komentarze
Mr.FrOsTZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Mr.FrOsT2007.01.29, 19:51
Wyjatkowo zgadzam sie z amerykanami smilies/bigsmile.gif
LackZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Lack2007.01.29, 19:34
CYTAT(jooboo @ 29 Styczeń 2007, 18:44) <{POST_SNAPBACK}>
Porównanie jest wybitnie nietrafione - cena metra kwadratowego jest kształtowana na zasadzie popytu i podaży - jest pewna określona ilość "towaru" (czyli powierzchni wystawienniczej) i kto da więcej, ten dostaje lokal. W przypadku książek/filmów/muzyki jest trochę inaczej. Nie ma tu wyścigu po określoną ilość towaru, tylko jest kwestia: ile razy da się sprzedać ten sam towar (który do tego można powielić przy minimalnych kosztach własnych). Warunki sprzedaży są zupełnie inne, koszty także i nie widzę powodu, żeby klienci dawali się strzyc niczym owce. Zachłanność zawsze była zgubna - gdyby polityka cenowa dystrybutorów była bardziej przyjazna klientowi, zyskaliby wszyscy. Wytwórnie, autorzy i klienci. A już na kompletną kpinę zakrawa zasłanianie się przez wytwórnie koniecznością zapłaty za prawa autorskie. Wysokie ceny są zgubne przede wszystkim dla autorów (o ktorych tu podobno chodzi). Autor książki (jak ma szczęście), z ceny sprzedaży ma 10%. W przypadku muzyków niejednokrotnie jest znacznie gorzej. Z chęcią zapłacę np. Perfectowi to, co im się należy za ich muzykę, ale dlaczego mam płacić wszystkim pośrednikom? Za co? Za hologram na pudełku?


Bo to nie jest porównanie, tylko koszt z jakim musi się zmierzyć Empik żeby móc postawić tą książkę na półce.
PafunZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Pafun2007.01.29, 19:31
CYTAT(przemo3642 @ 29 Styczeń 2007, 14:03) <{POST_SNAPBACK}>
Formalno-prawnie jest to kradzież. Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie przeglądnie kodeks karny: http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?tod...=WDU19970880553
Podobnie jest we wszystkich cywilizowanych krajach świata.

No i sobie poszukałem i znalazłem art. 278:
§1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

W celu osiągnięcia korzyści majątkowej czyli np. jak sobie ściągnę Windows'a, skopiuje na CD-R stanę na stadionie i będę go sprzedawał. Jeśli skopiuje sobie jakąś mp3 by sobie w domu posłuchać to nie wypełniam znamion przestępstwa z art. 278 k.k. No chyba, że cos źle przeczytałem panie prawnik smilies/lol2.gif
*Konto usunięte*2007.01.29, 18:44
CYTAT(Lack @ 29 Styczeń 2007, 18:24) <{POST_SNAPBACK}>
100% marży przestępstwem? A co powiesz na 30 euro miesięcznie za 1m^2 powierzchni handlowej w centrum miasta/mallu? Sory, ale pojęcia o handlu nie masz.


Porównanie jest wybitnie nietrafione - cena metra kwadratowego jest kształtowana na zasadzie popytu i podaży - jest pewna określona ilość "towaru" (czyli powierzchni wystawienniczej) i kto da więcej, ten dostaje lokal. W przypadku książek/filmów/muzyki jest trochę inaczej. Nie ma tu wyścigu po określoną ilość towaru, tylko jest kwestia: ile razy da się sprzedać ten sam towar (który do tego można powielić przy minimalnych kosztach własnych). Warunki sprzedaży są zupełnie inne, koszty także i nie widzę powodu, żeby klienci dawali się strzyc niczym owce. Zachłanność zawsze była zgubna - gdyby polityka cenowa dystrybutorów była bardziej przyjazna klientowi, zyskaliby wszyscy. Wytwórnie, autorzy i klienci. A już na kompletną kpinę zakrawa zasłanianie się przez wytwórnie koniecznością zapłaty za prawa autorskie. Wysokie ceny są zgubne przede wszystkim dla autorów (o ktorych tu podobno chodzi). Autor książki (jak ma szczęście), z ceny sprzedaży ma 10%. W przypadku muzyków niejednokrotnie jest znacznie gorzej. Z chęcią zapłacę np. Perfectowi to, co im się należy za ich muzykę, ale dlaczego mam płacić wszystkim pośrednikom? Za co? Za hologram na pudełku?
LackZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Lack2007.01.29, 18:24
CYTAT(jooboo @ 29 Styczeń 2007, 18:08) <{POST_SNAPBACK}>
Nie popieram piractwa jako takiego, ale określenie kopiowanie=kradzież uważam za grube nieporozumienie. Różnej maści dystrybutorzy pobierają lwią część opłat za piosenkę/film/książkę i gdyby zamiast wydawać pieniądze (nasze, klientów pieniądze!!!) na zabezpieczenia, obniżyliby ceny, problem zasadniczo by zmalał. Mam dane z pierwszej ręki: cała "produkcja" pewnej książki, czyli honorarium dla autora, druk, pakowanie i zysk wydawnictwa, zamyka się w kwocie 18zł. W Empiku ta sama książka jest za... 35zł. To niemal 100% prowizji. W przypadku muzyki jest jeszcze gorzej. Przy takim podejściu do dystrybucji, nie dziwi fakt, że ludzie nie uważają piractwa za przestępstwo. Dla mnie w pierwszej kolejności przestępstwem jest 100% marży na towarze, który ani się nie psuje - jak np. żywność, ani nie wymaga jakiś super specjalnych kwalifikacji, żeby go sprzedawać. Na komputerach średnia marża to 5%-7%, do tego nie może (w każdym razie nie powinien ;)) tego sprzedawać człowiek, który się na tym nie zna. Wytwórnie płytowe i filmowe same robią sobie krzywdę. Skrajnym (i kompletnie chorym) podejściem do tematu praw autorskich jest Windows Vista. Polecam TEN artykuł.


100% marży przestępstwem? A co powiesz na 30 euro miesięcznie za 1m^2 powierzchni handlowej w centrum miasta/mallu? Sory, ale pojęcia o handlu nie masz.
Ech, ten "artykuł" to istna zmora każdej dyskusji.

CYTAT(Bazosk! @ 29 Styczeń 2007, 18:19) <{POST_SNAPBACK}>
Ciekawym przykładem jest tutaj Microsoft. Głupotą jest dla mnie robienie dwóch wersji mianowicie BOX i OEM. Jeżeli już kupuję produkt, np. za 300 zł wersję OEM to dlaczego mogę go zainstalować tylko na jednej płycie głównej, czy komputerze ? Nie chodzi mi tu o jednoczesne używanie ale np. sytuację w której modernizuję komputer, załóżmy co rok. Muszę wtedy sprzedając płytę główną sprzedać ją razem z Windowsem. Żywotność jednego systemu wynosi nawet 10 lat. Mam co roku kupować nową wersję ? Oczywiście w takim wypadku lepiej jest kupić wersję BOX za 800 zł lub więcej. Tylko czym ona się naprawdę różni? Tym, że mogę go używać u siebie dowolną ilość razy na różnych komputerach. Przecież płacąc te 300 zł za OEM powinienem mieć taką możliwość.


Co to znaczy powinienem? Z jakiej racji?

CYTAT(Bazosk! @ 29 Styczeń 2007, 18:19) <{POST_SNAPBACK}>
Jeszcze jednym parametrem są zarobki. Ceny oprogramowania są u nas takie same jak na zachodzie. Zarobki kilkukrotnie niższe. Czy nie denerwujące i zniechęcające jest to, że my musimy harować 4 razy więcej niż mieszkaniec np. Zachodniej Europy by kupić sobie tę samą rzecz? Kiedy widzimy, że ktoś na Zachodzie ma coś, na co nas nie stać to przecież nie ukradniemy mu tego, ale na wskutek rozpowszechnienia sieci P2P możemy mieć to samo za darmo, choć nie z taką ilości możliwości i opcji. Będziemy mogli się cieszyć tym samym, i programem, i nie będziemy chodzić głodni. Świat jest tak nierówny pod względem gospodarczym, że nie wolno uregularniać cen.


Nie czuję się wybrańcem do którego portfela muszą się dostosować międzynarodowe firmy, więc dla mnie nie, nie jest.
Bazosk!Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Bazosk!2007.01.29, 18:19
CYTAT(przemo3642 @ 29 Styczeń 2007, 16:22) <{POST_SNAPBACK}>
To ja teraz proponuję minutę śmiechu: wybacz, ale jako autor programu komputerowego, ponoszę w sposób oczywisty straty z tytułu tego, że ktoś ten program skopiował ode mnie czy kogoś innego - porównanie do pieniędzy na koncie jest zupełnie uzasadnione, a nawet sprowadza się ostateczne do tego samego - kopiując nielegalnie program, pozbawiasz mnie pieniędzy na koncie!


I tu dochodzimy do sedna, a mianowicie wysokich cen. Będąc programistą, stworzyłeś świetny program, chcesz go sprzedać i zarobić na swojej pracy, nie zrobiłeś go dla samej satysfakcji jak np. programiści opensouce, OK. Czy jesteś w stanie wykazać, że stworzenie tego programu było tak kosztowne by go wydawać za np. 200$ ?. Lepiej byłoby dla programisty, czyli Ciebie wydać program za 99 zł. Większość ludzi mogłaby sobie pozwolić na jego zakup, woleli by zapłacić realną kwotę za Twój wysiłek i mieć w dodatku support. Sprzedaż byłaby bardzo wysoka jeżeli produkt byłby godzien swojej ceny. Podsumowując chodzi mi o to, że wiele produktów dostępnych na rynku nie jest wartych swojej ceny, a polityka dystrybutorów dodatkowo zniechęca do jego kupna. Ciekawym przykładem jest tutaj Microsoft. Głupotą jest dla mnie robienie dwóch wersji mianowicie BOX i OEM. Jeżeli już kupuję produkt, np. za 300 zł wersję OEM to dlaczego mogę go zainstalować tylko na jednej płycie głównej, czy komputerze ? Nie chodzi mi tu o jednoczesne używanie ale np. sytuację w której modernizuję komputer, załóżmy co rok. Muszę wtedy sprzedając płytę główną sprzedać ją razem z Windowsem. Żywotność jednego systemu wynosi nawet 10 lat. Mam co roku kupować nową wersję ? Oczywiście w takim wypadku lepiej jest kupić wersję BOX za 800 zł lub więcej. Tylko czym ona się naprawdę różni? Tym, że mogę go używać u siebie dowolną ilość razy na różnych komputerach. Przecież płacąc te 300 zł za OEM powinienem mieć taką możliwość. Jeszcze jednym parametrem są zarobki. Ceny oprogramowania są u nas takie same jak na zachodzie. Zarobki kilkukrotnie niższe. Czy nie denerwujące i zniechęcające jest to, że my musimy harować 4 razy więcej niż mieszkaniec np. Zachodniej Europy by kupić sobie tę samą rzecz? Kiedy widzimy, że ktoś na Zachodzie ma coś, na co nas nie stać to przecież nie ukradniemy mu tego, ale na wskutek rozpowszechnienia sieci P2P możemy mieć to samo za darmo, choć nie z taką ilości możliwości i opcji. Będziemy mogli się cieszyć tym samym, i programem, i nie będziemy chodzić głodni. Świat jest tak nierówny pod względem gospodarczym, że nie wolno uregularniać cen.
Dziękuję za przeczytanie posta do końca smilies/smile.gif
*Konto usunięte*2007.01.29, 18:08
Nie popieram piractwa jako takiego, ale określenie kopiowanie=kradzież uważam za grube nieporozumienie. Różnej maści dystrybutorzy pobierają lwią część opłat za piosenkę/film/książkę i gdyby zamiast wydawać pieniądze (nasze, klientów pieniądze!!!) na zabezpieczenia, obniżyliby ceny, problem zasadniczo by zmalał. Mam dane z pierwszej ręki: cała "produkcja" pewnej książki, czyli honorarium dla autora, druk, pakowanie i zysk wydawnictwa, zamyka się w kwocie 18zł. W Empiku ta sama książka jest za... 35zł. To niemal 100% prowizji. W przypadku muzyki jest jeszcze gorzej. Przy takim podejściu do dystrybucji, nie dziwi fakt, że ludzie nie uważają piractwa za przestępstwo. Dla mnie w pierwszej kolejności przestępstwem jest 100% marży na towarze, który ani się nie psuje - jak np. żywność, ani nie wymaga jakiś super specjalnych kwalifikacji, żeby go sprzedawać. Na komputerach średnia marża to 5%-7%, do tego nie może (w każdym razie nie powinien smilies/wink.gif) tego sprzedawać człowiek, który się na tym nie zna. Wytwórnie płytowe i filmowe same robią sobie krzywdę. Skrajnym (i kompletnie chorym) podejściem do tematu praw autorskich jest Windows Vista. Polecam TEN artykuł.
*Konto usunięte*2007.01.29, 16:29
CYTAT(DaRkstaR2111 @ 29 Styczeń 2007, 13:14) <{POST_SNAPBACK}>
No bo zastawienie miejsca straży pożarnej może przyczynić się do tego, że komuś nie pomogą, lub będą mieli z tym większe problemy. Kiedy ktoś "kradnie" plik mp3 to w moim odczuciu nie robi nic złego, ponieważ obżydliwie bogaty facet nie dostanie swoich marnych paru dolarów kiedy ma ich bardzo dużo. Pozatym muzyka to sztuka, a nie przemysł

Dokładnie. Gdy "artysta" chce zarobic kase to niech weźmie się do uczciwej roboty, np. zamiatanie ulicy lub kopanie dołów.
W przeciwieństwie do zastawienia miejsca np. FDNY przesyłanie plików przez siec jest niska o ile nie zerową szkodliwoscia społeczną. Ale RIAA i inne podobne złośliwe organizacje maja w kieszeni kongresmenów i policję i stąd te wszystkie naloty itp.
przemo3642Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
przemo36422007.01.29, 16:22
CYTAT(Bazosk! @ 29 Styczeń 2007, 14:17) <{POST_SNAPBACK}>
"jak ktoś Wam ukradnie z konta bankowego pieniądze (które też przecież nie posiadają formy materialnej - jedynie istnieją jako zapis w systemie), to też nie kradzież?" (minuta śmiechu i ironiczny uśmiech), nikt nie pisał, że kradzież pieniędzy to nie kradzież smilies/bigsmile.gif

Chodziło o krytykę dość powszechnego przekonania, że jak coś nie ma formy materialnej, to zawłaszczenie sobie tego czegoś, jest czymś mniej, niż zwyczajną kradzieżą.
CYTAT
jak ktoś chce skopiować te pieniądze, ściągnąć je np. przez emule a ja nic na tym nie stracę to proszę bardzo smilies/bigsmile.gif

To ja teraz proponuję minutę śmiechu: wybacz, ale jako autor programu komputerowego, ponoszę w sposób oczywisty straty z tytułu tego, że ktoś ten program skopiował ode mnie czy kogoś innego - porównanie do pieniędzy na koncie jest zupełnie uzasadnione, a nawet sprowadza się ostateczne do tego samego - kopiując nielegalnie program, pozbawiasz mnie pieniędzy na koncie!

Analizując ten przypadek bardziej ogólnie i w skali "makro": jeśli ktoś "kopiowałby" twoje (i innych) pieniądze, osoby te by oczywiście traciły (bo same pieniądze traciłyby swą siłe nabywczą - polecam podręcznik z ekonomii). Podobnie z programami - jeśli ktoś kopiuje programy - ich wartość w sensie finansowym maleje - w skrajnym przypadku może to prowadzić do załamania się rynku oprogramowania (nikomu nie będzie się chciało ich pisać za tak małe pieniądze).
CYTAT(rhqq @ 29 Styczeń 2007, 15:04) <{POST_SNAPBACK}>
przemo3642: w sensie jakimkolwiek. ja kiedy udostepniam nic nie trace. ja kiedy porbałem tez nic nie trace.

Też mi argument: jak ukradnę samochód, nic nie tracę, jak go dam komuś za darmo- też nic nie tracę. To chyba jest oczywiste, choć nie za wiele wnosi do dyskusji.
CYTAT
jesli ja bym nie pobrał i tak bym nie kupił bo mnie nie stac. wiec ten koles na samym szarym koncu tak czy siak nie dostałby tych &^%$#@ pieniedzy. wiec co on traci?

To już prędzej. Zadaj sobie pytanie ile jest osób, które stać na kupno i to nawet bez wielkich wyrzeczeń, ale nie robią tego, bo sobie mogą "ściągnąć". Albo wszyscy powinni płacić za oprogramowanie, albo nikt nie powinien tego robić (w tym ostatnim przypadku rynek oprogramowania przestałby istnieć).
*Konto usunięte*2007.01.29, 15:53
CYTAT(Bazosk! @ 29 Styczeń 2007, 13:52) <{POST_SNAPBACK}>
Rakil --> A jak policja zapuka do twych drzwi to im powiesz, że Amerykanie też tak robią i nie uważają tego za nic złego ?? smilies/tongue.gif
Terabajty nielegalnych danych, będą wtedy najmniejszym moim problemem smilies/szczerbaty.gif
*Konto usunięte*2007.01.29, 15:35
Faktem jest ze najwieksza odpowiedzialnosc za popularnosc p2p ponosza sami producenci filmowi i muzyczni - jakby tak jak juz bylo wspomniane nei kazali placic kilkakrotnie za ten sam produkt, jakby stosowali rozsadna polityke cenowa, jakby byly sensowne daty premier to p2p byloby mniej popularne. Ile kasy przynioslo producentom ITune? Okazalo sie ze zamiast zdzierac po kilkadziesiat $ za plyte na ktorej polowa utworow to syfne zapychacze miejsca a licza sie raptem ze 2 single ktore sa fajne zeby wypromowac ten chlam, mozna sprzedawac fajne piosenki na sztuki i za cene ktora wydaje sie rozsadna, bo 1$ to na zachodzie nie jest majatek i mozna na tym jeszcze neizle zarobic. Tak samo byloby z filmami - jakby ludzie mieli wybor - albo w dniu premiery ida do kina i placa z 10$ za bilet, albo za te sama cene sciagaja sobie film z platnego serwisu i ogladaja w domu to to bylby uczciwy uklad - zamiast wyciagac na sile kase z ludzi, ktorzy najpierw pojda do kina, potem kupia DVD, a pozniej jeszcze zobacza to samo 100 razy w tv, moga sobie do razu wybrac opcje taniego zakupu i dystrybutor i tak na tym zarobi bo bedzie mial wieksza sprzedaz i oszczedzi na nosniku. Ale to by bylo zbyt uczciwe i dawalo zbyt malo zyskow wiec lepiej powolac RIAA i walczyc z wuatrakami, ale na szczescie w tym starciu dystrybutorzy nei maja zadnych szans i albo zmadrzeja i zaczna grac fair albo sami podetna galaz na ktorej siedza. Juz nawet MS gra uczciwiej bo za 100$ oferuje system ktory jest supportowany przez 10 lat i na ktorego co chwila wychodza nowe aktualizacje i np. ja wolalem w takim ukladzie kupic oryginal i miec spokoj i support producenta niz bawic sie z piratami i blokowac jakies programy sprawdzajace smilies/smile.gif.
P.
rhqqZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
rhqq2007.01.29, 15:04
przemo3642: w sensie jakimkolwiek. ja kiedy udostepniam nic nie trace. ja kiedy porbałem tez nic nie trace. jesli ja bym nie pobrał i tak bym nie kupił bo mnie nie stac. wiec ten koles na samym szarym koncu tak czy siak nie dostałby tych &^%$#@ pieniedzy. wiec co on traci?
Bazosk!Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Bazosk!2007.01.29, 14:52
Rakil --> A jak policja zapuka do twych drzwi to im powiesz, że Amerykanie też tak robią i nie uważają tego za nic złego ?? smilies/tongue.gif
*Konto usunięte*2007.01.29, 14:47
CYTAT(przemo3642 @ 29 Styczeń 2007, 13:03) <{POST_SNAPBACK}>
Argumenty "o bogaczach itp" przemilczę - nie mam zamiaru sprowadzać dyskusji na tak niski poziom i tracić słowa, które i tak pewnie trafią w próżnię.

Nie ucz nas tylko amerykanów smilies/bigsmile.gif
Jako, że amerykanie wyznaczają granice tego co moralne i dobre w dzisiejszym świecie, czuję się usprawiedliwiony i od dzisiaj bez krempacji ściagam wszystko co jest. Co prawda nie mam czasu, żeby obejrzeć, pograć czy nawet zainstalowć, ale co tam - łącze szerokie, a dysk pojemny smilies/cool.gif
Bazosk!Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Bazosk!2007.01.29, 14:17
"jak ktoś Wam ukradnie z konta bankowego pieniądze (które też przecież nie posiadają formy materialnej - jedynie istnieją jako zapis w systemie), to też nie kradzież?" (minuta śmiechu i ironiczny uśmiech), nikt nie pisał, że kradzież pieniędzy to nie kradzież smilies/bigsmile.gif jak ktoś chce skopiować te pieniądze, ściągnąć je np. przez emule a ja nic na tym nie stracę to proszę bardzo smilies/bigsmile.gif
przemo3642Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
przemo36422007.01.29, 14:03
Formalno-prawnie jest to kradzież. Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie przeglądnie kodeks karny: http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?tod...=WDU19970880553
Podobnie jest we wszystkich cywilizowanych krajach świata.

W sensie zdroworozsądkowym, też jest to kradzież.
To że przedmiot kradzieży nie posiada formy materialnej to przecież, nie stanowi żadnego argumentu - jak ktoś Wam ukradnie z konta bankowego pieniądze (które też przecież nie posiadają formy materialnej - jedynie istnieją jako zapis w systemie), to też nie kradzież?

Argumenty "o bogaczach itp" przemilczę - nie mam zamiaru sprowadzać dyskusji na tak niski poziom i tracić słowa, które i tak pewnie trafią w próżnię.
hautamekiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
hautameki2007.01.29, 13:58
Mnie zastanawia co innego. Branża filmowo-muzyczna jak tak pomyśleć każe sobie płacić wielokrotnie za to samo. Idę do kina płacę, oglądam ten sam film w canal+/HBO/TVP płacę (abonament), oglądam tenże film na stacji utrzymującej się z reklam np. w TVP smilies/wink.gif pokrętną drogą ale płacę, ba mogę zgrać go sobie na video i nie popełniam żadnego przestępstwa, ale ten sam film ściągnięty z netu to już pirat i złodziejstwo :/

Czy odpalając co rano samochód muszę za niego znowu płacić? Czy biorąc kolejny łyk piwa, które na chwilę postawiłem na barze muszę znowu za nie płacić NIE!
mars83Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
mars832007.01.29, 13:50
jest blad "2600" powinno byc "2006" smilies/tongue.gif
caheZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
cahe2007.01.29, 13:37
CYTAT(Hamil_Hamster @ 29 Styczeń 2007, 13:18) <{POST_SNAPBACK}>
Ściąganie nielegalnych plików IMHO można najwyżej zaliczyć do tej samej kategori co wykorzystywanie cudzych patentów, tylko na nieporównywalnie mniejszą skale. Ale na pewno nie do kradzieży.


zgadzam się, jest to oczywiście moralnie naganne, ale nie jest to kradzież.
Hamil_HamsterZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Hamil_Hamster2007.01.29, 13:18
Ściąganie nielegalnych plików IMHO można najwyżej zaliczyć do tej samej kategori co wykorzystywanie cudzych patentów, tylko na nieporównywalnie mniejszą skale. Ale na pewno nie do kradzieży.
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.