artykuły

Cooler Master Masterbox MS600 | Corsair 110R — test niedrogich obudów komputerowych

15
2 lutego 2020, 14:01 Piotr Gołąb

Corsair 110R - wnętrze obudowy i jego zagospodarowanie

Wnętrze obudowy Corsair 110R składa się z dwóch komór: górnej na komponenty główne komputera oraz dolnej, w której montujemy zasilacz i nośniki danych. W komorze głównej wszystkie przepusty na kable osłonięte są gumą, dzięki czemu wnętrze prezentuje się estetycznie. Same gumowe przepusty wykonane są bardzo dobrze, mają odpowiednią sztywność, dzięki temu nie wypadają w trakcie przekładania przez nie okablowania. W komorze głównej znajduje się też jedyny wentylator 120 mm, który za zadanie ma wyciąganie gorącego powietrza na zewnątrz obudowy.

Na przednim panelu możemy zainstalować trzy wentylatory 120 milimetrów lub dwa 140 milimetrów. Dzięki takiej konfiguracji wentylatorów na przednim panelu zmieścimy chłodnicę AIO o maksymalnej wielkości 360 milimetrów. Żeby się jednak zmieściła, to kieszeń na nośniki danych nie może być zainstalowana w pozycji najbliżej panelu przedniego (z uwagi na zatokę 5,25 cala).

Przedni panel zdjęty widzimy miejsce na zamontowanie wentylatorów 120/140 mm i układu chłodzenia AiO

Za tacą płyty głównej znajduje się przestrzeń na poprowadzenie okablowania wewnętrznego obudowy. Ruchomą kieszeń na nośniki danych 3.5 / 2.5 cala możemy zainstalować w trzech pozycjach: blisko panelu przedniego, bliżej środka i przesunąć ją w stronę zasilacza, żeby zrobić więcej miejsca na chłodnicę AiO. W piwnicy jest też miejsce na zasilacz o maksymalnej długości 180 milimetrów. Tego ostatniego parametru musimy przestrzegać z wyjątkową skrupulatnością, ponieważ jeśli zasilacz jest odrobinę dłuższy lub wtyczki okablowania modularnego wystają za bardzo, może okazać się, że nie uda się go zmieścić. W przypadku zasilacza testowego (o długości 180 mm) właśnie tak się stało, receptą okazało się wyjęcie koszyka na nośniki 3,5-calowe. Dlatego w tej obudowie polecamy instalować zasilacze o maksymalnej długości 160 mm.

Kieszeń 3.5-calowa maksymalnie przesunięta do przodu, zasilacz bez okablowania się mieści, ale jak przyłączymy okablowanie do zasilacza, prześwit jest za mały, żeby zmieścić zasilacz.

Brak miejsca na kable zasilacza.

Kieszeń 3.5 cala maksymalnie z przodu, nadal możemy wyjąć nośnik 3.5 cala, ale nie jest to proste, ponieważ koszyk czasem się blokuje. Na zdjęciu poniżej redakcyjny kolega próbuje wyjąć nośnik 3.5 cala.

We wnętrzu obudowy Corsair 110R zmieścimy płytę główną w formacie ATX lub mniejszą, pewnym minusem jest ograniczenie maksymalnej długości karty graficznej do 330 milimetrów. Taki rozmiar przyjmują tylko najwydajniejsze karty graficzne (np. Asus ROG Strix RTX 2080). Bardziej budżetowe konstrukcje są krótsze. Sam montaż poszczególnych komponentów w komorze głównej, nie był problematyczny, podłączenie 8-pinowego wtyku zasilania płyty głównej było bardzo proste. Przełożenie okablowania do wnętrza obudowy też nie nastręczało problemów, gumowe przepusty nie wypadały. Całość prezentowała się schludnie.

Wnętrze wypełnione komponentami.

Maksymalna wysokość schładzacza procesora to 160 milimetrów, więc wszystkie wysokie chłodzenia typu wieżowego nie będą mogły być zainstalowane w tej obudowie.

Brak wystarczającego miejsca na okablowanie za tacą płyty głównej to największa bolączka wszystkich obudów firmy Corsair, jakie ostatnio przetestowaliśmy. Niestety model 110R powiela ten sam błąd. Za tacą ledwo co zmieścimy kable - wiązki są mocno zgniecione. 

Z tego profilu widać, jak okablowanie wystaje ponad profil boczny obudowy.

Obudowa Corsair 110R jeden bok ma wykonany z hartowanego, bardzo mocno przyciemnionego szkła. Prawie nie widać części, które znajdują się we wnętrzu obudowy. 

 

6