artykuły

Dream Machines DM4 Evo – test nowej myszy dla graczy

PMW3389 za mniej niż 200 złotych

21
17 stycznia 2020, 15:01 Damian Lejnert

Dream Machines DM4 Evo – wstęp do testów

Podczas testów ocenialiśmy wiele cech myszy, które bezpośrednio przekładają się na osiągi. To nie tylko jakość wykonania, cechy istotne z punktu widzenia ergonomii oraz działanie w praktyce. Każda mysz poddawana jest przez nas testom syntetycznym, które pozwalają na dokładną ocenę możliwości urządzenia.

Standardowo – testy wszystkich trzech modeli przeprowadziliśmy na najczęściej wykorzystywanych rodzajach powierzchni. Były to:

  • materiałowa podkładka Corsair MM350

  • materiałowa podkładka HyperX Fury S XL

  • drewno

  • plastik

Do naszej procedury testowej postanowiliśmy dołączyć również typową powierzchnię szklaną. Większość myszy wyposażonych w sensory optyczne nie współpracuje ze szkłem, jednak aby test był kompletny, jest ono wymagane.

W czasie testów syntetycznych dokładnie sprawdziliśmy działanie sensora. Szczególną uwagę zwróciliśmy na:

  • prędkość maksymalną,
  • stabilność raportowania USB,
  • występowanie niepożądanego zjawiska predykcji,
  • występowanie niepożądanego zjawiska interpolowania,
  • występowanie niepożądanego zjawiska szumów (jitter),
  • parametr LOD,
  • występowanie niepożądanego zjawiska akceleracji negatywnej i pozytywnej.

Skorzystaliśmy z szeregu narzędzi. To między innymi:

  • Enotus Mouse Test v. 0.1.4,
  • Mouse Tester 1.0.0.0,
  • Mouse Rate Checker 1.0.0.0,
  • VMouseBench v0.0.7a.

Oprócz tego sprawdziliśmy działanie myszy w środowisku, do którego zostały stworzone, czyli w grach. Wszystkie wykorzystane przez nas gry były zaktualizowane do najnowszej wersji. Znalazły się wśród nich:

  • Dota 2

Dota 2 to legenda gier MOBA, dlatego nie mogło jej zabraknąć w naszym teście. Ze względu na szybkie potyczki z wykorzystaniem licznych umiejętności i przedmiotów idealnie nadaje się do sprawdzenia funkcji dodatkowych myszy dla gracza, takich jak dodatkowe przyciski i makra. Nie jest to przy tym gra zbyt skomplikowana. Test polegał na rozegraniu jednego meczu w trybie all pick.

  • World of Warcraft: Classic

W naszym zestawieniu nie mogło również zabraknąć przedstawiciela gatunku MMORPG. Obecność w teście World of Warcraft, przez wielu uznawanego za króla tego typu rozgrywki, jest wręcz obowiązkowa, bo to jedna z niewielu gier, w których zaawansowane rozwiązania stosowane w myszach dla graczy (skomplikowane kombinacje makro, funkcje alternatywnego działania klawiszy) mogą zauważalnie poprawić wygodę i skuteczność. Test polegał na rozegraniu przynajmniej jednej pięcioosobowej instancji.

  • Counter-Strike: Global Offensive

To jedna z najbardziej znanych i najpopularniejszych gier e-sportowych, w której precyzja, wygoda i stabilność myszy w dłoni są konieczne. Test polegał na rozegraniu przynajmniej jednego meczu turniejowego na mapie Train.

  • Quake Champions

Wybór Quake Champions był podyktowany przede wszystkim dynamiką rozgrywki, w której mysz komputerowa odgrywa niemałą rolę. Test polegał na rozegraniu przynajmniej dwóch meczów w trybie solo oraz w grze drużynowej.

Wszystkie testy przeprowadziliśmy w najnowszej wersji systemu Windows 10 Home w odmianie 64-bitowej w standardowych ustawieniach myszy przy szybkości wskaźnika 6/10 oraz wyłączonej opcji Zwiększ precyzję wskaźnika. Użyliśmy też najnowszych wersji oprogramowania układowego oraz narzędzi dodatkowych obu modeli.

Dream Machines DM4 Evo – testy

  • Prędkość maksymalna:

Celem tego testu jest ustalenie maksymalnej prędkości (wyrażonej w metrach na sekundę), z jaką uda się poprawnie przesunąć wskaźnik myszy w różnych ustawieniach dpi. Użyliśmy narzędzia Enotus Mouse Test v0.1.4.

Test przeprowadzamy na najpopularniejszych rodzajach powierzchni w określonych rozdzielczościach sensora. To podkładki HyperX Fury S XL oraz Corsair MM350, drewno (blat stołu) oraz plastik (blat stołu PCV), a także szkło (jeśli nie występują problemy ze śledzeniem). Oto wyniki:

Od modelu DM4 Evo trudno jest oczekiwać jeszcze lepszych wyników. Tym bardziej że mysz wyposażono w dokładnie ten sam czujnik, który znaleźć możemy w na przykład w DM1 FPS, a który i w tym urządzeniu dawał niemalże identyczne osiągi. Co prawda w historii naszych testów znaleźć można wiele myszy, które pozwoliły na osiągnięcie znacznie większej prędkości maksymalnej, a ich czujniki nie wykazywały przy tym problemów, jednak mimo wszystko osiągi myszy DM4 Evo są w pełni wystarczające i nie mamy wątpliwości, że usatysfakcjonują nawet bardzo wymagających graczy.

  • Taktowanie USB:

Test bada zdolność przekazywania informacji do komputera w przeliczeniu na sekundę. Użyliśmy narzędzia Mouse Rate Checker. Pomiar ten wykonaliśmy we wszystkich ustawieniach dostępnych w oprogramowaniu producenta (125/250/500/1000 Hz).

Do stabilności taktowania nie można mieć żadnych uwag. Jest ono wyjątkowo spójne w każdej z dostępnych częstotliwości (125/250/500/1000).

  • Predykcja:

Ten test bada zjawisko przyciągania kątowego, tzw. asystenta rysowania linii prostych, który podczas ruchów wykonywanych myszą przyciąga wskaźnik do osi X bądź Y.

Nie jest dla nas niespodzianką fakt, że model DM4 Evo nie przejawia żadnych oznak wbudowanej predykcji. Osoby korzystające z przyciągania kątowego będą jednak rozczarowane, ponieważ dodatkowe oprogramowanie nie umożliwia jej aktywacji.

  • Interpolacja:

Żeby sprawdzić, czy żadne z ustawień dpi nie jest interpolowane, posłużyliśmy się programem VMouseBench v0.0.7a.

Test interpolacji przeprowadziliśmy przy użyciu pięciu domyślnych profili dpi. O ile w przypadku czterech z nich nie ma nawet mowy o interpolacji, o tyle ostatni (16000 dpi) osiągany jest dzięki wsparciu programowemu.

  • Szumy (jitter):

Żeby ocenić występowanie szumów wysokiej bądź niskiej częstotliwości, wykonaliśmy test polegający na rysowaniu linii skośnych, pionowych i poziomych, na podstawie których najłatwiej jest zauważyć to zjawisko.

Cieszy nas fakt, że w modelu DM4 Evo nie natrafiliśmy też na żadne oznaki szumów. Tyczy się to zarówno szumów niskiej, jak i wysokiej częstotliwości. Co więcej, w oczy nie rzuca się też nadmierne korygowanie tego zjawiska. To bardzo dobry znak. Dzięki temu możemy mieć pewność, że żaden z elementów nie wpłynie na „czucie wskaźnika”.

  • LOD (lift-off-distance):

Parametr LOD decyduje o wysokości, na jaką trzeba unieść urządzenie, żeby wskaźnik przestał reagować. Niektóre myszy zapewniają pełną regulację LOD za pomocą oprogramowania producenta. Nie dotyczy to jednak bohatera naszego testu. 

PowierzchniaLOD
HyperX Fury S XL 1,8 mm
Corsair MM350 1,8 mm
Kartka białego papieru
1,2 mm
Drewno 1,8 mm
Plastik 1,8 mm

Do wartości LOD nie mamy większych uwag. Co prawda bardziej wymagający użytkownicy mogą na niego narzekać (w końcu niektóre modele gwarantują LOD na poziomie 0,6 mm), jednak mimo wszystko nie należy on do najwyższych w myszkach dla graczy. Szkoda, że w oprogramowaniu producenta nie znajdziemy dodatkowej funkcji, pozwalającej na regulację wartość LOD.

  • Akceleracja:

Podczas wykonywania testu na akcelerację trzeba zadbać o dużą powierzchnię roboczą. My dodatkowo wykorzystaliśmy specjalnie zbudowany tor, stabilizujący urządzenie zarówno w pionie, jak i poziomie.

Akcelerację zmierzyliśmy w grze Counter-Strike: Global Offensive w swojej standardowej procedurze testowej:

  • Oznaczamy jeden punkt, na którym koncentrujemy celownik (np. ślad po strzale).
  • Wykonujemy jeden dokładny ruch pozwalający obrócić się o 360 stopni.
  • Szybkim ruchem wracamy do pozycji początkowej.
  • Jeżeli celownik wraca do punktu wyjściowego (śladu po strzale), można mówić o braku akceleracji pozytywnej.
  • Zjawisko akceleracji negatywnej to wszelkie wariacje wskaźnika na ekranie. Akceleracja negatywna najczęściej objawia się spowolnieniami wskaźnika.

Nowoczesne myszki dla graczy to wyjątkowo dopracowane urządzenia. Nie spodziewaliśmy się więc, że możemy spotkać się z negatywnym zjawiskiem akceleracji. Cieszymy się, że model DM4 Evo nie rozczarował nas i w tym aspekcie. Żaden z przeprowadzonych testów nie wykazał obecności wbudowanej akceleracji.

Dream Machines DM4 Evo – wnętrze

Niejednokrotnie przekonaliśmy się, że warto też zajrzeć do wnętrza testowanych przez nas myszy. Dlaczego? Bo jest ono w stanie powiedzieć naprawdę o wytrzymałości i realnej jakości zastosowanych elementów. 

Aby dostać się do wnętrza modelu DM4 Evo – podobnie jak w przypadku innych myszek – należy najpierw ściągnąć ślizgacze oraz wykręcić cztery niewielkie śrubki, które znajdują się bezpośrednio pod nimi. Same ślizgacze demontuje się wręcz błyskawicznie. Najlepiej wykorzystać do tego celu cienki nożyk. Trzeba jednak uważać, aby ich nie przeciąć. Dobrze zdjęte ślizgacze bez trudu zamontujemy na powrót. Jeśli ulegną one uszkodzeniu, nie trzeba się martwić, bo do zestawu dołączono zapasowe.

Nam udało się je zdjąć bez najmniejszego problemu. Po tej operacji bez problemu przykleiliśmy je na powrót.

Oddzielenie wierzchniej części myszy od spodu przebiega naprawdę szybko i bezproblemowo. Głównie ze względu na brak jakichkolwiek taśm łączących wierzch z główną płytką drukowaną, przytwierdzoną do spodu. 

Po zdjęciu wierzchu całe wnętrze widać jak na dłoni. Jedynie czujnik wraz z częścią mikrokontrolera został zaklejony specjalną warstwą taśmy. Dopiero jej zdjęcie pozwala lepiej przyjrzeć się mikrokontrolerowi oraz czujnikowi.

Oprócz czujnika PixArt PMW3389 oraz 32-bitowego kontrolera firmy Bayi warto też zwrócić uwagę na mikroprzełączniki. Pod przyciskami do zmiany dpi umieszczono dwa przełączniki Huano w wersji White. Ich deklarowana wytrzymałość to 3 mln kliknięć.

Istotne są też niewielkie przełączniki umieszczone na metalowych wysięgnikach. Znajdują się one pod przyciskami bocznymi. To produkt MWK. Nie jesteśmy jednak w stanie określić ich deklarowanej wytrzymałości. Przypuszczamy, że wynosi ona około 5 mln przyciśnięć.

Przełączniki pod przyciskami głównymi to również produkt Huano. Tym razem są to przełączniki Huano Blue Shell o wytrzymałości 20 mln przyciśnięć.

Ostatni element to scroll urządzenia. W tym wypadku producent postawił na jedne z najlepszych mechanizmów, mowa o 24-stopniowej rolce firmy ALPS, stosowanej w nawet w najlepszych konstrukcjach.

Do wykonania wnętrza naprawdę trudno się przyczepić. Bardzo podoba nam się to, że jest ono wyjątkowo proste. Wszystkie elementy umieszczono na tylko jednej płytce drukowanej. Nie znajdziemy tu delikatnych elementów, które utrudniałyby dostanie się do wnętrza. Bardzo cenimy też jakość zastosowanych podzespołów. Świetne przełączniki Huano (szczególnie te pod przyciskami głównymi) oraz rewelacyjny scroll ALPS nie wskazują na żadne budżetowe rozwiązania. Chcielibyśmy, aby wszystkie myszy za mniej niż 200 złotych były tak wykonane.

3