Wielu 'piratów' robi tak, że najpierw ściąga sobie film, grę, muzykę etc., a następnie kupuje to co im się spodobało. Ja tak robię i wielu mych znajomych. Po co mamy płacić za coś co się nam nie podoba? Testuję->podoba się to kupuję/nie podoba się to usuwam(po co ma mi zajmować miejsce na dysku?) Dla konkretnego przykładu: Gry Heroes III i Warcraft III najpierw ściągnąłem, a dopiero po przejściu obydwu stwierdziłem, iż podobają mi się. Więc obydwie zakupiłem. Tak samo z filmami czy muzyką. Gdyby nie to całe złe 'piractwo' to bym ich najprawdopodobniej nie zakupił. I nie sądzę aby realne 'straty' podawane przez 'wielkich oszustów' (firmy 'broniące' praw autorskich) były w stanie sięgnąć nawet 1/1000 tego co niby osiągają (wg. ich 'oficjalnych' raportów, gdyby nie Ci groźni i źli 'piraci'. Powinni w pewnym sensie dziękować Im, że na swój (bardzo specyficzny) sposób promują materiały multimedialne.
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
Niezupełnie - plagiat to przypisanie sobie autorstwa pracy innych ludzi. Dla przykładu biorę grafikę Luisa Royo i mówię, że namalowałem sam. Piractwo to wchodzę do muzeum i tworzę idealną kopię Mony Lisy. Ja mam swoją, muzeum ma swoją.
@Amitoza
Jeśli prawo tego nie zabrania to nie można osoby posiadającej ściągnięte filmy nazwać złodziejem
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
To moja opinia, a Twoja? Prosimy o pełne kultury i poparcia dla piractwa wypowiedzi
A moje, jest takie, że to ludzie nie potrafią poszanować czyjejś pracy tylko z tego powodu, że mogą to bez problemu i konsekwencji ukraść (filmy/gry ukradnie - samochodu już nie) . Potencjalny pirat stwierdzi, że go nie stać na film/gre, to ściągnie z sieci. Gorzej jak coś jest namacalne - tego już nie ukradnie, ale dopóki jest w formie cyfrowej, to jak najbardziej można, tym bardziej, że inni to robią i zawsze ma przed sobą wytłumaczenie. I jeszcze większość z nich wielce się obraża gdy ktoś ich nazwie złodziejem, po czym zaczyna tłumaczyć, że to dlatego, że znajomi też tak robią,że ceny są takie a nie inne, i to firmy produkujące gry/filmy okradają ludzi, a nie piraci ich. No ale co z tego? Mnie nie stać na proshe, to nie kupuję, nie stać mnie na film który chcę zobaczyć, to czekam aż mnie będzie stać. Żeby było śmieszniej, to są tacy piraci, którzy ściągają co popadnie (a nie to co ich interesuje) tylko dlatego, że mogli to ukraść bez konsekwencji, więc im więcej ściągną, tym bardziej są z siebie dumni.
Sam uważam, że z piractwem walka siłą nic nie da i trzeba po prostu poszukać jakiegoś złotego środka i jedynie ludzie z komputerami zakupionymi na firmę jako tako dbają o to, aby był tam legalny soft.
bozon @ 2010.04.21 09:49
(...)
Dokładnie - powiem więcej - film jest jak reklama: dobry zaraz go chcesz miec na DVD by puścić dziecku lub dla siebie, chcesz mieć gadżety, itd. To samo z muzyką - bądźmy szczerzy - wydawanie płyty to dogrywanie na siłę 40 minut jakichś dźwięków do 3-minutowego hitu!
dlatego pirat ściągnie sobie ten jeden hit w mp3 i oleje całą płytę. Z itunes też można pobrać tylko konkretne interesujące Cię utwory i nie musisz płacić za całą płytę.
A wracając do pierwszej części Twojej wypowiedzi... Jak ktoś sciągnie film z torrentu i nagra na płytę, to niby z jakiego powodu pójdzie do sklepu kupić oryginał? Pkt2. większość filmów nie ma gadżetów w sprzedaży, a jedynie jakieś młodzieżowe/kreskówki/familijne. No wybacz, ale rzadko takie oglądam. Ostatnio byłem na tym czymś o wampirach z dziewczyną - zwało się księżyc w nowiu bodaj i połowa niewiast do lat ~18 na sali kinowej reagowała och/ach na każdy kadr z Pattinsonem. A obecnie w empikach mamy miliard gadgetów z tego filmu... jednak to mimo wszystko był film młodzieżowy. Daj mi przykład filmu który ma masę gadgetów, a nie jest skierowany do młodzieży.
po 1 chłopie to przeczytaj sobie pkt 278 kk bodajze ,to tam sie dowiesz czym jest ''kradzierz'' po drugie ,jesli by ci zachciało to poszukał sobie roznych artykołow o przeprowadzonych badaniach na temat tego ile osob sciągajacych np. muzyke z sieci kupiło zaraz potem oryginał swoich utworow ,a ile osob nigdy nie sciągających to zrobiło ,to bys tak nie kłapał dziobem ze piractwo jest takie fuj
Zacytuję fragment tekstu, do którego już kilka razy wklejałem linka.
'Zamiast walczyć ze zjawiskiem rozpowszechniania plików samemu udostępnić taki plik. Oczywiście odpłatnie – dla przykładu za pojedyncze pobranie wersji do jednokrotnej instalacji zażądać 29 złotych w dniu premiery – i w tej wersji wsadzić DRMy, nawet kilkanaście. Właśnie w celu weryfikacji – aby nikt nie instalował więcej niż raz z jednej pobranej kopii. Oprócz tego na półki wystawić pełną, ładnie wydaną wersję, z jakimś prostym zabezpieczeniem, które przeciętnego Kowalskiego skutecznie by zniechęciło od kopiowania dla sąsiada. Wersja pudełkowa, ślicznie wydana, pełna, z nośnikiem. Wersja, którą mogę instalować dowolną ilość razy niezależnie czy mam dostęp do internetu czy nie. Wersja kosztująca np. 129 złotych w dniu premiery. I wtedy klient ma wybór. I co najlepsze wyboru może dokonać bo jak go nie stać na pełną wersje to może wykupić pojedynczy, grywalny download. A w przyszłości być może kupi wersje pełną – bo niby czemu nie? Ja chciałbym mieć taką możliwość – i powiem szczerze wiele gier bym testował właśnie w ten sposób. Mógłbym sprawdzić czym jest produkt finalny, mógłbym zobaczyć go w całej okazałości i samemu stwierdzić, czy będę miał ochotę do niego kiedyś wrócić czy też nie. I, zależnie od moich odczuć, kupić pełną edycje lub z niej zrezygnować. Niewykluczone jest także, że pewne tytuły kupiłbym od razu w wersji pełnej – bo mam pewność, że dany tytuł spodoba mi się na tyle, że będę chciał do niego wracać. Same korzyści, bo i wersja downloadu nie pociąga kosztów nadruków, dystrybucji itd. I klienci czują, że się o nich dba. Co tymczasem zrobił wydawca RA3? Ano zrobił jedną wersję i wybrał najgorsze cechy obu. '
niech zajmą się ściganiem prawdziwych złodziei a dwa niech spadną ceny za filmy itp itd to i piractwo się zmniejszy (filmy BL za 100zł a DVD za 50zł) co przy naszych niskich pensjach jest wartością dość wysoką i nie każdego stać na taki wydatek, w szczególności, że filmy do 'dobra krótkiego czasu'.
Zgadzam się, ceny demotywują wielu potencjalnych klientów do zakupu, ale to NIE JEST USPRAWIEDLIWIENIEM nielegalnego (czyt. bez zgody autora) rozpowszechniania produktu - czy to filmu, czy oprogramowania jak i jego pozyskiwania z takich źródeł. Nie stać mnie na film ? Nie oglądam - taka powinna być odpowiedź, podobnie z płytami audio czy oprogramowaniem. Nie każdy musi oglądać nowości jak i mieć windowsa na kompie. Są bezpłatne alternatywy (serwisy muzyczne z ciekawą muzyką, lecz praktycznie nieznanych autorów a teraźniejszy linux jest coraz bardziej przyjazny użytkownikom) a i sami twórcy też urządzają raz na jakiś czas promocje - trzeba tylko chcieć.
Sam jestem autorem oprogramowania - fakt, wybrałem mało popularną branżę - obróbka video. W Polsce mój produkt nie sprzedaje się praktycznie wogóle. Ostatnio nawet zaoferowałem licencje niekomercyjne za 15 pln a jak ktoś chce się zaangażować w sieci to można nabyć go jeszcze taniej... Tylko co z tego, skoro w statystykach linków z wyszukiwarek widnieją zapytania z nazwą mojego produktu i słowem 'keygen' lub 'crack'... Mało tego, nawet wśród tych, którzy chcą kupić trafiają się ludzie, którzy używają fałszywych kart płatniczych narażając mnie na drakońskie koszty zwrotu jakie zdziera PayPal, z resztą dlatego zawiesiłem korzystanie z ich usług. A podatki, ZUS, za prąd, internet, hosting trzeba płacić. Jak na razie jestem ostro na minusie i zamierzam albo sprzedać pomysł komuś kto ma lepszą rękę do biznesu albo zamknąć/zawiesić firmę.
Ale to tak na marginesie. Zwykle ci co chcą kupić towar, znajdują środki i kupują go, a jaki procent 'poleci' na obniżkę cen? Czasem po prostu nie opłaca się obniżać - jeśli spadek ceny o połowę spowoduje wzrost sprzedaży o 10% to weź sobie przelicz jaki będzie wzrost, pomogę: przed obniżką wzór był taki: n*c (n - liczba sprzedanych produktów, c - cena za sztukę) a po obniżce (n + n*10%)*0.5c. Po przekształceniu otrzymamy 0.55* n * c ..... chyba bardziej opłaca się drożej sprzedawać i narzekać na piratów - nieprawdaż ?
''trzeba tylko chciec'' (czyt. trzeba miec,za co ) poza tym ,jesli chodzi o twoje wyliczenia,to chyba lepiej cokolwiek sprzedac jesli mozna jeszcze zarobic niz utrzymywac cene przez ktora produkt słabo sie sprzedaje
Wpadłem na świetny pomysł, żeby po ukończeniu gry zamiast listy płac pokazywał się na ekranie numer konta, na które gracz może przelać pieniądze, tym samym legalizując swoją kopię gry (np. w zabezpieczonej SSL i poświadczonej przez Verisign sesji przeglądarki).
Wiele razy kupiłem gry które mi się zwyczajnie nie podobały, były nudne, nie działały z moim sprzętem (Beowulf źle działał z moim gamepadem a po aktualizacji uznał oryginalną płytę za nielegalną kopię) a nawet raz kupiłem grę w której nie mogłem przejść pierwszej misji (Heroes of Annihilated Empires)!
Jestem przekonany że wiele osób które ściągnęły grę z torrenta by chętnie za nią dobrowolnie zapłaciły, ponosząc tylko koszt licencji (a nie koszta płyty, pudełka, instrukcji, transportu, marży sklepowej i związanych z tym wszystkim podatków). Wiadomo że twórcy gry dostają tylko ochłapy, 'lwią część' zysków dostają dystrybutorzy, którzy tak naprawdę obecnie nie są do niczego potrzebni.
dobrze mowisz czesciowo,bo ja np. wole miec gre fizycznie w reku ,nie interesuje mnie dystrybucja cyfrowa ,bo nie czuje ze bym miał tę grę
Z resztą jakby popatrzeć na wypożyczalnie to też są nie legalne, kupują film x5 i wypożyczają, a pirat kupi x1 i też 'wypożycza' innym piratom, przy czym nie zarabia na tym, a wypożyczalnia tak.
A wiesz, że cena takiego filmu jest o wiele większa i musi posiadać odpowiednie prawa do wypożyczania ?? To nie są wersje z Empika.
Błąd właśnie na mojej półce z filmami leży 'Blade 3' wersja dwupłytowa z takową licencją, którą kupiłem za 19zł w MM
Kupujez jeden odcinek po 3$? Pokaż screena, bo nie uwierzę.
screena jak kupuję, czy screena że po $3?
nie ma w tej chwili serialu który mnie interesuje na itunes, a na koncie mam całe $12, więc nie będę wydawał tego na jakiś bzdurny serial
ps. nie kupuję kilkunastu różnych seriali, tylko te które mnie mocno interesują Ostatnio (a to było całkiem dawno bo z pół roku temu) kupiłem cały 1 sezon true blood, a zaraz po tym wykupiłem pakiet HBO i zamiast oglądać wersję z lektorem w TV ściągnąłem z neta wersję z amerykańskiego HBO (chociaż wersję z lektorem też oglądałem w TV, ale na szczęście było w weekendy, czyli wtedy kiedy wracałem z wrocka do domu). Taki mały grzeszek.
kupuję przez itunes. 10% od każdego utworu/płyty jest dla artysty. To już nie moja wina, że artyści nie nagrywają muzyki w zaciszach domowych i samemu ich nie promują. Skoro podpisują umowy z wytwórniami to widocznie tak im wygodniej, bo mają łatwą reklamę. Gdyby sami mieli się reklamować, to w życiu nic by na siebie nie zarobili a jedynie ponieśli straty. Wyjątkami są zespoły, które nagrały 1/2 dobre płyty pod skrzydłami wytworni, która zapewniła im dobrą reklamę i sławę, a potem każdą następną wydają we własnym zakresie nagraną np we własnym studio nagraniowym i np prowadzą dystrybucję przez sieć na własnej stronie.
aaa... teraz to już nie Twoja wina? Wiesz, że za najbliższą zachodnią granicą vlepki OEM Windowsa są całkowicie legalnie odsprzedawane. Tam takie jest prawo. Nie wiesz dlaczego, prawda?
Wracając do Audio - co to jest itunes i czy jest u nas dostępne?
nie nie jest u nas dostępne, a konto mam w USA na kuzyna założone, jednak sam je doładowuję. Nawet jeżeli twoim zdaniem jest to nielegalne to w świetle prawa polskiego jestem czysty, bo posiadam tę muzykę na własny użytek. Poza tym jestem czysty też względem siebie samego, bo wiem, że zapłaciłem za to co posiadam.
a wracając do artystów. Tak, to ich wina. Skoro chcą zgarniać całą kasę, to niech sami wszystko nagrają i rozreklamują. Nie chcą? Zostaje wytwórnia i wydawca którzy zdzierają z nich za to kasę. I tak zarabiają na tym więcej niż gdyby starali się sami siebie wypromować. Gdy jednak już dana wytwórnia ich wypromuje, to reklama jest nie potrzebna i mogą sami zgarniać większość kasy. Więc żeby się wybić trzeba trochę pocierpieć niestety, albo zrezygnować z życia na samej muzyce.
ccwrclimited @ 2010.04.21 17:33
Amitoza @ 2010.04.21 17:30
mogę pobrać z sieci odcinki w wersji amerykańskiej, skoro prawa do serialu ma HBO, bo działa to na takiej samej zasadzie jak bym nagrał je na dysk dekodera podczas oglądania.
pewnie błędny tok myślenia, ale mówi się już trudno, najwyżej nie będę czysty jak łza... haha
no widzisz, to nie takie trudne. masz brudne łapska. każdy ma podobną wymówkę do Twojej. Niczym się nie różnisz.
Witamy!
mnie to jakoś nie martwi - płacę za pakiet HBO to i pobranie czy też nagranie odcinków jest dla mnie jak najbardziej legalne. Jednak jak nie mam jakiegoś kanału, który ma prawa do emisji, to w ruch leci itunes i pobieranie odcinków za $2.99 sztuka...
a dlaczego wolę pobrać niż nagrać? z tego powodu, że nie lubię dubbingu/lektora, a często nie da się tego zmienić
mogę pobrać z sieci odcinki w wersji amerykańskiej, skoro prawa do serialu ma HBO, bo działa to na takiej samej zasadzie jak bym nagrał je na dysk dekodera podczas oglądania.
pewnie błędny tok myślenia, ale mówi się już trudno, najwyżej nie będę czysty jak łza... haha
no widzisz, to nie takie trudne. masz brudne łapska. każdy ma podobną wymówkę do Twojej. Niczym się nie różnisz.
A seriale niedostępne w pl? To tez kradzież wg Ciebie?
nie. Jeżeli nie ma na terenie naszego kraju kogoś z prawem własności do tych seriali, to jest to moim zdaniem zupełnie legalne. (o ile to serial z jakiegoś kanału niedostępnego w Polsce). Bo jak masz dla przykładu takie HBO, to gdy serial jest emitowany na amerykańskim, to polskie HBO ma tak samo do tego prawo i serial znajdzie się u nas w późniejszym terminie.
nie wiem czy to dobry tok myślenia, ale ja w nim poszedłem kapkę dalej i stwierdziłem, że skoro płacę abonament za cały pakiet HBO w cyfrze+, to mogę pobrać z sieci odcinki w wersji amerykańskiej, skoro prawa do serialu ma HBO, bo działa to na takiej samej zasadzie jak bym nagrał je na dysk dekodera podczas oglądania.
pewnie błędny tok myślenia, ale mówi się już trudno, najwyżej nie będę czysty jak łza... haha
kupuję przez itunes. 10% od każdego utworu/płyty jest dla artysty. To już nie moja wina, że artyści nie nagrywają muzyki w zaciszach domowych i samemu ich nie promują. Skoro podpisują umowy z wytwórniami to widocznie tak im wygodniej, bo mają łatwą reklamę. Gdyby sami mieli się reklamować, to w życiu nic by na siebie nie zarobili a jedynie ponieśli straty. Wyjątkami są zespoły, które nagrały 1/2 dobre płyty pod skrzydłami wytworni, która zapewniła im dobrą reklamę i sławę, a potem każdą następną wydają we własnym zakresie nagraną np we własnym studio nagraniowym i np prowadzą dystrybucję przez sieć na własnej stronie.
aaa... teraz to już nie Twoja wina? Wiesz, że za najbliższą zachodnią granicą vlepki OEM Windowsa są całkowicie legalnie odsprzedawane. Tam takie jest prawo. Nie wiesz dlaczego, prawda?
Wracając do Audio - co to jest itunes i czy jest u nas dostępne?
artysta zarabia na koncertach przede wszystkim. (i rozumiem, że na piratach też zarabia, tak? ;]) Jeżeli jakiś artysta udostępnia swoją płytę przez neta i do tego daje kilka kawałków do przesłuchania, a mi się spodoba, to wpłacam jemu. Ostatnio niewielu takich artystów jest, ale jak radiohead wrzucili swoją genialną płytę na neta za free, to z wielką chęcią im zapłaciłem, bo był to kawał świetnej roboty. Podobnie sytuacja miała się z NiN.
zauważ, że producent/wydawca też ponoszą koszty wydania płyty. Bez promocji nikt by nawet o niektórych zespołach nie usłyszał, a to też kosztuje.
RadioHead i NiN. A reszta artystów, których okradłeś? Jak się z tego wytłumaczysz? Dociera do Ciebie, że niektóre wytwórnie sprzedają CD Audio, mimo, że już utracili do tego prawa? Wiesz, że twórcy/artyści muszą z wytwórniami walczyć o swoje w sądach? Dla mnie jest jasne - kupujesz oryginalne CD Audio: kradniesz i wspierasz mafię, która to napędza.
Nie wiem jak możesz patrzeć w lustro bez odruchu obrzydzenia, ja nie potrafię jak Ty z tak lekkim sumieniem podchodzić do tych spraw.
Może moja wypowiedź nie spowoduje, że staniesz się choć odrobinę uczciwszy, ale może zasieję jakieś małe ziarnko wątpliwości w rycerskiej głowie.
kupuję przez itunes. 10% od każdego utworu/płyty jest dla artysty. To już nie moja wina, że artyści nie nagrywają muzyki w zaciszach domowych i samemu ich nie promują. Skoro podpisują umowy z wytwórniami to widocznie tak im wygodniej, bo mają łatwą reklamę. Gdyby sami mieli się reklamować, to w życiu nic by na siebie nie zarobili a jedynie ponieśli straty. Wyjątkami są zespoły, które nagrały 1/2 dobre płyty pod skrzydłami wytworni, która zapewniła im dobrą reklamę i sławę, a potem każdą następną wydają we własnym zakresie nagraną np we własnym studio nagraniowym i np prowadzą dystrybucję przez sieć na własnej stronie.
artysta zarabia na koncertach przede wszystkim. (i rozumiem, że na piratach też zarabia, tak? ;]) Jeżeli jakiś artysta udostępnia swoją płytę przez neta i do tego daje kilka kawałków do przesłuchania, a mi się spodoba, to wpłacam jemu. Ostatnio niewielu takich artystów jest, ale jak radiohead wrzucili swoją genialną płytę na neta za free, to z wielką chęcią im zapłaciłem, bo był to kawał świetnej roboty. Podobnie sytuacja miała się z NiN.
zauważ, że producent/wydawca też ponoszą koszty wydania płyty. Bez promocji nikt by nawet o niektórych zespołach nie usłyszał, a to też kosztuje.
RadioHead i NiN. A reszta artystów, których okradłeś? Jak się z tego wytłumaczysz? Dociera do Ciebie, że niektóre wytwórnie sprzedają CD Audio, mimo, że już utracili do tego prawa? Wiesz, że twórcy/artyści muszą z wytwórniami walczyć o swoje w sądach? Dla mnie jest jasne - kupujesz oryginalne CD Audio: kradniesz i wspierasz mafię, która to napędza.
Nie wiem jak możesz patrzeć w lustro bez odruchu obrzydzenia, ja nie potrafię jak Ty z tak lekkim sumieniem podchodzić do tych spraw.
Może moja wypowiedź nie spowoduje, że staniesz się choć odrobinę uczciwszy, ale może zasieję jakieś małe ziarnko wątpliwości w rycerskiej głowie.
Pozdrawiam AdrxO90
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
Niezupełnie - plagiat to przypisanie sobie autorstwa pracy innych ludzi. Dla przykładu biorę grafikę Luisa Royo i mówię, że namalowałem sam. Piractwo to wchodzę do muzeum i tworzę idealną kopię Mony Lisy. Ja mam swoją, muzeum ma swoją.
Pisałem wyżej.
Jeśli prawo tego nie zabrania to nie można osoby posiadającej ściągnięte filmy nazwać złodziejem
Jeżeli coś jest legalnie w sprzedaży i trzeba za to ZAPŁACIĆ, a Ty to sobie bierzesz za darmo z torrentów to nie kradniesz? Nadal kradniesz, ale dzięki luce prawnej jesteś czysty, bo stwierdzasz, że to co masz na dysku jest na użytek własny.
ty chłopie naprawde jestes niepojetny i widac ze karmisz sie ta zasyfiona karma korporacyjno-filmową ze to jest kradzierz, chłopie jak mozna cos ukrasc nie zabierając tego fizycznie,kopia nie moze byc kradzierza a jedynie ''plagiatem''
To moja opinia, a Twoja? Prosimy o pełne kultury i poparcia dla piractwa wypowiedzi
A moje, jest takie, że to ludzie nie potrafią poszanować czyjejś pracy tylko z tego powodu, że mogą to bez problemu i konsekwencji ukraść (filmy/gry ukradnie - samochodu już nie) . Potencjalny pirat stwierdzi, że go nie stać na film/gre, to ściągnie z sieci. Gorzej jak coś jest namacalne - tego już nie ukradnie, ale dopóki jest w formie cyfrowej, to jak najbardziej można, tym bardziej, że inni to robią i zawsze ma przed sobą wytłumaczenie. I jeszcze większość z nich wielce się obraża gdy ktoś ich nazwie złodziejem, po czym zaczyna tłumaczyć, że to dlatego, że znajomi też tak robią,że ceny są takie a nie inne, i to firmy produkujące gry/filmy okradają ludzi, a nie piraci ich. No ale co z tego? Mnie nie stać na proshe, to nie kupuję, nie stać mnie na film który chcę zobaczyć, to czekam aż mnie będzie stać. Żeby było śmieszniej, to są tacy piraci, którzy ściągają co popadnie (a nie to co ich interesuje) tylko dlatego, że mogli to ukraść bez konsekwencji, więc im więcej ściągną, tym bardziej są z siebie dumni.
Sam uważam, że z piractwem walka siłą nic nie da i trzeba po prostu poszukać jakiegoś złotego środka i jedynie ludzie z komputerami zakupionymi na firmę jako tako dbają o to, aby był tam legalny soft.
Dokładnie - powiem więcej - film jest jak reklama: dobry zaraz go chcesz miec na DVD by puścić dziecku lub dla siebie, chcesz mieć gadżety, itd. To samo z muzyką - bądźmy szczerzy - wydawanie płyty to dogrywanie na siłę 40 minut jakichś dźwięków do 3-minutowego hitu!
A wracając do pierwszej części Twojej wypowiedzi... Jak ktoś sciągnie film z torrentu i nagra na płytę, to niby z jakiego powodu pójdzie do sklepu kupić oryginał? Pkt2. większość filmów nie ma gadżetów w sprzedaży, a jedynie jakieś młodzieżowe/kreskówki/familijne. No wybacz, ale rzadko takie oglądam. Ostatnio byłem na tym czymś o wampirach z dziewczyną - zwało się księżyc w nowiu bodaj i połowa niewiast do lat ~18 na sali kinowej reagowała och/ach na każdy kadr z Pattinsonem. A obecnie w empikach mamy miliard gadgetów z tego filmu... jednak to mimo wszystko był film młodzieżowy. Daj mi przykład filmu który ma masę gadgetów, a nie jest skierowany do młodzieży.
po 1 chłopie to przeczytaj sobie pkt 278 kk bodajze ,to tam sie dowiesz czym jest ''kradzierz'' po drugie ,jesli by ci zachciało to poszukał sobie roznych artykołow o przeprowadzonych badaniach na temat tego ile osob sciągajacych np. muzyke z sieci kupiło zaraz potem oryginał swoich utworow ,a ile osob nigdy nie sciągających to zrobiło ,to bys tak nie kłapał dziobem ze piractwo jest takie fuj
'Zamiast walczyć ze zjawiskiem rozpowszechniania plików samemu udostępnić taki plik. Oczywiście odpłatnie – dla przykładu za pojedyncze pobranie wersji do jednokrotnej instalacji zażądać 29 złotych w dniu premiery – i w tej wersji wsadzić DRMy, nawet kilkanaście. Właśnie w celu weryfikacji – aby nikt nie instalował więcej niż raz z jednej pobranej kopii. Oprócz tego na półki wystawić pełną, ładnie wydaną wersję, z jakimś prostym zabezpieczeniem, które przeciętnego Kowalskiego skutecznie by zniechęciło od kopiowania dla sąsiada. Wersja pudełkowa, ślicznie wydana, pełna, z nośnikiem. Wersja, którą mogę instalować dowolną ilość razy niezależnie czy mam dostęp do internetu czy nie. Wersja kosztująca np. 129 złotych w dniu premiery. I wtedy klient ma wybór. I co najlepsze wyboru może dokonać bo jak go nie stać na pełną wersje to może wykupić pojedynczy, grywalny download. A w przyszłości być może kupi wersje pełną – bo niby czemu nie? Ja chciałbym mieć taką możliwość – i powiem szczerze wiele gier bym testował właśnie w ten sposób. Mógłbym sprawdzić czym jest produkt finalny, mógłbym zobaczyć go w całej okazałości i samemu stwierdzić, czy będę miał ochotę do niego kiedyś wrócić czy też nie. I, zależnie od moich odczuć, kupić pełną edycje lub z niej zrezygnować. Niewykluczone jest także, że pewne tytuły kupiłbym od razu w wersji pełnej – bo mam pewność, że dany tytuł spodoba mi się na tyle, że będę chciał do niego wracać. Same korzyści, bo i wersja downloadu nie pociąga kosztów nadruków, dystrybucji itd. I klienci czują, że się o nich dba. Co tymczasem zrobił wydawca RA3? Ano zrobił jedną wersję i wybrał najgorsze cechy obu. '
http://polter.pl/de99ial,blog.html?8301
Zgadzam się, ceny demotywują wielu potencjalnych klientów do zakupu, ale to NIE JEST USPRAWIEDLIWIENIEM nielegalnego (czyt. bez zgody autora) rozpowszechniania produktu - czy to filmu, czy oprogramowania jak i jego pozyskiwania z takich źródeł. Nie stać mnie na film ? Nie oglądam - taka powinna być odpowiedź, podobnie z płytami audio czy oprogramowaniem. Nie każdy musi oglądać nowości jak i mieć windowsa na kompie. Są bezpłatne alternatywy (serwisy muzyczne z ciekawą muzyką, lecz praktycznie nieznanych autorów a teraźniejszy linux jest coraz bardziej przyjazny użytkownikom) a i sami twórcy też urządzają raz na jakiś czas promocje - trzeba tylko chcieć.
Sam jestem autorem oprogramowania - fakt, wybrałem mało popularną branżę - obróbka video. W Polsce mój produkt nie sprzedaje się praktycznie wogóle. Ostatnio nawet zaoferowałem licencje niekomercyjne za 15 pln a jak ktoś chce się zaangażować w sieci to można nabyć go jeszcze taniej... Tylko co z tego, skoro w statystykach linków z wyszukiwarek widnieją zapytania z nazwą mojego produktu i słowem 'keygen' lub 'crack'... Mało tego, nawet wśród tych, którzy chcą kupić trafiają się ludzie, którzy używają fałszywych kart płatniczych narażając mnie na drakońskie koszty zwrotu jakie zdziera PayPal, z resztą dlatego zawiesiłem korzystanie z ich usług. A podatki, ZUS, za prąd, internet, hosting trzeba płacić. Jak na razie jestem ostro na minusie i zamierzam albo sprzedać pomysł komuś kto ma lepszą rękę do biznesu albo zamknąć/zawiesić firmę.
Ale to tak na marginesie. Zwykle ci co chcą kupić towar, znajdują środki i kupują go, a jaki procent 'poleci' na obniżkę cen? Czasem po prostu nie opłaca się obniżać - jeśli spadek ceny o połowę spowoduje wzrost sprzedaży o 10% to weź sobie przelicz jaki będzie wzrost, pomogę: przed obniżką wzór był taki: n*c (n - liczba sprzedanych produktów, c - cena za sztukę) a po obniżce (n + n*10%)*0.5c. Po przekształceniu otrzymamy 0.55* n * c ..... chyba bardziej opłaca się drożej sprzedawać i narzekać na piratów - nieprawdaż ?
''trzeba tylko chciec'' (czyt. trzeba miec,za co ) poza tym ,jesli chodzi o twoje wyliczenia,to chyba lepiej cokolwiek sprzedac jesli mozna jeszcze zarobic niz utrzymywac cene przez ktora produkt słabo sie sprzedaje
Wiele razy kupiłem gry które mi się zwyczajnie nie podobały, były nudne, nie działały z moim sprzętem (Beowulf źle działał z moim gamepadem a po aktualizacji uznał oryginalną płytę za nielegalną kopię) a nawet raz kupiłem grę w której nie mogłem przejść pierwszej misji (Heroes of Annihilated Empires)!
Jestem przekonany że wiele osób które ściągnęły grę z torrenta by chętnie za nią dobrowolnie zapłaciły, ponosząc tylko koszt licencji (a nie koszta płyty, pudełka, instrukcji, transportu, marży sklepowej i związanych z tym wszystkim podatków). Wiadomo że twórcy gry dostają tylko ochłapy, 'lwią część' zysków dostają dystrybutorzy, którzy tak naprawdę obecnie nie są do niczego potrzebni.
dobrze mowisz czesciowo,bo ja np. wole miec gre fizycznie w reku ,nie interesuje mnie dystrybucja cyfrowa ,bo nie czuje ze bym miał tę grę
Z resztą jakby popatrzeć na wypożyczalnie to też są nie legalne, kupują film x5 i wypożyczają, a pirat kupi x1 i też 'wypożycza' innym piratom, przy czym nie zarabia na tym, a wypożyczalnia tak.
A wiesz, że cena takiego filmu jest o wiele większa i musi posiadać odpowiednie prawa do wypożyczania ?? To nie są wersje z Empika.
Błąd właśnie na mojej półce z filmami leży 'Blade 3' wersja dwupłytowa z takową licencją, którą kupiłem za 19zł w MM
wersje HD i tak są lepsze od tego co dostajemy na dvd.
screena jak kupuję, czy screena że po $3?
nie ma w tej chwili serialu który mnie interesuje na itunes, a na koncie mam całe $12, więc nie będę wydawał tego na jakiś bzdurny serial
ps. nie kupuję kilkunastu różnych seriali, tylko te które mnie mocno interesują
kupuję przez itunes. 10% od każdego utworu/płyty jest dla artysty. To już nie moja wina, że artyści nie nagrywają muzyki w zaciszach domowych i samemu ich nie promują. Skoro podpisują umowy z wytwórniami to widocznie tak im wygodniej, bo mają łatwą reklamę. Gdyby sami mieli się reklamować, to w życiu nic by na siebie nie zarobili a jedynie ponieśli straty. Wyjątkami są zespoły, które nagrały 1/2 dobre płyty pod skrzydłami wytworni, która zapewniła im dobrą reklamę i sławę, a potem każdą następną wydają we własnym zakresie nagraną np we własnym studio nagraniowym i np prowadzą dystrybucję przez sieć na własnej stronie.
aaa... teraz to już nie Twoja wina? Wiesz, że za najbliższą zachodnią granicą vlepki OEM Windowsa są całkowicie legalnie odsprzedawane. Tam takie jest prawo. Nie wiesz dlaczego, prawda?
Wracając do Audio - co to jest itunes i czy jest u nas dostępne?
nie nie jest u nas dostępne, a konto mam w USA na kuzyna założone, jednak sam je doładowuję. Nawet jeżeli twoim zdaniem jest to nielegalne to w świetle prawa polskiego jestem czysty, bo posiadam tę muzykę na własny użytek. Poza tym jestem czysty też względem siebie samego, bo wiem, że zapłaciłem za to co posiadam.
a wracając do artystów. Tak, to ich wina. Skoro chcą zgarniać całą kasę, to niech sami wszystko nagrają i rozreklamują. Nie chcą? Zostaje wytwórnia i wydawca którzy zdzierają z nich za to kasę. I tak zarabiają na tym więcej niż gdyby starali się sami siebie wypromować. Gdy jednak już dana wytwórnia ich wypromuje, to reklama jest nie potrzebna i mogą sami zgarniać większość kasy. Więc żeby się wybić trzeba trochę pocierpieć niestety, albo zrezygnować z życia na samej muzyce.
pewnie błędny tok myślenia, ale mówi się już trudno, najwyżej nie będę czysty jak łza... haha
no widzisz, to nie takie trudne. masz brudne łapska. każdy ma podobną wymówkę do Twojej. Niczym się nie różnisz.
Witamy!
mnie to jakoś nie martwi - płacę za pakiet HBO to i pobranie czy też nagranie odcinków jest dla mnie jak najbardziej legalne. Jednak jak nie mam jakiegoś kanału, który ma prawa do emisji, to w ruch leci itunes i pobieranie odcinków za $2.99 sztuka...
a dlaczego wolę pobrać niż nagrać?
pewnie błędny tok myślenia, ale mówi się już trudno, najwyżej nie będę czysty jak łza... haha
no widzisz, to nie takie trudne. masz brudne łapska. każdy ma podobną wymówkę do Twojej. Niczym się nie różnisz.
Witamy!
nie. Jeżeli nie ma na terenie naszego kraju kogoś z prawem własności do tych seriali, to jest to moim zdaniem zupełnie legalne. (o ile to serial z jakiegoś kanału niedostępnego w Polsce). Bo jak masz dla przykładu takie HBO, to gdy serial jest emitowany na amerykańskim, to polskie HBO ma tak samo do tego prawo i serial znajdzie się u nas w późniejszym terminie.
nie wiem czy to dobry tok myślenia, ale ja w nim poszedłem kapkę dalej i stwierdziłem, że skoro płacę abonament za cały pakiet HBO w cyfrze+, to mogę pobrać z sieci odcinki w wersji amerykańskiej, skoro prawa do serialu ma HBO, bo działa to na takiej samej zasadzie jak bym nagrał je na dysk dekodera podczas oglądania.
pewnie błędny tok myślenia, ale mówi się już trudno, najwyżej nie będę czysty jak łza... haha
kupuję przez itunes. 10% od każdego utworu/płyty jest dla artysty. To już nie moja wina, że artyści nie nagrywają muzyki w zaciszach domowych i samemu ich nie promują. Skoro podpisują umowy z wytwórniami to widocznie tak im wygodniej, bo mają łatwą reklamę. Gdyby sami mieli się reklamować, to w życiu nic by na siebie nie zarobili a jedynie ponieśli straty. Wyjątkami są zespoły, które nagrały 1/2 dobre płyty pod skrzydłami wytworni, która zapewniła im dobrą reklamę i sławę, a potem każdą następną wydają we własnym zakresie nagraną np we własnym studio nagraniowym i np prowadzą dystrybucję przez sieć na własnej stronie.
aaa... teraz to już nie Twoja wina? Wiesz, że za najbliższą zachodnią granicą vlepki OEM Windowsa są całkowicie legalnie odsprzedawane. Tam takie jest prawo. Nie wiesz dlaczego, prawda?
Wracając do Audio - co to jest itunes i czy jest u nas dostępne?
artysta zarabia na koncertach przede wszystkim. (i rozumiem, że na piratach też zarabia, tak? ;]) Jeżeli jakiś artysta udostępnia swoją płytę przez neta i do tego daje kilka kawałków do przesłuchania, a mi się spodoba, to wpłacam jemu. Ostatnio niewielu takich artystów jest, ale jak radiohead wrzucili swoją genialną płytę na neta za free, to z wielką chęcią im zapłaciłem, bo był to kawał świetnej roboty. Podobnie sytuacja miała się z NiN.
zauważ, że producent/wydawca też ponoszą koszty wydania płyty. Bez promocji nikt by nawet o niektórych zespołach nie usłyszał, a to też kosztuje.
RadioHead i NiN. A reszta artystów, których okradłeś? Jak się z tego wytłumaczysz? Dociera do Ciebie, że niektóre wytwórnie sprzedają CD Audio, mimo, że już utracili do tego prawa? Wiesz, że twórcy/artyści muszą z wytwórniami walczyć o swoje w sądach? Dla mnie jest jasne - kupujesz oryginalne CD Audio: kradniesz i wspierasz mafię, która to napędza.
Nie wiem jak możesz patrzeć w lustro bez odruchu obrzydzenia, ja nie potrafię jak Ty z tak lekkim sumieniem podchodzić do tych spraw.
Może moja wypowiedź nie spowoduje, że staniesz się choć odrobinę uczciwszy, ale może zasieję jakieś małe ziarnko wątpliwości w rycerskiej głowie.
kupuję przez itunes. 10% od każdego utworu/płyty jest dla artysty. To już nie moja wina, że artyści nie nagrywają muzyki w zaciszach domowych i samemu ich nie promują. Skoro podpisują umowy z wytwórniami to widocznie tak im wygodniej, bo mają łatwą reklamę. Gdyby sami mieli się reklamować, to w życiu nic by na siebie nie zarobili a jedynie ponieśli straty. Wyjątkami są zespoły, które nagrały 1/2 dobre płyty pod skrzydłami wytworni, która zapewniła im dobrą reklamę i sławę, a potem każdą następną wydają we własnym zakresie nagraną np we własnym studio nagraniowym i np prowadzą dystrybucję przez sieć na własnej stronie.
artysta zarabia na koncertach przede wszystkim. (i rozumiem, że na piratach też zarabia, tak? ;]) Jeżeli jakiś artysta udostępnia swoją płytę przez neta i do tego daje kilka kawałków do przesłuchania, a mi się spodoba, to wpłacam jemu. Ostatnio niewielu takich artystów jest, ale jak radiohead wrzucili swoją genialną płytę na neta za free, to z wielką chęcią im zapłaciłem, bo był to kawał świetnej roboty. Podobnie sytuacja miała się z NiN.
zauważ, że producent/wydawca też ponoszą koszty wydania płyty. Bez promocji nikt by nawet o niektórych zespołach nie usłyszał, a to też kosztuje.
RadioHead i NiN. A reszta artystów, których okradłeś? Jak się z tego wytłumaczysz? Dociera do Ciebie, że niektóre wytwórnie sprzedają CD Audio, mimo, że już utracili do tego prawa? Wiesz, że twórcy/artyści muszą z wytwórniami walczyć o swoje w sądach? Dla mnie jest jasne - kupujesz oryginalne CD Audio: kradniesz i wspierasz mafię, która to napędza.
Nie wiem jak możesz patrzeć w lustro bez odruchu obrzydzenia, ja nie potrafię jak Ty z tak lekkim sumieniem podchodzić do tych spraw.
Może moja wypowiedź nie spowoduje, że staniesz się choć odrobinę uczciwszy, ale może zasieję jakieś małe ziarnko wątpliwości w rycerskiej głowie.