http://www.google.com/translate?u=symphox....=es&ie=UTF8 Tak na marginesie disney używa photoshop na linuks Oczywiście i tak małej garstce ludzi potrzebny jest photoshop to inna sprawa a że większość ma photoshop i używa 10% jego możliwości to inna sprawa
Co do newsa to się nie dziwie bo to google wydał o ile się niemyle właściciel największej instalacji linuksa na świecie(chyba desktop i serwery ale nie powiem na 100%)
nie znam żródeł nie zainstaluję. Gdyby to był Photoshop, albo coś innego tak. Ale coś co przeszukuje MOJE! zasoby... o nie.
Hmmm... mam dokładnie takie samo odczucie. Te dane, które przeszukuje są moim największym dorobkiem i największą wartością. Z drugiej strony, gdyby były źródła to i tak bym ich nie przeglądnął tylko zaufał tym którzy je prawdopodobnie przeglądną....
Z drugiej strony wystarczyło by zablokować tej aplikacji/serwisowi dostępu (wyjścia) do sieci, żeby mieć pewność, że nic nie wycieknie z komputera. Czy ktoś wie jak to w miarę pewnie zrobić??? Nie znalazłem pod Linuxa firewalla typu ZoneAlarm (windows), który zarządza ruchem sieciowym do/z komputera z dokładnością do pojedynczego procesu. Prawdopodobnie iptables potrafi ale w regułkach nie chce mi się za bardzo grzebać...
http://www.google.com/translate?u=symphox....=es&ie=UTF8
Tak na marginesie disney używa photoshop na linuks
Oczywiście i tak małej garstce ludzi potrzebny jest photoshop to inna sprawa a że większość ma photoshop i używa 10% jego możliwości to inna sprawa
Co do newsa to się nie dziwie bo to google wydał o ile się niemyle właściciel największej instalacji linuksa na świecie(chyba desktop i serwery ale nie powiem na 100%)
To emulacja a nie program natywny.
Sam uzywałem CorelDraw pod Linux-a natywnego i działał szybko. Niestety przestał po zmianie libc
Wiem. Ewentualnie czasami chodzi coś pod wine
Hmmm... mam dokładnie takie samo odczucie. Te dane, które przeszukuje są moim największym dorobkiem i największą wartością. Z drugiej strony, gdyby były źródła to i tak bym ich nie przeglądnął tylko zaufał tym którzy je prawdopodobnie przeglądną....
Z drugiej strony wystarczyło by zablokować tej aplikacji/serwisowi dostępu (wyjścia) do sieci, żeby mieć pewność, że nic nie wycieknie z komputera. Czy ktoś wie jak to w miarę pewnie zrobić??? Nie znalazłem pod Linuxa firewalla typu ZoneAlarm (windows), który zarządza ruchem sieciowym do/z komputera z dokładnością do pojedynczego procesu. Prawdopodobnie iptables potrafi ale w regułkach nie chce mi się za bardzo grzebać...
Kwant!