Zostałam podstępem nakłoniona na napisanie relacji z któregoś tam, diabli wiedzą którego, zlotu forumowiczów PCLab.pl. No, może nie tak do końca... sama się zgłosiłam.
Zlot dla mnie zaczął się, kiedy to zaśnieżona, zakapturzona i zawilgocona stanęłam na krakowskim rynku pod pomnikiem kogoś-tam (zawsze zapominam kogo). Co prawda zlecieliśmy się na razie we dwoje z moim Andrzejem, ale zawsze to jakiś początek, prawda?
Zlot dla mnie zaczął się, kiedy to zaśnieżona, zakapturzona i zawilgocona stanęłam na krakowskim rynku pod pomnikiem kogoś-tam (zawsze zapominam kogo). Co prawda zlecieliśmy się na razie we dwoje z moim Andrzejem, ale zawsze to jakiś początek, prawda?
Spis treści
(Oto my)
Wyciągnęłam więc przenośny komunikator, by wykonać rozpaczliwy telefon: "Mistrzu, co jest? My tu stoimy, ciemno, zimno, wilki jakieś...." - na co otrzymałam uspakajającą odpowiedź: "Marsz do Empiku i czekać na Jano!". Pomaszerowaliśmy więc do Empiku, troszkę się tam pokręciliśmy, gdy nagle zobaczyłam masę jasnych włosów sunących w powietrzu.
Gdzieś tam pod tymi włosami kryła się postać... Jano! Tak, zakrzyknęłam gromko jego imię - zadziałało i już nas było troje, a niedługo potem dołączył do nas PiotrK, po czym udaliśmy się w stronę upatrzonego lokalu. Tu muszę, po prostu muszę nadmienić, że mieszkańcy Krakowa są strasznie biedni; mimo że mieszkają w tak pięknym mieście, oni tego piękna już nie widzą... straszne!
Upatrzony lokal już miał przygotowane dla nas stoliki w zacisznym kąciku, zasiedliliśmy je i zajęliśmy się kartą dań. Sałatka grecka jest tam całkiem niezła - i tu niniejszym dziękuję fotoreporterom oszczędzenia wam widoku nas jedzących. Fotek nie robili, ale w zęby zaglądali, ugh!

Ech, zupełnie jak Slav, zero słowa nie napiszą
Nic tylko pogratulować koleżance
No chyba że Winter za spoźniony czas reakcji
No ale ty juz sie tak nie tlumacz....
Pozdr.
Pozdr