artykuły

Galaxy S20 Ultra 5G - raport z testów, czyli rzut oka na tegoroczny flagowiec firmy Samsung

Piekielnie drogi, ale prawie bez wad

18
19 marca 2020, 14:01 Piotr Kwiatkowski

Samsung Galaxy S20 Ultra 5G – blisko 7 cali ekranu Dynamic AMOLED

Ekran Galaxy S20 Ultra 5G kontynuuje świetne tradycje, które zapoczątkowały wyświetlacze smartfonów Galaxy S10 oraz Galaxy Note10. Jest to więc ponownie bardzo dobry, wąskoramkowy panel Dynamic AMOLED o rozdzielczości QHD+ (3200 × 1440 pikseli) i dużej przekątnej 6,9 cala. Widać też, że lepiej sprawdziła się koncepcja ulokowania przedniej kamery w umieszczonym na środku otworze w ekranie, znana z serii Galaxy Note10 - w Galaxy S10 otwór znajdował się w prawym, górnym rogu wyświetlacza.

Dość znamienne jest znaczne spłaszczenie boków ekranów w całej serii Galaxy S20. Nie są one już teraz tak charakterystyczne, jak dawniej, a front smartfonu stracił nieco ze swojej lekkości, ale z pewnością wiele osób powita nową, stylistyczną strategię firmy Samsung z radością - funkcjonalność zagiętych boków już od dłuższego czasu była kontrowersyjna.

Samsung chwali się, że ekrany nowych Galaxy S20 pracują z odświeżaniem obrazu 120 Hz. W pewnym sensie jest to prawdą, a sama funkcja rzeczywiście robi korzystne wrażenie (dotyk smartfonu reaguje z częstotliwością 240 Hz). Jedyny kłopot w tym, że większą płynność obrazu włączymy tylko wówczas, gdy zdecydujemy się poświęcić jego maksymalną rozdzielczość - 120 Hz dostępne jest tylko do rozdzielczości Full HD+. Wybór natywnej QHD+ wymusi automatyczny powrót do odświeżania 60 Hz.

W Galaxy S20 Ultra 5G klasycznie (od linii Galaxy S10) znajdziemy już tylko dwa tryby pracy ekranu - Żywy oraz Naturalny. Tym razem jednak, pomiary jakości obrazu w obu tych ustawieniach nieco mnie zaskoczyły. Zwykle, tryb Żywy oznaczał w smartfonach Samsung dopasowanie wyświetlania treści do wymogów przestrzeni barwowej DCI-P3, a przełączenie ekranu w ustawienie Naturalny wiązało się z zawężeniem zakresu kolorów do wymogów internetowej przestrzeni sRGB. Było to postępowanie bardzo logiczne. W testowym Galaxy S20 Ultra 5G było jednak inaczej. W obu trybach ekran wyświetlał maksymalny dostępny gamut kolorów, w zakresie zieleni nawet nieco przekraczający wymogi standardu DCI-P3. Zmieniała się natomiast kalibracja kolorów.

W trybie Żywy, sposób kalibracji wydaje się być dopasowany nie do wymogów standardu DCI-P3, a natywnego gamutu ekranu i... jest to jakiś pomysł. Otrzymujemy w nim także, tak lubianą przez wiele osób, nieznacznie oziębioną tonacje kolorów - temperatura bieli wynosi domyślnie - 6884 K, ale możemy ją regulować suwakiem w zakresie od 5800 K do 7910 K, czyli żadnego problemu nie ma. W trybie Naturalny (tu już zwyczajowo brak możliwości korekty tonacji kolorów) otrzymujemy neutralną temperaturę bieli (6384 K) oraz widać, że jest on raczej skalibrowany pod wymogi standardu DCI-P3, co jednak zaowocowało dość karykaturalnym przebiegiem punktów nasycenia zieleni. Finalnie zatem, w żadnym z trybów ekran Galaxy S20 Ultra nie został super skalibrowany, a to w wypadku Samsunga jest dość dziwne. Intryguje mnie zatem, czy na pewno stało się tak celowo? Może jest to jakieś chwilowe zaburzenie dziecięcego oprogramowania (w czasie testu smartfony były dopiero oferowane w przedsprzedaży), które zniknie przy okazji kolejnej aktualizacji i także w Ultrze powitamy znane z Galaxy S10oraz Galaxy Note10 ustawienia Żywy (DCI-P3) oraz Naturalny (sRGB). Postaram się sprawdzić, czy podobnie zachowuje się ekran klasycznego Galaxy S20.

gamut tryb Żywy                                                                 gamut tryb Naturalny

 
temperatura bieli tryb Żywy                                               temperatura bieli tryb Naturalny

luminancja tryb Żywy                                                          luminancja tryb Naturalny

gamma tryb Żywy                                                                gamma tryb Naturalny

Kwestie kalibracji to jedno, a atrakcyjność wyświetlanego obrazu to... jakby trochę coś innego. Wciąż mamy tu bowiem świetny panel Dynamic AMOLED. Rewelacyjny kontrast, atrakcyjne nasycenie kolorów i szerokie kąty widzenia sprawiają, ze ekran Galaxy S20 Ultra podczas codziennego użytkowania prezentuje się bardzo dobrze, szczególnie w trybie odświeżania 120 Hz. Natomiast, dzięki funkcji automatycznego podbicia jasności jest też dobrze czytelny na zewnątrz i nieźle sprawdza się w czasie wyświetlania treści HDR (smartfon wspiera standard HDR10+). W ręcznym ustawieniu jasności, panel Galaxy S20 Ultra uzyskuje niezbyt szokującą jasność 388 cd/m2. W jasnym oświetleniu zastanym automatyka może ją jednak podbić do 629 cd/m2 (przy całym białym ekranie). Zmniejszając jednak ilość obecnej na obrazie bieli do 30 procent podbicie wzrośnie do 925 cd/m2, a przy 20 procentach bieli aż do 1085 cd/m2.

   

Samsung Galaxy S20 Ultra 5G – wydajność smartfonu i akumulatora

W tym roku, tradycyjnie nie otrzymaliśmy od Samsunga w jego flagowcu najmocniejszego Snapdragona 865. Mamy zatem jeszcze raz flagowy chipset Exynos 990 (2x autorskie rdzenie Mongoose M5 2,75 GHz + 2x Cortex-A76 2,5 + 4x Cortex-A55 2 GHz + jedenastordzeniowy układ graficzny Mali-G77 MP11), z którym współpracuje 12 GB pamięci operacyjnej oraz 128 GB pamięci dla danych (na innych rynkach natrafimy także na wersję smartfonu z 16 GB RAM i 512 GB pamięci flash). Wbudowany modemem 5G obsługuje sieci pracujące w architekturze SA i NSA oraz pasma: n2 (1900 MHz), n5 (850 MHz), n41 (2500 MHz), n66 (1700 MHz), n71 (600 MHz), n260 (39 GHz), n261 (28 GHz).

W typowym multimedialnym użytkowaniu oraz w grach trudno mieć jakieś zastrzeżenia do wydajności nowego flagowca Samsung. Wszystko pracuje płynnie i bez obniżających komfort opóźnień. Tak zaś smartfon za 6000 złotych wypada w popularnych testach wydajności:

Testy procesora
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, żeby otworzyć wykres)
3DMark Sling Shot – test fizyki
Geekbench 4 – wydajność jednowątkowa Geekbench 4 – wydajność wielowątkowa

 

Androbench
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, żeby otworzyć wykres)
Odczyt ciągły Zapis ciągły Zapis losowy

Galaxy S20 Ultra 5G jest pierwszym od dłuższego czasu flagowcem Samsunga, który pozytywnie zaskoczył mnie czasem pracy na akumulatorze. Cały dzień multimedialnych zadań nie robił na nim wielkiego wrażenia. Z drugiej strony, trudno się temu dziwić, skoro w potężnej obudowie smartfonu producent umieścił równie potężny akumulator o pojemności 5000 mAh. Przyjemnością okazało się też ładowanie baterii za pomocą dołączonej w zestawie ładowarki (wydajność 25 watów, sam smartfon nawet do 45 watów) - w kwadrans uzupełnimy 30 procent energii, a ładowanie od zera do 100 procent trwa około godziny. Galaxy S20 Ultra 5G obsługuje również szybkie ładowanie indukcyjne (15 watów) oraz bezprzewodowe ładowanie zwrotne.

Elementem pracy akumulatora, który od razu wzbudził moją ciekawość była zależność jego wydajności od trybu pracy ekranu. Logika wskazuje bowiem, że zastosowanie tak kuszącego odświeżania obrazu 120 Hz może odbić się niekorzystnie na czasie pracy urządzenia.

 
Testy pokazały, że jest tak w rzeczywistości, ale różnica na poziomie około 20 procent, w połączeniu z szybką funkcją ładowania przewodowego jest jak najbardziej do zaakceptowania, chyba.... że będziemy przebywali dłuższy czas z dala od gniazdka. Poza naszym testem przeglądania stron WWW, dla potwierdzenia różnicy w czasie pracy wykonałem jeszcze testy akumulatora w aplikacjach PCMark (Work 2.0) oraz GFXBench (T-Rex). Oto ich rezultaty:

  QHD+, 60 Hz FullHD+, 120 Hz  FullHD+, 60 Hz
PCMark (Work 2.0) 10 godzin 10 minut 8 godzin 36 minut 11 godzin 7 minut
GFXBench (T-Rex) 332 minuty 242 minuty 377 minut
2