Po pierwsze przyznaje że tym razem nie czytałem komentarzy, więc moja opinia dotyczy tylko paskudnie zinterpretowanej wiadomości.
Aktualnie siedzę sobie na bezrobociu w Irlandii i licząc że miesiąc ma 4 1/3 tygodnia (średnio tyle wychodzi) dostaję około 850 euro miesięcznie, koszty życia pomijając Dublin są nie wiele wyższe niż w Warszawie, niech mi ktoś powie ilu polaków zarabia chociaż tyle co ja dostaje w tej chwili bez żadnego wysiłku i ile to ich kosztuje (wysiłku, czasu, zdrowia, nerwów itp.). Piractwo to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli próbujesz być uczciwy to albo zajebiesz się na śmierć (przepraszam wszystkich za sformułowanie ale tak to wygląda), albo ześwirujesz i będzie tylko praca, rozmowy o pracy, myślenie o pracy, co zrobić w pracy ..., a i tak przynajmniej drobne przekręty uzyskają poklask otoczenie, taka polska zaradność, oczywiście można nie zagrać, nie pójść na piwo, do kina, restauracji - chyba się rozpędziłem - no ale przynajmniej zjeść coś lepszego, tylko co nam zostaje substytut życia? mały gułag/obóz koncentracyjny? Co do cen to można sobie prześledzić jak to się kształtuje - jeszcze parę lat temu m$ office w wersji podstawowej kosztował przynajmniej 1500 zł a teraz jak pięknie - dla użytkowników domowych 199 zł - ciekawe może koszty produkcji spadły , zarabiając w Irlandii nawet minimalną stawkę kupię grę legalnie, bo będzie mi szkoda czasu na kombinowanie i tak na prawdę nawet nie bardzo to poczuję (jeśli chodzi o finanse), jeśli nie mam pieniędzy to zaczynam kombinować jak zdobyć jeśli nie pieniądze to przynajmniej to na czym mi zależy (w zasadzie po to się zarabia), taki dosyć naturalny odruch i wciskanie ludziom ciemnoty że robią źle nic nie da a często wręcz odwrotnie, bo ludzie czują że coś jest nie tak - nie piszę o patologiach - i szukają rozwiązania, ograniczeni jak się da i gdzie się da - na ogół przez prawo przepchnięte przez tych co już się nachapali i nie chcą do koryta dopuścić innych - z ciemnotą (rozpowszechnianą przez wyżej wymieniowych) wciskającą się do uszu w końcu znajdują - często i gęsto właśnie w zachowaniach patologicznych.
Osobiście jestem w posiadaniu tylko oryginalnego oprogramowania. Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego jakie to wygodne.
Dokładnie, z oryginałami dużo lepiej się żyje, brak problemów z aktualizacjami, czy też w przypadku gier grania po sieci, można też liczyć na jakieś wsparcie techniczne, do tego wszystkiego ten wewnętrzny komfort
Inna sprawa, że z programów kupiłem tylko windowsa (z komputerem) i parę gier (nie gram zbyt dużo), reszta to freeware
Problemem w zwalczaniu piractwa jest kompletne niezrozumienie problemu przez 'poszkodowanych'. Oni ciągle nie mogą zrozumieć, że ludzie nie chcą tańczyć, jak im grają.
Przykład. Polska edycja gry jest opóźniona, rzekomo prze lokalizację. Niemiecką i francuską można wydać bez opóźnienia, polskiej nie. Wcześniej oczywiście podgrzewa się atmosferę do granic możliwości. To i nie dziwne, że niektórzy nie wytrzymują presji i ściągają. Bo kupić za granicą angielską niby można, ale potem kupić drugą? Chociaż Cenega dała bezpłatnie spolszczenie do Obliviona, jak ktoś kupił angielską, to wystarczyło ściągnąć 'ledwo' płytę. To samo było z Harry Potterem. Na polskie wydanie trzeba było czekać pół roku. Po dwóch tygodniach można było ściągnąć niezależne tłumaczenie. A potem zdziwienie, że się nie sprzedaje tak, jak oczekiwano.
Wśród ściąganych rzeczy sporo pewnie jest treści, których nie można kupić. Bo np. nigdy nie były wydane w Polsce (ale ostatnio nie jest to już przeszkodą), albo po prostu się skończyło i nie jest dostępne. Gdyby wydawca tracił prawa do utworu np. 5 lat po ostatnim wydaniu, skala piractwa by się zmniejszyła.
No i internet powstał po to, żeby ułatwić nam życie. A ciągle wymaga się, żebyśmy kupili płytę za 50 zł dla dwóch utworów. Do tego jak ktoś nie mieszka przy Empiku to może na nią i 2 tyg. czekać. A tu wystarczy kliknąć i po 10 minutach mamy dokładnie to, czego chcemy.
Jednym zdaniem, sprowadzanie piractwa do kwestii ekonomicznych jest spłycaniem problemu. Ale cóż począć, skoro prawo do wypowiadania się w temacie ma tylko jedna strona.
rodzić jakoś wyskrobie na ratę za kompa, natomiast na grę za 100 zeta to już nie da rady bo mu ledwo na życie starcza, zawsze można pobrać demo, niestety wyszło kilka nowych gier gdzie dema próżno szukać
Wybaczcie ale obecne gry sa wrecz zenujaco slabe... ale za to grafika to kosmos... Dobrych gier ktore mozna kupic w ciagu roku to na palcach mozna policzyc
No to kup tyle ile warto. Masz czas marnować swój czas na żenujące gierki? To wysoko się cenisz, serio.
prawda jest taka, że skoro nie ma bata nad głową czyli sankcji prawnych to oryginały nie maja szans. Polska jaka jest każdy wie i nie ma co tutaj marudzić. Rodzice nie przykładają się do wychowania więc rośnie pokolenie 'mnie wszystko wolno, mnie się k...wa należy' które za kilkanaście lat wszczepi tą postawę swoim dzieciom.
Jest za jak najsurowszymi karami: poczynając od konfiskaty mienia , poprzez grzywny i pozbawienie wolności dla całego tego towarzystwa. Może wtedy 'frajer' będzie oznaczać tego co wolał przechlać 100zl niż kupić oryginał i dlatego dziś nie ma komputera.
Za ceny gier odpowiadają sami 'ściągacze'. To przez was 'pasożyty' ceny są wysokie, bo zamiast sprzedać 10mln kopii i zarobić teraz ceny sa kalkulowane na 1mln kopii bo kolejne 9 ściągnięte jest z internetu za free...
Ja tam jestem dumny z moich oryginałów na które zapracowałem i które kupiłem. Nie czuje się jak frajer ale jak zwycięzca - bo udało mi się odciąć od całego tego prostactwa.
Nie muszę kupić gry w dniu premiery - za 4-6 miesięcy będzie tak samo dobra. Nie muszę kupić KAŻDEJ gry którą zareklamują - biorę tę które są tego warte.
I jeszcze jedno - nie stać cię na grę za 100zł ? to kup sobie książkę za 30zl. Zabawy tyle samo, korzyści więcej i na dodatek będziesz czytał znacznie dłużej niż przechodził 'współczesne' gry.
Po pierwsze przyznaje że tym razem nie czytałem komentarzy, więc moja opinia dotyczy tylko paskudnie zinterpretowanej wiadomości.
Aktualnie siedzę sobie na bezrobociu w Irlandii i licząc że miesiąc ma 4 1/3 tygodnia (średnio tyle wychodzi) dostaję około 850 euro miesięcznie, koszty życia pomijając Dublin są nie wiele wyższe niż w Warszawie, niech mi ktoś powie ilu polaków zarabia chociaż tyle co ja dostaje w tej chwili bez żadnego wysiłku i ile to ich kosztuje (wysiłku, czasu, zdrowia, nerwów itp.). Piractwo to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli próbujesz być uczciwy to albo zajebiesz się na śmierć (przepraszam wszystkich za sformułowanie ale tak to wygląda), albo ześwirujesz i będzie tylko praca, rozmowy o pracy, myślenie o pracy, co zrobić w pracy ..., a i tak przynajmniej drobne przekręty uzyskają poklask otoczenie, taka polska zaradność, oczywiście można nie zagrać, nie pójść na piwo, do kina, restauracji - chyba się rozpędziłem - no ale przynajmniej zjeść coś lepszego, tylko co nam zostaje substytut życia? mały gułag/obóz koncentracyjny? Co do cen to można sobie prześledzić jak to się kształtuje - jeszcze parę lat temu m$ office w wersji podstawowej kosztował przynajmniej 1500 zł a teraz jak pięknie - dla użytkowników domowych 199 zł - ciekawe może koszty produkcji spadły , zarabiając w Irlandii nawet minimalną stawkę kupię grę legalnie, bo będzie mi szkoda czasu na kombinowanie i tak na prawdę nawet nie bardzo to poczuję (jeśli chodzi o finanse), jeśli nie mam pieniędzy to zaczynam kombinować jak zdobyć jeśli nie pieniądze to przynajmniej to na czym mi zależy (w zasadzie po to się zarabia), taki dosyć naturalny odruch i wciskanie ludziom ciemnoty że robią źle nic nie da a często wręcz odwrotnie, bo ludzie czują że coś jest nie tak - nie piszę o patologiach - i szukają rozwiązania, ograniczeni jak się da i gdzie się da - na ogół przez prawo przepchnięte przez tych co już się nachapali i nie chcą do koryta dopuścić innych - z ciemnotą (rozpowszechnianą przez wyżej wymieniowych) wciskającą się do uszu w końcu znajdują - często i gęsto właśnie w zachowaniach patologicznych.
Tak całe życie się usprawiedliwiajmy. Paliwo też jest relatywnie znacznie droższe w Polsce. Relatywnie tzn w stosunku do pensji. U nas wszystko takie jest. I co z tego? I przede wszystkim czemu?
prawda jest taka, że skoro nie ma bata nad głową czyli sankcji prawnych to oryginały nie maja szans. Polska jaka jest każdy wie i nie ma co tutaj marudzić. Rodzice nie przykładają się do wychowania więc rośnie pokolenie 'mnie wszystko wolno, mnie się k...wa należy' które za kilkanaście lat wszczepi tą postawę swoim dzieciom.
Jest za jak najsurowszymi karami: poczynając od konfiskaty mienia , poprzez grzywny i pozbawienie wolności dla całego tego towarzystwa. Może wtedy 'frajer' będzie oznaczać tego co wolał przechlać 100zl niż kupić oryginał i dlatego dziś nie ma komputera.
Za ceny gier odpowiadają sami 'ściągacze'. To przez was 'pasożyty' ceny są wysokie, bo zamiast sprzedać 10mln kopii i zarobić teraz ceny sa kalkulowane na 1mln kopii bo kolejne 9 ściągnięte jest z internetu za free...
Ja tam jestem dumny z moich oryginałów na które zapracowałem i które kupiłem. Nie czuje się jak frajer ale jak zwycięzca - bo udało mi się odciąć od całego tego prostactwa.
Nie muszę kupić gry w dniu premiery - za 4-6 miesięcy będzie tak samo dobra. Nie muszę kupić KAŻDEJ gry którą zareklamują - biorę tę które są tego warte.
I jeszcze jedno - nie stać cię na grę za 100zł ? to kup sobie książkę za 30zl. Zabawy tyle samo, korzyści więcej i na dodatek będziesz czytał znacznie dłużej niż przechodził 'współczesne' gry.
Kurde u nas przecież gry są tanie jedynie 100z znacznie taniej niż na zachodzie. Na konsole niestety u nas mniej więcej europejskie ceny :/
obcy, ale gadasz bzdury. Gry zawsze kosztowaly ile kosztuja, a prawda jest taka ze od ostatniego roku-dwoch gry na pecety potanialy o ladne kilkadziesiat procent. A wszedzie sie pieprzy o piractwie.
'Nie muszę kupić KAŻDEJ gry którą zareklamują - biorę tę które są tego warte.'
A co jesli gry nie maja wersji demo? A ostatnio to coraz czestsze.
'I jeszcze jedno - nie stać cię na grę za 100zł ? to kup sobie książkę za 30zl.'
Nie stac cie na samochod? To kup sobie hulajnoge.
Zeby nie bylo - piractwo jest zle, ale wina lezy nie tylko po stronie sciagajacych tylko 1. producentow/wydawcow (Spore jest najlepszym przykladem) 2. cen. Dziwie sie ze zaden wydawca nie zrobil jeszcze eksperymentu i nie sprzedawal gry 5 razy taniej. Dlaczego? Bo by sie okazalo ze dobre gry znajduja super lekarstwo na piractwo a buble, ktorych jest defacto wiekszosc na rynku, spowodowalyby bankructwo 3/4 producentow, nawet tych 'renomowanych i doswiadczonych'. Karmia nas syfem i do tego drogim a pozniej narzekaja. Skoro skala piractwa jest tak ogromna, to czemu WoW, wszystkie gry Valve, CoD4, Gearsy, a zwlaszcza paradoksalnie Spore i inne ostatnie hity mimo tego sprzedaja sie tak dobrze? Co chwila jest pobijany rekord sprzedazy. Tu tkwi problem.
I widze ze dalej Homeryjscy porownywacze nie widza roznicy miedzy piraceniem a kradzieza. Przy piractwie 90% sciagajacych NIE KUPILOBY NIGDY tej gry i NIE ZAGRALO, gdyby nie fakt mozliwosci piracenia. I to nie jest zadna wymowka, bo to niewlasciwe, ale czemu robi sie z igly widly, skoro nikt z powodu piractwa nic nie traci? (orpocz samych 'piratow' ktorzy sie narazaja)
Wstyd mi za niektorych z was . krzysiak i inni z forum z wypasionymi sprzetami. Stac Cie na C2Q pamieci do OC i inne bajery a na gre nie masz ? Ogarnij sie czlowieku. Wlasnie dlatego sie w tym kraju nic nie zmienia bo wiekszosc polakow ma tak prymitywny sposob myslenia ze szkoda sie wypowiadac...
Właśnie przez to że nie kupuję gier stać mnie było na takiego a nie innego kompa A tak na poważnie, to nie kupuję gier z powodu braku na nie czasu...po prostu szkoda mi wydać 100 na coś w co i tak nie mam czasu grać
Co do samego piractwa, to ludzie mają taka mentalność i tyle. Mam znajomego którego ojciec ma firmę transportową (jego miesięczny przychód na rękę liczy się w setkach tysięcy złotych), posiada wypasionego kompa (teraz zastanawia się nad Ci7) i po prostu nie ma nic legalnego na nim (system, oprogramowanie, filmy, muza i gry to wszystko piraty). Także nie do końca piractwo jest problemem ludzi, których na te gry nie stać
@obcy
Jak już to ktoś wspomniał, policja musiałaby zacząć od własnego podwórka...a wtedy nie miałby kto zrobić nalotu na chatę
Bzdury mi zarzucasz, po czym wypisujesz swoje teorie jako mogące zmienić świat, demami zasłaniasz swoje prawo do piratów, masz nowe pomysły na ekonomie sprzedaży. Jako to się stało, że TY to widzisz a wielkie koncerny nie, że na całym świecie nikt jeszcze nie zrobił czegoś takiego jak TY sugerujesz?? Zastanawiałeś się dlaczego skoro masz takie 'rewolucyjne' rozwiązanie to nie pracujesz dla największego wydawcy i nie zarządzasz jego strategią?
Twoje porównanie było trafne - Nie stać mnie na samochód, ubezpieczenia, paliwo więc jeżdżę rowerem - właśnie tak to powinno działać i tak działa w zdrowych warunkach.
A to że dla Ciebie książka to nie rozrywka - no cóż - taka to choroba tego pokolenia.
mylisz sie, people can fly zrobil to co napisalem i odniosl sukces. Id software lada chwila wypusci Quake Zero - gre darmowa gdzie beda wyswietlane reklamy, podobnie jak w wiekszosci gier mmo. I co, da sie? To nie moj pomysl, juz dawno podobne inicjatywy byly poruszane. A dlaczego tak nie dzialaja najwieksze koncerny to chyba oczywiste? Gra bubel = mniejsza ilosc sprzedanych. Bubel + wysoka cena + nabicie kupujacych w trabe = zalozmy 1mln $. Gdy wyszedl painkiller, ktory wowczas byl b. dobra gra (zreszta jest i teraz) to (przesada) zarobil tez 1mln, ale z racji wiekszej sprzedazy a nizszej ceny. I tu prosty wniosek - skoro zarobki sa 'porownywalne' to po co marnowac potencjalne jeszcze wieksze zyski i obnizac cene? No bez sensu. Wiec moj 'oczytany' kolego nie wiem czy zauwazyles, napisalem ze jest to recepta na piractwo a nie wieksze zarobki producentow. Tu sie chyba ze mna zgodzisz? Jakkolwiek moze to wygladac nieslusznie, zwlaszcza dla zasluzonych producentow, to nie ulega watpliwosci ze kilkukrotnie nizsza cena kilkukrotnie zwiekszylaby sprzedaz.
Co do samochodu i rowera - moje porownanie bylo ironiczna odpowiedzia na Twoje 'ksiazki'. Co mi z rowera jak do roboty mam 30km? Porownanie bylo bez najmniejszego sensu.
Co do Twojego sarkazmu apropos ksiazek - nie wiem ile Ty przeczytales, dlatego nie chce sie porownywac, ale wierz mi, przeczytalem ich krocie wiecej niz inni mojego pokolenia, wiec wyluzuj.
Niestety zyjemy w czasach gdzie coraz bardziej probuje sie ludzmi sterowac. Za pomoca mediow wywoluje sie mody - teraz jest moda na bycie legalnym w kwestii softu, muzyki, filmow.
Z jednej strony jest oczywiste ze sciagajac z sieci pozbawiamy kogos naleznej mu za prace zaplaty. Z drugiej zas:
- widzimy dysproporcje pomiedzy naszymi zarobkami a cenami, ktore sa skalkulowane czesto na wyzszym poziomie niz w bogatszych krajach
- oraz slyszymy o kolejnych rekordach finansowych w branzy filmowej i muzycznej i ogladamy w tv wstrzasajace reportaze o glodujacych w Hollywood
- spotykamy sie z bezsensownymi rozwiazaniami prawnymi (5 lat wiezienia za nagrywanie seansu kinowego w USA)
- nie widzimy zasadniczej roznicy w skutkach pomiedzy sciagnieciem utworu/gry/programu z sieci a wypozyczeniem od kolegi
- podkrecajac procesor/karte graficzna tez okradamy producenta bo przeciez musielibysmy kupic drozszy model zeby miec wyzsza wydajnosc
- nie placac za film wydajemy te pieniadze na inny cel, wiele osób bez możliwości piracenia i tak by nie zapłaciło więc tacy piraci nikomu tak naprawdę nie szkodzą a czasami wręcz przeciwnie - ściagający gry ładują kasę w sprzęt (coś w stylu - maluję sobie w piwnicy kopie damy z łasiczką zamiast ją kupić)
Piractwo istniało od momentu powstania komputerów i będzie istniało bo komputery dają niesłychane możliwości powielania, które nie istniały wcześniej równocześnie oferując praktycznie zerowe koszty produkowania kolejnych egzemplarzy przez producenta. Drastyczne kary są śmieszne gdy porównana się je z karami za przestępstwa faktycznie szkodzące ludziom. Może kontrolowane piractwo byłoby tutaj rozwiązaniem - posiadasz 100 filmów na dysku? Ok, pod warunkiem, że nie posiadasz nowości wypuszczonych na świecie przez ostatnie pół roku i 10% z nich musisz kupić.
I na koniec strasznie wkurzają mnie komentarze o mentalności Polaka itd. Warto sobie uświadomić, że piracą we wszystkich krajach, a samo zestawienie wydaje się być trochę podejrzane (brak Rosji - czyżby wg Symantec Rosja na szóstym miejscu był ich kraj?).
Piractwo będzie do czasu, gdy wszystkie gry będą musiały być aktywowane przez neta, a sam internet będzie miał każdy.
To ja wtedy będę bojkotował taki system nadzoru i będę grał w swoje gierki NIE WYMAGAJĄCE neta i aktywacji albo głupiego DRMa... I takich jak ja będzie wielu.
A... Red Alert 3 wymaga tego a i tak jest piracka kopia w sieci - więc zabezpieczenia biją w legalnego nabywcę bo pirata to i tak nie powstrzyma.
Problem jednak leży w tym, że ludzie zaczynają coraz więcej zarabiać, ale dalej nie kupują oryginałów, a to już jest zakłamanie.
Że co?? Zapraszam na Lubelszczyznę
I jeszcze jedna rzecz, którą również ktoś na PCLab przytoczył. Na temat zabezpieczeń gier... Przecież to chore. Co chwila są wymyślane co nowe zabezpieczenia, które nie tylko utrudniają grę, ale i pozwalają piratom prawie całkowicie je obejść. To tak jakby ktoś tworząc samochód, dał użytkownikowi po 50 zabezpieczeń których otwarcie musiałoby trwać troche czasu. Ba! Mógłby przeznaczyć samochód tlyko dla JEDNEGO uzytkownika (tak jak w przypadku neiktórych licencji). A piraci i tak by obeszli to zabezpieczenie... Czy to jest mądre?
Nie chwaląc się ja podałęm ten porzykład
NIKOSS PŁĄCĄ CI ZA TO, czy po prostu tak se pleciesz, w UK tytuł kupisz za średnio 50funtów a
Jakie 50??? Tam 50 w dniu premiery kosztują wersje limitowane. Zwykłę rzadko przekraczają 30 funtów. Wiem bo mi co droższe tytuły braciak w UK kupuje (Wojny Tyberyjskie czyli C&C3 kupił mi tydzień po premierze za 24 funty, dodatek w dni premiery za 19 a Fallouta 3 LE za 59 - a zarabia tak, że dla niego to żaden wydatek).
Kurczę, a jak idziesz do kina to jesteś w stanie zapłacić 15zł za obejrzenie filmu, który się skończy po 1.5h? Oprócz tego tą grę będziesz mógł przejść jeszcze raz, powiedzmy za pół roku. Jak będziesz chciał obejrzeć jeszcze raz film za pół roku to pozostaje wypożyczalnia lub kupno DVD.
O ile wcześniej nie wyłączą Ci serwera DRM albo będziesz chciał grać na kompie bez sieci
2. Jak ktoś wspomniał kopiując gry nie okradamy nikogo bo kradzież musi powodować uszczerbek w majątku okradzionego, a tu to nie zachodzi bo 'pirat' != 'potencjalny klient'
Raczej odwrotnie - bo włąśnie tak traktują swoich klientów developerzy gier. Zabezpieczenia i tak w pirató nie biją więc stosując zabezpiecvzenia coraz bardziej wymyślne developerzy wychodzą z założenia że ich klienci to potencjalni piraci - może by tak zaspokoić ich domysły?
Jak mnie producent traktuje nieuczciwie to w imię czego mam producenta uczciwie traktować?
A teraz sedno - problem z piractwem jest wynikiem niezrozumienia natury sieci. Producenci, wszyscy, źle zabierają się za rozwiązanie problemu. Oni walczą z wiatrakami, inwestują w nowe zabezpieczenia które są ciągle łamane, a które podnoszą ceny gier. Ceny lecą w górę, a ludziom w portfelach nie przybywa - więc piracą. PLus jest taki, że pirat nie musi się szarpać z problemami związanymi z zabezpieczeniami - więc ma wygodę i komfort które powinien mieć nabywca legalnej kopii. To włąśnie jest kłopot - podchodzą od dupy strony bo zamiast wziąć się w garść i dostosować się do rynku próbują dostosować rynek do siebie. A nie tędy droga bo patykiem nurtu rzeki nie zawrócisz.
Zamiast pomyśleć np. ostatnio EA z RA3 i zrobić 2 wersje gry
1. Elektroniczna do pobrania z DRMem w dniu premiery kosztująca np. 29zł (jednokrotna instalacja).
2. Pełna, pudełkowa, bez DRMa, taka, że jak będę chciał uruchomić np. na kompie bez neta nie musiałbym korzystać z cracka za np. 129zł
I dac wybór. Ale nie - Panowie z EA postanowili wziąć co najgorsze z obu wersji i po swpojemu - i mamy grę z DRMem z limitem instalacji za 129 zeta. Plus na kompie bez neta nie pograsz.
I się ktokolwiek dziwi, że to cholerstwo jest piracone?
Druga sprawa - wielu takich producentów myśli, że piractwo jest wynikiem ich kłopotów finansowych. Twórcy Kryzysa - stworzyli kiepską grę i zwalają na piractwo. Dlaczego CD PROJEKT nie narzeka na piractwo Wiuedźmina? Dlaczego producent Mass Effect ma podobnie? Albo Relic nie narzeka na sprzedaż Gears of War? I jest takich wielu - dlaczego nie narzekają? Bo dali dobry produkt broniący się sam a nie gniota z fajerwerkami za kosmiczną cenę! Ale nie - jak nie zarobili na gniocie to na pewno wina piratów, nie nasza!! I każdą kopię piracką licza jak kopię sprzedaną - a prawda jest taka, że jakby nie było piractwa to najpewniej sprzedaliby jeszcze mniej - i wtedy by na pewno walizki musieli spakować.
Oczywiście, że piractwo jest tylko i wyłącznie naszą winą, złą mentalnością i patologią społeczną. To, dlaczego akurat my, używając nomenklatury Autora, kradniemy zostało wyjaśnione w artykule oraz setce innych nawet poważniejszych publikacji.
Natomiast postawa developerów co rusz wydających zabugowane, wysypujące się na rekomendowanym sprzęcie co kilkanaście minut tytuły kosztujące grubo ponad 100 zł, które swoją długością zapełniają co najwyżej połowę sobotniego popołudnia złodziejstwem nawet w cudzysłowiu już nie jest.
Niezwykle pouczający i oczywiście obiektywny 'nius' - dziękuje
Sorry ale kupowanie tych wszystkich beznadziejnych gier to kpina...np najnowsze tytuły far cry 2 i NFS Undercover nie kupiłem ich ale właczyłem zobaczyłem wyjebał...jak bym dał za to ponad 200zł to bym sie pocią
Acha zapomniałem jak już jakiś tytuł jest 'dobry' starcza na 5h zabawy np COD5 nie zauwazyłem kiedy przeszedlem i juz zapomnialem ze jest
Aktualnie siedzę sobie na bezrobociu w Irlandii i licząc że miesiąc ma 4 1/3 tygodnia (średnio tyle wychodzi) dostaję około 850 euro miesięcznie, koszty życia pomijając Dublin są nie wiele wyższe niż w Warszawie, niech mi ktoś powie ilu polaków zarabia chociaż tyle co ja dostaje w tej chwili bez żadnego wysiłku i ile to ich kosztuje (wysiłku, czasu, zdrowia, nerwów itp.). Piractwo to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli próbujesz być uczciwy to albo zajebiesz się na śmierć (przepraszam wszystkich za sformułowanie ale tak to wygląda), albo ześwirujesz i będzie tylko praca, rozmowy o pracy, myślenie o pracy, co zrobić w pracy ..., a i tak przynajmniej drobne przekręty uzyskają poklask otoczenie, taka polska zaradność, oczywiście można nie zagrać, nie pójść na piwo, do kina, restauracji - chyba się rozpędziłem - no ale przynajmniej zjeść coś lepszego, tylko co nam zostaje substytut życia? mały gułag/obóz koncentracyjny? Co do cen to można sobie prześledzić jak to się kształtuje - jeszcze parę lat temu m$ office w wersji podstawowej kosztował przynajmniej 1500 zł a teraz jak pięknie - dla użytkowników domowych 199 zł - ciekawe może koszty produkcji spadły
Dokładnie, z oryginałami dużo lepiej się żyje, brak problemów z aktualizacjami, czy też w przypadku gier grania po sieci, można też liczyć na jakieś wsparcie techniczne, do tego wszystkiego ten wewnętrzny komfort
Inna sprawa, że z programów kupiłem tylko windowsa (z komputerem) i parę gier (nie gram zbyt dużo), reszta to freeware
Przykład. Polska edycja gry jest opóźniona, rzekomo prze lokalizację. Niemiecką i francuską można wydać bez opóźnienia, polskiej nie. Wcześniej oczywiście podgrzewa się atmosferę do granic możliwości. To i nie dziwne, że niektórzy nie wytrzymują presji i ściągają. Bo kupić za granicą angielską niby można, ale potem kupić drugą? Chociaż Cenega dała bezpłatnie spolszczenie do Obliviona, jak ktoś kupił angielską, to wystarczyło ściągnąć 'ledwo' płytę. To samo było z Harry Potterem. Na polskie wydanie trzeba było czekać pół roku. Po dwóch tygodniach można było ściągnąć niezależne tłumaczenie. A potem zdziwienie, że się nie sprzedaje tak, jak oczekiwano.
Wśród ściąganych rzeczy sporo pewnie jest treści, których nie można kupić. Bo np. nigdy nie były wydane w Polsce (ale ostatnio nie jest to już przeszkodą), albo po prostu się skończyło i nie jest dostępne. Gdyby wydawca tracił prawa do utworu np. 5 lat po ostatnim wydaniu, skala piractwa by się zmniejszyła.
No i internet powstał po to, żeby ułatwić nam życie. A ciągle wymaga się, żebyśmy kupili płytę za 50 zł dla dwóch utworów. Do tego jak ktoś nie mieszka przy Empiku to może na nią i 2 tyg. czekać. A tu wystarczy kliknąć i po 10 minutach mamy dokładnie to, czego chcemy.
Jednym zdaniem, sprowadzanie piractwa do kwestii ekonomicznych jest spłycaniem problemu. Ale cóż począć, skoro prawo do wypowiadania się w temacie ma tylko jedna strona.
W innych krajach niekoniecznie jest tak 'kolorowo' jak to media pokazują, wiec se daruj.
Święte słowa.
Jedyną rzecz, jaką ściągałem z torrenta to była America's Army, która przecież jest darmowa. I tyle.
No to kup tyle ile warto. Masz czas marnować swój czas na żenujące gierki? To wysoko się cenisz, serio.
Jest za jak najsurowszymi karami: poczynając od konfiskaty mienia , poprzez grzywny i pozbawienie wolności dla całego tego towarzystwa. Może wtedy 'frajer' będzie oznaczać tego co wolał przechlać 100zl niż kupić oryginał i dlatego dziś nie ma komputera.
Za ceny gier odpowiadają sami 'ściągacze'. To przez was 'pasożyty' ceny są wysokie, bo zamiast sprzedać 10mln kopii i zarobić teraz ceny sa kalkulowane na 1mln kopii bo kolejne 9 ściągnięte jest z internetu za free...
Ja tam jestem dumny z moich oryginałów na które zapracowałem i które kupiłem. Nie czuje się jak frajer ale jak zwycięzca - bo udało mi się odciąć od całego tego prostactwa.
Nie muszę kupić gry w dniu premiery - za 4-6 miesięcy będzie tak samo dobra. Nie muszę kupić KAŻDEJ gry którą zareklamują - biorę tę które są tego warte.
I jeszcze jedno - nie stać cię na grę za 100zł ? to kup sobie książkę za 30zl. Zabawy tyle samo, korzyści więcej i na dodatek będziesz czytał znacznie dłużej niż przechodził 'współczesne' gry.
Aktualnie siedzę sobie na bezrobociu w Irlandii i licząc że miesiąc ma 4 1/3 tygodnia (średnio tyle wychodzi) dostaję około 850 euro miesięcznie, koszty życia pomijając Dublin są nie wiele wyższe niż w Warszawie, niech mi ktoś powie ilu polaków zarabia chociaż tyle co ja dostaje w tej chwili bez żadnego wysiłku i ile to ich kosztuje (wysiłku, czasu, zdrowia, nerwów itp.). Piractwo to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli próbujesz być uczciwy to albo zajebiesz się na śmierć (przepraszam wszystkich za sformułowanie ale tak to wygląda), albo ześwirujesz i będzie tylko praca, rozmowy o pracy, myślenie o pracy, co zrobić w pracy ..., a i tak przynajmniej drobne przekręty uzyskają poklask otoczenie, taka polska zaradność, oczywiście można nie zagrać, nie pójść na piwo, do kina, restauracji - chyba się rozpędziłem - no ale przynajmniej zjeść coś lepszego, tylko co nam zostaje substytut życia? mały gułag/obóz koncentracyjny? Co do cen to można sobie prześledzić jak to się kształtuje - jeszcze parę lat temu m$ office w wersji podstawowej kosztował przynajmniej 1500 zł a teraz jak pięknie - dla użytkowników domowych 199 zł - ciekawe może koszty produkcji spadły
Tak całe życie się usprawiedliwiajmy. Paliwo też jest relatywnie znacznie droższe w Polsce. Relatywnie tzn w stosunku do pensji. U nas wszystko takie jest. I co z tego? I przede wszystkim czemu?
Jest za jak najsurowszymi karami: poczynając od konfiskaty mienia , poprzez grzywny i pozbawienie wolności dla całego tego towarzystwa. Może wtedy 'frajer' będzie oznaczać tego co wolał przechlać 100zl niż kupić oryginał i dlatego dziś nie ma komputera.
Za ceny gier odpowiadają sami 'ściągacze'. To przez was 'pasożyty' ceny są wysokie, bo zamiast sprzedać 10mln kopii i zarobić teraz ceny sa kalkulowane na 1mln kopii bo kolejne 9 ściągnięte jest z internetu za free...
Ja tam jestem dumny z moich oryginałów na które zapracowałem i które kupiłem. Nie czuje się jak frajer ale jak zwycięzca - bo udało mi się odciąć od całego tego prostactwa.
Nie muszę kupić gry w dniu premiery - za 4-6 miesięcy będzie tak samo dobra. Nie muszę kupić KAŻDEJ gry którą zareklamują - biorę tę które są tego warte.
I jeszcze jedno - nie stać cię na grę za 100zł ? to kup sobie książkę za 30zl. Zabawy tyle samo, korzyści więcej i na dodatek będziesz czytał znacznie dłużej niż przechodził 'współczesne' gry.
Kurde u nas przecież gry są tanie jedynie 100z znacznie taniej niż na zachodzie. Na konsole niestety u nas mniej więcej europejskie ceny :/
'Nie muszę kupić KAŻDEJ gry którą zareklamują - biorę tę które są tego warte.'
A co jesli gry nie maja wersji demo? A ostatnio to coraz czestsze.
'I jeszcze jedno - nie stać cię na grę za 100zł ? to kup sobie książkę za 30zl.'
Nie stac cie na samochod? To kup sobie hulajnoge.
Zeby nie bylo - piractwo jest zle, ale wina lezy nie tylko po stronie sciagajacych tylko 1. producentow/wydawcow (Spore jest najlepszym przykladem) 2. cen. Dziwie sie ze zaden wydawca nie zrobil jeszcze eksperymentu i nie sprzedawal gry 5 razy taniej. Dlaczego? Bo by sie okazalo ze dobre gry znajduja super lekarstwo na piractwo a buble, ktorych jest defacto wiekszosc na rynku, spowodowalyby bankructwo 3/4 producentow, nawet tych 'renomowanych i doswiadczonych'. Karmia nas syfem i do tego drogim a pozniej narzekaja. Skoro skala piractwa jest tak ogromna, to czemu WoW, wszystkie gry Valve, CoD4, Gearsy, a zwlaszcza paradoksalnie Spore i inne ostatnie hity mimo tego sprzedaja sie tak dobrze? Co chwila jest pobijany rekord sprzedazy. Tu tkwi problem.
I widze ze dalej Homeryjscy porownywacze nie widza roznicy miedzy piraceniem a kradzieza. Przy piractwie 90% sciagajacych NIE KUPILOBY NIGDY tej gry i NIE ZAGRALO, gdyby nie fakt mozliwosci piracenia. I to nie jest zadna wymowka, bo to niewlasciwe, ale czemu robi sie z igly widly, skoro nikt z powodu piractwa nic nie traci? (orpocz samych 'piratow' ktorzy sie narazaja)
Właśnie przez to że nie kupuję gier stać mnie było na takiego a nie innego kompa
Co do samego piractwa, to ludzie mają taka mentalność i tyle. Mam znajomego którego ojciec ma firmę transportową (jego miesięczny przychód na rękę liczy się w setkach tysięcy złotych), posiada wypasionego kompa (teraz zastanawia się nad Ci7) i po prostu nie ma nic legalnego na nim (system, oprogramowanie, filmy, muza i gry to wszystko piraty). Także nie do końca piractwo jest problemem ludzi, których na te gry nie stać
@obcy
Jak już to ktoś wspomniał, policja musiałaby zacząć od własnego podwórka...a wtedy nie miałby kto zrobić nalotu na chatę
Bzdury mi zarzucasz, po czym wypisujesz swoje teorie jako mogące zmienić świat, demami zasłaniasz swoje prawo do piratów, masz nowe pomysły na ekonomie sprzedaży. Jako to się stało, że TY to widzisz a wielkie koncerny nie, że na całym świecie nikt jeszcze nie zrobił czegoś takiego jak TY sugerujesz?? Zastanawiałeś się dlaczego skoro masz takie 'rewolucyjne' rozwiązanie to nie pracujesz dla największego wydawcy i nie zarządzasz jego strategią?
Twoje porównanie było trafne - Nie stać mnie na samochód, ubezpieczenia, paliwo więc jeżdżę rowerem - właśnie tak to powinno działać i tak działa w zdrowych warunkach.
A to że dla Ciebie książka to nie rozrywka - no cóż - taka to choroba tego pokolenia.
Co do samochodu i rowera - moje porownanie bylo ironiczna odpowiedzia na Twoje 'ksiazki'. Co mi z rowera jak do roboty mam 30km? Porownanie bylo bez najmniejszego sensu.
Co do Twojego sarkazmu apropos ksiazek - nie wiem ile Ty przeczytales, dlatego nie chce sie porownywac, ale wierz mi, przeczytalem ich krocie wiecej niz inni mojego pokolenia, wiec wyluzuj.
Z jednej strony jest oczywiste ze sciagajac z sieci pozbawiamy kogos naleznej mu za prace zaplaty. Z drugiej zas:
- widzimy dysproporcje pomiedzy naszymi zarobkami a cenami, ktore sa skalkulowane czesto na wyzszym poziomie niz w bogatszych krajach
- oraz slyszymy o kolejnych rekordach finansowych w branzy filmowej i muzycznej i ogladamy w tv wstrzasajace reportaze o glodujacych w Hollywood
- spotykamy sie z bezsensownymi rozwiazaniami prawnymi (5 lat wiezienia za nagrywanie seansu kinowego w USA)
- nie widzimy zasadniczej roznicy w skutkach pomiedzy sciagnieciem utworu/gry/programu z sieci a wypozyczeniem od kolegi
- podkrecajac procesor/karte graficzna tez okradamy producenta bo przeciez musielibysmy kupic drozszy model zeby miec wyzsza wydajnosc
- nie placac za film wydajemy te pieniadze na inny cel, wiele osób bez możliwości piracenia i tak by nie zapłaciło więc tacy piraci nikomu tak naprawdę nie szkodzą a czasami wręcz przeciwnie - ściagający gry ładują kasę w sprzęt (coś w stylu - maluję sobie w piwnicy kopie damy z łasiczką zamiast ją kupić)
Piractwo istniało od momentu powstania komputerów i będzie istniało bo komputery dają niesłychane możliwości powielania, które nie istniały wcześniej równocześnie oferując praktycznie zerowe koszty produkowania kolejnych egzemplarzy przez producenta. Drastyczne kary są śmieszne gdy porównana się je z karami za przestępstwa faktycznie szkodzące ludziom. Może kontrolowane piractwo byłoby tutaj rozwiązaniem - posiadasz 100 filmów na dysku? Ok, pod warunkiem, że nie posiadasz nowości wypuszczonych na świecie przez ostatnie pół roku i 10% z nich musisz kupić.
I na koniec strasznie wkurzają mnie komentarze o mentalności Polaka itd. Warto sobie uświadomić, że piracą we wszystkich krajach, a samo zestawienie wydaje się być trochę podejrzane (brak Rosji - czyżby wg Symantec Rosja na szóstym miejscu był ich kraj?).
To ja wtedy będę bojkotował taki system nadzoru i będę grał w swoje gierki NIE WYMAGAJĄCE neta i aktywacji albo głupiego DRMa... I takich jak ja będzie wielu.
A... Red Alert 3 wymaga tego a i tak jest piracka kopia w sieci - więc zabezpieczenia biją w legalnego nabywcę bo pirata to i tak nie powstrzyma.
Że co?? Zapraszam na Lubelszczyznę
Nie chwaląc się ja podałęm ten porzykład
Jakie 50??? Tam 50 w dniu premiery kosztują wersje limitowane. Zwykłę rzadko przekraczają 30 funtów. Wiem bo mi co droższe tytuły braciak w UK kupuje (Wojny Tyberyjskie czyli C&C3 kupił mi tydzień po premierze za 24 funty, dodatek w dni premiery za 19 a Fallouta 3 LE za 59 - a zarabia tak, że dla niego to żaden wydatek).
O ile wcześniej nie wyłączą Ci serwera DRM albo będziesz chciał grać na kompie bez sieci
Raczej odwrotnie - bo włąśnie tak traktują swoich klientów developerzy gier. Zabezpieczenia i tak w pirató nie biją więc stosując zabezpiecvzenia coraz bardziej wymyślne developerzy wychodzą z założenia że ich klienci to potencjalni piraci - może by tak zaspokoić ich domysły?
Jak mnie producent traktuje nieuczciwie to w imię czego mam producenta uczciwie traktować?
A teraz sedno - problem z piractwem jest wynikiem niezrozumienia natury sieci. Producenci, wszyscy, źle zabierają się za rozwiązanie problemu. Oni walczą z wiatrakami, inwestują w nowe zabezpieczenia które są ciągle łamane, a które podnoszą ceny gier. Ceny lecą w górę, a ludziom w portfelach nie przybywa - więc piracą. PLus jest taki, że pirat nie musi się szarpać z problemami związanymi z zabezpieczeniami - więc ma wygodę i komfort które powinien mieć nabywca legalnej kopii. To włąśnie jest kłopot - podchodzą od dupy strony bo zamiast wziąć się w garść i dostosować się do rynku próbują dostosować rynek do siebie. A nie tędy droga bo patykiem nurtu rzeki nie zawrócisz.
Zamiast pomyśleć np. ostatnio EA z RA3 i zrobić 2 wersje gry
1. Elektroniczna do pobrania z DRMem w dniu premiery kosztująca np. 29zł (jednokrotna instalacja).
2. Pełna, pudełkowa, bez DRMa, taka, że jak będę chciał uruchomić np. na kompie bez neta nie musiałbym korzystać z cracka za np. 129zł
I dac wybór. Ale nie - Panowie z EA postanowili wziąć co najgorsze z obu wersji i po swpojemu - i mamy grę z DRMem z limitem instalacji za 129 zeta. Plus na kompie bez neta nie pograsz.
I się ktokolwiek dziwi, że to cholerstwo jest piracone?
Druga sprawa - wielu takich producentów myśli, że piractwo jest wynikiem ich kłopotów finansowych. Twórcy Kryzysa - stworzyli kiepską grę i zwalają na piractwo. Dlaczego CD PROJEKT nie narzeka na piractwo Wiuedźmina? Dlaczego producent Mass Effect ma podobnie? Albo Relic nie narzeka na sprzedaż Gears of War? I jest takich wielu - dlaczego nie narzekają? Bo dali dobry produkt broniący się sam a nie gniota z fajerwerkami za kosmiczną cenę! Ale nie - jak nie zarobili na gniocie to na pewno wina piratów, nie nasza!! I każdą kopię piracką licza jak kopię sprzedaną - a prawda jest taka, że jakby nie było piractwa to najpewniej sprzedaliby jeszcze mniej - i wtedy by na pewno walizki musieli spakować.
Ot całą prawda.
Oczywiście dotyczy to rynku gier nie programów
'Jakby GM inwestowało tyle w motoryzację co MS w oprogramowanie już dawno jeździlibyśmy samochodami za 30$'
Odpowiedź:
'Wątpię aby naszych klientó zadowolił samochó psujący się co 5 minut'
A ja dodam - Billu G pieprzysz głupoty bo nawet systemu operacyjnego za 30$ nie umiesz zrobić a chciałbyś samochody
Natomiast postawa developerów co rusz wydających zabugowane, wysypujące się na rekomendowanym sprzęcie co kilkanaście minut tytuły kosztujące grubo ponad 100 zł, które swoją długością zapełniają co najwyżej połowę sobotniego popołudnia złodziejstwem nawet w cudzysłowiu już nie jest.
Niezwykle pouczający i oczywiście obiektywny 'nius' - dziękuje
Acha zapomniałem jak już jakiś tytuł jest 'dobry' starcza na 5h zabawy np COD5 nie zauwazyłem kiedy przeszedlem i juz zapomnialem ze jest