artykuły

Test Xiaomi Mi 10 - naprawdę drogiego smartfonu od Xiaomi

Sprawdzona stylistyka, świetna specyfikacja i cena, której niewielu się spodziewało

64
10 kwietnia 2020, 14:01 Piotr Kwiatkowski

Rok 2018 oraz wiosna 2019 na rynku smartfonów należały jeszcze do Huawei. Jednak, gdy rok 2019 mamy oceniać całościowo, to przyniósł on ogromny sukces innej chińskiej firmie - Xiaomi. Takie urządzenia, jak: flagowy i rewelacyjny cenowo Mi 9, bardzo dobry, solidnie wykonany średniak Redmi Note 8T, czy wreszcie, może trochę zbyt drogi, ale wprowadzający Xiaomi w nową erę stylistyczną oraz na salony poważnej mobilnej fotografii Mi Note 10 były niezaprzeczalnymi rynkowymi hitami. Teraz, do sklepów trafia flagowa seria smartfonów Xiaomi na rok 2020 - Mi 10. Czy podstawowy w niej model Mi 10 5G ma szanse powtórzyć sukces zeszłorocznej dziewiątki?    

Spis treści

Serię Mi 10 poznaliśmy już jakiś czas temu, w lutym 2020. Podobnie jak wiele innych chińskich firm, także Xiaomi w pierwszej kolejności robi bowiem produktowe premiery na własnym podwórku. Do Europy nowości trafiają zaś z lekkim, zwykle 2-3 miesięcznym opóźnieniem. Było zatem jasne, że Xiaomi zaserwuje nam telefon z topową specyfikacją, obsługujący sieci 5G, wyposażony w pojemny akumulator oraz w solidny 108-megapikselowy aparat. Niby karty zostały odkryte, ale pomimo tego wszyscy nadal czekaliśmy z niecierpliwością na polską premierę serii Mi 10... chcąc poznać ceny, jakie Xiaomi przygotowało dla nas tym razem? 

Niestety, wieści nie okazały się zbyt dobre. Zakup najtańszej edycji Mi 10 oznacza bowiem wydatek 3499 złotych, a najmocniejszy Mi 10 Pro wyceniono w Polsce na aż 4399 złotych. Tym razem nie ma więc mowy o podobnym cenowym i jakościowym szaleństwie, jakie towarzyszyło zeszłorocznej premierze Mi 9. Mówiąc szczerze, wcale mnie to nie dziwi. Już w grudniu 2019, analizując w recenzji wyraźnie wybujałą cenę średniaka Mi Note 10 pisałem, że Xiaomi wkracza powoli na ścieżkę generowania zysków z rynku smartfonów. Widać to jeszcze lepiej po linii Mi 10. Nadal otwartym pozostaje natomiast pytanie, czy nowy flagowiec Xiaomi w swojej cenie skutecznie obroni się w konfrontacji z konkurencją? Zobaczmy, na przykładzie najtańszego w linii modelu Mi 10 5G z pamięcią dla danych o pojemności 128 GB.

Xiaomi Mi 10 – najnowsze komponenty, stylistyka rodem z 2019 roku

Gdy pierwszy raz ujrzałem Xiaomi Mi 10, doznałem swoistego deja vu... przecież ten telefon do złudzenia przypomina Xiaomi Mi Note 10. Taki sam front z zagiętym na bokach ekranem AMOLED (tym razem jednak bez mini notcha, a z otworem na przedni aparat) i bardzo podobna stylistyka tylnego panelu z charakterystycznym, owalnym, mocno wystającym, podzielonym na dwie sekcje głównym aparatem. Mi 10 nie ma tylko tych znanych z Samsunga Galaxy Note 10 i... Xiaomi Mi Note 10, zeszlifowanych na płasko powierzchni na górze oraz na dole aluminiowej ramy. Tym razem wszystko zostało elegancko zaoblone, no może prawie elegancko, gdyż łącząca dwie tafle szkła rama - z przodu jest to Gorilla Glass 5 (w Mi 9 była Gorilla Glass 6), z tyłu szkło "nieznanego pochodzenia" (z Mi 9 było tu Gorilla Glass 5) - nieco ponad nie wystaje i można wyczuć wyraźnie jej krawędzie. Poprawia to nieco uchwyt, ale jest dalekie pod względem wrażeń dotykowych od licujących się wręcz idealnie elementów obudowy zaprezentowanego niedawno Huawei P40 Pro. Jeszcze większy, estetyczny szok przeżyjemy dotykając, wręcz ostrych krawędzi, mocno wystającej ponad tylny panel sekcji głównego aparatu. Warto również wspomnieć o jej owalnym, a nie "obowiązującym" w 2020 roku płaskim prostokątnym kształcie. Nie ukrywam, że tylny panel Mi 10 wywołał u mnie wrażenie, iż obcuję może i z flagowym (jakość wykonania), ale stylistycznie pochodzącym z 2019 roku telefonem.       
 
 
Na górze obudowy Mi 10 dzieje się całkiem sporo. Znajdziemy tu otwór dodatkowego mikrofonu, oczko modułu podczerwieni (miło, że został) oraz coś, coraz rzadziej w smartfonach widywanego - grill drugiego głośnika smartfonu. Konkurencja, albo pozostaje w swoich flagowcach przy rozwiązaniu mono (Huawei P40 Pro), albo wykorzystuje do emisji dźwięku drugiego kanału szczelinę głośnika słuchawki, co kończy się raczej popiskiwaniem niż graniem. Tu jest bardziej tradycyjnie.  
 
 
Drugi głośnik znajduje się na dole obudowy Mi 10. Oprócz niego ujrzymy tu otwór głównego mikrofonu, port USB 2.0 typu C oraz szufladkę kart SIM, która mieści dwie karty dostępowe w formacie Nano SIM. Zaskakujące jest w niej to, że ma wymiary pozwalające zastosować hybrydowe gniazdo dla karty pamięci, ale... podobnie, jak Mi 9, także nowy Mi 10 nie pozwala na ten niedrogi i efektywny sposób powiększenia pamięci dla danych. Nie ma w tym chyba jednak przypadku - za dodatkowe 128 GB pamięci zapłacimy bowiem u Xiaomi bardzo konkretne 500 złotych więcej (wersja Mi 10 z 256 GB pamięci flash kosztuje 3999 złotych) - przekaz jest więc jasny: chcecie mieć więcej pamięci, to płaćcie! 
 
 
Wchodząc na moment nieco głębiej w dość ryzykowne obszary recenzenckiego subiektywizmu, muszę stwierdzić, iż testowa, prezentowana na zdjęciach stalowo-błękitna edycja Mi 10 (Twilight Grey) średnio przypadła mi do gustu. Jak na flagowiec wygląda ona bowiem nijako... chyba, że trafimy akurat ze światłem i uzyskamy tę solidną, jednolitą szarość, jak na zdjęciu poniżej. W Polsce, Mi 10 kupimy także w weselszym, choć również niezbyt szczęśliwym kolorze zielonym (Coral Green). Zupełnie inne odczucia będą mieć ci, którzy zdecydują się wydać 4399 złotych na Mi 10 Pro. Posmakują oni klasycznej matowej szarości tylnego panelu (Solstice Grey) lub, moim zdaniem najbardziej widowiskowej edycji Mi 10 Pro... z matowo-perłowym tyłem i złotą ramą (Alpine White). Aż trudno uwierzyć, że stylistom Xiaomi udało się wyprodukować tak różne w jakościowym odbiorze wersje praktycznie tej samej obudowy. 
 
 
Był czas marudzenia, teraz nadszedł czas chwalenia. Pod względem specyfikacji technicznej Xiaomi Mi 10 nie zawodzi. Najwydajniejszy i wciąż najlepiej oceniany chipset Qualcomm Snapdragon 865, wbudowany modem 5G (X55 od Qualcomma), może już dziś nie rozrzutne, ale wciąż solidne 8 GB pamięci operacyjnej oraz 128 GB szybkiej pamięci dla danych (UFS 3.0). To oczywiście bardzo istotne, ale nie najważniejsze plusy Mi 10. Xiaomi zastosowało w nim bowiem klasycznie: bardzo dobry ekran AMOLED klasy FullHD+ teraz... z odświeżaniem obrazu 90 Hz, prawdziwy, stereofoniczny system głośników, pojemy akumulator 4780 mAh z 30-watowym ładowaniem przewodowym i indukcyjnym (w Mi 10 Pro bateria ma tylko 4500 mAh, ale z aż 50-watowe ładowanie przewodowe), szybką kartę WiFi (802.11ax), a także dobrze znany z Mi Note 10, ale tym razem wspierany przez flagowy procesor obrazu ze Snapdragona 865 aparat wykorzystujący 108-megapikselową matrycą Samsung ISOCELL Bright S5KHMX. Po raz pierwszy w smartfonach Xiaomi pojawiło się też indukcyjne ładowanie zwrotne o podstawowej wydajności 5 watów. 
 
Xiaomi Mi 10 – dane techniczne
Wymiary 162,5 x 75,5 x 11,2 (9,5 bez wystającej optyki) 5G / LTE tak (SA/NSA) / tak (kat. 21)
Masa 208 gramów arta Wi-Fi 2-zakresowa, 802.11ax
Ekran 6,67 cala NFC tak
1080 × 2340 pikseli Podczerwień tak
Super AMOLED z dziurką na przedni aparat, 90 Hz, wygaszacz Always On, Gorilla Glass 5 Radio FM nie
Chipset Snapdragon 865 Bluetooth 5.1

1x Kryo 585 2,84 GHz + 3x Kryo 585 2,42 GHz + 4x Kryo 585 1,80 GHz


USB

2.0, gniazdo typu C, Host USB
Adreno 650 Lokalizacja GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo
RAM 8 GB Pamięć flash 128 GB lub 256 GB (UFS 3.0)
Akumulator 4780 mAh Gniazdo karty pamięci brak
Aparat z tyłu
moduł standardowy 108 MP, f/1.7, OIS, PDAF;
moduł szerokokątny 13 MP, f/2.4, FF ekwiwalent ogniskowej 12 mm;
makro, 2 MP, AF;
do analizy głębi sceny

lampa doświetlająca LED, wsparcie SI, automatyczny tryb HDR, tryb nocny, cyfrowy zoom 10x

4320p @ 30 kl./s,
Slo-Mo 720p @ 960 kl./s

Aparat z przodu

20 MP, f/2.0, FF

1080p @ 30 kl./s
Inne

Dual SIM (2x Nano SIM), szybkie ładowanie przewodowe 30 W (w zestawie ładowarka 30-watowa), ładowanie indukcyjne (30 W), czytnik linii papilarnych pod powierzchnią ekranu, brak gniazda minijack 3,5 milimetra, głośniki stereo, brak wodoszczelnej obudowy, oprogramowanie Android 10 z nakładką MIUI 11

cena: 3499 złotych (128 GB)
3999 złotych (256 GB)

 
 
Strona:
niko123Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
niko1232020.04.10, 14:09
-4#1
buhaha, gdyby była z tylu ta paskudna wyspa aparatu to stylistyka byla by nowoczesna ? LOL -telefon wyglada swietnie i nie ma wyspy, najladniejszy flagowiec.
W10 klikaj bez końcaZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
W10 klikaj bez końca2020.04.10, 14:37
14#2
Czekam na powrót mody, na matowe plecki, bo połyskujące jak bombki na choince wyglądają strasznie odpustowo.
Poza tym nieszczęsne zagięcia ekranu. Nie dosyć, że kradną powierzchnię roboczą, to wystarczy zerknąć na drugą fotkę, by dostrzec, jakie powodują refleksy świetlne.
niko123Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
niko1232020.04.10, 14:44
-7#3
Najladniejszy flagowiec, bez paskudnej wyspy jak rywale
Piotr KwiatkowskiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Autor publikacjiPiotr Kwiatkowski2020.04.10, 14:53
W10 klikaj bez końca @ 2020.04.10 14:37  Post: 1239488
Czekam na powrót mody, na matowe plecki, bo połyskujące jak bombki na choince wyglądają strasznie odpustowo.
Poza tym nieszczęsne zagięcia ekranu. Nie dosyć, że kradną powierzchnię roboczą, to wystarczy zerknąć na drugą fotkę, by dostrzec, jakie powodują refleksy świetlne.

Chyba nie będzie Pan musiał długo czekać :-). Widać bowiem wyraźnie na rynku, że oba te stylistyczne kierunki zyskują mocno na popularności - sam Samsung zastosował w tym roku, w serii Galaxy S20 prawie płaskie ekrany (wcześniej był głównym orędownikiem ekranów z zagiętymi bokami), a matowe wykończenie tyłu to już nie tylko iPhone 11 Pro, ale też kolorowe wersje Pixela 4, czy część edycji Huawei P40 i P40 Pro. Za moment będą zapewne i inne.
vhp2020.04.10, 14:57
-3#5
Wpis usunięty przez moderatora
Edytowane przez moderatora (2020.04.10, 15:15): odsyłam do słownika i zasad poprawnej polszczyzny
niko123Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
niko1232020.04.10, 15:24
-8#6
Wpis usunięty przez moderatora
Edytowane przez moderatora (2020.04.14, 22:47)
RdzaweOkoZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
RdzaweOko2020.04.10, 15:43
-13#7
Zdjęcia są robione z rąsi czy statywu? Bo wyglądają jak z rąsi robione przez kogoś z parkinsonem ;D
Piotr KwiatkowskiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Autor publikacjiPiotr Kwiatkowski2020.04.10, 16:02
RdzaweOko @ 2020.04.10 15:43  Post: 1239495
Zdjęcia są robione z rąsi czy statywu? Bo wyglądają jak z rąsi robione przez kogoś z parkinsonem ;D

Zawsze z rąsi. To jest smartfon. 99 procent użytkowników telefonów nigdy nie skorzysta ze statywu. Zatem zmartwieniem producenta jest, aby zastosować stalilizację (optyczną, elektroniczną lub może obie na raz) i tak dobrać parametry ekspozycji/oprogramowanie (w końcu nad wszystkim czuwa SI), aby typowy użytkownik smartfonu mógł wykonać nim poprawne zdjęcia w typowych warunkach.
RdzaweOkoZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
RdzaweOko2020.04.10, 16:25
-8#9
Piotr Kwiatkowski @ 2020.04.10 16:02  Post: 1239497
RdzaweOko @ 2020.04.10 15:43  Post: 1239495
Zdjęcia są robione z rąsi czy statywu? Bo wyglądają jak z rąsi robione przez kogoś z parkinsonem ;D

Zawsze z rąsi. To jest smartfon. 99 procent użytkowników telefonów nigdy nie skorzysta ze statywu. Zatem zmartwieniem producenta jest, aby zastosować stalilizację (optyczną, elektroniczną lub może obie na raz) i tak dobrać parametry ekspozycji/oprogramowanie (w końcu nad wszystkim czuwa SI), aby typowy użytkownik smartfonu mógł wykonać nim poprawne zdjęcia w typowych warunkach.

Takiej stabilizacji w telefonie nigdy nie będzie aby zrobić ostre zdjęcie przy trzęsiawce. Przy statywie można chociaż się do czegoś odnieść, a z rąsi raz cie trząchneło mocniej raz mniej i nie wiadomo z tego nic ;/

Przykładowo to makro pluszaka, jest tak rozmazane, że te telefony wypadają blado nawet przy zdjęcia z telefonów za 500zł.

Jedyne co z tego można wynieść, że zdjęcia z huawei wpadają w zbyt ciepłe kolory a xiaomi ma za dużo zieleni, ale tę przypadłość mają te marki już od dawna.
Edytowane przez autora (2020.04.10, 16:36)
Piotr KwiatkowskiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Autor publikacjiPiotr Kwiatkowski2020.04.10, 16:42
RdzaweOko @ 2020.04.10 16:25  Post: 1239501
Piotr Kwiatkowski @ 2020.04.10 16:02  Post: 1239497
(...)

Zawsze z rąsi. To jest smartfon. 99 procent użytkowników telefonów nigdy nie skorzysta ze statywu. Zatem zmartwieniem producenta jest, aby zastosować stalilizację (optyczną, elektroniczną lub może obie na raz) i tak dobrać parametry ekspozycji/oprogramowanie (w końcu nad wszystkim czuwa SI), aby typowy użytkownik smartfonu mógł wykonać nim poprawne zdjęcia w typowych warunkach.

Takiej stabilizacji w telefonie nigdy nie będzie aby zrobić ostre zdjęcie przy trzęsiawce. Przy statywie można chociaż się do czegoś odnieść, a z rąsi raz cie trząchneło mocniej raz mniej i nie wiadomo z tego nic ;/

Przykładowo to makro pluszaka, jest tak rozmazane, że te telefony wypadają blado nawet przy zdjęcia z telefonów za 500zł.

Zawsze robię po 5-6 zdjęć tej samej sceny. Smartfon trzymany oburącz. Nocne zwykle dodatkowo z podparcia lub oparcia stabilizującego ciało. Jeżeli na każdej fotografii wychodzi wytrząchane, to... nic nie poradzę. W nocnych trybach widać, że producenci stale wyciągają łączne czasy naświetlania - z niegdysiejszych 4-5 do częstych dziś 7-9 sekund, ale tu i tak decydująca jest precyzja wyboru kotwic w obrazie oraz samego łączenia danych.

Pluszaka... w sekcji 108 megapikseli, czy w porównaniu? Bo nocne, niestety takie wychodzą... było tam już bardzo, bardzo ciemno. Nie widzę problemu, aby dorobić pluszaka ze statywem i dołożyć do testu, aby mógł Pan sobie również taki, niecodzienny wariant fotografowania ocenić.
Zaloguj się, by móc komentować
1