Doceniam autora i go szanuje ale w wikipedii znalazłem taką definicję: Felieton (fr. feuilleton - zeszycik, odcinek powieści), specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) napisany w sposób lekki i błyskotliwy, utrzymany w osobistym tonie wyrażający - często skrajnie i złośliwie - wyłącznie ściśle prywatny punkt widzenia autora. . Wg. mnie zawiódł brak lekkości (humoru) i błyskotliwości (odkrywczości). Niestety miejsce w PcLabie powinno nobilitować do bardziej przyjemnego poziomu twórczości. Nie na darmo tyle nas ogląda te wszystkie bannery
Osobiście "dysk twardy" mi nie przeszkadza. Gorzej, gdy zaśmieca sie język słowami, które mają już od dawna polskie odpowiedniki. Świetny przykład to skan artykułu dodany przez kogos powyżej. Np. przytaczane tu juz kilkakrotnie słowo interfejs też od dawna polski i zupełnie poprawny odpowiednik posiada (i nie jest to międzymordzie ) To sprzęg. Takiemu zasmiecaniu języka i radosnemu słowotwórstwu jestem przeciwny. Inna sprawa, że taka tworzona na kolanie "terminologia" może wprowadzać w błąd. Przykład może nie najlepszy, ale jakoś nic innego nie przychodzi mi do głowy. Często na forach słyszy sie określenie "wiatrak" zamiast wentylator. Niby nic, tylko, ze zasada działania obu wynalazków diametralnie różna. jedno wprawia w ruch powietrze, drugie jest przez nie poruszane. To tyle marudzenia obudzonego w niedziele o 7 rano
A mi się osobiście ten artykuł (felieton podobał). Szczególnie, że potraktowałem go jako formę przerywnikową między pracą. Wstałem o 7:00 i niestety muszę zarabiać pieniążki kończąc projekty. I jak się widzi tylko ACad i Prosteel to taki artykulik + kawka z rana to naprawdę poprawia humor człowiekowi. Nie wiem czemu się wy wszyscy czepiacie przecież pan RS świadomie napisał coś takiego, aby człowiek z rana jak ja miał większy zapał do pracy + humor lepszy w niedzielny poranek.
Pozdrawiam BTW - taka forma małej prowokacji i już forum huczy. No kto z was się nie zaśmiał, czytając to ? Czy naprawdę wszyscy mieli grobowe miny ? Wątpię
Jak PClab chce takie potworki wypuszczac, to niech zalozy blog RSowi i nazwie "rs blog" i tam sobie rs pusci co chce (widzialem takie cos na pcworld - bigo blog czy jak to sie zwie). Tam bedzie mogl nawet pisac i udowadniac, ze biale nie jest biale i w ogole...
Jeszcze takiej lipy w serwisie nie było. Panie Rysiu, proponuję puścić sobie większy zarost, przebrać sie Mikołaja i rozdawać te farmazony w domu wariatów.
PCLab.pl schodzi na psy... Niedotrzymywanie terminów, plagiaty, nudne artykuły, niewybredne formy reklamy, beznadziejne feletiony (jak chociażby powyższy)...
Ja wiem, że Pile się nie chce... I to rozumiem... Ale jeżeli chce odstąpić pisanie innym, to niech znajdzie osoby, które coś potrafią poza obrażaniem się i wymądrzaniem...
Dwutlenek węgla się znudził, teraz jest ditlenek węgla, chyba tak jest dobrze ? A na wodę teraz mówi się tlenek wodoru czy wodorek tlenu (to chyba niepoprawnie, bo wodorki to z metalami, no nie ?) Ktoś tu przesadza, nazwa dwutlenek węgla się przyjęła, a przedrostek di znaczy dwa w jakimś zapomnianym, znanym tylko chemikom języku.
1. Zapominasz o medykach, oni mają jeszcze gorzej (ja akurat "z chemii" jak już, ale fakt faktem) edit: no i plama z mojej strony, bo to greka nie łacina, czyli w sumie masz rację w tej kwestii 2. Ditlenek węgla NIE jest "dobrze", to dość dziwna nazwa akurat, bo ani potoczna ani ścisła, systematyczna to "tlenek węgla (IV)" i nie ma co kombinować. 3. "Tlenek diwodoru" ewentualnie , jeśli musisz
Wg mnie cały artykuł należy traktować jako ciekawostkę i nie ma o co kruszyć kopii, język potoczny jakoś tam "wybrał" odpowiednią (naturalniejszą?) formę, "vox populi, vox Dei" .
Dwutlenek węgla się znudził, teraz jest ditlenek węgla, chyba tak jest dobrze ? A na wodę teraz mówi się tlenek wodoru czy wodorek tlenu (to chyba niepoprawnie, bo wodorki to z metalami, no nie ?) Ktoś tu przesadza, nazwa dwutlenek węgla się przyjęła, a przedrostek di znaczy dwa w jakimś zapomnianym, znanym tylko chemikom języku.
Wszechczasów zawsze było niepoprawne, bo poprawnie jest wszech czasów (tak samo jak wszystkich czasów). To raczej pisownia łączna zaczyna dominować.
CYTAT
Właśnie DOKŁADNIE w ten sposób język się rozwija. Wyrazy zmieniają swoją formę i znaczenie
I wszystko jest OK, dopóki nie zmniejsza się wartość komunikacyjna języka. Niestety, często się zmniejsza; język staje się uboższy. Na szczęście nie akceptują wszystkiego jak leci.
Na widok komputerowych reformatorów językowych nóż mi się w kieszeni otwiera. Mieliśmy już wspomniany wolant, żeby o międzymordziu i manipulatorze stołokulotocznym nie wspomnę.
CYTAT
W skrócie na tym, że forma uznawana za błędną staje się poprawną wtedy, gdy jest wystarczająco powszechnie stosowana. Fajna forma troski o poprawność, czyż nie?
Właśnie DOKŁADNIE w ten sposób język się rozwija. Wyrazy zmieniają swoją formę i znaczenie, "wszechczasów" jest już niepoprawnie a "dupa" od pewnego czasu nie oznacza już dziupli.
Oczywiście czasami eksperci się uprą i nie odpuszczają. Nie wiem czy wiecie, że nie mamy już dwutlenku węgla ! Jest tlenek węgla (IV), kto nie wierzy niech poczyta Świat Nauki, tam nowej terminologii trzymają się niczym zesztywniałego dysku.
O kartach graficznych jaśnie Stolarczyk pisał kiepsko. Tak kiepsko że aż musiał zżynać teksty z innych wortali waląc PCLaba po pysku "plagiatowaniem" cudzych treści. I któż to wtedy stanął w obronie tego tchórza który schował się do dziurki i czekał aż sprawa przyschnie? No któż? A to pan Rysiu!
Ewidentnego plagiatu wtedy pan nie widział, choć ślepy by się dopatrzył tak jak praktycznie wszyscy komentujący tamten skandal, a teraz panu się na pouczanie w kwestii słownictwa, języka polskiego wzięło? Czy to już norma na PCLabie wśród nowego narybku? Najpierw plagiator Stolarczyk który po takim poniżeniu PCLaba jak gdyby nigdy nic, hihy i śmichy pod następnymi swoimi wypocinami i teraz pan Rysiek najpierw robiący wykłady o tym, że plagiat nie jest plagiatem, a teraz to? I to w tak mierny sposób?
Sądziłem że stoi pan na wyższym poziomie. Po skandalu z plagiatem i pańskiej reakcji trochę zwątpiłem ale po tym straciłem już pana szacunek. Pleciesz pan w tym tekście jak filozof od siedmiu boleści. Domyślam się że pan Pilarczyk te wypociny czytał? I puścił coś takiego? Choć widzę że właścicielowi wortalu ostatnio coraz mniej zależy patrząc na odzywki w stronę czytelników i innych wortali w czasie gdy powinien plaskacza walnąć nie nam a temu kto z PCLaba zrobił śmietnik plagiatując czyjeś teksty, w mierny sposób w dodatku. Jeśli do tego puszcza takie teksty... Obiecuje a to nowe layouty których nie ma, a to nowe premierowe teksty których nie ma albo są kończone gdy już człowiek zdąrzy przeczytać z dziesięć tekstów u konkurencji. Wypadałoby się zastanowić nad tym w którą stronę PCLab zmierza bo puszczanie czegoś takiego zakrawa na kpinę z czytelnika.
„Jaka jest jego twardość i w której ze skal się ją mierzy?”
Jeszcze coś mi przyszło na myśl. Pomijając właściwość tłumaczenia: czy twardość powierzchni dysku twardego jest niemierzalna lub mniejsza od twardości dyskietki (a przynajmniej taka sama)? Nie mam pod ręką zestawu kamieni o różnej twardości i nie mogę porysować sobie obu typów dysków, aby oszacować ich twardość w skali Mohsa, ale jestem pewien, że dyskietka jest nie tylko elastyczna, ale także miękka i łatwo się rysuje, a dysk twardy jest nie tylko sztywny, ale też trudniej zrobić wgłębienie w jego powierzchni.
Tzn. dyskietkę sprawdziłem — nie wiem, jak dysk, ale ta jest miękka i można ją zarysować nawet plastikowym długopisem.
Ukruszone jądro w Athlonie ? Athlony zawsze były bez jaj jak można ukruszyć jajo którego niema ? Intel ma jajo więc już w wypadku PIII zastosował ochraniacz !
Spód to także dolna część, ale i dawny przysłówek pod, jednak spodnie pochodzą (cytuję za Brücknerem) "raczej od nieistniejącego u nas rzeczownika pód 'podeszwa, ziemia', lit. padas, 'podeszwa', rus. pod, 'ziemia, podłoga' [i tak dalej — w.], co nie od przyimka po wyszły, lecz stykają się z nazwą 'nogi', grec. pus, podos itd.".
Ale Brückner stary jest, być może wiedza o spodniach zmieniła się od tego czasu. W liczbie mnogiej nawet jako warcaby
Wcale nie. Po prostu to nie my wynaleźliśmy komputery i większość pozostałych cudów techniki, więc to my musimy tłumaczyć, poza tym język polski jest rozwlekły i trudno w nim tworzyć dające się stosować w praktyce złożenia. Po prostu przez swoją fleksyjną naturę jest mało elastyczny, niezależnie od niezrównanych możliwości tworzenia językowych dziwolągów, które oferuje. (Nie utworzysz czegoś na wzór in-depth search, ale już wyszukiwaneczka głębusiopoziomeczkowańczusiego mogą nam tylko pozazdrościć
troche niefortunnie sie tam wyrazilem, mowiac interpretacje mialem na mysli nieszczesnego nieboszczyka, natomiast w przypadku spodni chodzilo mi o pokazanie, ze takie tematy to materialy na habilitacje i nie mozna ich zbytnio upraszczac (nalezy brac pod uwage warunki powstawania, np. czemu niektorzy budowlancy mowia waga na poziomice).
co do reszty to sie zgadzam, polski jest na tyle ubogi na ile sami go upraszczamy, a w dobie mtv i gadugadu to plaga straszna. znam przypadek, gdy do polski po latach przyjechal syn przedwojennych emirgantow, jak poprawna polszczyzna nauczona w domu przywital sie z wykidajlem jednego z lokali to dostal w prezencie dwa sierpowe, bo ten go nie zrozumial i myslal, ze jest obrazany. tu pytanie za 10pkt, to jezyk sie uproscil, czy jego uzytkownicy ?
To jest z kolei opozycja do "hardware", które z "twardym (sztywnym??, żeby się z dragami nie kojarzyło znowu ) towarem" akurat wspólnego ma sporo . A tak się składa że pierwszy był jednak hardware (chociażby w planach, bo zanim to zaczęło działać to sporo minęło) więc "software" musiał się "dostosować" .
Ciekawe, kiedyś (oj, dawno dość, tzn. jak dla mnie w każdym razie) "floppy disc drive" to u mnie znaczyło "pływający", wiem że dość dziwne tłumaczenie , nawiązanie do "dysk wymienny" (tak to Windows nazywa zresztą). A czytając felieton zanim doszedłem do "dysk sztywny" to mi przemknęło przez myśl że to powinien być "dysk stały" (opozycja w/w "dysku wymiennego"), chociaż to z tłumaczeniem nie ma wiele wspólnego, za to akurat dość dobrze pokazuje czym się różni od dyskietki (bo raczej sama fizyczna sztywność talerza to nie ma takiego znaczenia jak to, że dyskietkę można bez problemów wyjąć bądź włożyć, a dysku twardego () już nie).
Arty RS sa dośc dyskusyjne, jedne lepsze inne gorsze. Jednak to jest juz powód żeby nożyce zamieniły się w ostrza BloodRayne i ciach... Porażka, zupełnie jakby był to wywód zgrzybiałego złośnika. Prośba - nigdy więcej takich wypocin na PcLabie.
Gorąco pozdrawiam i życze ciekawszych tematów do omówienia
urzekla mnie twoja historia Rysiek, a na powaznie, jako lingwista humanista biegle wladajacy 3 jezykami i zajmujacy sie m.in. tematyka nieporozumien jezykowych powiem: chrzanić to!! jezyk to zywy organizm, czasem wyrosnie krzywy zab, albo kiszka tam gdzie jej nie trzeba, wiele ludzie sie z tym POGODZILO, radze zrobic to samo i wrzucic na luz, bo nazewnictwa i tak nikt nie zmieni, tylko dlatego ze znalazl sie jeden malkontent-scislowiec.
przyklady rownie chybione, czy aby j. polski jest taki egzotyczny? możliwe, chociaż każdy ma swoje takie uchybienia, ale szkoda mi nawet o tym tuta rozmyslac, bo w koncu... co to ma wspolnego z komputerami? :/
Pozdrawiam
BTW - taka forma małej prowokacji i już forum huczy. No kto z was się nie zaśmiał, czytając to ? Czy naprawdę wszyscy mieli grobowe miny ? Wątpię
Ja wiem, że Pile się nie chce... I to rozumiem... Ale jeżeli chce odstąpić pisanie innym, to niech znajdzie osoby, które coś potrafią poza obrażaniem się i wymądrzaniem...
To tyle ode mnie, jako stałego czytelnika laba...
A na wodę teraz mówi się tlenek wodoru czy wodorek tlenu (to chyba niepoprawnie, bo wodorki to z metalami, no nie ?)
Ktoś tu przesadza, nazwa dwutlenek węgla się przyjęła, a przedrostek di znaczy dwa w jakimś zapomnianym, znanym tylko chemikom języku.
1. Zapominasz o medykach, oni mają jeszcze gorzej
2. Ditlenek węgla NIE jest "dobrze", to dość dziwna nazwa akurat, bo ani potoczna ani ścisła, systematyczna to "tlenek węgla (IV)" i nie ma co kombinować.
3. "Tlenek diwodoru" ewentualnie , jeśli musisz
Wg mnie cały artykuł należy traktować jako ciekawostkę i nie ma o co kruszyć kopii, język potoczny jakoś tam "wybrał" odpowiednią (naturalniejszą?) formę, "vox populi, vox Dei"
A na wodę teraz mówi się tlenek wodoru czy wodorek tlenu (to chyba niepoprawnie, bo wodorki to z metalami, no nie ?)
Ktoś tu przesadza, nazwa dwutlenek węgla się przyjęła, a przedrostek di znaczy dwa w jakimś zapomnianym, znanym tylko chemikom języku.
Wszechczasów zawsze było niepoprawne, bo poprawnie jest wszech czasów (tak samo jak wszystkich czasów). To raczej pisownia łączna zaczyna dominować.
I wszystko jest OK, dopóki nie zmniejsza się wartość komunikacyjna języka. Niestety, często się zmniejsza; język staje się uboższy. Na szczęście nie akceptują wszystkiego jak leci.
Właśnie DOKŁADNIE w ten sposób język się rozwija. Wyrazy zmieniają swoją formę i znaczenie, "wszechczasów" jest już niepoprawnie a "dupa" od pewnego czasu nie oznacza już dziupli.
Oczywiście czasami eksperci się uprą i nie odpuszczają. Nie wiem czy wiecie, że nie mamy już dwutlenku węgla
Ewidentnego plagiatu wtedy pan nie widział, choć ślepy by się dopatrzył tak jak praktycznie wszyscy komentujący tamten skandal, a teraz panu się na pouczanie w kwestii słownictwa, języka polskiego wzięło? Czy to już norma na PCLabie wśród nowego narybku? Najpierw plagiator Stolarczyk który po takim poniżeniu PCLaba jak gdyby nigdy nic, hihy i śmichy pod następnymi swoimi wypocinami i teraz pan Rysiek najpierw robiący wykłady o tym, że plagiat nie jest plagiatem, a teraz to? I to w tak mierny sposób?
Sądziłem że stoi pan na wyższym poziomie. Po skandalu z plagiatem i pańskiej reakcji trochę zwątpiłem ale po tym straciłem już pana szacunek. Pleciesz pan w tym tekście jak filozof od siedmiu boleści. Domyślam się że pan Pilarczyk te wypociny czytał? I puścił coś takiego? Choć widzę że właścicielowi wortalu ostatnio coraz mniej zależy patrząc na odzywki w stronę czytelników i innych wortali w czasie gdy powinien plaskacza walnąć nie nam a temu kto z PCLaba zrobił śmietnik plagiatując czyjeś teksty, w mierny sposób w dodatku. Jeśli do tego puszcza takie teksty... Obiecuje a to nowe layouty których nie ma, a to nowe premierowe teksty których nie ma albo są kończone gdy już człowiek zdąrzy przeczytać z dziesięć tekstów u konkurencji. Wypadałoby się zastanowić nad tym w którą stronę PCLab zmierza bo puszczanie czegoś takiego zakrawa na kpinę z czytelnika.
Jeszcze coś mi przyszło na myśl. Pomijając właściwość tłumaczenia: czy twardość powierzchni dysku twardego jest niemierzalna lub mniejsza od twardości dyskietki (a przynajmniej taka sama)? Nie mam pod ręką zestawu kamieni o różnej twardości i nie mogę porysować sobie obu typów dysków, aby oszacować ich twardość w skali Mohsa, ale jestem pewien, że dyskietka jest nie tylko elastyczna, ale także miękka i łatwo się rysuje, a dysk twardy jest nie tylko sztywny, ale też trudniej zrobić wgłębienie w jego powierzchni.
Tzn. dyskietkę sprawdziłem — nie wiem, jak dysk, ale ta jest miękka i można ją zarysować nawet plastikowym długopisem.
Intel ma jajo więc już w wypadku PIII zastosował ochraniacz !
W sejmie?
Spód to także dolna część, ale i dawny przysłówek pod, jednak spodnie pochodzą (cytuję za Brücknerem) "raczej od nieistniejącego u nas rzeczownika pód 'podeszwa, ziemia', lit. padas, 'podeszwa', rus. pod, 'ziemia, podłoga' [i tak dalej — w.], co nie od przyimka po wyszły, lecz stykają się z nazwą 'nogi', grec. pus, podos itd.".
Ale Brückner stary jest, być może wiedza o spodniach zmieniła się od tego czasu.
W liczbie mnogiej nawet jako warcaby
Wcale nie. Po prostu to nie my wynaleźliśmy komputery i większość pozostałych cudów techniki, więc to my musimy tłumaczyć, poza tym język polski jest rozwlekły i trudno w nim tworzyć dające się stosować w praktyce złożenia. Po prostu przez swoją fleksyjną naturę jest mało elastyczny, niezależnie od niezrównanych możliwości tworzenia językowych dziwolągów, które oferuje. (Nie utworzysz czegoś na wzór in-depth search, ale już wyszukiwaneczka głębusiopoziomeczkowańczusiego mogą nam tylko pozazdrościć
troche niefortunnie sie tam wyrazilem, mowiac interpretacje mialem na mysli nieszczesnego nieboszczyka, natomiast w przypadku spodni chodzilo mi o pokazanie, ze takie tematy to materialy na habilitacje i nie mozna ich zbytnio upraszczac (nalezy brac pod uwage warunki powstawania, np. czemu niektorzy budowlancy mowia waga na poziomice).
co do reszty to sie zgadzam, polski jest na tyle ubogi na ile sami go upraszczamy, a w dobie mtv i gadugadu to plaga straszna. znam przypadek, gdy do polski po latach przyjechal syn przedwojennych emirgantow, jak poprawna polszczyzna nauczona w domu przywital sie z wykidajlem jednego z lokali to dostal w prezencie dwa sierpowe, bo ten go nie zrozumial i myslal, ze jest obrazany. tu pytanie za 10pkt, to jezyk sie uproscil, czy jego uzytkownicy ?
Czy to jest PCLab czy "Język-Polski-Lab"?...
O kurka.
No, to żeś strzelił.
To jest z kolei opozycja do "hardware", które z "twardym (sztywnym??, żeby się z dragami nie kojarzyło znowu
A tak się składa że pierwszy był jednak hardware (chociażby w planach, bo zanim to zaczęło działać to sporo minęło) więc "software" musiał się "dostosować"
Ciekawe, kiedyś (oj, dawno dość, tzn. jak dla mnie w każdym razie) "floppy disc drive" to u mnie znaczyło "pływający", wiem że dość dziwne tłumaczenie
A czytając felieton zanim doszedłem do "dysk sztywny" to mi przemknęło przez myśl że to powinien być "dysk stały" (opozycja w/w "dysku wymiennego"), chociaż to z tłumaczeniem nie ma wiele wspólnego, za to akurat dość dobrze pokazuje czym się różni od dyskietki (bo raczej sama fizyczna sztywność talerza to nie ma takiego znaczenia jak to, że dyskietkę można bez problemów wyjąć bądź włożyć, a dysku twardego (
Porażka, zupełnie jakby był to wywód zgrzybiałego złośnika.
Prośba - nigdy więcej takich wypocin na PcLabie.
Gorąco pozdrawiam i życze ciekawszych tematów do omówienia
jezyk to zywy organizm, czasem wyrosnie krzywy zab, albo kiszka tam gdzie jej nie trzeba, wiele ludzie sie z tym POGODZILO, radze zrobic to samo i wrzucic na luz, bo nazewnictwa i tak nikt nie zmieni, tylko dlatego ze znalazl sie jeden malkontent-scislowiec.
przyklady rownie chybione, czy aby j. polski jest taki egzotyczny?
możliwe, chociaż każdy ma swoje takie uchybienia, ale szkoda mi nawet o tym tuta rozmyslac, bo w koncu... co to ma wspolnego z komputerami? :/
:pzdr: