Hm... wrzuccie jakis nowy temat, np. test biurek pod komputery bo temat "jak nazywac dysk twardy" robi sie po prostu nudny... zenujacy jest od samego poczatku.
Tak się przyjęło i nikt tego juz nie zmieni (bo i po co) a z drugiej strony do czego miałoby to służyć??? Co komu przeszkadza stwierdzenie "ukruszyłem rdzeń" jeżeli wszyscy wiedzą o co chodzi
inflexible - sztywny, natomiast hard - to bardziej stwardniały niż sztywny, co do samego jądra, tu się zgadzam, odnośnie dysków twardych absolutnie nie mogę. Uważam, że ten artykuł to bezpodstawne się czepianie
No fakt takie se rozważania o języku na portalu komputerowym
W istocie, widzę również, że na tym portalu się nie sprawdza. No cóż - kwestia odmienności poczucia humoru...
Sukces felietonisty można zmierzyć bardzo prosto. Jeżeli felieton wbija kij w mrowisko, wywołując refleksje i polemiki w temacie, to cel jest osiągniety. Jeżeli natomiast komentarze zdominowała dyskusja o felietonie czy jest udany, czy forma właściwia, czy tematyka zręcznie ujęta - to jest niestety klapa.
Patrząc na komentarze pod Twardością.... , wychodzi totalna klapa.
-twardy: -słabo uginający się pod naciskiem, nieelastyczny.
sztywny: -tak mało giętki, że utrzymuje swoją formę, nie ugina się ani nie odkształca w inny sposób.
Gdzie tu przestępstwo językowe w nazywaniu dysku "twardym"? Dysk nieelastyczny, czyli twardy. Obawiam się, że autor felietonu próbując błysnąć intuicją językową zawędrował na manowce.
PS: Mi też się czasem "nóż otwiera" czytając takie bzdety na PClabie. Mam dziwne odczucie, że koloryt artykułów Pana Ryszarda Sobkowskiego zbyt często ociera się o zwykłą arogancję. Zupełnie niepotrzebnie, bo jego wiedza powinna bronić się sama, bez udziału odpychających "podpórek".
W proporcji mniej więcej 1:60. Mamy wprost wyjątkowo statystycznie selekcjonowanych forumowiczów. Zauważ, że ja przynajmniej widziałem, o co Ci chodzi, bo większość nie bardzo...
Zdeselekcjonować — wiadomo: potworek. A co z pozostałymi dwoma?
1. Najpierw odhaczyć. Od zawsze słowo to oznaczało potocznie... zaznaczenie, postawienie ptaszka przy pozycji na liście. Odhaczyć kogoś na liście znaczy: zaznaczyć przybycie, wykonanie zadania. W znaczeniu "usunąć zaznaczenie" słowo to zostało spopularyzowane przez ludzi, którzy albo mieli zbyt mały zasób słów, albo nie skojarzyli, że powstaje sprzeczność.
2. Teraz odznaczyć. Słowo to oznacza: przyznać odznaczenie. Nie byłoby to jedyne słowo w języku polskim, które ma kilka znaczeń, ale w tym przypadku jest nie tylko zbędne, ale i niebezpieczne (choć nie ma co porównywać do odhaczyć). Dlaczego?
Dość karkołomny, ale nie nieprawdopodobny przykład. Pamiętacie tę aferę z "pomyłkowym" odznaczeniem Jaruzelskiego przez prezydenta Kaczyńskiego? Co mogło być przyczyną? Na przykład taka sytuacja. Osoba odpowiedzialna za redakcję listy kandydatów pyta się szefa kancelarii: "Co z Jaruzelskim"? Słyszy: "Odznaczyć". No to odznaczyli, a szefowi chodziło o usunięcie ptaszka z listy w komputerze.
I to jest właśnie "jedzmy g...., miliardy much nie mogą się mylić!".
Jeżeli wśród tychże miliardów są poważni językoznawcy , w tym RJP, a po drugiej stronie "skromny felietonista", byłoby dobrze gdyby rzeczony felietonista miał lepsze argumenty niż "jedzmy g...". Cóż, każdy orze jak może.
A Pan nawet przykładów przekonujących nie dobrał. Bez tego takie wywody są tylko przykładem skrajnego puryzmu językowego tudzież źle rozumianej dbałości o język jako taki.
>Pila, rozważ propozycję zrobienia rsowi bloga, bo forma felietonu, zwłaszcza takiego, IMHO nie bardzo się na tym portalu sprawdza.
A co z tlumaczeniem skrotu RAM (Random Access Memory)?? Gdzie bym nie zajrzal to jest to w jezyku polskim - "Pamiec o dostepie swobodnym". Tylko, ze "random" oznacza: "przypadkowy", "losowy", "na chybil trafil". W zadnym powaznym slowniku nie pojawia sie "swobodny"....
niewidze problemu zeby dysk twardy nazywac dyskiem twardym jezeli wszyscy tak nazywaja to urzadzenie a zreszta tworca tego felietonu sam uzyl slowa interfejs co niejest polskim slowem a w tlumaczeniu na polski to "medzy mordzie"
I to jest właśnie "jedzmy g...., miliardy much nie mogą się mylić!".
Szanowny Panie Red. Nacz. Piła - proszę nie pozwalaj już na pisanie temu Panu, chyba go Bóg opuścił i jest z tego powodu strasznie sfrustrowany.
Piła, nie pozwalaj!
CYTAT
Do autora: idz Pan na piwo, zobacz jutro mecz naszej reprezentacji, wrzuć na luz oraz zajmij się czymś produktywnym!
Na piwo - z przyjemnością! Ale później mogę znów coś napisać... Mecz oglądać - za co taka kara? Aż tak mnie nie lubisz? A co do luzu, to odnoszę nieodparte wrażenie, że mam go więcej niż mój szanowny interlokutor...
Doceniam autora i go szanuje ale w wikipedii znalazłem taką definicję: Felieton (fr. feuilleton - zeszycik, odcinek powieści), specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) napisany w sposób lekki i błyskotliwy, utrzymany w osobistym tonie wyrażający - często skrajnie i złośliwie - wyłącznie ściśle prywatny punkt widzenia autora. . Wg. mnie zawiódł brak lekkości (humoru) i błyskotliwości (odkrywczości). Niestety miejsce w PcLabie powinno nobilitować do bardziej przyjemnego poziomu twórczości. Nie na darmo tyle nas ogląda te wszystkie bannery
Przysadzę z grubej rury takich za przeproszeniem g... dawno nie czytałem Kiedyś kilkanaście lat temu odtwarzcz CD w polsce próbowano nazwać dyskofonem jakoś się nie przyjeło... Teraz widzę że ktoś próbuje zmienić nazwę dysku twardego: proponuję: - napęd z wirujacymi talerzmi z odczytem opartym na zjawiskach kwantowych - wersja HARD naped z wirujacymi talerzmi z materiału nie magnetycznego pokrytmi materiałem ferromagnetycznym z zapisem magetycznym oraz odczytem na zjawisku GMR (głowice magneto rezystywne wykorzystujące zjawisko kwantowe) Tak na wszeli wypadek jakby sobie ktoś coś zespuł do każdej np płyty dołączać schemat ideowy
Niech autor sobie poluzuje męski zwis dekoracyjny (czyli taki spolszczony krawat dla nieświadomych) , bo najłatwiej jest zapomninać ile niezręczynych z językowego punktu widzenia określeń się do polskiej terminologii wprowadziło.
Artykuł po pierwsze krótkawy (przykładów zabrakło?), po drugie pisany z punktu widzenia purysty językowego nie będącego językoznawcą co jest raczej dość zabawne. Łacina jako język wyszła z użycia nie dlatego że była otwarta na zmiany, ale właśnie dlatego że próbowano ją zamknąć. Polszczyzna to jest żywa materia zmieniająca się z dnia na dzień a "niepolskie naleciałości" to rzecz naturalna. Tak naturalna że akcje typu rozpisywanie konkursów na polskie odpowiedniki zagramanicznych słów trąci myszką II RP. Zresztą właśnie wielu samozwańczych językoznawców uznaje za wzór polszczyzny język używany w dwudziestoleciu międzywojennym, jakby nikomu nie przychodziło do głowy jakie ilości niemieckich naleciałości i rusycyzmów musiało siłą rzeczy tkwić w słownikach dopiero co wyzwolonego państwa.
Jedyne co można zrobić dla uniknięcia potworków językowych to wymyślać porzadne odpowiedniki dla angielskich słów zanim wejdą do powszechnego użytku i będzie to działanie dużo bardziej skuteczne niż felietonowe biadolenie "po fakcie", kiedy juz i tak nic nie można zrobić.
@pila Moze, ale jeszcze niepredko... Bo komenrcyjnym mozna byc. Mozna sprzedawac i zartabiac na tym, ale nie tylko sie na to nastawic. Wtedy to komercja - tworzenie czegos co sie sprzeda maksymalnie szybko i w duzych ilosciach. A mozna robic cos z sercem, z zaangazowaniem, z szacunkiem i czerpac przy tym przyjemnosc - to widac gdy tak jest. Dobrze wiesz, ze PCLab sie zmienia... dla mnie nie zawsze na lepsze. Tyle. Godz sie z tym lub nie. Rob swoje... a ja przedstawie tylko swoje zdanie (zgodne lub nie z rzeczywistoscia - osobiste na pewno)
I moze w koncu przyzwyczaje sie do komercjalizacji PCLab
Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś? Przecież PCLab.pl od początku był serwisem w 100% komercyjnym. Od samego początku sprzedawaliśmy reklamy, a wszyscy nasi współpracownicy pracują odpłatnie.
Pila po co bronisz rs skoro felieton, ktry ma bawic czy zdenerwowac... zdenerwowal i wkurzyl. Wiec problem jest w...? Kaz zrobic podstrone rsblog i daj odnosnik na glownej do tego i moze tam buszowac ile chce. No chyba ,ze to nie odpowiada Jemu i/lub Tobie bo taki blog to pisanie za free pewnie, a wtedy na glownej dluzej nic sie nie pojawia i tu mamy sedno... no ale to moj taki krotki felieton podobny do rsa. I moze w koncu przyzwyczaje sie do komercjalizacji PCLab (parafrazujac zdanie rs, ktroe pila przytoczyl)
Czytam sobie Wasze komentarze i dochodzę do wniosku, że większość zdenerwowanych tym tekstem po prostu źle go odebrała. Po pierwsze, tekst ma formę felietonu, czyli osobistych wywodów autora, z którymi absolutnie nie musicie się zgadzać. Felieton zazwyczaj ma na celu "rozbudzenie" czytelnika, czy też - pobudzenie go do własnych przemyśleń. Niektóre felietony mają po prostu czytelnika rozbawić, inne - wkurzyć, jeszcze inne spowodować, by zastanowił się nad sensem pewnych słów czy wydarzeń.
To raz. Dwa, tekst specjalnie opublikowaliśmy w weekend, bo w weekend staramy się puszczać teksty lżejsze, luźniejsze - recenzje gier, felietony itp. Komentowany tekst nazywamy sobie w redakcji "słowem na niedzielę". Nadejdzie poniedziałek, nadejdzie "mięso": testy procesorów, kart graficznych, dysków twardych i tak dalej.
Trzy: Rysiek sam napisał w końcówce tekstu:
CYTAT
Może więc kiedyś i ja przestanę się sprzeciwiać twardym dyskom i ukruszonym jądrom? Może, ale jeszcze nieprędko...
Sugeruje tym samym, że wcale nie jest oporny na nową terminologię i że pewnie prędzej czy później "dysk twardy" czy "ukruszone jądro" przestanie go kłuć w uszy. I chociaż pisze, że nastąpi to "nieprędko", myślę, że raczej będzie zgoła odwrotnie, zwłaszcza przy obcowaniu z członkami naszego forumowego digital community
Odnośnie autora tekstu: kolejny informatyk, który bardzo chciał zostać polonistą, ale się nie udało? Jeśli już się czepiać, to może czepiajmy się nazw które NIE zostały przetłumaczone na polski i używa się ich angielskich nazw, co bardzo brzydko zazwyczaj wygląda i źle się wymawia...
Ludzie, ludzie, chyba przesadzacie ;] więcej luzu, a nie tacy spięci potraktowaliście ten artykuł tak, jakby w sejmie ktoś ustawę przyjął zakazującą używania powyższych terminów i jeszcze nakazał karanie. Spokojnie, wydaje mi się, że felieton krótki i czasem traktujący kwestie, na które można spojrzeć z różnych stron /gazie, spodnie/ to jednak wskazujący pewną tendencję w naszym języku. Do tego krótki artykulik ze skanu flaK-a, który nawiązuje do tematu. To wszystko jest prawdą, nasz język się stacza, jednak stacza się każdy język, bo to organizm żywy i sam prof. Miodek zachęca do słowotwórstwa, związanego chociażby z tym, że powstają coraz to nowe rzeczy, które jakoś trzeba nazwać. To, że dysk twardy, używając leksykony można nazwać inaczej, tak aby odpowiadał lepiej już istniejącym nazwą naszego języka, nie blokuje nam możliwości wykreowania nowej nazwy. Tak się dzieje co dzień. Imo jedno, czego brakuje w tym felietonie /jak dla mnie/ i co stawia go na pozycji oderwanej od rzeczywistości, to przyznanie na koniec, że wywracanie obecnego nazewnictwa do góry nogami nie przyniesie żadnej korzyści i należy zostawić tak jak jest. Z tego co ja zrozumiałem autor przyjął postawę wręcz przeciwną co dla mnie jest dziwne i niepoważne. Jednak ma do tego prawo.
Pozdrawiam, Krystian
P.s. pomysł utworzenia blogu dla takich wywodów około tematycznych jest imo świetny. Nie dlatego, że mam coś przeciwko felietonom, bardziej dlatego, że odstają od na co dzień prezentowanych treści. Dodatkowo, może by to zmobilizowało innych redaktorów do produkowania jakichś przemyśleń, które później my - szarzy - użytkownicy będziemy mogli sobie komentować ;]
co do samego jądra, tu się zgadzam, odnośnie dysków twardych absolutnie nie mogę. Uważam, że ten artykuł to bezpodstawne się czepianie
No fakt takie se rozważania o języku na portalu komputerowym
P.S. Przykład z gaciami jest mocny jutro zakładam je na górę
Sukces felietonisty można zmierzyć bardzo prosto. Jeżeli felieton wbija kij w mrowisko, wywołując refleksje i polemiki w temacie, to cel jest osiągniety. Jeżeli natomiast komentarze zdominowała dyskusja o felietonie czy jest udany, czy forma właściwia, czy tematyka zręcznie ujęta - to jest niestety klapa.
Patrząc na komentarze pod Twardością.... , wychodzi totalna klapa.
-twardy:
-słabo uginający się pod naciskiem, nieelastyczny.
sztywny:
-tak mało giętki, że utrzymuje swoją formę, nie ugina się ani nie odkształca w inny sposób.
Gdzie tu przestępstwo językowe w nazywaniu dysku "twardym"? Dysk nieelastyczny, czyli twardy. Obawiam się, że autor felietonu próbując błysnąć intuicją językową zawędrował na manowce.
PS: Mi też się czasem "nóż otwiera" czytając takie bzdety na PClabie. Mam dziwne odczucie, że koloryt artykułów Pana Ryszarda Sobkowskiego zbyt często ociera się o zwykłą arogancję. Zupełnie niepotrzebnie, bo jego wiedza powinna bronić się sama, bez udziału odpychających "podpórek".
W proporcji mniej więcej 1:60. Mamy wprost wyjątkowo statystycznie selekcjonowanych forumowiczów. Zauważ, że ja przynajmniej widziałem, o co Ci chodzi, bo większość nie bardzo...
>Pila, rozważ propozycję zrobienia rsowi bloga, bo forma felietonu, zwłaszcza takiego, IMHO nie bardzo się na tym portalu sprawdza.
W istocie, widzę również, że na tym portalu się nie sprawdza. No cóż - kwestia odmienności poczucia humoru...
deselect
Błędnie: zdeselekcjonować, odznaczyć, odhaczyć.
Poprawnie: usunąć zaznaczenie.
Zdeselekcjonować — wiadomo: potworek. A co z pozostałymi dwoma?
1. Najpierw odhaczyć. Od zawsze słowo to oznaczało potocznie... zaznaczenie, postawienie ptaszka przy pozycji na liście. Odhaczyć kogoś na liście znaczy: zaznaczyć przybycie, wykonanie zadania. W znaczeniu "usunąć zaznaczenie" słowo to zostało spopularyzowane przez ludzi, którzy albo mieli zbyt mały zasób słów, albo nie skojarzyli, że powstaje sprzeczność.
2. Teraz odznaczyć. Słowo to oznacza: przyznać odznaczenie. Nie byłoby to jedyne słowo w języku polskim, które ma kilka znaczeń, ale w tym przypadku jest nie tylko zbędne, ale i niebezpieczne (choć nie ma co porównywać do odhaczyć). Dlaczego?
Dość karkołomny, ale nie nieprawdopodobny przykład. Pamiętacie tę aferę z "pomyłkowym" odznaczeniem Jaruzelskiego przez prezydenta Kaczyńskiego? Co mogło być przyczyną? Na przykład taka sytuacja. Osoba odpowiedzialna za redakcję listy kandydatów pyta się szefa kancelarii: "Co z Jaruzelskim"? Słyszy: "Odznaczyć". No to odznaczyli, a szefowi chodziło o usunięcie ptaszka z listy w komputerze.
Jeżeli wśród tychże miliardów są poważni językoznawcy , w tym RJP, a po drugiej stronie "skromny felietonista", byłoby dobrze gdyby rzeczony felietonista miał lepsze argumenty niż "jedzmy g...". Cóż, każdy orze jak może.
A Pan nawet przykładów przekonujących nie dobrał. Bez tego takie wywody są tylko przykładem skrajnego puryzmu językowego tudzież źle rozumianej dbałości o język jako taki.
>Pila, rozważ propozycję zrobienia rsowi bloga, bo forma felietonu, zwłaszcza takiego, IMHO nie bardzo się na tym portalu sprawdza.
Gdzie bym nie zajrzal to jest to w jezyku polskim - "Pamiec o dostepie swobodnym". Tylko, ze "random" oznacza: "przypadkowy", "losowy", "na chybil trafil". W zadnym powaznym slowniku nie pojawia sie "swobodny"....
W istocie. Jakoś mnie prześladuje ta tematyka.
I to jest właśnie "jedzmy g...., miliardy much nie mogą się mylić!".
Piła, nie pozwalaj!
A co do luzu, to odnoszę nieodparte wrażenie, że mam go więcej niż mój szanowny interlokutor...
"de gustibus non est disputandum".
Kiedyś kilkanaście lat temu odtwarzcz CD w polsce próbowano nazwać dyskofonem jakoś się nie przyjeło...
Teraz widzę że ktoś próbuje zmienić nazwę dysku twardego:
proponuję:
- napęd z wirujacymi talerzmi z odczytem opartym na zjawiskach kwantowych
- wersja HARD naped z wirujacymi talerzmi z materiału nie magnetycznego pokrytmi materiałem ferromagnetycznym z zapisem magetycznym oraz odczytem na zjawisku GMR (głowice magneto rezystywne wykorzystujące zjawisko kwantowe)
Tak na wszeli wypadek jakby sobie ktoś coś zespuł do każdej np płyty dołączać schemat ideowy
Artykuł po pierwsze krótkawy (przykładów zabrakło?), po drugie pisany z punktu widzenia purysty językowego nie będącego językoznawcą co jest raczej dość zabawne. Łacina jako język wyszła z użycia nie dlatego że była otwarta na zmiany, ale właśnie dlatego że próbowano ją zamknąć. Polszczyzna to jest żywa materia zmieniająca się z dnia na dzień a "niepolskie naleciałości" to rzecz naturalna. Tak naturalna że akcje typu rozpisywanie konkursów na polskie odpowiedniki zagramanicznych słów trąci myszką II RP. Zresztą właśnie wielu samozwańczych językoznawców uznaje za wzór polszczyzny język używany w dwudziestoleciu międzywojennym, jakby nikomu nie przychodziło do głowy jakie ilości niemieckich naleciałości i rusycyzmów musiało siłą rzeczy tkwić w słownikach dopiero co wyzwolonego państwa.
Jedyne co można zrobić dla uniknięcia potworków językowych to wymyślać porzadne odpowiedniki dla angielskich słów zanim wejdą do powszechnego użytku i będzie to działanie dużo bardziej skuteczne niż felietonowe biadolenie "po fakcie", kiedy juz i tak nic nie można zrobić.
Moze, ale jeszcze niepredko...
Bo komenrcyjnym mozna byc. Mozna sprzedawac i zartabiac na tym, ale nie tylko sie na to nastawic. Wtedy to komercja - tworzenie czegos co sie sprzeda maksymalnie szybko i w duzych ilosciach. A mozna robic cos z sercem, z zaangazowaniem, z szacunkiem i czerpac przy tym przyjemnosc - to widac gdy tak jest. Dobrze wiesz, ze PCLab sie zmienia... dla mnie nie zawsze na lepsze. Tyle. Godz sie z tym lub nie. Rob swoje... a ja przedstawie tylko swoje zdanie (zgodne lub nie z rzeczywistoscia - osobiste na pewno)
nie ochraniacz tylko mosznę, tak nazywa się po polsku naturalny ochraniacz jąder
Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?
To raz. Dwa, tekst specjalnie opublikowaliśmy w weekend, bo w weekend staramy się puszczać teksty lżejsze, luźniejsze - recenzje gier, felietony itp. Komentowany tekst nazywamy sobie w redakcji "słowem na niedzielę". Nadejdzie poniedziałek, nadejdzie "mięso": testy procesorów, kart graficznych, dysków twardych i tak dalej.
Trzy: Rysiek sam napisał w końcówce tekstu:
Sugeruje tym samym, że wcale nie jest oporny na nową terminologię i że pewnie prędzej czy później "dysk twardy" czy "ukruszone jądro" przestanie go kłuć w uszy. I chociaż pisze, że nastąpi to "nieprędko", myślę, że raczej będzie zgoła odwrotnie, zwłaszcza przy obcowaniu z członkami naszego forumowego digital community
Jeśli już się czepiać, to może czepiajmy się nazw które NIE zostały przetłumaczone na polski i używa się ich angielskich nazw, co bardzo brzydko zazwyczaj wygląda i źle się wymawia...
więcej luzu, a nie tacy spięci
potraktowaliście ten artykuł tak, jakby w sejmie ktoś ustawę przyjął zakazującą używania powyższych terminów i jeszcze nakazał karanie.
Spokojnie, wydaje mi się, że felieton krótki i czasem traktujący kwestie, na które można spojrzeć z różnych stron /gazie, spodnie/ to jednak wskazujący pewną tendencję w naszym języku. Do tego krótki artykulik ze skanu flaK-a, który nawiązuje do tematu.
To wszystko jest prawdą, nasz język się stacza, jednak stacza się każdy język, bo to organizm żywy i sam prof. Miodek zachęca do słowotwórstwa, związanego chociażby z tym, że powstają coraz to nowe rzeczy, które jakoś trzeba nazwać.
To, że dysk twardy, używając leksykony można nazwać inaczej, tak aby odpowiadał lepiej już istniejącym nazwą naszego języka, nie blokuje nam możliwości wykreowania nowej nazwy. Tak się dzieje co dzień.
Imo jedno, czego brakuje w tym felietonie /jak dla mnie/ i co stawia go na pozycji oderwanej od rzeczywistości, to przyznanie na koniec, że wywracanie obecnego nazewnictwa do góry nogami nie przyniesie żadnej korzyści i należy zostawić tak jak jest. Z tego co ja zrozumiałem autor przyjął postawę wręcz przeciwną co dla mnie jest dziwne i niepoważne. Jednak ma do tego prawo.
Pozdrawiam,
Krystian
P.s.
pomysł utworzenia blogu dla takich wywodów około tematycznych jest imo świetny. Nie dlatego, że mam coś przeciwko felietonom, bardziej dlatego, że odstają od na co dzień prezentowanych treści. Dodatkowo, może by to zmobilizowało innych redaktorów do produkowania jakichś przemyśleń, które później my - szarzy - użytkownicy będziemy mogli sobie komentować ;]
P.s.2
więcej luzu panowie /i Panie pewnie też /