'Ja mam nadzieję że za 2 lata tego eksperymentu (niestety na dzieciach, mogli sobie wprowadzić ten niszowy system w swojej administracji) opublikują bilans ile wyniosły jego rzeczywiste koszty. A dzieci bez znajomości pakietu MS Office i tak będą upośledzone na rynku pracy czy potem w liceum.'
Tak czytam i czytam i się śmiać chce i płakać
a) Człowiek jest przystosowany do nauki, rzeczywiście jeśli ktoś nie potrafi się przystosować do interfejsu(bo funkcje są takie same) to fakt jest upośledzony
b)po gimnazjach i liceach nikt nie umie obsługiwać pakietu ms office i tylko widać to w cv jak wpisują 'obsługa pakietu office' a jedyne co umieją zrobić to otworzyć dokument.
Po za tym widzę połowa pclab ma tajne raporty dotyczące kosztów. Od razu widać że gości wiedza rodem z onetu
Aż musiałem napisać ten post choć opuściłem ten padół już jakiś czas temu, ale kontynuujcie dostarczacie świetnej rozrywki ludziom którzy maja jakie kol wiek pojęcie o tym
wiesz revcorey... portal komputerowy ma to do siebie że skupia m.in ludzi z branży informatycznej... co innego gdyby na forum kulinarnym znalazło się kilku komputerowych 'speców'
'Ja mam nadzieję że za 2 lata tego eksperymentu (niestety na dzieciach, mogli sobie wprowadzić ten niszowy system w swojej administracji) opublikują bilans ile wyniosły jego rzeczywiste koszty. A dzieci bez znajomości pakietu MS Office i tak będą upośledzone na rynku pracy czy potem w liceum.'
Tak czytam i czytam i się śmiać chce i płakać
a) Człowiek jest przystosowany do nauki, rzeczywiście jeśli ktoś nie potrafi się przystosować do interfejsu(bo funkcje są takie same) to fakt jest upośledzony
b)po gimnazjach i liceach nikt nie umie obsługiwać pakietu ms office i tylko widać to w cv jak wpisują 'obsługa pakietu office' a jedyne co umieją zrobić to otworzyć dokument.
Po za tym widzę połowa pclab ma tajne raporty dotyczące kosztów. Od razu widać że gości wiedza rodem z onetu
Aż musiałem napisać ten post choć opuściłem ten padół już jakiś czas temu, ale kontynuujcie dostarczacie świetnej rozrywki ludziom którzy maja jakie kol wiek pojęcie o tym
Nie wiem skąd ty bierzesz swoja wiedzę, ale moja siostra uczyła w gimanzjum informatyki i jej uczniowie w zakresie jaki obejmował program pakiet MS Office znali. Jak kto się nie chce nauczyc to się nie nauczy. Co do interfejsu to racja, ale nadal nie widzę powodu by uczyć czegoś czego się nigdzie powszechnie nie używa, więc szkoła powinna uczyć tego co się w życiu przyda bo jak się idzie do pracy to trzeba się brać do roboty a nie uczyć obsługi nowego interfejsu. Szkoła nie jest od promowania czegokolwiek tylko od odpowiadania na potrzeby pracodawcy, a ten nie chce Linuxa. Pomijam sprawę administracji, ale prywatne firmy tez się trzymają od tego z daleka to z tą ogromną oszczędnością kosztów chyba nie jest tak różowo. Co do twoich napastliwych postów to jesteś typowym fanatykiem z klapkiem na slepiach.
A ja z tego miejsca chcialbym serdecznie pozdrowic wszystkich znawcow, ktorzy pisza 'Linuxa' zamiast 'Linuksa' Kod zrodlowy jadra znaja na pamiec, ale napisac nazwy systemu juz nie potrafia...
Odnosnie artykulu. Fajnie, ze nie migruja w calosci tylko beda oba systemy, jednak za kilka miesiecy przekonamy sie (lub nie?) czy naprawde wyszlo oszczedniej
A ja z tego miejsca chcialbym serdecznie pozdrowic wszystkich znawcow, ktorzy pisza 'Linuxa' zamiast 'Linuksa' Kod zrodlowy jadra znaja na pamiec, ale napisac nazwy systemu juz nie potrafia...
Odnosnie artykulu. Fajnie, ze nie migruja w calosci tylko beda oba systemy, jednak za kilka miesiecy przekonamy sie (lub nie?) czy naprawde wyszlo oszczedniej
Obie formy pisowni są poprawne i można ich używać.
Jeszcze posprawdzaj ile ludzi napisało nazwy systemów przez duże i małe litery w komentarzach dotyczących tego newsa i skartuj ich za niepoprawność.
Albo najlepiej przeglądnij forum pod kątem poprawności językowych wliczając w to offtopic i tematy archiwalne, jak skończysz to wróć i powiedz jak było
Jeszcze posprawdzaj ile ludzi napisało nazwy systemów przez duże i małe litery w komentarzach dotyczących tego newsa i skartuj ich za niepoprawność.
Albo najlepiej przeglądnij forum pod kątem poprawności językowych wliczając w to offtopic i tematy archiwalne, jak skończysz to wróć i powiedz jak było
Sam sobie posprawdzaj skoro tak Cie to interesuje. Poza tym, Twoj post mial byc jakis zabawny czy jak?
Mnie denerwuje tylko ignorancja pseudo-znawców wypowiadajacych sie na temat, na ktory nie maja zbyt niewiele do powiedzenia.
Moim zdaniem urzędnicy powinni wdrażanie Linuxa zacząć od siebie, a dopiero po udanym wdrożeniu zmieniać systemy w szkołach. Odnoszę wrażenie że głównym powodem podjęcia tej decyzji był brak pieniędzy na nowy sprzęt do pracowni szkolnych o współczesnych parametrach.
Niestety praca na starych rzęchach zdolnych działać co najwyżej pod Windows 98 także pod Linuxem nie należy do przyjemności.
Być może Linux jest wystarczający do nauki Open Office i programowania na podstawowym poziomie (K Develop znacznie ustępuje Visual Studio), ale co z przedmiotami innymi niż informatyka? Są programy edukacyjne, ale pod Windows. Wątpię aby producent takiego oprogramowania gwarantował poprawną pracę pod Wine.
Jeszcze posprawdzaj ile ludzi napisało nazwy systemów przez duże i małe litery w komentarzach dotyczących tego newsa i skartuj ich za niepoprawność.
Albo najlepiej przeglądnij forum pod kątem poprawności językowych wliczając w to offtopic i tematy archiwalne, jak skończysz to wróć i powiedz jak było
Sam sobie posprawdzaj skoro tak Cie to interesuje. Poza tym, Twoj post mial byc jakis zabawny czy jak?
Mnie denerwuje tylko ignorancja pseudo-znawców wypowiadajacych sie na temat, na ktory nie maja zbyt niewiele do powiedzenia.
Nie miał być zabawny ale miał ukazać inteligentnej osobie ,że czepia się pierdół na które większość ludzi nie zwraca uwagi. Teoretycznie masz rację ale praktycznie nie bardzo.
Co do 'pseudo-znawców' to bez ich pomocy nie było by tylu komentarzy ale ze 20. Oczywiście temat kole niektórych w oczy więc jest jak jest.
Z wypowiedzi wynika że wielu ludzi mocno przecenia znaczenie systemu operacyjnego i pakietów biurowych. Pojawiły się opinie że znajomość ms office jest podstawą znalezienia pracy, oraz że 'pani zosia' z urzędu wymaga gruntownego przeszkolenia w obsłudze linuxa.
Może ktoś mi wyjaśni jakie to czynności wykonywane przez panią Zosię w ramach obowiązków służbowych wymagają gruntownego szkolenia z systemu linux?
Co do pakietów biurowych - jeśli działalność jakiejś instytucji jest uzależniona od pakietów biurowych to informatyzacja w takiej instytucji jest fikcją, organizacja leży i kwiczy, a podstawowym produktem zatrudnionej w niej biurokratów są mało przydatne dokumenty.
Jeśli ktos wierzy ze ms office jest tym co jest potrzebne by znaleźć prace to niech rzuci szkołę/studia i przez tydzień poczyta manual officea
Pięknie. Może zmieni się sposób myślenia ludzi. Wszak przykład idzie z góry. U mnie w rodzinie na 4 komputery - 3 z nich mają graficzne Linuxy i wszyscy są zadowoleni.
z tych wszystkich wypowiedzi najbardziej podobala mi sie wypowiedz
uzytkownika MILANS - konkretnie i na temat bez piany na ustach.
Przeczytalem informacje na stronie Jaworzna - wynika z tego ze po pierwsze migracja bedzie rozciagnieta w czasie - w razie problemow mozna wszystko przerwac a po drugie nie jest 100% (2 szkoły się nie zgodziły na rozwiązanie).
Warto zwrocic uwage ze tak na prawde skrzywdzono dzieci - i nie chodzi tutaj o linuksy tylko o fakt, ze beda pracowac na starych rzechach (jest powiedziane wprost 'Dzięki temu, prawie wszystkie szkolne pecety będą mogły pracować do czasu ich „śmierci technologicznej”, czyli do momentu fizycznego zniszczenia". Zastanawia tylko fakt, dlaczego te pecety nie moga pracowac tak jak teraz pod windowsem?
Osobiscie wydaje mi sie ze windows jest na tyle dominujacy ze dzieci MUSZA sie nauczyc obslugi windowsa i nauczanie wylacznie na linuksach jest bledem pedagogicznym (to troche tak jakby zamiast uczyc dzieci angielskiego, nauczac czeskiego).
Może ktoś mi wyjaśni jakie to czynności wykonywane przez panią Zosię w ramach obowiązków służbowych wymagają gruntownego szkolenia z systemu linux?
Dokładnie takie, jakie wymagałyby wystarczającej znajomości Windows - radzenie sobie nawet z prostymi, ale wypadającymi z jej wypisanego na karteczce schematu sytuacjami (tu kliknąć, potem F2, enter), z powodu których lokalny 'informatyk' musi biegać by ratować, zamiast robić coś produktywnego, jak choćby samemu nauczyć się owego Linuksa...
Oddałem ponad rok temu urząd jednej gminy z serwerami Windows Server 2003 Standard i SuSE 10 pod opiekę następcy i rok później ten linuksowy, wystawiony na świat, należał do botnetu.
Konieczne było zatrudnienie z zewnątrz specjalisty, który by sobie z sytuacją poradził.
Z wypowiedzi wynika że wielu ludzi mocno przecenia znaczenie systemu operacyjnego i pakietów biurowych. Pojawiły się opinie że znajomość ms office jest podstawą znalezienia pracy, oraz że 'pani zosia' z urzędu wymaga gruntownego przeszkolenia w obsłudze linuxa.
Może ktoś mi wyjaśni jakie to czynności wykonywane przez panią Zosię w ramach obowiązków służbowych wymagają gruntownego szkolenia z systemu linux?
Co do pakietów biurowych - jeśli działalność jakiejś instytucji jest uzależniona od pakietów biurowych to informatyzacja w takiej instytucji jest fikcją, organizacja leży i kwiczy, a podstawowym produktem zatrudnionej w niej biurokratów są mało przydatne dokumenty.
Jeśli ktos wierzy ze ms office jest tym co jest potrzebne by znaleźć prace to niech rzuci szkołę/studia i przez tydzień poczyta manual officea
Jest jedną z potrzebnych rzeczy, jego osbługa (i to nie w zakresie wpisywania prostego tekstu) to teraz podstawa czy ci się to podoba czy nie. Podam ci przykład - Pani Zosia dostaje polecenia o szefa żeby zrobić mu zestawienie przychodów i kosztów w okresie 2 lat na podstawie tabel w Acces, wszystko z wykresami i przyciskami by sobie sam mógł wybierać co chce. No i załóżmy że Pani Zosia była uszczęśliwiona przez urzędasów i linuksowych fanatyków nauką Open Office. I załózmy że Pani Marysia miała w szkole naukę pakietu MS Office i załóżmy także że obie się jako tako przykładały do nauki. Pytanie którą - czy Marysię czy Zosię szef zatrzyma w firmie? Szkoła ma uczyć konkretnych i przydatnych w życiu rzeczy, a open sourocowe oprogramowanie takim nie jest bo używane jest sporadycznie.
Pięknie. Może zmieni się sposób myślenia ludzi. Wszak przykład idzie z góry. U mnie w rodzinie na 4 komputery - 3 z nich mają graficzne Linuxy i wszyscy są zadowoleni.
A co mają mówić Będą mniej zadowoleni jak wpadną na pomysł by pograć sobie w wakacje w sieci
Jest jedną z potrzebnych rzeczy, jego osbługa (i to nie w zakresie wpisywania prostego tekstu) to teraz podstawa czy ci się to podoba czy nie. Podam ci przykład - Pani Zosia dostaje polecenia o szefa żeby zrobić mu zestawienie przychodów i kosztów w okresie 2 lat na podstawie tabel w Acces, wszystko z wykresami i przyciskami by sobie sam mógł wybierać co chce. No i załóżmy że Pani Zosia była uszczęśliwiona przez urzędasów i linuksowych fanatyków nauką Open Office. I załózmy że Pani Marysia miała w szkole naukę pakietu MS Office i załóżmy także że obie się jako tako przykładały do nauki. Pytanie którą - czy Marysię czy Zosię szef zatrzyma w firmie? Szkoła ma uczyć konkretnych i przydatnych w życiu rzeczy, a open sourocowe oprogramowanie takim nie jest bo używane jest sporadycznie.
czyli tak jak pisałem. Informatyzacja w tej firmie to fikcja, organizacja leży i kwiczy, a firma produkuje przede wszystkim dokumenty. To bardzo przypomina działanie urzędów państwowych - udawać że robią coś pożytecznego.
Gdyby informatyzacja nie była fikcją to przypadek użycia 'generuj zestawienie przychodów i kosztów' byłby uwzględniony podczas projektowania systemu IT firmy.
Jeśli szef nie był w stanie określić na podstawie jakich danych podejmuje decyzje i nie doprowadził by IT wspierało ten proces, to znaczy że na szefa średnio się nadaje - co w przypadku instytucji państwowych nie jest żadnym problemem.
W tej sytuacji zamiast uczyć sie pakietów biurowych lepiej niech pani zosia zacznie działać w polityce - wtedy to ona zostanie szefem
Tia tak to jest. Udaje się że się coś robi, kosztami nikt się nie przejmuje , dzień wolności podatkowej mamy w połowie czerwca, za to wszyscy stękają że kryzys i ża mają kasy za mało.
Dobra porada, najlepiej jak chcecie oba systemy porównywać to poznajcie je na tyle dobrze. (mówie o ludziach którzy z zazdrości komentują ten topic)
Ręce opadają jak ktoś X lat siedzi na Windowsie, 'poużywa' jakiegoś Ubuntu przez pare dni a później wparowuje na forum i robi wielkie halo.
Poużywaj linuxa tyle co windowsa a potem się wypowiadaj, krytyka z ust takich ludzi jest warta mniej niż ZERO
Tak czytam i czytam i się śmiać chce i płakać
a) Człowiek jest przystosowany do nauki, rzeczywiście jeśli ktoś nie potrafi się przystosować do interfejsu(bo funkcje są takie same) to fakt jest upośledzony
b)po gimnazjach i liceach nikt nie umie obsługiwać pakietu ms office i tylko widać to w cv jak wpisują 'obsługa pakietu office' a jedyne co umieją zrobić to otworzyć dokument.
Po za tym widzę połowa pclab ma tajne raporty dotyczące kosztów. Od razu widać że gości wiedza rodem z onetu
Aż musiałem napisać ten post choć opuściłem ten padół już jakiś czas temu, ale kontynuujcie dostarczacie świetnej rozrywki ludziom którzy maja jakie kol wiek pojęcie o tym
Tak czytam i czytam i się śmiać chce i płakać
a) Człowiek jest przystosowany do nauki, rzeczywiście jeśli ktoś nie potrafi się przystosować do interfejsu(bo funkcje są takie same) to fakt jest upośledzony
b)po gimnazjach i liceach nikt nie umie obsługiwać pakietu ms office i tylko widać to w cv jak wpisują 'obsługa pakietu office' a jedyne co umieją zrobić to otworzyć dokument.
Po za tym widzę połowa pclab ma tajne raporty dotyczące kosztów. Od razu widać że gości wiedza rodem z onetu
Aż musiałem napisać ten post choć opuściłem ten padół już jakiś czas temu, ale kontynuujcie dostarczacie świetnej rozrywki ludziom którzy maja jakie kol wiek pojęcie o tym
Nie wiem skąd ty bierzesz swoja wiedzę, ale moja siostra uczyła w gimanzjum informatyki i jej uczniowie w zakresie jaki obejmował program pakiet MS Office znali. Jak kto się nie chce nauczyc to się nie nauczy. Co do interfejsu to racja, ale nadal nie widzę powodu by uczyć czegoś czego się nigdzie powszechnie nie używa, więc szkoła powinna uczyć tego co się w życiu przyda bo jak się idzie do pracy to trzeba się brać do roboty a nie uczyć obsługi nowego interfejsu. Szkoła nie jest od promowania czegokolwiek tylko od odpowiadania na potrzeby pracodawcy, a ten nie chce Linuxa. Pomijam sprawę administracji, ale prywatne firmy tez się trzymają od tego z daleka to z tą ogromną oszczędnością kosztów chyba nie jest tak różowo. Co do twoich napastliwych postów to jesteś typowym fanatykiem z klapkiem na slepiach.
Odnosnie artykulu. Fajnie, ze nie migruja w calosci tylko beda oba systemy, jednak za kilka miesiecy przekonamy sie (lub nie?) czy naprawde wyszlo oszczedniej
Odnosnie artykulu. Fajnie, ze nie migruja w calosci tylko beda oba systemy, jednak za kilka miesiecy przekonamy sie (lub nie?) czy naprawde wyszlo oszczedniej
Obie formy pisowni są poprawne i można ich używać.
Obie formy pisowni są poprawne i można ich używać.
http://so.pwn.pl/lista.php?co=Linux
Albo najlepiej przeglądnij forum pod kątem poprawności językowych wliczając w to offtopic i tematy archiwalne, jak skończysz to wróć i powiedz jak było
Albo najlepiej przeglądnij forum pod kątem poprawności językowych wliczając w to offtopic i tematy archiwalne, jak skończysz to wróć i powiedz jak było
Sam sobie posprawdzaj skoro tak Cie to interesuje. Poza tym, Twoj post mial byc jakis zabawny czy jak?
Mnie denerwuje tylko ignorancja pseudo-znawców wypowiadajacych sie na temat, na ktory nie maja zbyt niewiele do powiedzenia.
Niestety praca na starych rzęchach zdolnych działać co najwyżej pod Windows 98 także pod Linuxem nie należy do przyjemności.
Być może Linux jest wystarczający do nauki Open Office i programowania na podstawowym poziomie (K Develop znacznie ustępuje Visual Studio), ale co z przedmiotami innymi niż informatyka? Są programy edukacyjne, ale pod Windows. Wątpię aby producent takiego oprogramowania gwarantował poprawną pracę pod Wine.
Albo najlepiej przeglądnij forum pod kątem poprawności językowych wliczając w to offtopic i tematy archiwalne, jak skończysz to wróć i powiedz jak było
Sam sobie posprawdzaj skoro tak Cie to interesuje. Poza tym, Twoj post mial byc jakis zabawny czy jak?
Mnie denerwuje tylko ignorancja pseudo-znawców wypowiadajacych sie na temat, na ktory nie maja zbyt niewiele do powiedzenia.
Nie miał być zabawny ale miał ukazać inteligentnej osobie ,że czepia się pierdół na które większość ludzi nie zwraca uwagi. Teoretycznie masz rację ale praktycznie nie bardzo.
Co do 'pseudo-znawców' to bez ich pomocy nie było by tylu komentarzy ale ze 20. Oczywiście temat kole niektórych w oczy więc jest jak jest.
Może ktoś mi wyjaśni jakie to czynności wykonywane przez panią Zosię w ramach obowiązków służbowych wymagają gruntownego szkolenia z systemu linux?
Co do pakietów biurowych - jeśli działalność jakiejś instytucji jest uzależniona od pakietów biurowych to informatyzacja w takiej instytucji jest fikcją, organizacja leży i kwiczy, a podstawowym produktem zatrudnionej w niej biurokratów są mało przydatne dokumenty.
Jeśli ktos wierzy ze ms office jest tym co jest potrzebne by znaleźć prace to niech rzuci szkołę/studia i przez tydzień poczyta manual officea
uzytkownika MILANS - konkretnie i na temat bez piany na ustach.
Przeczytalem informacje na stronie Jaworzna - wynika z tego ze po pierwsze migracja bedzie rozciagnieta w czasie - w razie problemow mozna wszystko przerwac a po drugie nie jest 100% (2 szkoły się nie zgodziły na rozwiązanie).
Warto zwrocic uwage ze tak na prawde skrzywdzono dzieci - i nie chodzi tutaj o linuksy tylko o fakt, ze beda pracowac na starych rzechach (jest powiedziane wprost 'Dzięki temu, prawie wszystkie szkolne pecety będą mogły pracować do czasu ich „śmierci technologicznej”, czyli do momentu fizycznego zniszczenia"
Osobiscie wydaje mi sie ze windows jest na tyle dominujacy ze dzieci MUSZA sie nauczyc obslugi windowsa i nauczanie wylacznie na linuksach jest bledem pedagogicznym (to troche tak jakby zamiast uczyc dzieci angielskiego, nauczac czeskiego).
Dokładnie takie, jakie wymagałyby wystarczającej znajomości Windows - radzenie sobie nawet z prostymi, ale wypadającymi z jej wypisanego na karteczce schematu sytuacjami (tu kliknąć, potem F2, enter), z powodu których lokalny 'informatyk' musi biegać by ratować, zamiast robić coś produktywnego, jak choćby samemu nauczyć się owego Linuksa...
Oddałem ponad rok temu urząd jednej gminy z serwerami Windows Server 2003 Standard i SuSE 10 pod opiekę następcy i rok później ten linuksowy, wystawiony na świat, należał do botnetu.
Konieczne było zatrudnienie z zewnątrz specjalisty, który by sobie z sytuacją poradził.
Może ktoś mi wyjaśni jakie to czynności wykonywane przez panią Zosię w ramach obowiązków służbowych wymagają gruntownego szkolenia z systemu linux?
Co do pakietów biurowych - jeśli działalność jakiejś instytucji jest uzależniona od pakietów biurowych to informatyzacja w takiej instytucji jest fikcją, organizacja leży i kwiczy, a podstawowym produktem zatrudnionej w niej biurokratów są mało przydatne dokumenty.
Jeśli ktos wierzy ze ms office jest tym co jest potrzebne by znaleźć prace to niech rzuci szkołę/studia i przez tydzień poczyta manual officea
Jest jedną z potrzebnych rzeczy, jego osbługa (i to nie w zakresie wpisywania prostego tekstu) to teraz podstawa czy ci się to podoba czy nie. Podam ci przykład - Pani Zosia dostaje polecenia o szefa żeby zrobić mu zestawienie przychodów i kosztów w okresie 2 lat na podstawie tabel w Acces, wszystko z wykresami i przyciskami by sobie sam mógł wybierać co chce. No i załóżmy że Pani Zosia była uszczęśliwiona przez urzędasów i linuksowych fanatyków nauką Open Office. I załózmy że Pani Marysia miała w szkole naukę pakietu MS Office i załóżmy także że obie się jako tako przykładały do nauki. Pytanie którą - czy Marysię czy Zosię szef zatrzyma w firmie? Szkoła ma uczyć konkretnych i przydatnych w życiu rzeczy, a open sourocowe oprogramowanie takim nie jest bo używane jest sporadycznie.
A co mają mówić
a krzykacze dalej nie doczytali dokladnie podanego tekstu
az sie boje gdzie ten kraj zmierza
Jest jedną z potrzebnych rzeczy, jego osbługa (i to nie w zakresie wpisywania prostego tekstu) to teraz podstawa czy ci się to podoba czy nie. Podam ci przykład - Pani Zosia dostaje polecenia o szefa żeby zrobić mu zestawienie przychodów i kosztów w okresie 2 lat na podstawie tabel w Acces, wszystko z wykresami i przyciskami by sobie sam mógł wybierać co chce. No i załóżmy że Pani Zosia była uszczęśliwiona przez urzędasów i linuksowych fanatyków nauką Open Office. I załózmy że Pani Marysia miała w szkole naukę pakietu MS Office i załóżmy także że obie się jako tako przykładały do nauki. Pytanie którą - czy Marysię czy Zosię szef zatrzyma w firmie? Szkoła ma uczyć konkretnych i przydatnych w życiu rzeczy, a open sourocowe oprogramowanie takim nie jest bo używane jest sporadycznie.
czyli tak jak pisałem. Informatyzacja w tej firmie to fikcja, organizacja leży i kwiczy, a firma produkuje przede wszystkim dokumenty. To bardzo przypomina działanie urzędów państwowych - udawać że robią coś pożytecznego.
Gdyby informatyzacja nie była fikcją to przypadek użycia 'generuj zestawienie przychodów i kosztów' byłby uwzględniony podczas projektowania systemu IT firmy.
Jeśli szef nie był w stanie określić na podstawie jakich danych podejmuje decyzje i nie doprowadził by IT wspierało ten proces, to znaczy że na szefa średnio się nadaje - co w przypadku instytucji państwowych nie jest żadnym problemem.
W tej sytuacji zamiast uczyć sie pakietów biurowych lepiej niech pani zosia zacznie działać w polityce - wtedy to ona zostanie szefem
Tia tak to jest. Udaje się że się coś robi, kosztami nikt się nie przejmuje , dzień wolności podatkowej mamy w połowie czerwca, za to wszyscy stękają że kryzys i ża mają kasy za mało.