Gry i konsole
Artykuły
Artykułów na stronę
Krzysztof Marcinkiewicz | 22.01.2005 | 45868 odsłon | 54 komentarze
To ciekawe, jak kontrowersyjne pomysły świetnie się sprzedają. Burnout od samego początku swojego istnienia przeznaczony był na konsole i preferował brawurową jazdę samochodem. Za pędzenie na pełnym gazie pod prąd, bliskie wymijanie samochodów i doprowadzanie do wypadków gracz nagradzany był dodatkowymi punktami. Druga część serii wniosła coś zupełnie niesamowitego – tryb rozgrywki polegający na powodowaniu wypadków. Wprowadzono bonusy, modyfikatory punktów, a później możliwość detonacji swojego samochodu, o ile doprowadziliśmy wcześniej do odpowiedniej ilości zderzeń innych wozów. Seria stała się na tyle popularna, że trzecią jej odsłonę zakupiła Electronic Arts. Mało tego, pod wpływem sukcesów zdecydowano się na implementację niektórych elementów Burnoutów do Need For Speed: Underground 2. Konsolowy przebój na silniku Grand Theft Auto III jak na razie jest lepszą maszynką do zarabiania pieniędzy niż ostatni NFS. Jesteście gotowi przycisnąć pedał gazu do dechy, włączyć turbo-doładowanie i stworzyć demolkę wartą kilkaset tysięcy dolarów? więcej »
Michał Speier | 16.01.2005 | 38514 odsłon | 16 komentarzy
Po ukończeniu trzeciej części Silent Hill, odetchnąłem z ulgą. Niepokojące doznanie... I rozkoszne zarazem. Każda część Silent Hill jest jak seans masochistyczny, gdzie zza kurtyny bólu wyłania się groza przyjemności. Silent Hill 3 jest bowiem straszną, psychodeliczną gra. A przecież po skończeniu części drugiej byłem przygotowany na wszystko – znałem już wszak mechanizmy, jakimi lubi posługiwać się Silent Hill. Problem wszakże nie leży w grze, a w każdym razie nie do końca, lecz bardziej w psychice gracza... więcej »
Michał Speier | 15.01.2005 | 44409 odsłon | 43 komentarze
Podobno ludzie uwielbiają się bać. Chadzają do kin na krwawe horrory tylko po to, aby popcorn mógł utknąć im w zaschłych z przerażenia gardłach. Kupują książki, gdzie pomiędzy scenami zawsze perwersyjnego seksu gęsto leje się krew i plaskają wnętrzności rzucane na zimną posadzkę. Grają w niepokojąco ponure gry komputerowe w nocy po to, aby otrzeć się o zawał... Podobno taka jest już natura ludzka. Nie do końca zgadzam się z takim poglądem. Uważam, iż ludzie nie tyle lubią się bać (bo strach nie jest wszak przyjemną emocją), a tylko uwielbiają udawać, iż się boją. Miło jest patrzeć na fontanny krwi na ekranie z budującą świadomością krążącą sobie wygodnie tuż tuż, iż jest to ketchup. Miło jest czytać straszną książkę, mogąc w każdej chwili ją zamknąć. To taki sztuczny strach, jak lew w zoo – duży i zębaty – ale bezpiecznie schowany za żelaznymi kratami. Najważniejsza jest zawsze świadomość – to nie jest REALNE... Problem pojawia się wtedy, kiedy coś jest na tyle podstępne (obraz czy słowo), iż zdoła nas przekonać, że jest jednak realne. Doskonałym przykładem jest świetny japoński horror The Ring. Zero krwi, zero przemocy – ale całość jest po prostu przerażająca dla osób o bujnej wyobraźni. Mnie ów film najzwyczajniej w świecie przeraził – mimo mojej racjonalizacji faktu, iż jest to fikcja filmowa... Bowiem dobra fikcja jest na tyle perwersyjna, iż zostawia całą brudną robotę naszej własnej wyobraźni. Gdzie mieszkają najgorsze demony? Tylko w naszej głowie... więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 09.01.2005 | 53732 odsłony | 17 komentarzy
Gier osadzonych w świecie Tolkiena było już mnóstwo. Za sprawą trylogii Petera Jacksona z roku na rok przybywa ich coraz więcej. Obecnie nowościami są RTS 3D Bitwa o Śródziemie oraz taktyczna gra RPG Trzecia Era. Tę pierwszą dopiero testujemy, drugą zaś prezentujemy w niniejszej recenzji. Trzecia Era jest niczym innym jak serią Final Fantasy osadzoną w realiach Władcy Pierścieni. Jej atrakcyjność podnosi fakt, że nie wcielamy się w niej w żadną z postaci znanych z twórczości Tolkiena. Głównym bohaterem nie jest więc żaden członek drużyny pierścienia, lecz nikomu znany gondorczyk Berethor, który został wysłany w misję pomocy Boromirowi. Oznacza to ni mniej ni więcej, że przygody naszego bohatera toczą się równolegle do wyprawy Froda, Gandalfa i reszty drużyny. Wszystko to zostało osadzone w klimatycznej oprawie fantasy, której grafika wykorzystuje karty graficzne do granic ich możliwości. Trzecia Era jest ciekawa, grywalna i pełna fajerwerków. Jakieś wady? Ach tak, dostępna jest wyłącznie na konsole nowej generacji. Szkoda, bo pecetowcy stracili jedną z najlepszych gier osadzonych w świecie Władcy Pierścieni. Co w niej takiego dobrego? Szczegóły poznacie w dalszej części recenzji! więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 02.01.2005 | 16788 odsłon | 24 komentarze
Soldier of Fortune zawsze należał do moich ulubionych FPS-ów i bardzo często do niego wracam pomimo tego, że na rynku dostępnych jest mnóstwo bardziej zaawansowanych gier. Żyjemy w czasach, w których coraz bardziej stawia się na realizm rozgrywki (Operation Flashpoint do tej pory jest synonimem symulacji żołnierza). Mimo to SOF zawsze jest dla mnie miłym odprężeniem. Jakoś nie przypadły mi do gustu te ultra-hardcore’owe symulacje, w których misja uznana zostanie za niewykonaną, jeśli zapomnimy zasalutować przełożonemu. Z podobnego założenia wyszła firma Zombie, która graczom znana jest chociażby z serii Spec Ops. Tym razem zabrali się oni za strzelaninę FPP, w której akcję postawiono na pierwszym planie. Shadow Ops: Red Mercury jest wszystkim tym, czego nie znajdziecie w Medal of Honor, Call of Duty czy innych grach tego typu. więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 25.12.2004 | 57999 odsłon | 44 komentarze
Vin Diesel. Chodząca kontrowersja prosto z Hollywood. Kaskader filmowy, który nieoczekiwanie przeobraził się w wielkiego gwiazdora. Abstrahując od jego talentu aktorskiego i jakości merytorycznej filmów, każda produkcja z jego udziałem przynosi miliony dolarów zysków. Zaczęło się od zrobionego minimalnymi kosztami dreszczowca Pitch Black, w którym wcielił się w antybohatera Riddicka – bezwzględnego skazańca, dbającego wyłącznie o własny tyłek. Jednak prawdziwą sławę przyniosła mu rola w Szybkich i Wściekłych – sensacji o nielegalnych wyścigach samochodowych po ulicach wielkich miast. Dla jednych film stał się kultowy, dla drugich to tandetna szmira. Jakby na ten obraz nie patrzeć, zarobił on mnóstwo pieniędzy, a Vinowi przysporzył kolejnych ról, w tym w filmie xXx, kolejnej produkcji reżysera i scenarzystów Szybkich i Wściekłych. Pomimo iż filmy te do ambitnych nie należą, to stały się na tyle komercyjne, że Diesel stał się jednym z bardziej pożądanych aktorów dla reżyserów. Niedawno na ekrany kin wszedł obraz Kroniki Riddicka, będącego kontynuacją Pitch Black. Wielkie kino SF, pełne efektów specjalnych i dynamicznej akcji. Sukces sprawił, że Diesel postanowił wyprodukować grę opowiadającą losy Riddicka. Założył własną firmę, podpisał kontrakt z dobrze zapowiadającym się (szwedzkim) studiem deweloperskim Starbreeze. Microsoft wyczuł sukces nosem i wykupił wyłączność na konsolę Xbox. Sukces musiał być pewny. I wyjątkowo... dla gry opartej o licencję filmową mamy do czynienia nie tylko z sukcesem komercyjnym, ale i niesamowicie grywalnym! więcej »
Piotr Czyszczoń | 07.12.2004 | 263994 odsłony | 138 komentarzy
Rok 1998 obfitował w trzy – bardzo ważne dla branży elektronicznej rozrywki – wydarzenia. Zachowując chronologię były to, kolejno: premiera drugiej odsłony Quake* oraz pojawienie się długo wyczekiwanego Unreala. Ostatnią niespodzianką był Half-Life. Producentem programu była debiutująca, nikomu nieznana na rynku gier firma – Valve Software. Pod egidą potężnego koncernu Sierra, przygody skromnego naukowca z tajnego laboratorium Black Mesa stały się prawdziwym przebojem. Half-Life zdobył szereg nagród i wyróżnień. Nawet prestiżowy The Wall Street Journal oraz telewizja CNN poświęciły nieco uwagi zjawisku o nazwie Half-Life. więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 21.11.2004 | 256524 odsłony | 47 komentarzy
"Niech Was szlag, konsolowcy!" - większość z nas - pecetowców - ma ochotę wykrzyczeć to zdanie na samą myśl, że gra Grand Theft Auto: San Andreas już w październiku miała swoją premierę na Playstation 2. Posiadacze pecetów muszą czekać jeszcze blisko rok! Czy jest powód do nerwów? Oczywiście, że tak! Ale tych jak najbardziej pozytywnych. Jest bowiem na co czekać. Najnowsza część GTA bije na głowę wszystkie swoje poprzedniczki, a konkurentów miażdży z kretesem. Ponieważ był już precedens, także odważę się nazwać San Andreas po imieniu: gra jest zajebista! Chcecie wiedzieć dlaczego? więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 14.11.2004 | 62484 odsłony | 30 komentarzy
Grand Theft Auto III przełamała pewną barierę i wyznaczyła nowy trend wśród gier - w czasach, kiedy wydawało się, że wszystko, co było do wymyślenia już istnieje... Rockstar wydał trzecią część swojego przeboju i dosłownie zrewolucjonizował rynek! Trochę to trwało, ale w końcu zaczęły się pokazywać konkurencyjne produkty. Czesi zaatakowali dobrą, choć nieco skostniałą, Mafią. Wielka Brytania próbowała podbić świat Driv3rem. Zaś Amerykanie mają swoje True Crime: Streets of L.A. Żaden z tych trzech tytułów nie może się równać trzeciej odsłonie Grand Theft Auto. Mało tego – quasi-rozszerzenie Vice City (pomimo miliardów bugów) również zostawiło konkurentów w tyle. Kolejna część GTA - San Andreas już została wydana na Playstation 2 (w chwili obecnej ją testujemy - recenzja wkrótce) i z czystym sumieniem można powiedzieć, że nie tylko wyprzedziła ona pozostałe gry tego typu, ale w porównaniu z nimi, wyprzedza je o długość całego układu słonecznego. Gdzie w tym wszystkim plasuje się True Crime? Przeczytajcie recenzję, a sami się przekonacie! więcej »
Piotr Czyszczoń | 07.11.2004 | 41509 odsłon | 22 komentarze
Trzy lata temu gra debiutującej na rynku elektronicznej rozrywki firmy developerskiej Timegate Studios, narobiła niemałego zamieszania. Niepozorna strategia czasu rzeczywistego utrzymana w klimatach fantasy − Kohan: Immortal Sovereigns − zdobyła wiernych, choć nielicznych wielbicieli oraz wiele branżowych pochwał i rekomendacji. Jeżeli teraz, drodzy Czytelnicy zachodzicie w głowę i próbujecie wytężyć szare komórki sięgając pamięcią wstecz, aby przypomnieć sobie te wydarzenia, tudzież wspomniane przeze mnie branżowe laury, to próżny Wasz trud. Do pięknego kraju nad Wisłą pierwsza odsłona Kohan trafiła niemalże pół roku po zachodniej premierze − w momencie, kiedy wszyscy z zapartym tchem oczekiwali premiery trzeciej odsłony Warcrafta. Przy takiej konkurencji, słabo promowany Kohan: Immortal Sovereigns wyzionął ducha. Jakiś czas później producent zdecydował się na wydanie dodatku o podtytule Ahriman’s Gift. Na naszym rynku po „sukcesie” pierwowzoru, pies z kulawą nogą nie zainteresował się wydaniem programu. Ostatecznie dodatek trafił na płytę specjalnego wydania jednego z polskich magazynów o grach. No cóż... taki jest nasz rodzimy rynek, farsa... rzec by można...

Historia lubi się powtarzać; oto kilka tygodni temu, Timegate Studios bez wielkiego rozgłosu zaprezentowała kontynuację programu o podtytule „Kings of War”. Czy i tym razem utrzymana w realiach fantasy strategia czasu rzeczywistego, opowiadająca o zmaganiach nieśmiertelnej, nobliwej rasy zwanej Kohan z zakusami Zła przejdzie na naszym rynku bez echa i większego zainteresowania ze strony rodzimych graczy? Przekonajmy się! więcej »
Michał Speier | 31.10.2004 | 78053 odsłony | 41 komentarzy
Recenzja gry Hitman 2 powstała już jakiś czas temu, co zresztą widać w tekście, poprzez odwołania do niezbyt aktualnych tytułów gier. Minęło troszkę czasu i wbrew oczekiwaniom, nie pojawił się Hitman 3, lecz Hitman: Contracts – ni to pełna gra, ni to dodatek. Contracts bazuje wiernie na poprzednich dwóch częściach (włącznie z wykorzystaniem niektórych plansz), dlatego nie było sensu poświęcać mu pełnowymiarowej recenzji. Powstał więc mały dodatek do nienajświeższej recenzji Hitmana 2. W sumie, to brakuje do kompletu tylko części pierwszej Hitmana – mielibyśmy wtedy pełną trylogię o łysym jak kolano zabójcy w malowniczym krawacie... więcej »
Michał Speier | 30.10.2004 | 55420 odsłon | 84 komentarze
Czy kiepskiej grze należy się długa recenzja? Albo czy w ogóle należy się recenzja? Deus Ex: Invisible War jest bowiem niemożebnie, tudzież straszliwie kiepską grą. Oceniany jako zwykły FPP, żenuje i budzi zniechęcenie, ale dopiero mając w pamięci część pierwszą, skala stopniowania miernoty może się skończyć. Deus Ex 2 pobił wyczyn innej, także słynnej czy może lepiej niesławnej, drugiej części Unreala. Pamiętając wielkość i świeżość Deus Ex 1 nie da się po prostu grać w część drugą. Nie da się jej nazwać częścią drugą, nie narażając się jednocześnie na niemiłą czkawkę moralno-estetyczną. Deus Ex 2 jest jakąś dziwaczną popłuczyną, nieudaną wariacją na temat swego przodka, żenadą żerującą bezczelnie na sławie słynnego tytułu. Oto mamy do czynienia z grą denna i wartą zapoznania się z nią li tylko w celach prosektoryjnych i patologicznych. Gra dla badaczy zwyrodnień, psychiatrów tudzież pediatrów lubiących wyrzucać pieniądze w błoto. Ale za nic gra dla fanów Deus Ex 1. więcej »
Paweł Pilarczyk | 25.10.2004 | 29952 odsłony | 32 komentarze
W dniach 23-24 października w warszawskiej hali Centrum Expo XXI odbyły się targi Warsaw Game Show. To jedna z największych imprez poświęconych grom w Polsce. Ponieważ PCLab.pl był jednym z patronów medialnych targów, oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. Poniżej przedstawiamy zestaw zdjęć, które wykonaliśmy podczas obu dni targowych. więcej »
Paweł Pilarczyk | 23.10.2004 | 9600 odsłon | 38 komentarzy
Dziś rozpoczęły się targi Warsaw Game Show. Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć z imprezy. Obszerniejszą relację opublikujemy już po zakończeniu targów. więcej »
Michał Speier | 17.10.2004 | 29695 odsłon | 9 komentarzy
Gra CSI: Crime Scene Investigation: Dark Motives powstała na kanwie serialu telewizyjnego o tym samym tytule. Jako iż moja styczność z TV ogranicza się praktycznie do Atomówek, Patrolu Czasowego, tudzież okazyjnych transmisji zawodów sumo, nie miałem więc przyjemności zapoznać się z ową kryminalną produkcją. Trudno... muszę rozczarować tych wszystkich, którzy trzymają nad łóżkiem plakaty z roznegliżowanymi aktorami serialu (obu płci...). więcej »
Michał Tomaszkiewicz | 12.09.2004 | 112874 odsłony | 15 komentarzy
Panie i Panowie! Witam bardzo serdecznie na ceremonii rozdania corocznych nagród Sąsiedzkiej Akademii Filmowej. Dzisiejszy wieczór pozostanie na długo w Państwa pamięci. Podczas półgodzinowego show zobaczycie Państwo gwiazdy, które już zgromadziły się i z niecierpliwością czekają na rozstrzygnięcie, kto otrzyma tegoroczną statuetkę Złotego Sąsiada. Panie i Panowie! Czuję się bardzo podekscytowany, jako że w mojej ręce znajduje się właśnie koperta z nazwiskiem zwycięzcy. Kto z nominowanych zasłużył na wyróżnienie? Odpowiedź może być tylko jedna! Za brawurowe wcielanie się w postać Sąsiada z Piekła Rodem nagrodę otrzymuje jedyny, niepowtarzalny, uwielbiany... WOODY!!! więcej »
Michał Tomaszkiewicz | 07.09.2004 | 30308 odsłon | 26 komentarzy
Pięć tysięcy uczestników. Pięćdziesięciu finalistów. Hala Expo XXI wieku. Tysiące kibiców. Counter-Strike. Need for Speed: Underground. Warcraft 3. Starcraft. Rywalizacja na najwyższym polskim poziomie. Osiem godzin toczonych non stop zmagań o prymat w kraju i szansę zawojowania świata. I myśmy tam byli, zawody i hostessy zobaczyli... więcej »
Piotr Czyszczoń | 05.09.2004 | 59600 odsłon | 55 komentarzy
Codename: Panzers – Faza Pierwsza. Tytuł, który dosłownie zelektryzował nasze społeczeństwo. Niezbyt znany węgierski producent gier Stormregion – jedyny sukces na koncie to średnio udana trójwymiarowa strategia S.W.I.N.E. – nagle znalazł się na ustach wszystkich. Jeszcze przed oficjalną polską premierą dyskusyjne fora zawrzały z oburzenia, radio i telewizja podchwyciły temat, a prasa brukowa zapewne wzniosła modły dziękczynne, iż w nudnym sezonie ogórkowym trafiła im się taka gratka! W czym rzecz? Otóż, ponoć, ktoś gdzieś napisał, że „Panzers fałszuje obraz historii. Ba! Jest paszkwilem i faszystowską propagandą” i tak dalej, i tak dalej. Od słowa do słowa i rozpętała się spora afera. Trójwymiarowa strategia czasu rzeczywistego przebiła medialnie premierę trzeciej odsłony Dooma! A to – chyba przyznacie sami drodzy Czytelnicy – wyczyn niebywały! Do perturbacji – w tym prawnych – jeszcze wrócimy w dalszej części recenzji. Tymczasem zajmijmy się clou całej sprawy. Oto bowiem... więcej »
Michał Speier | 04.09.2004 | 74975 odsłon | 24 komentarze
Część pierwsza Syberii była krótka i łatwa – ale za to śliczna graficznie – co dla niektórych było wystarczającym powodem do kupna gry. Wszakże gry przygodowe (zwane niegdyś tekstowymi) sięgające do korzeni znakomitych gier Infocomu (i jeszcze dalej...), nigdy nie opierały się na samej grafice (co jest oczywiste, sama grafika nigdy nie jest w stanie zapewnić grywalności). Dobra grafika powinna łączyć się z dobrą fabułą - wtedy powstaje doskonała gra przygodowa (vide: z nowszych rzeczy “The Black Mirror” czy ze starszych “Grim Fandango”). Dobra fabuła prawie zawsze znaczy “długa”, ponieważ czas daje możliwość rozwinięcia skrzydeł scenariuszowi. Sama dobra grafika i sam dobry scenariusz przy nikłej długość gry nie są w stanie stworzyć zupełnie zadowalającej całości (np. “Zero Critical”). Taki też przypadek mamy w obu Syberiach – gry są krótkie, łatwe, ale posiadają dobry, oryginalny scenariusz zatopiony w bardzo klimatycznej grafice. Powstaje twór wymykający się jednoznacznej ocenie... więcej »
Krzysztof Marcinkiewicz | 03.09.2004 | 19905 odsłon | 26 komentarzy
Michelle Pfeiffer w roli Patience Phillips była dzika i nieokiełznana. Postać Catwoman jednoznacznie kojarzy się nam z tą aktorką oraz obrazem "Batman powraca" w reżyserii Tima Burtona. Historia Batmana, jak i wszelkich powiązanych z nim bohaterów, od dłuższego czasu była tematem tabu wśród producentów filmowych. Wszystko za sprawą Joela Schumachera, który po sukcesie Batman Forever postanowił nakręcić Batman & Robin. Film jakże spektakularny, ale zarazem ogromnie infantylny i zniechęcający na dobrych kilka lat do dalszych ekranizacji przygód mrocznego rycerza z Gotham City. Dopiero teraz coś się ruszyło – Christopher Nolan (Memento, Bezsenność) podjął się reżyserii "Batman Begins", zupełnie nowej wizji Człowieka-Nietoperza. Nic więc dziwnego, że inni reżyserzy postanowili iść za ciosem – w efekcie powstał film "Catwoman". Oddzielna produkcja opowiadająca od nowa losy Patience Phillips. W tytułową rolę tym razem wcieliła się Halle Berry, zaś jej przeciwniczką została Sharon Stone. W produkcję wpakowano ponad sto milionów dolarów. Berry odziano w lateksowe, emanujące seksem wdzianko. Uzbrojono ją w bicz i kazano prężyć się i wyginać do kamery. Seksem może i powiało, ale mało kto zechciał za niego płacić. Film "Catwoman" okazał się zarówno moralną, jak i komercyjną klapą – sprzedane bilety nie pokryły nawet połowy kosztów produkcji, zaś krytycy nie zostawili suchej nitki zarówno na Halle, jak i Sharon. Zanim jednak "Catwoman" okazała się klapą, wszyscy producenci ślepo wierzyli w ten projekt. Wierzyli do tego stopnia, że Electronic Arts (mająca prawa do komputerowych i konsolowych adaptacji filmów Warner Bros.) postanowiła stworzyć grę o przygodach Patience. Tak też się stało – stworzono atrakcyjny model Halle Berry, seksownie go odziano, zaś sama aktorka użyczyła grze swojego głosu. Czy ta recepta na spełnienie się amerykańskiego marzenia o komercyjnym sukcesie mogła nie wypalić? więcej »
Artykułów na stronę
Aktualności
Dobra wiadomość dla posiadaczy najnowszych okienek. 2
Spora szansa, że oprogramowanie poradzi sobie z językiem polskim. 1
Podobno Star Wars: Battlefront 2 był najpopularniejszą grą wśród pracowników Konami. 13
Urządzenia mają kosztować mniej niż 50 dolarów. 5
Tym razem rozdzielczość 1440p. 11
Mnóstwo tytułów do wyboru. 15
Może wreszcie się uda. Smach Z to handheld dla gracza, którego historia sięga 2014 roku. 27
Ograniczenia, blokady nowego systemu. 32
Pokazujemy siedem obudów, które można znaleźć w polskich sklepach. 45
Przymiarki do stworzenia własnej karty graficznej. 33
Trzeba się jednak pospieszyć. Microsoft obchodzi właśnie 5-lecie marki Surface Pro. 25
Wyższy zegar to i wyższa wydajność. 37
Firma nie powtórzy błędu, który popełniła przy premierze modelu G6. 23
Wymiana pasty daje duże korzyści. 41
Wentylatorom wstęp wzbroniony. 14
Układom Intel Gemini Lake szykują się konkurenci. 5
Duża popularność najnowszej wersji oprogramowania od The Document Foundation. 29
Ograniczenia, blokady nowego systemu. 32
Seria gier nie ma ostatnio zbyt dobrej passy. 19
Może wreszcie się uda. Smach Z to handheld dla gracza, którego historia sięga 2014 roku. 27
Facebook
Ostatnio komentowane