Przedstawiciele OLPC oceniają, że komputer kosztujący uczestniczące w programie kraje około 176 dolarów, mógłby być oferowany na innych rynkach za około 350 dolarów.
Już wole tego Asus'a z Intelem też niby dla krajów biednych bo przynajmniej ma jakiś wygląd,a nie wygląda jak ufo z antenkami i jest tańszy... Btw. za 375$ można mieć lepszego laptopa,
Nie wiem czy udostępnienie go w innych krajach i to po wyższej cenie to dobry patent - zaraz ktoś zwęszy biznes i dzieci z biednych krajów zamiast korzystać ze swoich komputerków będą je sprzedawać na zachód
Nie wiem czy udostępnienie go w innych krajach i to po wyższej cenie to dobry patent - zaraz ktoś zwęszy biznes i dzieci z biednych krajów zamiast korzystać ze swoich komputerków będą je sprzedawać na zachód
No i wszystko jasne!!! Biedne Murzyniątka testowały, testowały, testowały, producent pewnie poprawi niedociągnięcia i teraz można zacząć robić kasę. "Beta-testerzy" swoje zrobili (w myśl zasady "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść"), trochę "rzuci" się do Afryki (żeby nikt w UNICEFie nie marudził), a 95% produkcji trafi na rynek komercyjny. Do tego Tylik bardzo przytomnie zauważył, że jeśli będzie zróżnicowanie cenowe, to afrykańskie dzieci zobaczą OLPC tylko w kartonie na obrazku. Do wioski przyjedzie dobry, amerykański wujek (albo europejski, wsio ryba), wyjmie zabawki, rodzice kupią (albo najpewniej dostaną od jakieś fundacji), poczekają aż wujek wyjedzie i sprzedadzą czekającemu za rogiem handlarzowi, który dostarczy je np. do Europy. I tyle będzie z edukacji.
No i wszystko jasne!!! Biedne Murzyniątka testowały, testowały, testowały, producent pewnie poprawi niedociągnięcia i teraz można zacząć robić kasę. "Beta-testerzy" swoje zrobili (w myśl zasady "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść"), trochę "rzuci" się do Afryki (żeby nikt w UNICEFie nie marudził), a 95% produkcji trafi na rynek komercyjny. Do tego Tylik bardzo przytomnie zauważył, że jeśli będzie zróżnicowanie cenowe, to afrykańskie dzieci zobaczą OLPC tylko w kartonie na obrazku. Do wioski przyjedzie dobry, amerykański wujek (albo europejski, wsio ryba), wyjmie zabawki, rodzice kupią (albo najpewniej dostaną od jakieś fundacji), poczekają aż wujek wyjedzie i sprzedadzą czekającemu za rogiem handlarzowi, który dostarczy je np. do Europy. I tyle będzie z edukacji.
bo do edukacji, to są książki, a nie komputery. będzie można jeszcze jako tako tę akcję zrozumieć, jak komputery będą dla szkół, czy dla jakichś świetlic.
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.
W polsce to było do przewidzenia
bo do edukacji, to są książki, a nie komputery. będzie można jeszcze jako tako tę akcję zrozumieć, jak komputery będą dla szkół, czy dla jakichś świetlic.