Kod zabezpieczeń w tym czytniku jest wkompilowany w jąrdo systemu. Z tego co się orientuje to programisci zamiast zrobić do tego zewnętrzny moduł, umieścili te zabezpieczenia w kernelu, a więc ich kod podlega pod GPL. Więcej o tej skandalicznej sprawie (chociażby ze względu na tupet firmy) można poczytać w poniższym artykule i komentarzach do niego:
Kod zabezpieczeń w tym czytniku jest wkompilowany w jąrdo systemu. Z tego co się orientuje to programisci zamiast zrobić do tego zewnętrzny moduł, umieścili te zabezpieczenia w kernelu, a więc ich kod podlega pod GPL. Więcej o tej skandalicznej sprawie (chociażby ze względu na tupet firmy) można poczytać w poniższym artykule i komentarzach do niego:
Nieźle. Tak to jest, jak gazeciarze biorą się za IT. Niby mają Kolportera Info, który się zajmuje projektami informatycznymi - ale jak znam życie, to i tak to outsourceingowali, bo pewnie nikt tam u nich scalaka na oczy nie widział, a termin 'embedded' tylko w swoich gazetach czytali... Zapewne zewnętrzna firma im to zrobiła, a oni dostali gotowe 'coś', z nie za bardzo wiedząc, co z tym zrobić (bo że sprzedać, to jasne).
Szczerze mówiąc chciałbym, żeby i w Polsce dowolna książkę można było kupić w formacie elektronicznym. Uważam też papier elektroniczny za przyszłość słowa pisanego.
Ale dlaczego jak zwykle mamy być 'trzecim światem'?
Też bym tego chciała. Ale nie wiem czemu mam przeczucie, że szybko to do nas nie trafi
To tak jak z grami komputerowymi...też ich jeszcze niewiele w formie ściągnięcia on-line do kupienia u nas ehh
Szczerze mówiąc chciałbym, żeby i w Polsce dowolna książkę można było kupić w formacie elektronicznym. Uważam też papier elektroniczny za przyszłość słowa pisanego.
Ale dlaczego jak zwykle mamy być 'trzecim światem'?
Też bym tego chciała. Ale nie wiem czemu mam przeczucie, że szybko to do nas nie trafi
To tak jak z grami komputerowymi...też ich jeszcze niewiele w formie ściągnięcia on-line do kupienia u nas ehh
Kupować online i ściągać gry można bez problemu - ale ceny płacić trzeba w dolarach...
Też bym tego chciała. Ale nie wiem czemu mam przeczucie, że szybko to do nas nie trafi
To tak jak z grami komputerowymi...też ich jeszcze niewiele w formie ściągnięcia on-line do kupienia u nas ehh
Kupować online i ściągać gry można bez problemu - ale ceny płacić trzeba w dolarach...
Dlatego też napisałam że u nas (czyt. w Polsce za złotówki nasze cudowne)...bo za dolary to wiem że można, nabyłam tak parę gierek. Jednak nie wszyscy posiadają kredytówki w naszym 'trzecim świecie', tudzież paypal... i miło by było mieć taki sklepik w Polsce. Z rozsądnym cennikiem oczywiście
Notek na plecy, komóra, fajki, portfel w boczną kieszeń bojówek, klucze w drugą boczną, - gdzie wrzucić czytnik?.
Cały dzień gapię się w tv i monitor - oglądam, czytam baaardzo dużo art, prasy w sieci, zrzucam z analogów do cyfry - krucafix ile to czasu spędzamy z elektroniką? wkurza mnie to, chociaż ludzie mnie znający uważają że urodziłem się z dłońmi na klawiaturze - jeszcze czytać knigi przez kolejne ustrojstwo elektroniczne?
Nigdy! Nawet zaprojektowałem sobie leżankę by wygodnie leżeć plackiem na brzuchu, kniga na podłodze a głowa wygodnie leży na kanapie, oczy z chęcią latają po stronicach analogowych wydań.
Kiedyś ludzie kupowali knigi na metry [30-40 lat temu] - wchodzili do antykwariatów czy sklepików z używanymi książkami i prosili 'stąd dotąd ' - tworzyli biblioteczki by wyglądać na 'Inteligentów' wśród znajomych lub wmieszać się w tłum - dziś mamy praktycznie to samo. Prasa co jakiś czas wydaje 'kolekcje' książek lecz co robi człowiek? kupuje za 19,90 za knigę - zbiera, ma kolekcję ale co z tego skoro nie zagląda do nich - po prostu ładnie to wygląda na półce - dla mnie to wygląda zbyt sztucznie, ładniej by wyglądały półki z knigami przewertowanymi raz, drugi kartkami - jakieś używane.
Średnia roczna przeczytanych książek przez Polaka to jedna-dwie książki [ciekawe czy biorą do średniej uczniów z podręcznikami i lekturami obowiązkowymi] - urządzenie kosztuje 800-900zł - kniga popularna na licencji zagranicznej, w miękkiej okładce 25-30 zł, w twardej 45-50zł - książka fachowa, poradniki od 30 do 100 czasem 200 i więcej - więc dla kogo ten czytnik? chyba jedynie dla uczniów i studentów co nie chcą, nie mogą dźwigać tony cegieł w plecaku - dla fachowców co siedzą w pociągu i dojeżdżają przynajmniej 30-60 min w autobusach czy koleją.
Nasi forumowi czytelnicy knig popularnych raczej nie zamienią papierowych wydań na elektroniczne. Jak kniga się nie spodoba to wystawią na allegro.
Ucieszyłem się, jak przeczytałem że za dystrybucją stoi Kolporter. Znaczy się, sprzęt stworzony z myślą o Polakach. Super! Urządzenie ma wady. Okej, pierwszy model, 'made for polish', da radę... jak zobaczyłem cenę to prawie spadłem z krzesła! 900 stów za takie coś? Jaja sobie robią?! Nastawiałem się na 200-300zł, ale żeby 3-4 razy więcej?
Potem sobie myślę - może bateria trzyma 'w uj i trochę' a cena wynika właśnie z energooszczędności urządzenia?
Gdzie tam... przeszukałem internet i się okazuje, że wystarczy na kilka godzin czytania (teoretycznie powinien trzymać około 8000 stron, a trzyma w praktyce 200-300). Co więc takiego cudownego siedzi w tym czytniku, że kosztuje on tyle pieniędzy? Elektronika - nie, bateria? Nie. Wyposażenie dodatkowe? Też nie... no to może wyświetlacz? Wątpię.
za 300zł bym kupił. Póki co do ebooków styka duży mp4. Do niego też idzie się przyzwyczaić.
Racja. Ja używam Sony PSP do czytania e-booków też nie jest najgorzej, chociaż ekranik troszkę za krótki...albo ja za szybko czytam
Też używałem PSP potem GPSa, bo większy ekranik, ale jak ktoś dużo czyta to taki świecący dziad męczy oczy bardzo szybko. U mnie mimo że zawsze dużo czasu spędzałem przed monitorem, dopiero ostatnio zauważyłem oznaki deterioracji(hehe) wzroku. Zwłaszcza czytanie w nocy, gdy mały świecący ekran jest jedynym źródłem światła szkodzi - i to bardzo. Nie polecam.
Czytnik e-booków to genialne urządzenie, wprost stworzone dla osób takich jak ja: czytających dużo, szybko i w rozmaitych miejscach. Świetnie się to trzyma. Dużo lepiej niż 1000 stronnicową krowę, zwłaszcza w łóżku. Nie męczy oczu. Mam cały swój księgozbiór zawsze pod ręką(kolejka, pociąg, tramwaj, zakupy z moją panną - wyjmuję i czytam). ładuję co 2 tygodnie. Zawsze marzyłem o czymś takim.
Tylko nie w wydaniu Kolportera. Na szczęście na rynku jest sporo coraz tańszych alternatyw.
Mysle że kto NAPRAWDE CZYTA KSIĄŻKI, a nie zbiera gagety bedzie zadowolony z funkcjonalnośći, kto nie czyta, woli internet i efekciarstwo wybierze coś innego, tablet, ipada itd.
5s od strony do strony...nie da sie czytać jednym tchem...to zabija komfort, ale istotnie ostatecznie wygoda chyba lepsza i przede wszystkim lżejsza. problem jednak taki że nie wszedzie sie sprawdzi, lepiej zabrać ksiażke np. na plaże niż to coś.
Gagety maja wade, czasem przesadnie absorbuja czas na ich obsluge i dbanie, ksiażke można traktować róznie, nawet siedzieć na niej. Wsiaść do pociagu byle jakiego...
Kodów źródłowych czego?
Jądra linuksa zastosowanego w czytniku czy autorskiego oprogramowania czytnika, zapewne wykorzystującego (linkującego) niezmodyfikowane biblioteki na licencji GPL? http://en.wikipedia.org/wiki/GPL_linking_exception http://en.wikipedia.org/wiki/GNU_General_P...d_derived_works
Jest to ciekawy problem prawny, można się zgodzić że statyczne linkowanie biblioteki na licencji GPL czyni program pracą pochodną zawierającą kod GPL, ale jak jest z dynamicznym linkowaniem bibliotek GPL?
Moim zdaniem nie stanowi to pracy pochodnej, ale zdania prawników są podzielone.
Chodzi o kod źródłowy systemu opartego na Linuksie. Chcą za to forsy, bo ich pracownik dużo czasu spędził na modyfikowaniu tego, co dostał za darmo od ludzi którzy piszą kernel. Kolporter wyskoczył nawet z zabawną propozycją, dla tych co się upierają, że jak już im tak bardzo zależy to mogą przyjść, a oni pokażą im kod źródłowy na ekranie ich komputera. LOL
Licencja GPL jest gupia i tyle, nie miejsce by rozwijać dyskusje.
Powiedzenie 'Sam nie zje a drugiemu nie da' wydaje sie jak najbardziej pasować. To że ktoś zmodyfikuje produkt GPL i sprzeda chcac na tym zarobić(sprzeda jesli jego praca bedzie tego warta) nie powoduje zablokowania pracy po godzinach pasjonatów programistów, moga robić to co robia, a nawet stworzyć to samo za darmo.
Racja. Ja używam Sony PSP do czytania e-booków też nie jest najgorzej, chociaż ekranik troszkę za krótki...albo ja za szybko czytam
Też używałem PSP potem GPSa, bo większy ekranik, ale jak ktoś dużo czyta to taki świecący dziad męczy oczy bardzo szybko. U mnie mimo że zawsze dużo czasu spędzałem przed monitorem, dopiero ostatnio zauważyłem oznaki deterioracji(hehe) wzroku. Zwłaszcza czytanie w nocy, gdy mały świecący ekran jest jedynym źródłem światła szkodzi - i to bardzo. Nie polecam.
Oj prawda, oczy bolą i wręcz łzawią jak się w nocy czyta...a rano ciężko je otworzyć. Ale póki nie stanieją te read'ery to się jeszcze pomęczę z papierowymi wersjami (kupować nie muszę, bo mam fajną bibliotekę w pobliżu ), albo z PSP.
Dwa słowa Plastic Logic - http://www.plasticlogic.com/. To jest czytnik, na który ja się czaję. A dokładniej to Que http://www.que.com/. Jak takie coś zrecenzujecie po pojawieniu się tego na rynku, no to rzeczywiście będzie co czytać.
Czytnik e-booków to genialne urządzenie, wprost stworzone dla osób takich jak ja: czytających dużo, szybko i w rozmaitych miejscach. Świetnie się to trzyma. Dużo lepiej niż 1000 stronnicową krowę, zwłaszcza w łóżku. Nie męczy oczu. Mam cały swój księgozbiór zawsze pod ręką(kolejka, pociąg, tramwaj, zakupy z moją panną - wyjmuję i czytam). ładuję co 2 tygodnie. Zawsze marzyłem o czymś takim.
Tylko nie w wydaniu Kolportera. Na szczęście na rynku jest sporo coraz tańszych alternatyw.
Zgadzam się. Używam Sony PRS-505. Szybko przerzuca strony, jest lekki i poręczny. Czytam książki po angielsku, więc problem braku oferty dla mnie nie istnieje
Licencja GPL jest gupia i tyle, nie miejsce by rozwijać dyskusje.
Zaprawdę argumentacja godna 10-latka. EULA Microsofu też 'jest głupia'? Licencja to licencja, dopóki nie jest niezgodna z obowiązującym prawem.
Trzeba było przemyśleć sprawę wcześniej i wykorzystać chociażby kod na BSD, a nie teraz @#$%^. bez sensu.
Poza tym nikt nie zabrania im tego sprzedawać, mają udostępnić źródła klientom i tyle.
http://linuxnews.pl/kolporter-wciaz-uparci...-gpl-w-eclicto/
Marketing szeptany trzeba umieć robić, żeby nie wyglądał sztucznie. Tu sztuczność aż bije po oczach.
Ale pewnie gość w ogóle tu ponownie nie zajrzy.
http://linuxnews.pl/kolporter-wciaz-uparci...-gpl-w-eclicto/
http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=9199
Szczerze mówiąc chciałbym, żeby i w Polsce dowolna książkę można było kupić w formacie elektronicznym. Uważam też papier elektroniczny za przyszłość słowa pisanego.
Ale dlaczego jak zwykle mamy być 'trzecim światem'?
Też bym tego chciała. Ale nie wiem czemu mam przeczucie, że szybko to do nas nie trafi
To tak jak z grami komputerowymi...też ich jeszcze niewiele w formie ściągnięcia on-line do kupienia u nas ehh
Szczerze mówiąc chciałbym, żeby i w Polsce dowolna książkę można było kupić w formacie elektronicznym. Uważam też papier elektroniczny za przyszłość słowa pisanego.
Ale dlaczego jak zwykle mamy być 'trzecim światem'?
Też bym tego chciała. Ale nie wiem czemu mam przeczucie, że szybko to do nas nie trafi
To tak jak z grami komputerowymi...też ich jeszcze niewiele w formie ściągnięcia on-line do kupienia u nas ehh
Kupować online i ściągać gry można bez problemu - ale ceny płacić trzeba w dolarach...
Też bym tego chciała. Ale nie wiem czemu mam przeczucie, że szybko to do nas nie trafi
To tak jak z grami komputerowymi...też ich jeszcze niewiele w formie ściągnięcia on-line do kupienia u nas ehh
Kupować online i ściągać gry można bez problemu - ale ceny płacić trzeba w dolarach...
Dlatego też napisałam że u nas (czyt. w Polsce za złotówki nasze cudowne)...bo za dolary to wiem że można, nabyłam tak parę gierek. Jednak nie wszyscy posiadają kredytówki w naszym 'trzecim świecie', tudzież paypal... i miło by było mieć taki sklepik w Polsce. Z rozsądnym cennikiem oczywiście
Cały dzień gapię się w tv i monitor - oglądam, czytam baaardzo dużo art, prasy w sieci, zrzucam z analogów do cyfry - krucafix ile to czasu spędzamy z elektroniką? wkurza mnie to, chociaż ludzie mnie znający uważają że urodziłem się z dłońmi na klawiaturze - jeszcze czytać knigi przez kolejne ustrojstwo elektroniczne?
Nigdy! Nawet zaprojektowałem sobie leżankę by wygodnie leżeć plackiem na brzuchu, kniga na podłodze a głowa wygodnie leży na kanapie, oczy z chęcią latają po stronicach analogowych wydań.
Kiedyś ludzie kupowali knigi na metry [30-40 lat temu] - wchodzili do antykwariatów czy sklepików z używanymi książkami i prosili 'stąd dotąd ' - tworzyli biblioteczki by wyglądać na 'Inteligentów' wśród znajomych lub wmieszać się w tłum - dziś mamy praktycznie to samo. Prasa co jakiś czas wydaje 'kolekcje' książek lecz co robi człowiek? kupuje za 19,90 za knigę - zbiera, ma kolekcję ale co z tego skoro nie zagląda do nich - po prostu ładnie to wygląda na półce - dla mnie to wygląda zbyt sztucznie, ładniej by wyglądały półki z knigami przewertowanymi raz, drugi kartkami - jakieś używane.
Średnia roczna przeczytanych książek przez Polaka to jedna-dwie książki [ciekawe czy biorą do średniej uczniów z podręcznikami i lekturami obowiązkowymi] - urządzenie kosztuje 800-900zł - kniga popularna na licencji zagranicznej, w miękkiej okładce 25-30 zł, w twardej 45-50zł - książka fachowa, poradniki od 30 do 100 czasem 200 i więcej - więc dla kogo ten czytnik? chyba jedynie dla uczniów i studentów co nie chcą, nie mogą dźwigać tony cegieł w plecaku - dla fachowców co siedzą w pociągu i dojeżdżają przynajmniej 30-60 min w autobusach czy koleją.
Nasi forumowi czytelnicy knig popularnych raczej nie zamienią papierowych wydań na elektroniczne. Jak kniga się nie spodoba to wystawią na allegro.
Potem sobie myślę - może bateria trzyma 'w uj i trochę' a cena wynika właśnie z energooszczędności urządzenia?
Gdzie tam... przeszukałem internet i się okazuje, że wystarczy na kilka godzin czytania (teoretycznie powinien trzymać około 8000 stron, a trzyma w praktyce 200-300). Co więc takiego cudownego siedzi w tym czytniku, że kosztuje on tyle pieniędzy? Elektronika - nie, bateria? Nie. Wyposażenie dodatkowe? Też nie... no to może wyświetlacz? Wątpię.
Racja. Ja używam Sony PSP do czytania e-booków też nie jest najgorzej, chociaż ekranik troszkę za krótki...albo ja za szybko czytam
Same czytniki e-booków to urządzenia genialne.
Racja. Ja używam Sony PSP do czytania e-booków też nie jest najgorzej, chociaż ekranik troszkę za krótki...albo ja za szybko czytam
Też używałem PSP potem GPSa, bo większy ekranik, ale jak ktoś dużo czyta to taki świecący dziad męczy oczy bardzo szybko. U mnie mimo że zawsze dużo czasu spędzałem przed monitorem, dopiero ostatnio zauważyłem oznaki deterioracji(hehe) wzroku. Zwłaszcza czytanie w nocy, gdy mały świecący ekran jest jedynym źródłem światła szkodzi - i to bardzo. Nie polecam.
Czytnik e-booków to genialne urządzenie, wprost stworzone dla osób takich jak ja: czytających dużo, szybko i w rozmaitych miejscach. Świetnie się to trzyma. Dużo lepiej niż 1000 stronnicową krowę, zwłaszcza w łóżku. Nie męczy oczu. Mam cały swój księgozbiór zawsze pod ręką(kolejka, pociąg, tramwaj, zakupy z moją panną - wyjmuję i czytam). ładuję co 2 tygodnie. Zawsze marzyłem o czymś takim.
Tylko nie w wydaniu Kolportera. Na szczęście na rynku jest sporo coraz tańszych alternatyw.
5s od strony do strony...nie da sie czytać jednym tchem...to zabija komfort, ale istotnie ostatecznie wygoda chyba lepsza i przede wszystkim lżejsza. problem jednak taki że nie wszedzie sie sprawdzi, lepiej zabrać ksiażke np. na plaże niż to coś.
Gagety maja wade, czasem przesadnie absorbuja czas na ich obsluge i dbanie, ksiażke można traktować róznie, nawet siedzieć na niej. Wsiaść do pociagu byle jakiego...
Kodów źródłowych czego?
Jądra linuksa zastosowanego w czytniku czy autorskiego oprogramowania czytnika, zapewne wykorzystującego (linkującego) niezmodyfikowane biblioteki na licencji GPL?
http://en.wikipedia.org/wiki/GPL_linking_exception
http://en.wikipedia.org/wiki/GNU_General_P...d_derived_works
Jest to ciekawy problem prawny, można się zgodzić że statyczne linkowanie biblioteki na licencji GPL czyni program pracą pochodną zawierającą kod GPL, ale jak jest z dynamicznym linkowaniem bibliotek GPL?
Moim zdaniem nie stanowi to pracy pochodnej, ale zdania prawników są podzielone.
Chodzi o kod źródłowy systemu opartego na Linuksie. Chcą za to forsy, bo ich pracownik dużo czasu spędził na modyfikowaniu tego, co dostał za darmo od ludzi którzy piszą kernel. Kolporter wyskoczył nawet z zabawną propozycją, dla tych co się upierają, że jak już im tak bardzo zależy to mogą przyjść, a oni pokażą im kod źródłowy na ekranie ich komputera. LOL
Licencja GPL jest gupia i tyle, nie miejsce by rozwijać dyskusje.
Powiedzenie 'Sam nie zje a drugiemu nie da' wydaje sie jak najbardziej pasować. To że ktoś zmodyfikuje produkt GPL i sprzeda chcac na tym zarobić(sprzeda jesli jego praca bedzie tego warta) nie powoduje zablokowania pracy po godzinach pasjonatów programistów, moga robić to co robia, a nawet stworzyć to samo za darmo.
Same czytniki e-booków to urządzenia genialne.
Racja. Ja używam Sony PSP do czytania e-booków też nie jest najgorzej, chociaż ekranik troszkę za krótki...albo ja za szybko czytam
Też używałem PSP potem GPSa, bo większy ekranik, ale jak ktoś dużo czyta to taki świecący dziad męczy oczy bardzo szybko. U mnie mimo że zawsze dużo czasu spędzałem przed monitorem, dopiero ostatnio zauważyłem oznaki deterioracji(hehe) wzroku. Zwłaszcza czytanie w nocy, gdy mały świecący ekran jest jedynym źródłem światła szkodzi - i to bardzo. Nie polecam.
Oj prawda, oczy bolą i wręcz łzawią jak się w nocy czyta...a rano ciężko je otworzyć. Ale póki nie stanieją te read'ery to się jeszcze pomęczę z papierowymi wersjami (kupować nie muszę, bo mam fajną bibliotekę w pobliżu
Tylko nie w wydaniu Kolportera. Na szczęście na rynku jest sporo coraz tańszych alternatyw.
Zgadzam się. Używam Sony PRS-505. Szybko przerzuca strony, jest lekki i poręczny. Czytam książki po angielsku, więc problem braku oferty dla mnie nie istnieje
Za wolno na co? Jak szybko czytasz?
Co do ceny zgoda. Jak na razie czytam na PDA ale LCD to porażka, trochę słońca i nic nie widać...
Trzeba było przemyśleć sprawę wcześniej i wykorzystać chociażby kod na BSD, a nie teraz @#$%^. bez sensu.
Poza tym nikt nie zabrania im tego sprzedawać, mają udostępnić źródła klientom i tyle.