24h/7, czyli ma stały zapis drobnych porcji danych. Intel Toolbox podaje całkowity czas pracy dysku = 4408 h i zapis 3,4 TB danych. Przy założeniu, że 1T=1000GB mamy dzienny zapis na poziomie 18,5GB (lub inaczej 0,77GB/h). Przy założeniu, że 1TB=1024GB mamy odpowiednio 18,95 GB/d i 0,79GB/h. Dysk ma się dobrze, przy cenie zakupu 420zł (obecnie można go kupić za około 300) zwrócił się z nawiązką. Za 2 lata powędruje pewnie na szafę albo awansuje do roli pendrive.
W moim wypadku SSD sprawdza się szczególnie przy nieuniknionym czasem grzebaniu w komputerze, gdy każdy reset z HDD powoduje przerwę na kawę, a SSD pozwala zaoszczędzić masę czasu i skupić się na problemie.
Ale cóż, skoro moim hobby są obliczenia rozproszone, to większość przedmówców nie zrozumie, że można miec w sypialni 2 komputery z zasilaczami po 1KW, 2xHD5870, 1xHD5970 (i następny w drodze) i wszystko po to, by pracować nad globalnym ociepleniem - bo do grania, jeśli już mam czas i chęci, to mam PS3, a do pracy netbooka w którym potrzebuję jedynie powerpointa i worda.
Pozdr
jak tak czytam te Wasze wypowiedzi
to mam wrażenie że na dyskach HDD komputery w ogóle sie nie odpalają
@Barton
Mam w jednym z komputerów Intela X-25M G2 40GB - najwolniejszy Intel z zapisem 35 i odczytem coś 170 MB/s. Oczywiście komfort pracy nie do opisania, szczególnie przy kilku aplikacjach otwartych na raz. W podstawowym komputerze mam teraz znacznie szybszy G-Skill 120GB z kontrolerem Sandforce, ale i tak pozostał sentyment do Intelka - bo specjalnej różnicy już nie widać, a lubię Intel Toolbox, który nie działa z Sandforce. Nie o tym chciałem jednak pisać, tylko o zużyciu dysku.
Intel pracuje w najbardziej ekstremalnych warunkach - komputer liczy projekty BOINC 24h/7, czyli ma stały zapis drobnych porcji danych. Intel Toolbox podaje całkowity czas pracy dysku = 4408 h i zapis 3,4 TB danych. Przy założeniu, że 1T=1000GB mamy dzienny zapis na poziomie 18,5GB (lub inaczej 0,77GB/h). Przy założeniu, że 1TB=1024GB mamy odpowiednio 18,95 GB/d i 0,79GB/h. Dysk ma się dobrze, przy cenie zakupu 420zł (obecnie można go kupić za około 300) zwrócił się z nawiązką. Za 2 lata powędruje pewnie na szafę albo awansuje do roli pendrive.
W moim wypadku SSD sprawdza się szczególnie przy nieuniknionym czasem grzebaniu w komputerze, gdy każdy reset z HDD powoduje przerwę na kawę, a SSD pozwala zaoszczędzić masę czasu i skupić się na problemie.
Ale cóż, skoro moim hobby są obliczenia rozproszone, to większość przedmówców nie zrozumie, że można miec w sypialni 2 komputery z zasilaczami po 1KW, 2xHD5870, 1xHD5970 (i następny w drodze) i wszystko po to, by pracować nad globalnym ociepleniem - bo do grania, jeśli już mam czas i chęci, to mam PS3, a do pracy netbooka w którym potrzebuję jedynie powerpointa i worda.
Pozdr
Wątpię jednak w sensowność kupowania SSD do domu, ceny SSD spadają tak szybko w porównaniu do innych podzespołów, że opłaca się zaczekać.
Ponadto ze względów technologicznych wkrótce nastąpi powrót do lepszych pamięci flash SLC, nie mam zaufania do pamięci która przechowuje kilka bitów w jednej komórce pamięci, wiedząc że jest ona kondensatorem który się powoli rozładowuje.
Niedawno musiałem oddać do naprawy swojego laptopa, w którym po dwóch latach padła pamięć Flash z BIOSem, nigdy nie przeprogramowywana. Wcześniej spotkałem się z nagrywarką która nie tylko nie działała, ale... przedstawiała się przy starcie komputera nazwą z literówkami, ponowne zaprogramowanie jej pamięci Flash rozwiązało ten problem. Tak więc nie wierzę na słowo producentom SSD co do rewelacyjnego MTBF, gdyż przeciw ich zapewnieniom działają prawa fizyki. Oczywiście możliwe są sztuczki technologiczne takie jak okresowe odświeżanie zapisu, ale nie pomogą jeśli SSD nie będzie przez dłuższy czas używany.
Ja Twierdzę bo sądzę że zaliczam się do szczytu krzywej Gausa naszego społeczeństwa (czytaj 90%), że jak narazie zakup dysku SSD jest zupełnie nikomu do niczego nie potrzebny
Cały twój problem jest właśnie w tej wypowiedzi, jak można dziś komuś wmawiać że coś jest komuś nie potrzebne? Jak ktoś chce kupić veyrona to znaczy ze jest idiota bo może mieć w tej cenie kilka Ferrari lub tysiące punto które przecież tez jeździ?
Ja swojego kompa rozbudowałem do tego stopnia, że aby poprawić komfort pracy został mi tylko ssd, którego kupiłem miesiąc temu, dla porównania tydzień wcześniej zmieniłem 4870x2 na gtx580 i z ręką na sercu po miesiącu mogę napisać że większa frajdę sprawił mi ten dysk i to z bardzo prostej przyczyny, więcej siedzę w systemie niż w grach i tu gtx w porównaniu do radeona nie robi różnicy, a ssd w porównaniu do hdd to przyjemność korzystania z systemu bez żadnego zbedngo stresu... Nawet kumpel ktory na kompach sie nie znal mi powiedział ze jakoś dziwnie mój komp ostatnio szybko chodzi
Jesteś trochę nie w temacie.
To duży błąd. Bez aktualizacji system masz dziurawy jak durszlak. Że o stabilności nie wspomnę.
Napewno zdajesz sobie sprawę z tego, żeby spadły ceny produkt musi się stać popularny, gdzie duża podaż, wraz z walką cenową przedsiębiorstw doprowadza do spadku cen. Idąc takim tokiem rozumowania można by pomyśleć, że w przeszłości przejście z FDD na HDD było głupotą.
I jasno jest jedno, że dla niektórych w tej chwili cena za SSD jest już do zaakceptowania, przy korzyściach płynących z tej technologii.
raptem 2 korzyści
szybkość (podyskutowałem już na ten temat)
odporność na wstrząsy (tutaj też można podyskutować)
A o ciszy absolutnej i braku chrobotania głowicy to się już nie wspomni. To nie korzyść dla dnetskiego?
Czemu mi się ten folder nie rozrasta? Bo wszyscy piszą o tym tyciu tego folderu a u mnie on nie zwiększa swojej masy.
Windows Vista i 7 gromadzą tam wszelkie biblioteki współdzielone, we wszelkich możliwych wersjach. Coby problemów z ich różnymi wersjami i dostępnością dla różnych programów nie było (np. jeden program wymaga starszej, inny - nowszej wersji jakiejś np. DLL-ki). Tyle, że Windows robi to w dość paranoiczny sposób, bo potrafi tam sobie zachomikować grube gigabajty. Co prawda większość tam to dynamiczne dowiązania (coś jak 'skrót do', tylko poziomie systemu plików), więc we 'Właściwościach' rozmiar jest przeważnie sporo zawyżony, ale i tak śmieci jest tam dużo za dużo
P.S. A skoro u ciebie nie rośnie, to najpewniej nie instalujesz dużo softu, nie aktualizujesz często systemu, i ogólnie mało sam system ruszasz
Softu poza grami nie instaluję dużo, to fakt. A co do aktualizacji no to trafiłeś w dziesiątkę, to jedna z pierwszych funkcji, które wyłączam po reinstalacji systemu.
Tak więc na Win7 + soft trzeba brać min 40-50GB (chyba że ktoś instaluje Win7, do tego 5 programów do pracy i potem już nic z systemem nie robi, tylko w pocie czoła klepie projekty
Czemu mi się ten folder nie rozrasta? Bo wszyscy piszą o tym tyciu tego folderu a u mnie on nie zwiększa swojej masy.
Windows Vista i 7 gromadzą tam wszelkie biblioteki współdzielone, we wszelkich możliwych wersjach. Coby problemów z ich różnymi wersjami i dostępnością dla różnych programów nie było (np. jeden program wymaga starszej, inny - nowszej wersji jakiejś np. DLL-ki). Tyle, że Windows robi to w dość paranoiczny sposób, bo potrafi tam sobie zachomikować grube gigabajty. Co prawda większość tam to dynamiczne dowiązania (coś jak 'skrót do', tylko poziomie systemu plików), więc we 'Właściwościach' rozmiar jest przeważnie sporo zawyżony, ale i tak śmieci jest tam dużo za dużo
P.S. A skoro u ciebie nie rośnie, to najpewniej nie instalujesz dużo softu, nie aktualizujesz często systemu, i ogólnie mało sam system ruszasz
W zasadzie 1 akapit wart komentarza:
> Ja Twierdzę bo sądzę że zaliczam się do szczytu krzywej Gausa naszego społeczeństwa (czytaj 90%), że jak narazie zakup dysku SSD jest zupełnie nikomu do niczego nie potrzebny
To, że Ty twierdzisz, że coś jest komuś niepotrzebne (piszemy razem), nie oznacza, że ten ktoś nie może sobie tego kupić. To potwierdza moją tezę, że uważasz mnie za frajera. Co do grubego portfela - rzecz względna, przyjmijmy, że od roku nie palę
Poza tym - też Cię lubię <LOL>
Idę zrobić coś sensownego z moim cennym czasem.
PS
z tym tauzenem za ssd to już nie tak, poniżej 3 sensowne propozycje 120GB za mniej niż 800:
http://www.techplanet.pl/produkty/dyski-tw...5-25,14941.html
http://www.techplanet.pl/produkty/dyski-tw...2-25,13553.html
http://www.techplanet.pl/produkty/dyski-tw...t-25,15860.html
Przykro mi, że jesteś trollem, ale spróbuję ustosunkować się do Twojej wypowiedzi:
>jak tak czytam te Wasze wypowiedzi
>to mam wrażenie że na dyskach HDD komputery w ogóle sie nie odpalają
Prowokacja albo indolencja.
Jeśli kiedykolwiek miałeś styczność z SSD, to wiesz, o czym piszę.
Jeśli nie - nie wypowiadaj się.
>a jak się już uda odpalić to jest katastrofa
j.w.
>może Wy nie potraficie używac komputerów
Być może nie, ale czy to automatycznie znaczy, że Ty umiesz?
Biorąc pod uwagę całość Twoich wypowiedzi zastanawiam się, czy się chwalisz (że jesteś taki 'pro'
Zauważ, że nie wartościuję ludzi na podstawie możliwości finansowych, ale Ty sugerujesz, że skoro dysk SSD nie jest dla Ciebie opłacalny, to wszyscy, którzy go mają są najoględniej mówiąc frajerami (bo przepłacają, nie potrafią sobie skonfigurować systemu itd).
A kwestia ceny? Nie bądźmy śmieszni, jeśli ktoś pali paczkę papierosów dziennie to puszcza z dymem co miesiąc 1 dysk SSD 30-40GB. Dlaczego nie walczysz na forum z nałogiem, bo jacy ci ludzie głupi, skoro przepalają 1 porządny komputer na rok? A picie piwa? Jeżdżenie samochodem lepszym od 5-letniej Pandy szybciej niż 60 km/h? Mieszkanie w mieszkaniu większym niż 30 m kw.? Przecież to ekonomiczne absurdy, bo można taniej i niewiele gorzej.
Przypomina mi się, jak grałem kiedyś przez dłuższy czas w pewną grę MMO i znajomi online pukali się w wirtualny łeb jaki ja jestem głupi, bo płacę abonament, a wystarczy 7h farmowania, żeby na ten abonament zarobić. Tyle, że dziwnym trafem w tzw. RL przez 7h zarabiam na krotność takich abonamentów, więc szkoda mi czasu - i tyle w tym temacie. Pozdrawiam.
to się nazywa człowiek z wyobraźnią
Twoje daleko idące wnioski świadczą o wspaniałej wyobraźni
gratuluje
do Twojej wiadomości nikogo nie staram się przekonać do niczego
każdy ma swój rozum i ma swoje możliwości finansowe
Ja Twierdzę bo sądzę że zaliczam się do szczytu krzywej Gausa naszego społeczeństwa (czytaj 90%), że jak narazie zakup dysku SSD jest zupełnie nikomu do niczego nie potrzebny
chyba że Twój czas jest tak cenny że jak zaoszczędzisz 3 minuty dziennie
przed komputerem to jest to dla Ciebie Warte Tauzena bo tyle kosztuje dobrej klasy dysk SSD o wmiarę przystępnej pojemności
Widzę że jesteś także człowiekiem z grubym porfelem ... także szczerze gratuluje
mnie tez niczego nie brakuje
PS.
nie jestem Trollem
mam swoje zdanie i mam prawo je wypowiadać
napisałeś tak jakbym był w mniejszości
a jest odwrotnie
napisałbym, że statystcznie można porównać do ilości userów Linux vs Windows
Napewno zdajesz sobie sprawę z tego, żeby spadły ceny produkt musi się stać popularny, gdzie duża podaż, wraz z walką cenową przedsiębiorstw doprowadza do spadku cen. Idąc takim tokiem rozumowania można by pomyśleć, że w przeszłości przejście z FDD na HDD było głupotą.
I jasno jest jedno, że dla niektórych w tej chwili cena za SSD jest już do zaakceptowania, przy korzyściach płynących z tej technologii.
raptem 2 korzyści
szybkość (podyskutowałem już na ten temat)
odporność na wstrząsy (tutaj też można podyskutować)
Tak więc na Win7 + soft trzeba brać min 40-50GB (chyba że ktoś instaluje Win7, do tego 5 programów do pracy i potem już nic z systemem nie robi, tylko w pocie czoła klepie projekty
Czemu mi się ten folder nie rozrasta? Bo wszyscy piszą o tym tyciu tego folderu a u mnie on nie zwiększa swojej masy.
Tak więc na Win7 + soft trzeba brać min 40-50GB (chyba że ktoś instaluje Win7, do tego 5 programów do pracy i potem już nic z systemem nie robi, tylko w pocie czoła klepie projekty
Przykro mi, że jesteś trollem, ale spróbuję ustosunkować się do Twojej wypowiedzi:
>jak tak czytam te Wasze wypowiedzi
>to mam wrażenie że na dyskach HDD komputery w ogóle sie nie odpalają
Prowokacja albo indolencja.
Jeśli kiedykolwiek miałeś styczność z SSD, to wiesz, o czym piszę.
Jeśli nie - nie wypowiadaj się.
>a jak się już uda odpalić to jest katastrofa
j.w.
>może Wy nie potraficie używac komputerów
Być może nie, ale czy to automatycznie znaczy, że Ty umiesz?
Biorąc pod uwagę całość Twoich wypowiedzi zastanawiam się, czy się chwalisz (że jesteś taki 'pro'
Zauważ, że nie wartościuję ludzi na podstawie możliwości finansowych, ale Ty sugerujesz, że skoro dysk SSD nie jest dla Ciebie opłacalny, to wszyscy, którzy go mają są najoględniej mówiąc frajerami (bo przepłacają, nie potrafią sobie skonfigurować systemu itd).
A kwestia ceny? Nie bądźmy śmieszni, jeśli ktoś pali paczkę papierosów dziennie to puszcza z dymem co miesiąc 1 dysk SSD 30-40GB. Dlaczego nie walczysz na forum z nałogiem, bo jacy ci ludzie głupi, skoro przepalają 1 porządny komputer na rok? A picie piwa? Jeżdżenie samochodem lepszym od 5-letniej Pandy szybciej niż 60 km/h? Mieszkanie w mieszkaniu większym niż 30 m kw.? Przecież to ekonomiczne absurdy, bo można taniej i niewiele gorzej.
Przypomina mi się, jak grałem kiedyś przez dłuższy czas w pewną grę MMO i znajomi online pukali się w wirtualny łeb jaki ja jestem głupi, bo płacę abonament, a wystarczy 7h farmowania, żeby na ten abonament zarobić. Tyle, że dziwnym trafem w tzw. RL przez 7h zarabiam na krotność takich abonamentów, więc szkoda mi czasu - i tyle w tym temacie. Pozdrawiam.
napisałeś tak jakbym był w mniejszości
a jest odwrotnie
napisałbym, że statystcznie można porównać do ilości userów Linux vs Windows
Napewno zdajesz sobie sprawę z tego, żeby spadły ceny produkt musi się stać popularny, gdzie duża podaż, wraz z walką cenową przedsiębiorstw doprowadza do spadku cen. Idąc takim tokiem rozumowania można by pomyśleć, że w przeszłości przejście z FDD na HDD było głupotą.
I jasno jest jedno, że dla niektórych w tej chwili cena za SSD jest już do zaakceptowania, przy korzyściach płynących z tej technologii.
Mam w jednym z komputerów Intela X-25M G2 40GB - najwolniejszy Intel z zapisem 35 i odczytem coś 170 MB/s. Oczywiście komfort pracy nie do opisania, szczególnie przy kilku aplikacjach otwartych na raz. W podstawowym komputerze mam teraz znacznie szybszy G-Skill 120GB z kontrolerem Sandforce, ale i tak pozostał sentyment do Intelka - bo specjalnej różnicy już nie widać, a lubię Intel Toolbox, który nie działa z Sandforce. Nie o tym chciałem jednak pisać, tylko o zużyciu dysku.
Intel pracuje w najbardziej ekstremalnych warunkach - komputer liczy projekty BOINC 24h/7, czyli ma stały zapis drobnych porcji danych. Intel Toolbox podaje całkowity czas pracy dysku = 4408 h i zapis 3,4 TB danych. Przy założeniu, że 1T=1000GB mamy dzienny zapis na poziomie 18,5GB (lub inaczej 0,77GB/h). Przy założeniu, że 1TB=1024GB mamy odpowiednio 18,95 GB/d i 0,79GB/h. Dysk ma się dobrze, przy cenie zakupu 420zł (obecnie można go kupić za około 300) zwrócił się z nawiązką. Za 2 lata powędruje pewnie na szafę albo awansuje do roli pendrive.
W moim wypadku SSD sprawdza się szczególnie przy nieuniknionym czasem grzebaniu w komputerze, gdy każdy reset z HDD powoduje przerwę na kawę, a SSD pozwala zaoszczędzić masę czasu i skupić się na problemie.
Ale cóż, skoro moim hobby są obliczenia rozproszone, to większość przedmówców nie zrozumie, że można miec w sypialni 2 komputery z zasilaczami po 1KW, 2xHD5870, 1xHD5970 (i następny w drodze) i wszystko po to, by pracować nad globalnym ociepleniem - bo do grania, jeśli już mam czas i chęci, to mam PS3, a do pracy netbooka w którym potrzebuję jedynie powerpointa i worda.
Pozdr
jak tak czytam te Wasze wypowiedzi
to mam wrażenie że na dyskach HDD komputery w ogóle sie nie odpalają
a jak się już uda odpalić to jest katastrofa
może Wy nie potraficie używac komputerów
Mam w jednym z komputerów Intela X-25M G2 40GB - najwolniejszy Intel z zapisem 35 i odczytem coś 170 MB/s. Oczywiście komfort pracy nie do opisania, szczególnie przy kilku aplikacjach otwartych na raz. W podstawowym komputerze mam teraz znacznie szybszy G-Skill 120GB z kontrolerem Sandforce, ale i tak pozostał sentyment do Intelka - bo specjalnej różnicy już nie widać, a lubię Intel Toolbox, który nie działa z Sandforce. Nie o tym chciałem jednak pisać, tylko o zużyciu dysku.
Intel pracuje w najbardziej ekstremalnych warunkach - komputer liczy projekty BOINC 24h/7, czyli ma stały zapis drobnych porcji danych. Intel Toolbox podaje całkowity czas pracy dysku = 4408 h i zapis 3,4 TB danych. Przy założeniu, że 1T=1000GB mamy dzienny zapis na poziomie 18,5GB (lub inaczej 0,77GB/h). Przy założeniu, że 1TB=1024GB mamy odpowiednio 18,95 GB/d i 0,79GB/h. Dysk ma się dobrze, przy cenie zakupu 420zł (obecnie można go kupić za około 300) zwrócił się z nawiązką. Za 2 lata powędruje pewnie na szafę albo awansuje do roli pendrive.
W moim wypadku SSD sprawdza się szczególnie przy nieuniknionym czasem grzebaniu w komputerze, gdy każdy reset z HDD powoduje przerwę na kawę, a SSD pozwala zaoszczędzić masę czasu i skupić się na problemie.
Ale cóż, skoro moim hobby są obliczenia rozproszone, to większość przedmówców nie zrozumie, że można miec w sypialni 2 komputery z zasilaczami po 1KW, 2xHD5870, 1xHD5970 (i następny w drodze) i wszystko po to, by pracować nad globalnym ociepleniem - bo do grania, jeśli już mam czas i chęci, to mam PS3, a do pracy netbooka w którym potrzebuję jedynie powerpointa i worda.
Pozdr