Witam - jestem autorem tej recki ( niestety moje imie juz ktos wybral sobie na forum i musze uzywac ksywy )
Co do poszczególnych zarzutów - to musze przyzynac - iż w stosunku do stylistyki i niektórych błędów - stanowia one tylko i wyłacznie moją winę i serdecznie za nie przepraszam - recenzje pisalem szybko chcac sie jak najprędzej uwolnic od tematu .... ( powiem szczerze do dziś nie wiem jak jest z tym NIE + ... kiedys pytalem jakiegos poloniste i powiedzial że po reformie nikt juz nic nie wie i obie formy sa dozwolone i na tym przystalem )
Co do zarzutów merytorycznych i mojego "sterotypowego " i "rasistowskiego" podejscia do Francuzów i ich osiągnięc militarnych powiem tylke - żę oczywiście racje ma Evhab gdyż przewaga militarna Francja i jej walka o utrzymanie dominacji to niemal cala historia Europy ( nawet dzis Francja ma wlasna bron atomowa - jest w pewnym sensie mocarstwem - mogacym w ciagu 1 sekundy zniszczyc cale panstwo europejskie )
Nie tyle jednak chodziło mi o dominacje militarna w europie tylko o swego rodzaju ducha walki - i pod tym kątem zawsze oceniałem francuzów raczej poniżej przeciętnej. Nie chce odnosić się tu do każdego okresu historycznego - wojnę stuletnią wygrali Francuzi juz bez Joanny - ale ich zwycięstw z anglikami nie mozna porównać do ich haniebnych klęsk. W 17 wieku - wojnę 30 letnią wygrała Francja - ale raczej dzięki polityce Rychelieu niż orężu ( z Hiszpanami Francuzi ponoslili wiele klęski i dopiero geniusz Comde uratował ich pod Rocroi ale większe znaczenie miały zwyciestwa Szwedów za pieniądze francuskie ) W wieku 18 francja byla potęgą militarna - nie znaczy to jednak iż jest jakikolwiek powód aby podziwiać ich armię i generałów, którzy w wojnie o sukcesję hiszpańską przegrali wszystkie bitwy z aliantami i nie zaiponowali niemal żadnym zwycięstwem ( wiem ze bili sie pod Malplaquet wspaniale ale na tle pozostalych batali niczego to nie zmienia ) W wojnie o sukcesje austryjacka w końcu udało im się odnieść jedno porządne zwyciestwo pod Fontenoy - ale de saxe byl również swoistym geniuszem militarnym - bitwa ta jednak dobrze obrazuje jak bardzo lekcewazono francuska armie - angielski wódz - pomaszerował na ich reduty obronne majac minimalna przewage liczebną co de saxe uważał za szaleńswo - anglicy przegrali ale nie byla to specjalnie ciężka klęska , a przynajmniej nieporównywalna do tej jaką francuzi dostali pod Rossenbach od fryderyka wielkiego w następnym konflikcie.
Epoka Napoleonska pokazala iz Francuzi bija sie dobrze- ale wlasnie dlatego ze jest z nimi Napoleon - inwazja na Hiszpanie - byla dobrym przykladem - wielki wodz mosial osobiscie interweniowac i przybyc aby udalo się pobić hiszpanow. Lądowanie Anglików w Hiszpani to kojejny rozdzial - Francja przegrala prawie wszystkie z 30 bitew z korpusem angielskim - nie liczac dwóch bardzo słabych zwycięstw takycznych. Dalsze losy mocarstwa są już bardzo znane.
Francja była równiez od XVI w potęgą morską - choć jej flota doznała znacznie więcej klęsk niż zwycięstw.
Warto wiedzieć tez iż przed drugą wojną światową Francja uważana była przez niektórych za najsilniejsze Państwo w Europie - tak np mysłał o niej Stalin - Francja miala tez najliczniejsze siły zbrojne i była potęgą militarną ale jak pokazała wojna tylko w sensie statystycznym.
Oczywiśćie mój pogląd i przyjmowane przeze mnie kryteria mogą sie wydawac komuś wielce niestosowany z punktu widzienia naukowego. Ja wyrażam w nim oczywiście pewien sterotyp - który sobie sam w tym względzie wypracowalem ( i który pasował mi do tematu recenzji ) -sterotyp jest z samej zasady "podkoloryzowany" więc w mojej opinii nie ma co specjalnie wyszukiwać jakiś przykładów przeciwnych. W mojej opinii zawarcie go w recencji jest rodzajem pewnego bardzo ogólnego osądu, który będąc oczywiście uproszczeniem ma jednak pewne racje bytu podobnie jak stwierdzenie że kuchnia francuska jest dobra a niemiecka okropna.
Rosja i ZSRR też były i są potęgami militarnymi co nie znaczy iż komuś wolno oceniach negatywnie wojskowość tych państw.
Ponadto prosze zauważyć iż moja krytyka rycerstwa francuskiego w czasach Joanny też stanowi celowe uproszczenie i każdy kto czytał jej losy wie - iż intencje wielu z armii ochotniczej byly szczere i plany odbicia Joanny czyniono wcale nie w celach marketingowych. Mój osąd tych poczynań jest zatem celowo uproszczony i nacechowany nie tyle niewiedzą lecz emocjonalnym podejściem do tego zagadnienia.
"powiem szczerze do dziś nie wiem jak jest z tym NIE + ... kiedys pytalem jakiegos poloniste i powiedzial że po reformie nikt juz nic nie wie i obie formy sa dozwolone"
Jezeli wszystkie formy osobowe pisac razem (niewyjasniony), na pewno bedzie dobrze i tak, jak obecnie jest oficjalnie i urzedowo zalecane. Podobnie z imieslowami odrzeczownikowymi (niewyjasnienie przyczyn). Formy bezosobowe piszemy oddzielnie (nie wyjasniajac, nie wyjasniwszy).
Pisanie form osobowych oddzielnie jest dozwolone dla imieslowow odczasownikowych (tylko) w formie literackiego podkreslenia czynnosci i czynnego charakteru rzeczownika, ktorego dotycza. Ponownie przyklad pociagow: w sensie przymiotnikowym (niekonczacy sie pociag, czyli dlugi) piszemy zawsze razem, oddzielnie mozna pisac (ale raczej w tekscie bardziej literackim, w drodze wyjatku) dla podkreslenia czynnosci, nie charakteru (czyli jesli pociagi jeda bez konca - moga nie byc wcale takie dlugie, tylko sie wlec albo jechac jeden po drugim, jak samochody na przejsciu dla pieszych bez sygnalizacji! - niekonczace/nie konczace sie samochody). W tym drugim przypadku forma ma charakter literacki, normalnie przeciez tak nie powiemy! Ale razem tez bedzie OK, o zamysle decyduje wtedy kontekst.
Oczywiscie poezja to poezja i mozna prawie wszystko.
Na pewno "niewyjasniony" ma charakter opisu cechy, stanu (choc pochodzi od czasownika).
Czytaj czasami to co już napisałeś. Najpierw nie chcesz wnikać w legendę i historię a potem w nią właśnie perfidnie wnikasz. Gra jest początkowo fajna, potem długo beznadziejna, a na końcu dostaje takie wykręcone w kosmos oceny.
Napracowałeś się, ale bałagan w tej recce. Umysł niespokojny?
recenzja ujdzie w tłoku, może być choc czytałem znacznie lepsze na pclab -> MP2 itp.
wojtzuch, moja małżonka jest polonistką masz racjępisze się razem, chociaż wielu nie uznaje odzielnie jako błąd. Reforma językowa wywołała sporo kontrowersji, pewien znany pan z brodą, bardoz znany językoznawca. Wypadł z pewnego sympozjum w 2000 roku z okrzykiem -- a idzicie w cholerę i piszcie sobie *uj przez samo H --anegdotka 100% prawdziwa!
Widzę że autor recenzji podszedł do tematu nad wyraz krytycznie. Wskazywać na to mogą stale powtarzające się słowa typu:
'od biedy', 'jako takie', 'przeciętne'.
Niestety p. Sebastian nie raczył zauważyć że gra pochodzi z 2004 roku, co mocno ogranicza możliwości graficzne czy grywalność - którą i tak jest na bardzo wysokim poziomie. W teksie pojawiły się negatywne uwagi do rzeczy na prawdę dobrych, np. do muzyki czy otoczenia. Krajobraz tworzy niepowtarzalny, bardzo adekwatny do czasu w jakich rozgrywa się akcja gry. Pochmurne niebo, niekiedy padający deszcz, głuche lasy oraz mocno zżółkła trawa na prawdę czynią z gry prawdziwe wirtualne dzieło. Owszem grafika nie jest najmocniejsza strona dzieła, ale jeśli ma się na celu dobrą zabawę to na takie aspekty nie powinno się zwracać uwagi.
Co do głównych bohaterów: Owszem, mają oni nad przeciętne możliwości w walce, ich wytrzymałość na ciosy jest o wiele większa od szeregowców, ale nie przesadzajmy że Joanna czy Metz pokona sam stu czy dwustu przeciwników. Świetny jest również system władania łukiem, oryginalny patent jazdy i walki na koniu, wiele dodatkowych broni, zbroi i machin oblężniczych powodują że gra jest niejako perełką w swoim gatunku.
W ostatnim rozdziale gry mamy spore elementy gry strategicznej, prowadząc króla do wyznaczonego punktu. Możemy również przełączając się na tryb strategiczny kierować wszystkimi bohaterami na raz, by ze wzmożona siłą uderzyć na wroga.
Gra rzecz prawdziwa- nie nawiązuje do historii bohaterki, ale nie to jest najważniejsze. Twórcy wcale nie zaznaczali że ma wiernie odwzorowywać historii Dziewicy Orleańskiej.
Gra wg mnie jest na prawdę dobra grą, po mimo kilku niedociągnięć, na które błędnie patrzymy przez pryzmat dzisiejszych gier.
Komentarzem przebiłeś największych pasjonatów, gratuluje!
Co do poszczególnych zarzutów - to musze przyzynac - iż w stosunku do stylistyki i niektórych błędów - stanowia one tylko i wyłacznie moją winę i serdecznie za nie przepraszam - recenzje pisalem szybko chcac sie jak najprędzej uwolnic od tematu .... ( powiem szczerze do dziś nie wiem jak jest z tym NIE + ... kiedys pytalem jakiegos poloniste i powiedzial że po reformie nikt juz nic nie wie i obie formy sa dozwolone i na tym przystalem )
Co do zarzutów merytorycznych i mojego "sterotypowego " i "rasistowskiego" podejscia do Francuzów i ich osiągnięc militarnych powiem tylke - żę oczywiście racje ma Evhab gdyż przewaga militarna Francja i jej walka o utrzymanie dominacji to niemal cala historia Europy ( nawet dzis Francja ma wlasna bron atomowa - jest w pewnym sensie mocarstwem - mogacym w ciagu 1 sekundy zniszczyc cale panstwo europejskie )
Nie tyle jednak chodziło mi o dominacje militarna w europie tylko o swego rodzaju ducha walki - i pod tym kątem zawsze oceniałem francuzów raczej poniżej przeciętnej. Nie chce odnosić się tu do każdego okresu historycznego - wojnę stuletnią wygrali Francuzi juz bez Joanny - ale ich zwycięstw z anglikami nie mozna porównać do ich haniebnych klęsk. W 17 wieku - wojnę 30 letnią wygrała Francja - ale raczej dzięki polityce Rychelieu niż orężu ( z Hiszpanami Francuzi ponoslili wiele klęski i dopiero geniusz Comde uratował ich pod Rocroi ale większe znaczenie miały zwyciestwa Szwedów za pieniądze francuskie ) W wieku 18 francja byla potęgą militarna - nie znaczy to jednak iż jest jakikolwiek powód aby podziwiać ich armię i generałów, którzy w wojnie o sukcesję hiszpańską przegrali wszystkie bitwy z aliantami i nie zaiponowali niemal żadnym zwycięstwem ( wiem ze bili sie pod Malplaquet wspaniale ale na tle pozostalych batali niczego to nie zmienia ) W wojnie o sukcesje austryjacka w końcu udało im się odnieść jedno porządne zwyciestwo pod Fontenoy - ale de saxe byl również swoistym geniuszem militarnym - bitwa ta jednak dobrze obrazuje jak bardzo lekcewazono francuska armie - angielski wódz - pomaszerował na ich reduty obronne majac minimalna przewage liczebną co de saxe uważał za szaleńswo - anglicy przegrali ale nie byla to specjalnie ciężka klęska , a przynajmniej nieporównywalna do tej jaką francuzi dostali pod Rossenbach od fryderyka wielkiego w następnym konflikcie.
Epoka Napoleonska pokazala iz Francuzi bija sie dobrze- ale wlasnie dlatego ze jest z nimi Napoleon - inwazja na Hiszpanie - byla dobrym przykladem - wielki wodz mosial osobiscie interweniowac i przybyc aby udalo się pobić hiszpanow. Lądowanie Anglików w Hiszpani to kojejny rozdzial - Francja przegrala prawie wszystkie z 30 bitew z korpusem angielskim - nie liczac dwóch bardzo słabych zwycięstw takycznych. Dalsze losy mocarstwa są już bardzo znane.
Francja była równiez od XVI w potęgą morską - choć jej flota doznała znacznie więcej klęsk niż zwycięstw.
Warto wiedzieć tez iż przed drugą wojną światową Francja uważana była przez niektórych za najsilniejsze Państwo w Europie - tak np mysłał o niej Stalin - Francja miala tez najliczniejsze siły zbrojne i była potęgą militarną ale jak pokazała wojna tylko w sensie statystycznym.
Oczywiśćie mój pogląd i przyjmowane przeze mnie kryteria mogą sie wydawac komuś wielce niestosowany z punktu widzienia naukowego. Ja wyrażam w nim oczywiście pewien sterotyp - który sobie sam w tym względzie wypracowalem ( i który pasował mi do tematu recenzji ) -sterotyp jest z samej zasady "podkoloryzowany" więc w mojej opinii nie ma co specjalnie wyszukiwać jakiś przykładów przeciwnych. W mojej opinii zawarcie go w recencji jest rodzajem pewnego bardzo ogólnego osądu, który będąc oczywiście uproszczeniem ma jednak pewne racje bytu podobnie jak stwierdzenie że kuchnia francuska jest dobra a niemiecka okropna.
Rosja i ZSRR też były i są potęgami militarnymi co nie znaczy iż komuś wolno oceniach negatywnie wojskowość tych państw.
Ponadto prosze zauważyć iż moja krytyka rycerstwa francuskiego w czasach Joanny też stanowi celowe uproszczenie i każdy kto czytał jej losy wie - iż intencje wielu z armii ochotniczej byly szczere i plany odbicia Joanny czyniono wcale nie w celach marketingowych. Mój osąd tych poczynań jest zatem celowo uproszczony i nacechowany nie tyle niewiedzą lecz emocjonalnym podejściem do tego zagadnienia.
Pozdrawiam
Sebastian łydzba
Jezeli wszystkie formy osobowe pisac razem (niewyjasniony), na pewno bedzie dobrze i tak, jak obecnie jest oficjalnie i urzedowo zalecane. Podobnie z imieslowami odrzeczownikowymi (niewyjasnienie przyczyn). Formy bezosobowe piszemy oddzielnie (nie wyjasniajac, nie wyjasniwszy).
Pisanie form osobowych oddzielnie jest dozwolone dla imieslowow odczasownikowych (tylko) w formie literackiego podkreslenia czynnosci i czynnego charakteru rzeczownika, ktorego dotycza. Ponownie przyklad pociagow: w sensie przymiotnikowym (niekonczacy sie pociag, czyli dlugi) piszemy zawsze razem, oddzielnie mozna pisac (ale raczej w tekscie bardziej literackim, w drodze wyjatku) dla podkreslenia czynnosci, nie charakteru (czyli jesli pociagi jeda bez konca - moga nie byc wcale takie dlugie, tylko sie wlec albo jechac jeden po drugim, jak samochody na przejsciu dla pieszych bez sygnalizacji! - niekonczace/nie konczace sie samochody). W tym drugim przypadku forma ma charakter literacki, normalnie przeciez tak nie powiemy! Ale razem tez bedzie OK, o zamysle decyduje wtedy kontekst.
Oczywiscie poezja to poezja i mozna prawie wszystko.
Na pewno "niewyjasniony" ma charakter opisu cechy, stanu (choc pochodzi od czasownika).
Napracowałeś się, ale bałagan w tej recce. Umysł niespokojny?
wojtzuch, moja małżonka jest polonistką
'od biedy', 'jako takie', 'przeciętne'.
Niestety p. Sebastian nie raczył zauważyć że gra pochodzi z 2004 roku, co mocno ogranicza możliwości graficzne czy grywalność - którą i tak jest na bardzo wysokim poziomie. W teksie pojawiły się negatywne uwagi do rzeczy na prawdę dobrych, np. do muzyki czy otoczenia. Krajobraz tworzy niepowtarzalny, bardzo adekwatny do czasu w jakich rozgrywa się akcja gry. Pochmurne niebo, niekiedy padający deszcz, głuche lasy oraz mocno zżółkła trawa na prawdę czynią z gry prawdziwe wirtualne dzieło. Owszem grafika nie jest najmocniejsza strona dzieła, ale jeśli ma się na celu dobrą zabawę to na takie aspekty nie powinno się zwracać uwagi.
Co do głównych bohaterów: Owszem, mają oni nad przeciętne możliwości w walce, ich wytrzymałość na ciosy jest o wiele większa od szeregowców, ale nie przesadzajmy że Joanna czy Metz pokona sam stu czy dwustu przeciwników. Świetny jest również system władania łukiem, oryginalny patent jazdy i walki na koniu, wiele dodatkowych broni, zbroi i machin oblężniczych powodują że gra jest niejako perełką w swoim gatunku.
W ostatnim rozdziale gry mamy spore elementy gry strategicznej, prowadząc króla do wyznaczonego punktu. Możemy również przełączając się na tryb strategiczny kierować wszystkimi bohaterami na raz, by ze wzmożona siłą uderzyć na wroga.
Gra rzecz prawdziwa- nie nawiązuje do historii bohaterki, ale nie to jest najważniejsze. Twórcy wcale nie zaznaczali że ma wiernie odwzorowywać historii Dziewicy Orleańskiej.
Gra wg mnie jest na prawdę dobra grą, po mimo kilku niedociągnięć, na które błędnie patrzymy przez pryzmat dzisiejszych gier.
Pozdrawiam!