Z resztą jakby popatrzeć na wypożyczalnie to też są nie legalne, kupują film x5 i wypożyczają, a pirat kupi x1 i też 'wypożycza' innym piratom, przy czym nie zarabia na tym, a wypożyczalnia tak.
A wiesz, że cena takiego filmu jest o wiele większa i musi posiadać odpowiednie prawa do wypożyczania ?? To nie są wersje z Empika.
Błąd właśnie na mojej półce z filmami leży 'Blade 3' wersja dwupłytowa z takową licencją, którą kupiłem za 19zł w MM
Wpadłem na świetny pomysł, żeby po ukończeniu gry zamiast listy płac pokazywał się na ekranie numer konta, na które gracz może przelać pieniądze, tym samym legalizując swoją kopię gry (np. w zabezpieczonej SSL i poświadczonej przez Verisign sesji przeglądarki).
Wiele razy kupiłem gry które mi się zwyczajnie nie podobały, były nudne, nie działały z moim sprzętem (Beowulf źle działał z moim gamepadem a po aktualizacji uznał oryginalną płytę za nielegalną kopię) a nawet raz kupiłem grę w której nie mogłem przejść pierwszej misji (Heroes of Annihilated Empires)!
Jestem przekonany że wiele osób które ściągnęły grę z torrenta by chętnie za nią dobrowolnie zapłaciły, ponosząc tylko koszt licencji (a nie koszta płyty, pudełka, instrukcji, transportu, marży sklepowej i związanych z tym wszystkim podatków). Wiadomo że twórcy gry dostają tylko ochłapy, 'lwią część' zysków dostają dystrybutorzy, którzy tak naprawdę obecnie nie są do niczego potrzebni.
dobrze mowisz czesciowo,bo ja np. wole miec gre fizycznie w reku ,nie interesuje mnie dystrybucja cyfrowa ,bo nie czuje ze bym miał tę grę
niech zajmą się ściganiem prawdziwych złodziei a dwa niech spadną ceny za filmy itp itd to i piractwo się zmniejszy (filmy BL za 100zł a DVD za 50zł) co przy naszych niskich pensjach jest wartością dość wysoką i nie każdego stać na taki wydatek, w szczególności, że filmy do 'dobra krótkiego czasu'.
Zgadzam się, ceny demotywują wielu potencjalnych klientów do zakupu, ale to NIE JEST USPRAWIEDLIWIENIEM nielegalnego (czyt. bez zgody autora) rozpowszechniania produktu - czy to filmu, czy oprogramowania jak i jego pozyskiwania z takich źródeł. Nie stać mnie na film ? Nie oglądam - taka powinna być odpowiedź, podobnie z płytami audio czy oprogramowaniem. Nie każdy musi oglądać nowości jak i mieć windowsa na kompie. Są bezpłatne alternatywy (serwisy muzyczne z ciekawą muzyką, lecz praktycznie nieznanych autorów a teraźniejszy linux jest coraz bardziej przyjazny użytkownikom) a i sami twórcy też urządzają raz na jakiś czas promocje - trzeba tylko chcieć.
Sam jestem autorem oprogramowania - fakt, wybrałem mało popularną branżę - obróbka video. W Polsce mój produkt nie sprzedaje się praktycznie wogóle. Ostatnio nawet zaoferowałem licencje niekomercyjne za 15 pln a jak ktoś chce się zaangażować w sieci to można nabyć go jeszcze taniej... Tylko co z tego, skoro w statystykach linków z wyszukiwarek widnieją zapytania z nazwą mojego produktu i słowem 'keygen' lub 'crack'... Mało tego, nawet wśród tych, którzy chcą kupić trafiają się ludzie, którzy używają fałszywych kart płatniczych narażając mnie na drakońskie koszty zwrotu jakie zdziera PayPal, z resztą dlatego zawiesiłem korzystanie z ich usług. A podatki, ZUS, za prąd, internet, hosting trzeba płacić. Jak na razie jestem ostro na minusie i zamierzam albo sprzedać pomysł komuś kto ma lepszą rękę do biznesu albo zamknąć/zawiesić firmę.
Ale to tak na marginesie. Zwykle ci co chcą kupić towar, znajdują środki i kupują go, a jaki procent 'poleci' na obniżkę cen? Czasem po prostu nie opłaca się obniżać - jeśli spadek ceny o połowę spowoduje wzrost sprzedaży o 10% to weź sobie przelicz jaki będzie wzrost, pomogę: przed obniżką wzór był taki: n*c (n - liczba sprzedanych produktów, c - cena za sztukę) a po obniżce (n + n*10%)*0.5c. Po przekształceniu otrzymamy 0.55* n * c ..... chyba bardziej opłaca się drożej sprzedawać i narzekać na piratów - nieprawdaż ?
''trzeba tylko chciec'' (czyt. trzeba miec,za co ) poza tym ,jesli chodzi o twoje wyliczenia,to chyba lepiej cokolwiek sprzedac jesli mozna jeszcze zarobic niz utrzymywac cene przez ktora produkt słabo sie sprzedaje
Zacytuję fragment tekstu, do którego już kilka razy wklejałem linka.
'Zamiast walczyć ze zjawiskiem rozpowszechniania plików samemu udostępnić taki plik. Oczywiście odpłatnie – dla przykładu za pojedyncze pobranie wersji do jednokrotnej instalacji zażądać 29 złotych w dniu premiery – i w tej wersji wsadzić DRMy, nawet kilkanaście. Właśnie w celu weryfikacji – aby nikt nie instalował więcej niż raz z jednej pobranej kopii. Oprócz tego na półki wystawić pełną, ładnie wydaną wersję, z jakimś prostym zabezpieczeniem, które przeciętnego Kowalskiego skutecznie by zniechęciło od kopiowania dla sąsiada. Wersja pudełkowa, ślicznie wydana, pełna, z nośnikiem. Wersja, którą mogę instalować dowolną ilość razy niezależnie czy mam dostęp do internetu czy nie. Wersja kosztująca np. 129 złotych w dniu premiery. I wtedy klient ma wybór. I co najlepsze wyboru może dokonać bo jak go nie stać na pełną wersje to może wykupić pojedynczy, grywalny download. A w przyszłości być może kupi wersje pełną – bo niby czemu nie? Ja chciałbym mieć taką możliwość – i powiem szczerze wiele gier bym testował właśnie w ten sposób. Mógłbym sprawdzić czym jest produkt finalny, mógłbym zobaczyć go w całej okazałości i samemu stwierdzić, czy będę miał ochotę do niego kiedyś wrócić czy też nie. I, zależnie od moich odczuć, kupić pełną edycje lub z niej zrezygnować. Niewykluczone jest także, że pewne tytuły kupiłbym od razu w wersji pełnej – bo mam pewność, że dany tytuł spodoba mi się na tyle, że będę chciał do niego wracać. Same korzyści, bo i wersja downloadu nie pociąga kosztów nadruków, dystrybucji itd. I klienci czują, że się o nich dba. Co tymczasem zrobił wydawca RA3? Ano zrobił jedną wersję i wybrał najgorsze cechy obu. '
To moja opinia, a Twoja? Prosimy o pełne kultury i poparcia dla piractwa wypowiedzi
A moje, jest takie, że to ludzie nie potrafią poszanować czyjejś pracy tylko z tego powodu, że mogą to bez problemu i konsekwencji ukraść (filmy/gry ukradnie - samochodu już nie) . Potencjalny pirat stwierdzi, że go nie stać na film/gre, to ściągnie z sieci. Gorzej jak coś jest namacalne - tego już nie ukradnie, ale dopóki jest w formie cyfrowej, to jak najbardziej można, tym bardziej, że inni to robią i zawsze ma przed sobą wytłumaczenie. I jeszcze większość z nich wielce się obraża gdy ktoś ich nazwie złodziejem, po czym zaczyna tłumaczyć, że to dlatego, że znajomi też tak robią,że ceny są takie a nie inne, i to firmy produkujące gry/filmy okradają ludzi, a nie piraci ich. No ale co z tego? Mnie nie stać na proshe, to nie kupuję, nie stać mnie na film który chcę zobaczyć, to czekam aż mnie będzie stać. Żeby było śmieszniej, to są tacy piraci, którzy ściągają co popadnie (a nie to co ich interesuje) tylko dlatego, że mogli to ukraść bez konsekwencji, więc im więcej ściągną, tym bardziej są z siebie dumni.
Sam uważam, że z piractwem walka siłą nic nie da i trzeba po prostu poszukać jakiegoś złotego środka i jedynie ludzie z komputerami zakupionymi na firmę jako tako dbają o to, aby był tam legalny soft.
bozon @ 2010.04.21 09:49
(...)
Dokładnie - powiem więcej - film jest jak reklama: dobry zaraz go chcesz miec na DVD by puścić dziecku lub dla siebie, chcesz mieć gadżety, itd. To samo z muzyką - bądźmy szczerzy - wydawanie płyty to dogrywanie na siłę 40 minut jakichś dźwięków do 3-minutowego hitu!
dlatego pirat ściągnie sobie ten jeden hit w mp3 i oleje całą płytę. Z itunes też można pobrać tylko konkretne interesujące Cię utwory i nie musisz płacić za całą płytę.
A wracając do pierwszej części Twojej wypowiedzi... Jak ktoś sciągnie film z torrentu i nagra na płytę, to niby z jakiego powodu pójdzie do sklepu kupić oryginał? Pkt2. większość filmów nie ma gadżetów w sprzedaży, a jedynie jakieś młodzieżowe/kreskówki/familijne. No wybacz, ale rzadko takie oglądam. Ostatnio byłem na tym czymś o wampirach z dziewczyną - zwało się księżyc w nowiu bodaj i połowa niewiast do lat ~18 na sali kinowej reagowała och/ach na każdy kadr z Pattinsonem. A obecnie w empikach mamy miliard gadgetów z tego filmu... jednak to mimo wszystko był film młodzieżowy. Daj mi przykład filmu który ma masę gadgetów, a nie jest skierowany do młodzieży.
po 1 chłopie to przeczytaj sobie pkt 278 kk bodajze ,to tam sie dowiesz czym jest ''kradzierz'' po drugie ,jesli by ci zachciało to poszukał sobie roznych artykołow o przeprowadzonych badaniach na temat tego ile osob sciągajacych np. muzyke z sieci kupiło zaraz potem oryginał swoich utworow ,a ile osob nigdy nie sciągających to zrobiło ,to bys tak nie kłapał dziobem ze piractwo jest takie fuj
@Amitoza
Jeśli prawo tego nie zabrania to nie można osoby posiadającej ściągnięte filmy nazwać złodziejem
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
Niezupełnie - plagiat to przypisanie sobie autorstwa pracy innych ludzi. Dla przykładu biorę grafikę Luisa Royo i mówię, że namalowałem sam. Piractwo to wchodzę do muzeum i tworzę idealną kopię Mony Lisy. Ja mam swoją, muzeum ma swoją.
Wielu 'piratów' robi tak, że najpierw ściąga sobie film, grę, muzykę etc., a następnie kupuje to co im się spodobało. Ja tak robię i wielu mych znajomych. Po co mamy płacić za coś co się nam nie podoba? Testuję->podoba się to kupuję/nie podoba się to usuwam(po co ma mi zajmować miejsce na dysku?) Dla konkretnego przykładu: Gry Heroes III i Warcraft III najpierw ściągnąłem, a dopiero po przejściu obydwu stwierdziłem, iż podobają mi się. Więc obydwie zakupiłem. Tak samo z filmami czy muzyką. Gdyby nie to całe złe 'piractwo' to bym ich najprawdopodobniej nie zakupił. I nie sądzę aby realne 'straty' podawane przez 'wielkich oszustów' (firmy 'broniące' praw autorskich) były w stanie sięgnąć nawet 1/1000 tego co niby osiągają (wg. ich 'oficjalnych' raportów, gdyby nie Ci groźni i źli 'piraci'. Powinni w pewnym sensie dziękować Im, że na swój (bardzo specyficzny) sposób promują materiały multimedialne.
wersje HD i tak są lepsze od tego co dostajemy na dvd.
Z resztą jakby popatrzeć na wypożyczalnie to też są nie legalne, kupują film x5 i wypożyczają, a pirat kupi x1 i też 'wypożycza' innym piratom, przy czym nie zarabia na tym, a wypożyczalnia tak.
A wiesz, że cena takiego filmu jest o wiele większa i musi posiadać odpowiednie prawa do wypożyczania ?? To nie są wersje z Empika.
Błąd właśnie na mojej półce z filmami leży 'Blade 3' wersja dwupłytowa z takową licencją, którą kupiłem za 19zł w MM
Wiele razy kupiłem gry które mi się zwyczajnie nie podobały, były nudne, nie działały z moim sprzętem (Beowulf źle działał z moim gamepadem a po aktualizacji uznał oryginalną płytę za nielegalną kopię) a nawet raz kupiłem grę w której nie mogłem przejść pierwszej misji (Heroes of Annihilated Empires)!
Jestem przekonany że wiele osób które ściągnęły grę z torrenta by chętnie za nią dobrowolnie zapłaciły, ponosząc tylko koszt licencji (a nie koszta płyty, pudełka, instrukcji, transportu, marży sklepowej i związanych z tym wszystkim podatków). Wiadomo że twórcy gry dostają tylko ochłapy, 'lwią część' zysków dostają dystrybutorzy, którzy tak naprawdę obecnie nie są do niczego potrzebni.
dobrze mowisz czesciowo,bo ja np. wole miec gre fizycznie w reku ,nie interesuje mnie dystrybucja cyfrowa ,bo nie czuje ze bym miał tę grę
Zgadzam się, ceny demotywują wielu potencjalnych klientów do zakupu, ale to NIE JEST USPRAWIEDLIWIENIEM nielegalnego (czyt. bez zgody autora) rozpowszechniania produktu - czy to filmu, czy oprogramowania jak i jego pozyskiwania z takich źródeł. Nie stać mnie na film ? Nie oglądam - taka powinna być odpowiedź, podobnie z płytami audio czy oprogramowaniem. Nie każdy musi oglądać nowości jak i mieć windowsa na kompie. Są bezpłatne alternatywy (serwisy muzyczne z ciekawą muzyką, lecz praktycznie nieznanych autorów a teraźniejszy linux jest coraz bardziej przyjazny użytkownikom) a i sami twórcy też urządzają raz na jakiś czas promocje - trzeba tylko chcieć.
Sam jestem autorem oprogramowania - fakt, wybrałem mało popularną branżę - obróbka video. W Polsce mój produkt nie sprzedaje się praktycznie wogóle. Ostatnio nawet zaoferowałem licencje niekomercyjne za 15 pln a jak ktoś chce się zaangażować w sieci to można nabyć go jeszcze taniej... Tylko co z tego, skoro w statystykach linków z wyszukiwarek widnieją zapytania z nazwą mojego produktu i słowem 'keygen' lub 'crack'... Mało tego, nawet wśród tych, którzy chcą kupić trafiają się ludzie, którzy używają fałszywych kart płatniczych narażając mnie na drakońskie koszty zwrotu jakie zdziera PayPal, z resztą dlatego zawiesiłem korzystanie z ich usług. A podatki, ZUS, za prąd, internet, hosting trzeba płacić. Jak na razie jestem ostro na minusie i zamierzam albo sprzedać pomysł komuś kto ma lepszą rękę do biznesu albo zamknąć/zawiesić firmę.
Ale to tak na marginesie. Zwykle ci co chcą kupić towar, znajdują środki i kupują go, a jaki procent 'poleci' na obniżkę cen? Czasem po prostu nie opłaca się obniżać - jeśli spadek ceny o połowę spowoduje wzrost sprzedaży o 10% to weź sobie przelicz jaki będzie wzrost, pomogę: przed obniżką wzór był taki: n*c (n - liczba sprzedanych produktów, c - cena za sztukę) a po obniżce (n + n*10%)*0.5c. Po przekształceniu otrzymamy 0.55* n * c ..... chyba bardziej opłaca się drożej sprzedawać i narzekać na piratów - nieprawdaż ?
''trzeba tylko chciec'' (czyt. trzeba miec,za co ) poza tym ,jesli chodzi o twoje wyliczenia,to chyba lepiej cokolwiek sprzedac jesli mozna jeszcze zarobic niz utrzymywac cene przez ktora produkt słabo sie sprzedaje
'Zamiast walczyć ze zjawiskiem rozpowszechniania plików samemu udostępnić taki plik. Oczywiście odpłatnie – dla przykładu za pojedyncze pobranie wersji do jednokrotnej instalacji zażądać 29 złotych w dniu premiery – i w tej wersji wsadzić DRMy, nawet kilkanaście. Właśnie w celu weryfikacji – aby nikt nie instalował więcej niż raz z jednej pobranej kopii. Oprócz tego na półki wystawić pełną, ładnie wydaną wersję, z jakimś prostym zabezpieczeniem, które przeciętnego Kowalskiego skutecznie by zniechęciło od kopiowania dla sąsiada. Wersja pudełkowa, ślicznie wydana, pełna, z nośnikiem. Wersja, którą mogę instalować dowolną ilość razy niezależnie czy mam dostęp do internetu czy nie. Wersja kosztująca np. 129 złotych w dniu premiery. I wtedy klient ma wybór. I co najlepsze wyboru może dokonać bo jak go nie stać na pełną wersje to może wykupić pojedynczy, grywalny download. A w przyszłości być może kupi wersje pełną – bo niby czemu nie? Ja chciałbym mieć taką możliwość – i powiem szczerze wiele gier bym testował właśnie w ten sposób. Mógłbym sprawdzić czym jest produkt finalny, mógłbym zobaczyć go w całej okazałości i samemu stwierdzić, czy będę miał ochotę do niego kiedyś wrócić czy też nie. I, zależnie od moich odczuć, kupić pełną edycje lub z niej zrezygnować. Niewykluczone jest także, że pewne tytuły kupiłbym od razu w wersji pełnej – bo mam pewność, że dany tytuł spodoba mi się na tyle, że będę chciał do niego wracać. Same korzyści, bo i wersja downloadu nie pociąga kosztów nadruków, dystrybucji itd. I klienci czują, że się o nich dba. Co tymczasem zrobił wydawca RA3? Ano zrobił jedną wersję i wybrał najgorsze cechy obu. '
http://polter.pl/de99ial,blog.html?8301
To moja opinia, a Twoja? Prosimy o pełne kultury i poparcia dla piractwa wypowiedzi
A moje, jest takie, że to ludzie nie potrafią poszanować czyjejś pracy tylko z tego powodu, że mogą to bez problemu i konsekwencji ukraść (filmy/gry ukradnie - samochodu już nie) . Potencjalny pirat stwierdzi, że go nie stać na film/gre, to ściągnie z sieci. Gorzej jak coś jest namacalne - tego już nie ukradnie, ale dopóki jest w formie cyfrowej, to jak najbardziej można, tym bardziej, że inni to robią i zawsze ma przed sobą wytłumaczenie. I jeszcze większość z nich wielce się obraża gdy ktoś ich nazwie złodziejem, po czym zaczyna tłumaczyć, że to dlatego, że znajomi też tak robią,że ceny są takie a nie inne, i to firmy produkujące gry/filmy okradają ludzi, a nie piraci ich. No ale co z tego? Mnie nie stać na proshe, to nie kupuję, nie stać mnie na film który chcę zobaczyć, to czekam aż mnie będzie stać. Żeby było śmieszniej, to są tacy piraci, którzy ściągają co popadnie (a nie to co ich interesuje) tylko dlatego, że mogli to ukraść bez konsekwencji, więc im więcej ściągną, tym bardziej są z siebie dumni.
Sam uważam, że z piractwem walka siłą nic nie da i trzeba po prostu poszukać jakiegoś złotego środka i jedynie ludzie z komputerami zakupionymi na firmę jako tako dbają o to, aby był tam legalny soft.
Dokładnie - powiem więcej - film jest jak reklama: dobry zaraz go chcesz miec na DVD by puścić dziecku lub dla siebie, chcesz mieć gadżety, itd. To samo z muzyką - bądźmy szczerzy - wydawanie płyty to dogrywanie na siłę 40 minut jakichś dźwięków do 3-minutowego hitu!
A wracając do pierwszej części Twojej wypowiedzi... Jak ktoś sciągnie film z torrentu i nagra na płytę, to niby z jakiego powodu pójdzie do sklepu kupić oryginał? Pkt2. większość filmów nie ma gadżetów w sprzedaży, a jedynie jakieś młodzieżowe/kreskówki/familijne. No wybacz, ale rzadko takie oglądam. Ostatnio byłem na tym czymś o wampirach z dziewczyną - zwało się księżyc w nowiu bodaj i połowa niewiast do lat ~18 na sali kinowej reagowała och/ach na każdy kadr z Pattinsonem. A obecnie w empikach mamy miliard gadgetów z tego filmu... jednak to mimo wszystko był film młodzieżowy. Daj mi przykład filmu który ma masę gadgetów, a nie jest skierowany do młodzieży.
po 1 chłopie to przeczytaj sobie pkt 278 kk bodajze ,to tam sie dowiesz czym jest ''kradzierz'' po drugie ,jesli by ci zachciało to poszukał sobie roznych artykołow o przeprowadzonych badaniach na temat tego ile osob sciągajacych np. muzyke z sieci kupiło zaraz potem oryginał swoich utworow ,a ile osob nigdy nie sciągających to zrobiło ,to bys tak nie kłapał dziobem ze piractwo jest takie fuj
Jeśli prawo tego nie zabrania to nie można osoby posiadającej ściągnięte filmy nazwać złodziejem
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
Niezupełnie - plagiat to przypisanie sobie autorstwa pracy innych ludzi. Dla przykładu biorę grafikę Luisa Royo i mówię, że namalowałem sam. Piractwo to wchodzę do muzeum i tworzę idealną kopię Mony Lisy. Ja mam swoją, muzeum ma swoją.
Pisałem wyżej.
Pozdrawiam AdrxO90