Czytam artykuł potem komentarze i dostaję coraz większej śmiechawki a trawki dzisiaj nie palilem
kurde ten artykul razem z komentarzami trzeba gdzieś przykleic na głównej stronie.
To prawda. Tak sobie myślę, że autorowi zamysł się udał. Wywołał śmieszną, niekiedy ciekawą dyskusję.
Paru interesujących rzeczy się dowiedziałem, więc oceniam mimo wszystko na plus też z linków podanych przez forumowiczów. Inne spostrzeżenia ugruntowały moje własne nigdy niepublikowane
Czytam artykuł potem komentarze i dostaję coraz większej śmiechawki a trawki dzisiaj nie palilem
kurde ten artykul razem z komentarzami trzeba gdzieś przykleic na głównej stronie.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że nigdy nie być znaczy nic innego jak zawsze być.
Ha ha! A gdybym powiedział "Nigdy nie byłem w Paryżu", zrozumiałbyś to jako "Zawsze byłem w Paryżu"?
A teraz komentarz do felietonu. Deszcz pochodzi od staropolskiego deżdż (dżdżu, dżdżem, dżdżowi), które poprzez wygłos wyewoluowało do obecnej formy jako łatwiejszej do wymówienia i mamy szczątkowe jej pozostałości takie jak "dżdżysty dzień" i "dżdżownica". Nieboszczyk natomiast pochodzi z języka prasłowiańskiego, gdzie "bog" oznaczało szczęście, pomyślność. Dlatego dziś mówimy "bogaty" i "ubogi". Z formy "nebog" wytworzył się "niebożec", potem zdrobnienie "niebożczyk", które zaczęto mylnie zapisywać "nieboszczyk", zgodnie z wymową. Gacie nie mają nic wspólnego z "ogacaniem" (co to w ogóle za neologizm). Staropolskie "gace", prasłowiańskie "gatj" oznaczające odzienie nóg ludzkich i kosmate odzienie nóg ptasich. Niestety nie znam etymologii słowa "spodnie", ale definicji autora felietonu mogę przeciwstawić taką: spodnie to część ubioru na spodzie (nie pod spodem), czyli na dole. Proszę mi również pokazać słownik, w którym hasło "sztywny" oznacza "hard". Zawsze myślałem, że po angielsku "sztywny" to, jakże podobnie "stiff" lub "rigid". "hard disk" nie jest antonimem "flexible/floppy disk", tylko nazwą innego nośnika, który ma również kształt okrągły. Przecież CD nie jest antonimem DVD, a kamera odwrotnością monitora! Hard disk, disque dur, disco duro, festplatte, dysk twardy. Wszystkie te formy oznaczają to samo i są kalkami językowymi. Forma "dysk sztywny" pojawiła się u nas z niemieckiego, gdzie "fest" oznacza zarówno "twardy" jak i "sztywny", jednak ostatnie określenie nie wytrzymuje konfrontacji z innymi językami.
A na koniec kieruję pytanie do pana Ryszarda Sobkowskiego.
"No i stało się, z czasem Rada Języka Polskiego, również nie znająca genezy nazwy, uznała określenie "dysk twardy" za poprawne. Rada Języka Polskiego – nie wszyscy wiedzą o co chodzi – jest to złożone z utytułowanych językoznawców ciało, którego zadaniem jest utrzymywanie czystości języka."
Sugeruje pan, że RJP siadła w knajpie i na kolanie przyjęła, że forma "dysk twardy" jest poprawna? Że ciało naukowe złoźone z osób, których pasją jest językoznawstwo nie zgłębiło się wcześniej w etymologii słowa "hard disk" i nie rozpatrzyło wszystkich za i przeciw? Inną sprawą jest to, źe Rada Języka Polskiego nie ma za zadania utrzymywania czystości języka, lecz ustalanie reguł, którymi naleźy się kierować w posługiwaniu się językiem polskim.
Ja panu serdecznie gratuluję totalnej ignorancji i braku jakiejkolwiek ogłady. I jeszcze jedno - głos wołającego może być na pustyni, a nie "na puszczy". Zresztą jeśli już, to poprawną formą jest "W puszczy"...
Językoznawcy od siedmiu boleści... Zajmijcie się lepiej komputerami.
Anomalocaris napisał: [quote]A nie mam zielonego pojęcia. Prawdą jest, że jest trochę słów z prefiksem zaprzeczającym im- (impossible najbardziej chyba znane), ale akurat nie to. Tak nawiasem, jest zdaje się amerykańska tendencja, by te rzadsze przechodziły na in-.[quote]
a może po prostu zirytowałeś się, że mój post ujawnia, jak fantastyczne masz pojęcie o języku; oczywiście nikt nie musi być językoznawcą, to żaden grzech; zresztą w moim poście nie wytykałem ci osobiście błędu; po cóż więc to "przekonwertowanie" podrażnienia twojej miłości własnej w gołosłowne zarzuty o formatowanie( czy post można sformatować tak jak tekst w wordzie?), interpunkcję(podaj choć jeden przykład niewłaściwego użycia interpunkcji, poza np. niepotrzebną spacją); zawsze wydawało mi się, że post pisze się inaczej niż np. poważny artykuł, stąd duża ilość średników, nieużywanie kropek itd.; chodzi o zmieszczenie jak najwięcej treści w jak najżwiężlejszej formie; jeśli chodzi o to, że nie mogłeś przez niego przebrnąć, to wcale się nie dziwię - na codzień jesteś z pewnością stałym czytelnikiem prasy, czasopism fachowych i innych, a panuje w nich niepisana, ale ściśle przestrzegana konwencja, że zdania powinny być jak najkrótsze, współrzędnie złożone, że należy unikać zdań podrzędnych, szczególnie wieloczłonowych itd., a ja należę jeszcze do pokolenia, które wychowywało się na książkach, gdzie obowiązywały nieco inne reguły
ps. tak dla informacji - zawsze dobrze jest wiedzieć jak najwięcej o narzędziu, którym posługujemy się na codzień i które odgrywa tak ważną rolę w naszym życiu - "impossibile" powstało z "inpossibile" bo spółgłoska n upodobniła się "pod względem sposobu artykulacji" do następującego po niej p i przeszła w m (spółgłoski "zwarte", wargi się stykają - w n nie ma zwarcia)
ps2. sorry, ale nie mam pojęcia, jak używać funkcji "quote", na kazdym forum jest inaczej, tutaj jest wyjątkowo nieporęcznie
Ludzie, wyluzujcie, zajmijcie się swoimi kobietami, o wiele przyjemniejsze i pożyteczniejsze a nie bezproduktywnie bijecie pianę o jakiś bezsensowny felieton o niczym...
Pozdrawiam!
jak to było w jakimś kawale o informatykach - kobiety są tylko dla tych, którzy nie umią z netu pornola ściągnąć
Ludzie, wyluzujcie, zajmijcie się swoimi kobietami, o wiele przyjemniejsze i pożyteczniejsze a nie bezproduktywnie bijecie pianę o jakiś bezsensowny felieton o niczym...
dla kogoś z klasycznym wykształceniem(łacina jeszcze w liceum) czytanie angielskich tekstów z tej dziedziny to droga przez mękę
Błagam, zrób coś z formatowaniem tekstu i interpunkcją, bo czytanie tego w obecnej postaci to też droga przez mękę Nie wiem, jak inni, ale w połowie zrezygnowałem... A już szczególnie razi to w związku z tematem postu.
jeśli chodzi o polskie formy to takim dziwacznym polskim "nowotworem" związanym z komputerami jest "wczytać" - nie mogę zrozumieć jak ludzie od komputerów, z definicji obdarzeni w miarę precyzyjnymi umysłami mogli stworzyć taki dziwoląg, sprzeczny z naturalnymi prawami języka i myślenia; nie bez przyczyny w języku naturalnym nie było takiego czasownika, bo język naturalny rozróżnia kierunki od podmiotu(umysłu) na zewnątrz i odwrotnie, można więc coś co najwyżej "wpisać", ale na pewno nie "wczytać"; zresztą sama etymologia tego słowa pokazuje absurdalność takiej formy, bo czytać pochodzi od rdzenia czui(keu,kau,kei), który mamy w cześć, czuć itd., a który pierwotnie znaczył po prostu widzieć, dostrzegać, patrzeć(angielskie show, niem.schauen - tak więc "cześć" znaczy po prostu widzę, dostrzegłem cię); dlatego też w języku naturalnym można było jedynie "wczytać się" w tekst; zdecydowanie lepsze jest już "wgrać", choć też brzmi nie najlepiej;
samo słowo "wczytać", może nie jest najdosłowniejsze, najdokładniejszym jest chyba jednak "pobrać", jednak dane, z reguły, nie są brane a "odczytywane", dlatego od niego stworzono sobie nowe określenie wczytać, jakby tak przekrztałcając "przeczytać i zapamiętać". tak sobie przynajmniej tłumaczę.
CYTAT
ciekawe zresztą, dlaczego nie przyjęło się "wpisać", analogicznie do angielskiego write, które jest używane bardzo swobodnie i w wielu metaforycznych znaczeniach;
bo write odnosi się do zapisu - utrwalenia danych, a nie ich wczytaniu, co jest dosyć istotną różnicą.
oczywiście INflexible(partykuła zaprzeczająca in, która powstała z tzw. sonantu n pisanego z kółeczkiem u górze, sonanty nadal istnieją w niektórych językach, np. w czeskim vlk wymawianym wylk, gdzie do sonantu l dodano y, rozwijały się przez dodanie samogłoski albo przed albo za n w zależności od otoczenia fonetycznego - stąd in i no(w angielskim), in i ne w łacinie, nie, ni w polskim itd; im(immobilis), ir(irreparabilis) powstały przez tzw. asymilację czyli upodobnienie do następującej po in spółgłoski; a jeśli chodzi o język i żargon komputerowy to moim zdaniem polski i jego dziwactwa to małe piwo w porównaniu z angielskim; dla kogoś z klasycznym wykształceniem(łacina jeszcze w liceum) czytanie angielskich tekstów z tej dziedziny to droga przez mękę i często powód do "homeryckiego" śmiechu; przykładem może być np. deprecated w znaczeniu przestarzały, wychodzący z użycia, zarzucony, który pochodzi z łaciny, gdzie de-precare znaczy dosłownie modlić się, aby coś się nie stało, przebłagiwać(bóstwo), zażegnać(złe skutki uroku); jak rozwinęło się angielskie znaczenie jest tajemnicą angielskiego; w polskim nie rażą mnie wyrażenia typu twardy dysk(bo trudno byłoby znależć lepsze wyrażenie) tylko bezsensowne, pretensjonalne i niepotrzebne faszerowanie polskiego wyrażeniami przeniesionymi bezpośrednio z angielskiego i w polskim kontekście brzmiącymi nienaturalnie i sztucznie, np. francuski rząd migruje na linuxa(przechodzi), serwer dedykowany itd.; w języku angielskim wyrażenia te brzmią całkowicie naturalnie, bo angielski pełen jest czasowników i form fleksyjnych zapożyczonych z łaciny, w języku polskim, gdzie takich czasowników i form jest znacznie mniej, brzmią sztucznie i dziwacznie; jeśli chodzi o polskie formy to takim dziwacznym polskim "nowotworem" związanym z komputerami jest "wczytać" - nie mogę zrozumieć jak ludzie od komputerów, z definicji obdarzeni w miarę precyzyjnymi umysłami mogli stworzyć taki dziwoląg, sprzeczny z naturalnymi prawami języka i myślenia; nie bez przyczyny w języku naturalnym nie było takiego czasownika, bo język naturalny rozróżnia kierunki od podmiotu(umysłu) na zewnątrz i odwrotnie, można więc coś co najwyżej "wpisać", ale na pewno nie "wczytać"; zresztą sama etymologia tego słowa pokazuje absurdalność takiej formy, bo czytać pochodzi od rdzenia czui(keu,kau,kei), który mamy w cześć, czuć itd., a który pierwotnie znaczył po prostu widzieć, dostrzegać, patrzeć(angielskie show, niem.schauen - tak więc "cześć" znaczy po prostu widzę, dostrzegłem cię); dlatego też w języku naturalnym można było jedynie "wczytać się" w tekst; zdecydowanie lepsze jest już "wgrać", choć też brzmi nie najlepiej; ciekawe zresztą, dlaczego nie przyjęło się "wpisać", analogicznie do angielskiego write, które jest używane bardzo swobodnie i w wielu metaforycznych znaczeniach; w sumie jednak komputerowa polszczyzna nie jest taka zła, z pewnością lepsza od angielskiego (chyba dlatego, że mamy w genach zapisany pewien szacunek dla języka, ale również dlatego, że w polskim ze względu na znacznie większe bogactwo form fleksyjnych i morfologicznych łatwiej jest tworzyć w miarę precyzyjne nowe wyrażenia, w przeciwieństwie do irytującej wieloznaczności określeń angielskich); również i w polskich czasopismach komputerowych poziom języka jest w miarę dobry(choć trafia się nieszczęsne "wczytać") - najlepszy pod tym względem jest według mnie miesięcznik Enter
Szkoda tylko, że te felietony pewnie miały wywoływać dyskusję w temacie, a kłócą się userzy z userami, userzy z moderatorami, ludzie się denerwują i zaczyna robić się niefajnie
Co do przyszłych Felietonów na pclab - Oczywiście - można ich nie czytać, ale przeczytawszy jeden - z ciekawości zagląda się do komentarzy pod następnym ( tak jak ja teraz) . No cóż, autor ma taki styl, prowokuje - być może ten przekaz po prostu ma inny (starszy?) target ?
Co do języka/treści felietonu - nie bronie poglądów RS, bo uważam że szkoda czasu na zajmowanie się utartymi zwrotami, a jednak mam apel do osób krytykujących - nie tak łatwo napisać felieton, za to łatwo skrytykować, wyśmiać - myślę że lepiej zawsze polemizować wokół problemu, poglądu, niż pokazywać rozmówcy błędy wsadzając "palec prosto w oko" . Innymi słowy, mniej ataków personalnych, więcej merytorycznych, i zawsze warto pamiętać o kulturze wypowiedzi
A nie mam zielonego pojęcia. Prawdą jest, że jest trochę słów z prefiksem zaprzeczającym im- (impossible najbardziej chyba znane), ale akurat nie to. Tak nawiasem, jest zdaje się amerykańska tendencja, by te rzadsze przechodziły na in-. Ale proponuję zapytać naprawdę profesjonalnego tłumacza, np. Kai Wren
inflexible - sztywny, natomiast hard - to bardziej stwardniały niż sztywny, co do samego jądra, tu się zgadzam, odnośnie dysków twardych absolutnie nie mogę. Uważam, że ten artykuł to bezpodstawne się czepianie
Po pierwsze, nie inflexible tylko imflexible. Po drugie nie oznacza to sztywny, tylko nie-giętny/nie-elastyczny
To takie moje 5 groszy skoro juz z nudow czepiamy sie czego badz.
omg ilu znawców. Ludzie... trzymajcie sie tego na czym sie znacie chociaż troche... nie macie bladego pojecia jak powstaje język i w jaki sposób nastepuje asymilacja słów.
Po RJP pojechac najlepiej ahahahahah
FYI: Każdy z (jakimkolwiek) pojeciem o terminologii (tak, jest taka nauka) po przeczytaniu tego arta nie bedzie wiedzial czy sie smiac czy plakac.
Aby pogodzić wszystkich proponuję zabawić sie w RJP i niech każdy kto chce ,zaproponuje wersje terminów informatycznych które będzie można później używać, a które najlepiej według nas oddaja meritum i wzbogacą nasz język neologizmami a nie zapożyczeniami.
Moje propozycje:
- Dysk Twardy (czy sztywny, HDD etc): po prostu DYSK (a najlepiej niech Y będzie równe 10MB czyli DYYSK to taki co ma 100 MB, DYYYYYSK - 100GB więc jak średnio używamy obecnie, stąd wniosek że DYSK-DYYYSK to pieśń przeszłości a DYYYYYYYYSK to jeszcze futuryzm )) -prosze zauważyć jak ładnie się wymawia ))
- Dyskietka: - trochę takie dziwne, bo po naszemu powinno być DYSZCZYK i tak proponuje - wystarczy jedno Y bo 1.44 jakoś nie ewoluuje, więc nie ma sensu tego stopniować
- CD -sidi: - myśle że fajnie by było nazwać DYSKOTKA przez analogię do BŁYSKOTKA, ilość igreków powie nam czy to jeszcze CD czy juz DVD.. nieprawdaz że proste i funcjonalne??? ))
kurde ten artykul razem z komentarzami trzeba gdzieś przykleic na głównej stronie.
Paru interesujących rzeczy się dowiedziałem, więc oceniam mimo wszystko na plus
kurde ten artykul razem z komentarzami trzeba gdzieś przykleic na głównej stronie.
Ha ha! A gdybym powiedział "Nigdy nie byłem w Paryżu", zrozumiałbyś to jako "Zawsze byłem w Paryżu"?
A teraz komentarz do felietonu.
Deszcz pochodzi od staropolskiego deżdż (dżdżu, dżdżem, dżdżowi), które poprzez wygłos wyewoluowało do obecnej formy jako łatwiejszej do wymówienia i mamy szczątkowe jej pozostałości takie jak "dżdżysty dzień" i "dżdżownica".
Nieboszczyk natomiast pochodzi z języka prasłowiańskiego, gdzie "bog" oznaczało szczęście, pomyślność. Dlatego dziś mówimy "bogaty" i "ubogi". Z formy "nebog" wytworzył się "niebożec", potem zdrobnienie "niebożczyk", które zaczęto mylnie zapisywać "nieboszczyk", zgodnie z wymową.
Gacie nie mają nic wspólnego z "ogacaniem" (co to w ogóle za neologizm). Staropolskie "gace", prasłowiańskie "gatj" oznaczające odzienie nóg ludzkich i kosmate odzienie nóg ptasich.
Niestety nie znam etymologii słowa "spodnie", ale definicji autora felietonu mogę przeciwstawić taką: spodnie to część ubioru na spodzie (nie pod spodem), czyli na dole.
Proszę mi również pokazać słownik, w którym hasło "sztywny" oznacza "hard". Zawsze myślałem, że po angielsku "sztywny" to, jakże podobnie "stiff" lub "rigid". "hard disk" nie jest antonimem "flexible/floppy disk", tylko nazwą innego nośnika, który ma również kształt okrągły. Przecież CD nie jest antonimem DVD, a kamera odwrotnością monitora! Hard disk, disque dur, disco duro, festplatte, dysk twardy. Wszystkie te formy oznaczają to samo i są kalkami językowymi. Forma "dysk sztywny" pojawiła się u nas z niemieckiego, gdzie "fest" oznacza zarówno "twardy" jak i "sztywny", jednak ostatnie określenie nie wytrzymuje konfrontacji z innymi językami.
A na koniec kieruję pytanie do pana Ryszarda Sobkowskiego.
"No i stało się, z czasem Rada Języka Polskiego, również nie znająca genezy nazwy, uznała określenie "dysk twardy" za poprawne. Rada Języka Polskiego – nie wszyscy wiedzą o co chodzi – jest to złożone z utytułowanych językoznawców ciało, którego zadaniem jest utrzymywanie czystości języka."
Sugeruje pan, że RJP siadła w knajpie i na kolanie przyjęła, że forma "dysk twardy" jest poprawna? Że ciało naukowe złoźone z osób, których pasją jest językoznawstwo nie zgłębiło się wcześniej w etymologii słowa "hard disk" i nie rozpatrzyło wszystkich za i przeciw?
Inną sprawą jest to, źe Rada Języka Polskiego nie ma za zadania utrzymywania czystości języka, lecz ustalanie reguł, którymi naleźy się kierować w posługiwaniu się językiem polskim.
Ja panu serdecznie gratuluję totalnej ignorancji i braku jakiejkolwiek ogłady. I jeszcze jedno - głos wołającego może być na pustyni, a nie "na puszczy". Zresztą jeśli już, to poprawną formą jest "W puszczy"...
Językoznawcy od siedmiu boleści... Zajmijcie się lepiej komputerami.
[quote]A nie mam zielonego pojęcia. Prawdą jest, że jest trochę słów z prefiksem zaprzeczającym im- (impossible najbardziej chyba znane), ale akurat nie to. Tak nawiasem, jest zdaje się amerykańska tendencja, by te rzadsze przechodziły na in-.[quote]
a może po prostu zirytowałeś się, że mój post ujawnia, jak fantastyczne masz
pojęcie o języku; oczywiście nikt nie musi być językoznawcą, to żaden grzech;
zresztą w moim poście nie wytykałem ci osobiście błędu; po cóż więc to
"przekonwertowanie" podrażnienia twojej miłości własnej w gołosłowne zarzuty
o formatowanie( czy post można sformatować tak jak tekst w wordzie?),
interpunkcję(podaj choć jeden przykład niewłaściwego użycia interpunkcji,
poza np. niepotrzebną spacją); zawsze wydawało mi się, że post pisze się
inaczej niż np. poważny artykuł, stąd duża ilość średników, nieużywanie kropek
itd.; chodzi o zmieszczenie jak najwięcej treści w jak najżwiężlejszej formie;
jeśli chodzi o to, że nie mogłeś przez niego przebrnąć, to wcale się nie dziwię
- na codzień jesteś z pewnością stałym czytelnikiem prasy, czasopism fachowych
i innych, a panuje w nich niepisana, ale ściśle przestrzegana konwencja, że
zdania powinny być jak najkrótsze, współrzędnie złożone, że należy unikać zdań
podrzędnych, szczególnie wieloczłonowych itd., a ja należę jeszcze do pokolenia,
które wychowywało się na książkach, gdzie obowiązywały nieco inne reguły
ps. tak dla informacji - zawsze dobrze jest wiedzieć jak najwięcej o narzędziu,
którym posługujemy się na codzień i które odgrywa tak ważną rolę w naszym
życiu - "impossibile" powstało z "inpossibile" bo spółgłoska n upodobniła się
"pod względem sposobu artykulacji" do następującego po niej p i przeszła w m
(spółgłoski "zwarte", wargi się stykają - w n nie ma zwarcia)
ps2. sorry, ale nie mam pojęcia, jak używać funkcji "quote", na kazdym
forum jest inaczej, tutaj jest wyjątkowo nieporęcznie
Pozdrawiam!
jak to było w jakimś kawale o informatykach - kobiety są tylko dla tych, którzy nie umią z netu pornola ściągnąć
Pozdrawiam!
Błagam, zrób coś z formatowaniem tekstu i interpunkcją, bo czytanie tego w obecnej postaci to też droga przez mękę
chodzi o polskie formy to takim dziwacznym polskim "nowotworem" związanym
z komputerami jest "wczytać" - nie mogę zrozumieć jak ludzie od komputerów,
z definicji obdarzeni w miarę precyzyjnymi umysłami mogli stworzyć taki
dziwoląg, sprzeczny z naturalnymi prawami języka i myślenia; nie bez
przyczyny w języku naturalnym nie było takiego czasownika, bo język naturalny
rozróżnia kierunki od podmiotu(umysłu) na zewnątrz i odwrotnie, można więc
coś co najwyżej "wpisać", ale na pewno nie "wczytać"; zresztą sama etymologia
tego słowa pokazuje absurdalność takiej formy, bo czytać pochodzi od rdzenia
czui(keu,kau,kei), który mamy w cześć, czuć itd., a który pierwotnie znaczył
po prostu widzieć, dostrzegać, patrzeć(angielskie show, niem.schauen - tak
więc "cześć" znaczy po prostu widzę, dostrzegłem cię); dlatego też w języku
naturalnym można było jedynie "wczytać się" w tekst; zdecydowanie lepsze
jest już "wgrać", choć też brzmi nie najlepiej;
samo słowo "wczytać", może nie jest najdosłowniejsze, najdokładniejszym jest chyba jednak "pobrać", jednak dane, z reguły, nie są brane a "odczytywane", dlatego od niego stworzono sobie nowe określenie wczytać, jakby tak przekrztałcając "przeczytać i zapamiętać". tak sobie przynajmniej tłumaczę.
przyjęło się "wpisać", analogicznie do angielskiego write, które jest używane
bardzo swobodnie i w wielu metaforycznych znaczeniach;
bo write odnosi się do zapisu - utrwalenia danych, a nie ich wczytaniu, co jest dosyć istotną różnicą.
sonantu n pisanego z kółeczkiem u górze, sonanty nadal istnieją w
niektórych językach, np. w czeskim vlk wymawianym wylk, gdzie do sonantu l
dodano y, rozwijały się przez dodanie samogłoski albo przed albo za n w
zależności od otoczenia fonetycznego - stąd in i no(w angielskim), in i ne
w łacinie, nie, ni w polskim itd; im(immobilis), ir(irreparabilis) powstały
przez tzw. asymilację czyli upodobnienie do następującej po in spółgłoski;
a jeśli chodzi o język i żargon komputerowy to moim zdaniem polski i jego
dziwactwa to małe piwo w porównaniu z angielskim; dla kogoś z klasycznym wykształceniem(łacina jeszcze w liceum) czytanie angielskich tekstów z tej
dziedziny to droga przez mękę i często powód do "homeryckiego" śmiechu;
przykładem może być np. deprecated w znaczeniu przestarzały, wychodzący
z użycia, zarzucony, który pochodzi z łaciny, gdzie de-precare znaczy dosłownie
modlić się, aby coś się nie stało, przebłagiwać(bóstwo), zażegnać(złe skutki
uroku); jak rozwinęło się angielskie znaczenie jest tajemnicą angielskiego;
w polskim nie rażą mnie wyrażenia typu twardy dysk(bo trudno byłoby
znależć lepsze wyrażenie) tylko bezsensowne, pretensjonalne i niepotrzebne
faszerowanie polskiego wyrażeniami przeniesionymi bezpośrednio z angielskiego
i w polskim kontekście brzmiącymi nienaturalnie i sztucznie, np. francuski rząd
migruje na linuxa(przechodzi), serwer dedykowany itd.; w języku angielskim
wyrażenia te brzmią całkowicie naturalnie, bo angielski pełen jest czasowników
i form fleksyjnych zapożyczonych z łaciny, w języku polskim, gdzie takich
czasowników i form jest znacznie mniej, brzmią sztucznie i dziwacznie; jeśli
chodzi o polskie formy to takim dziwacznym polskim "nowotworem" związanym
z komputerami jest "wczytać" - nie mogę zrozumieć jak ludzie od komputerów,
z definicji obdarzeni w miarę precyzyjnymi umysłami mogli stworzyć taki
dziwoląg, sprzeczny z naturalnymi prawami języka i myślenia; nie bez
przyczyny w języku naturalnym nie było takiego czasownika, bo język naturalny
rozróżnia kierunki od podmiotu(umysłu) na zewnątrz i odwrotnie, można więc
coś co najwyżej "wpisać", ale na pewno nie "wczytać"; zresztą sama etymologia
tego słowa pokazuje absurdalność takiej formy, bo czytać pochodzi od rdzenia
czui(keu,kau,kei), który mamy w cześć, czuć itd., a który pierwotnie znaczył
po prostu widzieć, dostrzegać, patrzeć(angielskie show, niem.schauen - tak
więc "cześć" znaczy po prostu widzę, dostrzegłem cię); dlatego też w języku
naturalnym można było jedynie "wczytać się" w tekst; zdecydowanie lepsze
jest już "wgrać", choć też brzmi nie najlepiej; ciekawe zresztą, dlaczego nie
przyjęło się "wpisać", analogicznie do angielskiego write, które jest używane
bardzo swobodnie i w wielu metaforycznych znaczeniach; w sumie jednak
komputerowa polszczyzna nie jest taka zła, z pewnością lepsza od angielskiego
(chyba dlatego, że mamy w genach zapisany pewien szacunek dla języka, ale
również dlatego, że w polskim ze względu na znacznie większe bogactwo form
fleksyjnych i morfologicznych łatwiej jest tworzyć w miarę precyzyjne nowe
wyrażenia, w przeciwieństwie do irytującej wieloznaczności określeń angielskich);
również i w polskich czasopismach komputerowych poziom języka jest w miarę
dobry(choć trafia się nieszczęsne "wczytać") - najlepszy pod tym względem
jest według mnie miesięcznik Enter
Co do przyszłych Felietonów na pclab - Oczywiście - można ich nie czytać, ale przeczytawszy jeden - z ciekawości zagląda się do komentarzy pod następnym ( tak jak ja teraz) . No cóż, autor ma taki styl, prowokuje - być może ten przekaz po prostu ma inny (starszy?) target ?
Co do języka/treści felietonu - nie bronie poglądów RS, bo uważam że szkoda czasu na zajmowanie się utartymi zwrotami, a jednak mam apel do osób krytykujących - nie tak łatwo napisać felieton, za to łatwo skrytykować, wyśmiać - myślę że lepiej zawsze polemizować wokół problemu, poglądu, niż pokazywać rozmówcy błędy wsadzając "palec prosto w oko"
Pozdrawiam
A nie mam zielonego pojęcia. Prawdą jest, że jest trochę słów z prefiksem zaprzeczającym im- (impossible najbardziej chyba znane), ale akurat nie to. Tak nawiasem, jest zdaje się amerykańska tendencja, by te rzadsze przechodziły na in-. Ale proponuję zapytać naprawdę profesjonalnego tłumacza, np. Kai Wren
A czymże jest sztywność, jeśli nie antonimem giętkości/elastyczności?
pardon, ale od kiedy?
co do samego jądra, tu się zgadzam, odnośnie dysków twardych absolutnie nie mogę. Uważam, że ten artykuł to bezpodstawne się czepianie
Po pierwsze, nie inflexible tylko imflexible.
Po drugie nie oznacza to sztywny, tylko nie-giętny/nie-elastyczny
To takie moje 5 groszy skoro juz z nudow czepiamy sie czego badz.
Po RJP pojechac najlepiej ahahahahah
FYI: Każdy z (jakimkolwiek) pojeciem o terminologii (tak, jest taka nauka) po przeczytaniu tego arta nie bedzie wiedzial czy sie smiac czy plakac.
EDIT: "Puryści" przetrawcie to:
http://en.wikipedia.org/wiki/Idiolect
Moje propozycje:
- Dysk Twardy (czy sztywny, HDD etc): po prostu DYSK (a najlepiej niech Y będzie równe 10MB czyli DYYSK to taki co ma 100 MB, DYYYYYSK - 100GB więc jak średnio używamy obecnie, stąd wniosek że DYSK-DYYYSK to pieśń przeszłości a DYYYYYYYYSK to jeszcze futuryzm
- Dyskietka: - trochę takie dziwne, bo po naszemu powinno być DYSZCZYK i tak proponuje - wystarczy jedno Y bo 1.44 jakoś nie ewoluuje, więc nie ma sensu tego stopniować
- CD -sidi: - myśle że fajnie by było nazwać DYSKOTKA przez analogię do BŁYSKOTKA, ilość igreków powie nam czy to jeszcze CD czy juz DVD.. nieprawdaz że proste i funcjonalne???
Szanowny Ryszardzie - co Ty na to ?
Powinniście sobie to wziąśc do serca, wbrew pozorom ten obrazek zawiera bardzo głęboką mądrośc ;>
Teraz przejdźmy do sprawy, czy warto być twardym czy mientkim?
A może sztywnym??