artykuły

Test MSI GL75 z Core i5-10300H – ile warte są nowe procesory Intela?

Kto czekał na Comet Lake-H?

26
16 czerwca 2020, 18:01 Mariusz Kolmer

MSI GL75 Leopard – wygląd, budowa, złącza

Wygląd Leoparda od MSI jedynie nielicznym może przypaść do gustu. Choć urządzenie pozbawione jest podświetlenia w pełnej palecie RGB, to gamingowy charakter laptopa został podkreślony niemal w każdy inny możliwy sposób. Sama bryła urządzenia jest na pozór prosta, niemal w całości wykonana z połyskliwego, czarnego plastiku. Metalowa jest jedynie klapa matrycy. Niestety została ona ozdobiona (oszpecona) podświetlanym gamingowym logiem producenta – tribalowym smokiem na tle czerwonej tarczy, bo bokach którego umieszczono dodatkowo dwa długie, skośne załamania. Również boki i spód urządzenia są mocno stylizowane. Krawędzie i dolny panel pokryte są geometrycznymi tłoczeniami, ale tylko cześć z nich to faktyczne perforacje. Niestety najtańszy model z linii GL nie jest wyposażony duży metalowy, ażurowy spodni panel jakim dysponują droższe urządzenia z serii GL65.

MSI GL75 Leopard

Niewiele bardziej stonowany jest wygląd laptopa po podniesieniu klapy matrycy i włączeniu urządzenia. Pierwsze co przykuwa naszą uwagę to bowiem czerwone podświetlenie klawiatury. Co gorsza, nawet po jego wyłączeniu kolą w oczy jaskrawoczerwone obrysy boków klawiszy. Dopiero gdy oswoimy się z tym widokiem będziemy mogli zauważyć, że ekran cechuje się bardzo wąskimi ramkami. Boczne mają zaledwie około 7 mm grubości, górna niewiele ponad 8 mm. Dzięki temu wymiary laptopa, jak na urządzenie z 17,3-calowym wyświetlaczem są relatywnie nieduże. Pochwalić można też niewielką masę urządzenia, która wynosi około 2,5 kilograma.

MSI GL75 Leopard

Niestety lekki plastik nie zapewnia tak solidnej budowy jak droższe aluminium czy stopy magnezu, zatem zarówno górny jak i dolny panel korpusu urządzenia trzeszczą i mocno się uginają – dociskając obudowę palcami można z łatwością wyczuć, w którym miejscu wewnątrz urządzenia jest bardzo dużo wolnej przestrzeni, zaś niefortunnie podnosząc urządzenie możemy docisnąć kratkę wlotu powietrza do działającego wentylatora. Jedynie klapa matrycy, jak na tak dużą przekątną, wydaje się całkiem solidna i tylko umiarkowanie się wygina. Niestety zarówno korpus, jak i pokrywa laptopa w niesamowitym tempie zbierają i eksponują też zabrudzenia i odciski palców. Żeby utrzymać Leoparda w przyzwoitej kondycji wizualnej pod nadgarstki wypada kłaść ściereczkę z mikrofibry zaś z klawiatury korzystać w rękawiczkach, co w czasach pandemii wydaje się tylko troszkę mniej absurdalne.

MSI GL75 Leopard

Zaletą 17,3-calowych urządzeń jest duża ilość złączy. Na lewym boku Leoparda umieszczono port Ethernet, pełnowymiarowe złącze HDMI (1.4), mini DisplayPort (1.2), USB 3.2 Gen 1 (3.0) typu A, USB 3.2 Gen 1 (3.0) typu C oraz dwa niezależne złącza mini jack, dla mikrofonu i słuchawek.

MSI GL75 Leopard

Z lewej strony natomiast znajduje się czytnik kart SD oraz dwa kolejne złącza USB 3.2 Gen 1 (3.0) typu A. Trzeba zatem przyznać, że pod względem ilości i rodzaju złączy GL75 jest wyposażony całkiem przyzwoicie, jednak skrytykować trzeba stare standardy HDMI i DisplayPort. Od wprowadzenia HDMI 2.0 minęło już 6 lat, a DisplayPort 2.0 istnieje już ponad 3 lata. Ile czasu potrzeba producentom na implementacje tych nowości?

MSI GL75 Leopard

MSI GL75 Leopard – klawiatura i touchpad

Klawiatura jest jednym z atutów Leoparda. Klawisze mają sporą powierzchnię, znajdują się w wygodnej odległości od siebie, a przede wszystkim cechują się głębokim, sprężystym skokiem oraz pewnym początkowym oporem, dzięki czemu moment aktywacji jest doskonale wyraźny. Na tym jednak zalety się kończą. Niestety, jak w większości laptopów MSI układ przycisków wymaga przyzwyczajenia. Najbardziej doskwiera odsunięcie od spacji prawego klawisza Alt żeby w jego miejscu umieścić zdublowany przycisk Backslash! Wyjątkowo uciążliwe jest też bardzo nieintuicyjne położenie przycisku Delete, jako drugi w rzędzie nad klawiaturą numeryczną. Ponadto klawisz Windows został przeniesiony na prawą stronę, między wspomniany Alt i prawy Ctrl. Jego funkcję możemy jednak w Dragon Center przypisać do przycisku Fn, wtedy jednak to klawisz funkcyjny znajdzie się w mało wygodnym miejscu.

MSI GL75 Leopard keyboard
W testowanym przez nas najtańszym modelu Leoparda, klawiatura wyposażona jest w trzystopniowe, wyłącznie czerwone podświetlenie. Niestety, jak już wspominaliśmy, nawet gdy je wyłączymy, klawisze wciąż zwracają na siebie uwagę bokami i gaminowym (subiektywnie brzydkim) fontem w mało subtelnym, czerwonym kolorze. Poza tym, z prawej strony bloku numerycznego, w brzegu zagłębienia klawiatury, pod kątem umieszczono (ukryto) trzy podłużne dedykowane przyciski. Poziomy z nich to Power, natomiast poniżej znajduje się przycisk Recovery oraz klawisz Cooler Boost włączający wentylatory na maksymalne obroty. Takie położenie tych przycisków jest wyjątkowo niewygodne, a ze względu na głębokie i skośne osadzenie, ich wciśnięcie bywa problematyczne. W pobliżu wspomnianego przycisku Power znajduje się też niewielka dziurka z diodą informującą o trybie działania urządzenia. Drugi podobny otwór znajdziemy przy lewej krawędzi laptopa. Wbrew pozorom nie jest to otwór mikrofonu, a dziurka z (dla odmiany białą!) diodą sygnalizującą aktywację przycisku Caps Lock, mimo że ten znajduje się 2 cm od niej.
Niestety MSI nie dołącza też żadnego oprogramowania, które w większym stopniu niż wspomniane przełączenie przycisków Fn/Windows pozwoliłoby dostosować działanie czy podświetlenie klawiatury. Ta z kolei, choć sygnowana jest logiem SteelSeries, nie jest rozpoznawana przez programowanie SteelSeries Engine, zatem nie mamy pewności czy nadrukowane logo nie jest jedynie efektem wykorzystania kadłubka z droższych modeli wyposażonych w lepsze klawiatury z przyciskami z indywidualnym podświetleniem RGB.

Niewiele złego powiedzieć można natomiast o gładziku. Ten ma przyjemną, gładką powierzchnię i działa przyzwoicie, bez problemu radząc sobie z rozpoznawaniem dotyku i gestów. Niestety wydzielone przyciski myszy, choć mają przyjemny klik, to nie sprawiają wrażenia solidnych. Prawy przycisk stawia też wyraźnie większy opór, a ich naciskaniu towarzyszy plastikowy pogłos.

Te wszystkie cechy sprawiają, że korzystanie z klawiatury Leoparda zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu, a na pewno będzie wymagało sporej zdolności adaptacji. Również do niesprzyjających warunków temperaturowych, o czym więcej w części dotyczącej temperatur.

MSI GL75 Leopard – wnętrze

Sporą część wnętrza GL75 widać jeszcze przed zdjęciem dolnego panelu. Spód urządzenia jest bowiem w wielu miejscach ażurowy. Niestety jak już wspominaliśmy, nie jest to metalowy, gęsto perforowany panel w jaki wyposażone są najdroższe modele z serii GL65, ale giętki plastik, którego wytrzymałość zdecydowanie obniżają liczne prześwity, zwłaszcza, że większość z nich znajduje się nad pustą przestrzenią zamiast nad grzejącymi się komponentami. Mimo to, dzięki dwóm wlotom tuż nad wentylatorami, dostęp powietrza do układu chłodzenia jest zdecydowanie lepszy niż w omawianym jakiś czas temu Asusie TUF Gaming A15.

MSI GL75 Leopard

Zdjęcie dolnej części obudowy wymaga odkręcenia 13 śrub z łebkiem PH1, z których dwie są dużo krótsze (warto na to uważać, żeby składając Leoparda nie przewiercić obudowy). Następnie wystarczy podważyć panel wzdłuż krawędzi, szczególną uwagę poświęcając tyłowi obudowy. Tam plastik jest bardzo cienki i łatwo może popękać. Po usunięciu spodu obudowy pierwsze co zauważymy to to, że wewnątrz laptopa jest naprawdę sporo pustej przestrzeni, niestety bez żadnego wsparcia konstrukcyjnego zarówno dla góry jaki i spodu korpusu. Kolejną rzeczą jaką nie sposób przeoczyć jest bardzo okazały system chłodzenia. Zarówno GPU jak i CPU dysponują dwoma indywidualnymi ciepłowodami oraz jednym wspólnym, choć połączonym tylko z jednym z dwóch wentylatorów. To więcej heatpipów niż we wspomnianym TUFie, ale mniej niż w innych, droższych urządzeniach serii GL.
Kolejnym rzucającym się w oczy elementem jest akumulator złożony kilku ogniw umieszczonych między wentylatorami i ogromne głośniki (których drgania amortyzowane są czerwonymi gumkami) położone w miejscu, w którym spodziewalibyśmy się baterii. Na płycie głównej znajdziemy też dwa sloty SO-DIMM, zatem mamy możliwość łatwego zwiększenia pojemności pamięci operacyjnej. Poniżej nich natomiast jest miejsce na nieobecne dodatkowe złącze M.2 na nośnik danych. Niestety w Leopardzie jedyną opcją zwiększenia ilości miejsca na dane jest wymiana (i tak wolnego) nośnika PCIe SSD lub montaż nośnika lub dysku twardego w formacie 2,5 cala, na którego miejsce znalazło się poniżej prawego wentylatora. 

MSI GL75 Leopard motherboard

2