artykuły

Jak działa monitor ciekłokrystaliczny?

Obraz w monitorze LCD

20
5 stycznia 2020, 14:01 Marek Kowalski

Monitor to jeden z najbardziej niedocenianych komponentów współczesnego komputera. Zbierając na nowy sprzęt lub mocną rozbudowę wysłużonego peceta zwykle skupiamy się na procesorze, karcie graficznej czy pamięci. Ale monitor? Na ten sprzęt "coś tam zostanie". To błąd. Zwłaszcza, gdy zależy nam na komputerze do gier. Kiepski monitor zepsuje komfort grania w najbardziej wyrafinowany tytuł obliczany przez najszybszy procesor i generowany przez najszybszą kartę graficzną. Jednak jak właściwie powstaje obraz w monitorze ciekłokrystalicznym? Skąd biorą się wszelkie negatywne efekty obrazu tak psujące zabawę nawet na najbardziej wydajnym sprzęcie? Jak ich unikać? Zainteresowani? Czytajcie dalej.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Spis treści

Od wielu lat jedynym rodzajem wyświetlaczy wykorzystywanych do pracy i zabawy na komputerze są ekrany ciekłokrystaliczne. Skutecznie wyparły one monitory kineskopowe i równie skutecznie ciekłe kryształy bronią się wciąż przed alternatywnymi sposobami generowania obrazu wykreowanego przez kartę graficzną, czy też inne źródło wideo.

Poszukując jakiegokolwiek monitora do komputera znajdziemy dziś wyłącznie modele z panelami ciekłokrystalicznymi. Oczywiście są to panele LCD różnego rodzaju: od najszybszych (choć już nie zawsze najtańszych) matryc typu LCD TN, poprzez LCD IPS/AHVA (AHVA - tak swoje panele IPS nazywa AU Optronics), LCD VA/MVA/AMVA itp. Wszystko to jednak konstrukcje zbudowane na tych samych podstawach: polimerowych związkach chemicznych zwanych ciekłymi kryształami. Nazwa ta pochodzi ze specyficznego stanu w jakim znajdują się te związki - to faza przejściowa pomiędzy krystalicznym, a ciekłym stanem skupienia. Z jednej strony mamy uporządkowaną (krystaliczną) strukturę cząstek, z drugiej cząstki te mogą zachowywać się jak ciecz. Dzięki tym właściwościom możemy sterować zachowaniem się cząstek ciekłych kryształów i wyświetlać obraz na ekranie monitora LCD. Przyjrzyjmy się bliżej jak ów obraz powstaje.

Ekran jak kanapka

Każdy, absolutnie każdy monitor ciekłokrystaliczny wyposażony jest w ekran mający wielowarstwową strukturę. Ta wielowarstwowość stanowi immanentną cechę ekranów ciekłokrystalicznych, gdyż sama technologia ciekłokrystaliczna bazuje na jednej prostej idei: blokowaniu światła. Oczywiście, aby światło było blokowane, musi istnieć też jakieś jego źródło. Tym źródłem jest warstwa podświetlenia, znajdująca się najgłębiej w strukturze ekranu monitora ciekłokrystalicznego. Przyjrzyjmy się poniższej infografice:

Powyższy schemat jest dość uproszczony. W rzeczywistości to co dzieje się w każdej z tych warstw jest nieco bardziej skomplikowane. Warto jednak poznać ich strukturę by lepiej zrozumieć późniejsze pojęcia związane bezpośrednio z efektami (zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi) w obrazie obserwowanym na monitorze.

Podświetlenie - niezbędne w LCD

Zacznijmy od najgłębszej warstwy: to podświetlenie. Najczęściej w oferowanych dziś monitorach znajdziemy podświetlenie krawędziowe LED. W praktyce oznacza to rozmieszczenie w krawędzi ekranu paska z diodami LED. Rzadziej (i w droższych monitorach) producenci stosują matrycowe podświetlenie, w którym diody LED rozmieszczone są nie na krawędzi, lecz na całej powierzchni ekranu. Od ilości tych diod zależy w takim przypadku, na ile dokładnie monitor jest w stanie sterować punktowo (dokładniej: strefowo) mocą podświetlenia.

Diody generują światło, które jest następnie rozpraszane równomiernie po całej powierzchni warstwy podświetlającej, dzięki warstwie rozpraszającej (z ang. light-guide plate). Wygląda ona mniej więcej tak:

Warstwa rozpraszająca światło w monitorze ciekłokrystalicznym (źr. Wikimedia)

Światło wewnątrz tej warstwy zachowuje się jak w światłowodzie. Fotony wpadające do tej warstwy (brzegowo, w przypadku podświetlenia krawędziowego) odbijają się wewnątrz warstwy, wydostając się punktowo w miejscach, które widoczne są dla nas jako charakterystyczne kropki naniesione na szkło organiczne (z którego warstwa rozpraszająca się składa). Dokładniej rzecz biorąc to nie jest szkło, tylko wyglądająca jak szkło płytka wykonana najczęściej z kopolimeru żywic akrylowych polistyrenu, poliwęglanu i samego polistyrenu.

Zwróćcie uwagę na różny rozmiar poszczególnych kropek - ich średnica i położenie względem źródła światła decyduje o tym, jaka ilość światła opuści warstwę rozpraszającą w danym miejscu (odbijając się od kropki). Jednak, gdybyśmy na tym poprzestali, światło z podświetlenia byłoby nierównomiernie rozmieszczone na powierzchni ekranu (dostrzegalibyśmy punktowe źródła światła pochodzące z kropek umieszczonych w warstwie rozpraszania) , dlatego kolejnym elementem warstwy podświetlającej jest element znany np. fotografom: folia czy też płytka dyfuzyjna rozmywająca światło sprawiająca że kropki przestają być widoczne. Sama płytka dyfuzyjna również ma strukturę warstwową, wewnętrzna warstwa (właściwa warstwa dyfuzyjna) wykonana jest najczęściej z polistyrenu pokrytego obustronnie dwiema warstewkami tzw. szkła organicznego czyli polimetakrylanu metylu, zwanego potocznie pleksiglasem.

Ostatnim elementem warstwy podświetlenia jest folia pryzmatyczna, skupiająca rozchodzenie się światła w kierunku prostopadłym do powierzchni ekranu. Bez tego elementu, przy tej samej mocy podświetlenia (diod LED) ekran byłby znacznie ciemniejszy. Folię pryzmatyczną przykrywa się jeszcze jedną folią dyfuzyjną i wreszcie mamy gotowy element odpowiedzialny za podświetlenie ekranu. Taka struktura warstwy podświetlającej to celowy zabieg odpowiedzialny właśnie za równomierne rozproszenie światła pochodzącego z krawędziowej listwy LED w ekranie (ewentualnie z podświetlenia matrycowego LED). Ta równomierność podświetlenia to istotna cecha użytkowa decydująca o komforcie korzystania z monitora i mierzymy ją w naszych testach. 

Polaryzatory, półprzewodniki i ciekłe kryształy

Co mamy dalej (a właściwie bliżej - patrząc z perspektywy użytkownika siedzącego przed monitorem) w ekranie LCD? Wszystkie pozostałe warstwy schowane są wewnątrz kolejnej - najgrubszej w ekranie LCD struktury, otoczonej z obu stron dwiema warstwami polaryzacyjnymi. Co robi warstwa polaryzacyjna? Oczywiście polaryzuje światło. Czym jest polaryzacja? Relacją pomiędzy kierunkiem oscylacji zaburzenia a kierunkiem rozchodzenia się fali, w tym przypadku - fali świetlnej. Światło pochodzące z podświetlenia, to światło niespolaryzowane, czyli mówiąc dokładniej w wiązce takiego światła wektory różnych ciągów falowych drgają w różnych, przypadkowych kierunkach poprzecznych do kierunku rozchodzenia się fal (każda fala elektromagnetyczna, zatem również i ten zakres, który nasze oczy postrzegają jako światło widzialne, to fala poprzeczna - wektory drgań są prostopadłe do kierunku rozchodzenia się fali). Zadaniem polaryzatora jest porządkowanie fal świetlnych. Przez pierwszą warstwę polaryzacyjną przechodzą tylko fale, których drgania są zgodne z kierunkiem polaryzacji.

Kolejna warstwa polaryzacji ma kierunek polaryzacji prostopadły do warstwy pierwszej - gdyby pomiędzy warstwami nie było niczego, światło pochodzące z podświetlenia w ogóle nie przedostawałoby się na zewnątrz, w efekcie na ekranie widzielibyśmy jedynie czarną plamę, tak jak na powyższej animacji po skrajnym obróceniu filtra polaryzacyjnego w prawo. Oczywiście pomiędzy obydwiema warstwami polaryzacyjnymi w strukturze ekranu ciekłokrystalicznego jeszcze sporo się dzieje.

Wewnątrz obu warstw polaryzacyjnych mamy jeszcze warstwę dystansową, warstwę sterującą oraz sedno sprawy - warstwę zawierającą cząsteczki ciekłokrystaliczne. Ich ułożenie względem płaszczyzn ograniczających warstwę ciekłokrystaliczne może być różne zależnie od typu panelu ciekłokrystalicznego. Jednak to co jest wspólne dla różnych typów matryc LCD jest to, że w stanie wyłączonym cząstki ciekłokrystaliczne zmieniają polaryzację światła (spolaryzowanego przez pierwszą z warstw polaryzacyjnych) w taki sposób, by światło swobodnie mogło się przedostawać przez drugą z warstw polaryzacyjnych. Do różnic w konstrukcji paneli LCD jeszcze wrócimy. Teraz skupmy się na samej strukturze wspólnej dla większości monitorów ciekłokrystalicznych.

Niezwykle istotnym elementem każdego wyświetlacza jest wspomniana wcześniej warstwa sterująca, która w monitorach LCD z aktywną matrycą (a tylko z takimi monitorami mamy dziś do czynienia, ekrany pasywne stosuje się w niewielkich urządzeniach i żeby uniknąć dodatkowej komplikacji matryce pasywne pominiemy w tym artykule), znajduje się na spodniej stronie warstwy ciekłokrystalicznej (dalszej od strony widza patrzącego na ekran). Widać to na poniższej ilustracji:

Struktura ekranu LCD z aktywną matrycą (TFT LCD) - graf. Japan Display Inc.

Generalnie warstwa ciekłych kryształów otoczona jest dwiema warstwami szkła ze znajdującymi się w nim przezroczystymi elektrodami. Pierwsza z tych warstw (głębiej położona, jeszcze przed warstwą ciekłokrystaliczną) zawiera dodatkowo gęsto rozmieszczoną sieć elementów półprzewodnikowych, które odpowiadają za podtrzymanie stanu komórek ciekłych kryształów. To nic innego jak doskonale znana Wam matryca TFT (Thin Film Transistor). Zatem wciąż spotykane przy opisach monitorów twierdzenia takie jak "monitor LED" czy "monitor TFT" są o tyle pozbawione sensu, że każdy z dziś dostępnych monitorów komputerowych ma zarówno warstwę podświetlenia z diodami LED oraz warstwę aktywną czyli TFT. Są to elementy składowe absolutnie każdego dostępnego dziś monitora komputerowego, niezależnie od tego, czy jest to konstrukcja typu TN, IPS, VA/MVA itp.

Zadaniem warstwy sterującej jest sterowanie działaniem ciekłych kryształów. Cząstki te pod wpływem pola elektrycznego zmieniają swoje położenie w efekcie blokując światło. Zatem piksel "czarny" (jak wiemy, nie jest to pełna czerń) to po prostu piksel, w którym przyłożono odpowiednie napięcie sterujące komórką ciekłokrystaliczną. Wtedy światło z podświetlenia, już spolaryzowane (bo przeszło przez pierwszą warstwę polaryzacyjną) przechodzące przez zasilaną komórkę ciekłokrystaliczną nie zmienia swojej polaryzacji i w efekcie jest pochłaniane przez drugą warstwę polaryzacyjną, a na ekranie widzimy czarny piksel.

Filtr kolorów i struktura pikseli

Wszystkie elementy omówione do tej pory umożliwiają wyświetlanie na ekranie obrazu monochromatycznego. Dokładniej: w kolorze emitowanym przez warstwę podświetlającą - barwa ta może być różna, często jest to kolor biały, ale np. w monitorach z panelami Samsunga z kropkami kwantowymi podświetlenie emituje barwę niebieską (fotony o najwyższym stanie energetycznym spośród zakresu widzialnego).

Czas na ostatnią z warstw bogatej struktury współczesnych wyświetlaczy LCD: filtr kolorów. Jest on umieszczony jeszcze przed drugą warstwą polaryzacyjną. Idea jest prosta, światło przepuszczone przez warstwę ciekłokrystaliczną musi przejść przez filtr kolorów zgodny ze strukturą pikseli. Każdy piksel ekranu ciekłokrystalicznego składa się z kilku tzw. subpikseli. Dla uproszczenia przyjmijmy, że są to trzy subpiksele, z których każdy odpowiada za inną barwę podstawową: czerwoną (R), zieloną (G) lub niebieską (B). Co prawda w niektórych monitorach spotkamy się z matrycami o nieco innej strukturze subpikseli (np. Sharp stosuje w wybranych modelach cztery subpiksele na piksel: RGBY (oprócz trzech podstawowych barw, mamy jeszcze subpiksel żółty), ale nie będziemy tu rozpatrywać odrębnie każdego typu, bo nie zmienia to samej idei powstawania barw obserwowanych przez widza na ekranie monitora).

Struktura subpikseli matrycy ciekłokrystalicznej (fot. Wikimedia Commons)

To co widzicie na powyższej makrofotografii, to powiększenie struktury ekranu typowego monitora ciekłokrystalicznego. Powiększony fragment, to część szeryfu (chodzi oczywiście o pismo szeryfowe, a nie amerykańskiego stróża prawa) litery "W" na białym tle. Jak widać biały pikseli otrzymujemy w wyniku złożenia trzech kolorowych (RGB) subpikseli. Idealną biel uzyskamy wtedy, gdy każdy strumień świetlny przechodzący przez element filtra barwnego każdego subpiksela będzie miał tą samą intensywność. Gdy warunek ten nie będzie spełniony otrzymamy coś, co przypomina biel, ale - zależnie od stopnia nierównomierności luminancji każdego subpiksela - nią nie jest. Na przykład wiele telewizorów charakteryzuje się bielą o zbyt wysokiej temperaturze barwowej, co oznacza, że wśród składowych RGB w tej bieli wyraźną przewagę ma składowa niebieska. Przy czym najczęściej nie jest to wada polegająca na złym wysterowaniu poziomów napięć w poszczególnych subpikselach, lecz celowy zabieg mający na celu uzyskanie np. bardziej intensywnego błękitu nieba na ekranie telewizora. Wielu konsumentów lubi żywe, tzw. "pocztówkowe" barwy, które nie mają jednak wiele wspólnego z wiernym odwzorowaniem kolorów na ekranie.

Wróćmy do pikseli i subpikseli. Każdy subpiksel jest sterowany przez element półprzewodnikowy stanowiący składnik wspomnianej wcześniej tranzystorowej matrycy TFT - to właśnie każdy z tych elementów odpowiada za to ile finalnie światła przepuści komórka ciekłokrystaliczna (transparentność elementu ciekłokrystalicznego jest zależna od poziomów napięć przyłożonych do tegoż elementu). To dość gęsta siatka połączeń - na przykład w typowym monitorze Full HD (rozdzielczość 1920 x 1080 pikseli) mamy 6 220 800 subpikseli - przy wyższych rozdzielczościach czy odmiennej strukturze subpikseli (np. RBGY Sharpa, czy RGBW w wybranych modelach LG) - będzie ich jeszcze więcej. Sterowanie każdym z nich jest o tyle konieczne, że umożliwia generowanie różnych barw na ekranie. Przykładowo zapalenie subpiksela zielonego i czerwonego, przy zgaszonym niebieskim da nam na typowym ekranie RGB piksel w kolorze żółtym. W ten sposób niezależne sterowanie poziomami luminancji każdego z subpikseli daje nam możliwość generowania milionów odcieni barw. Oczywiście liczba kolorów zależy od tego, ile stanów każdego subpiksela jest w stanie uzyskać dany monitor. Na przykład w przypadku paneli 8-bitowych, każdy subpiksel może uzyskać jeden z 256 stanów, co w efekcie przekłada się na potencjalną możliwość wyświetlenia ponad 16,7 milionów barw. To w pewnym sensie uproszczenie, bo pominąłem techniki "poszerzania" palety barw techniką FRC (Frame Rate Control), ale o tej technice może innym razem, a szerzej o kolorach piszę na trzeciej stronie.

Zamykając kwestię konstrukcji współczesnego monitora ciekłokrystalicznego, trzeba jeszcze wspomnieć o ostatniej warstwie, czyli powierzchni ekranu. Również w tym przypadku mamy do czynienia z różnymi rozwiązaniami, zależnie od tego, czy mowa o monitorze matowym (warstwa powierzchniowa redukuje odbicia) czy błyszczącym.

To nie jest wyłącznie kwestia estetyczna - monitory/wyświetlacze charakteryzujące się identyczną, zmierzoną luminancją zapewnią różny komfort pracy zależnie od tego, jaka w nich została użyta warstwa powierzchniowa, a także w jakich warunkach oświetleniowych z danego monitora będziemy korzystać. Warto o tym pamiętać, bo może się okazać, że konstrukcja świetna parametrycznie (szeroka paleta barw w testach, dobra kalibracja fabryczna, wysoka jasność panelu, dobra temperatura barwowa itp.), ale o nieodpowiedniej warstwie powierzchniowej, może okazać się mało praktyczna w warunkach oświetleniowych jakimi dysponujemy w miejscu, w którym będziemy korzystać z wybranego monitora.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Strona:
KenjiroZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Kenjiro2020.01.05, 16:45
Dziękuję za pouczający, choć miejscami dość pobieżny artykuł. Szkoda, że nie znalazło się więcej miejsca na pokazanie znaczących różnic pomiędzy matrycami TN, IPS i VA.
wojtzuchZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
wojtzuch2020.01.05, 17:00
Kalibracja nie zda się na wiele, jeśli równomierność nie zostanie zachowana. A równomierność modeli graficznych wynika nie tyle z modelu matrycy, ani nawet nadzwyczajnej selekcji, ile z użycia elektroniki sterującej, która na podstawie fabrycznych pomiarów całego (!) panelu wprowadza odpowiednie korekty. Na co mi certyfikat „kalibracji”, skoro oglądam różnokolorowe plamy albo gamma w różnych miejscach ekranu ma zupełnie różny przebieg, już nie mówiąc o różnicach w jasności?

No i warto by mieć możliwość sprzętowej korekty obrazu po pewnym czasie, kiedy podświetlenie zacznie się rozjeżdżać (chyba że ekran będzie miał wbudowany odpowiedni czujnik, jak co lepsze modele profesjonalne).
Edytowane przez autora (2020.01.05, 17:02)
MarucinsZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Marucins2020.01.05, 17:04
LED czy QLED bleee..... Gdzie OLEDy?!!
https://www.youtube.com/watch?v=226kWMOVGGc
IsharothZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Isharoth2020.01.05, 17:37
Marucins @ 2020.01.05 17:04  Post: 1228989
LED czy QLED bleee..... Gdzie OLEDy?!!
https://www.youtube.com/watch?v=226kWMOVGGc
Sens porównywania OLED do QLED jest taki sam jak OLED do dowolnego innego LCD. Te technologie nawet nie mają ze sobą konkurować.
Kyle_PLZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Kyle_PL2020.01.05, 18:19
@Marek Kowalski

W praktyce monitora nie kalibruje się 'pod kątem jakiejś przestrzeni' bo przy typowym użytkowaniu jest to bez sensu (jak wyświetlam obrazki z folderu, gdzie mam zdjęcia w sRGB, ProPhotoRGB, DCI-P3, AdobeRGB, to mam przy każdym obrazku wybierać z menu monitora inny zestaw kalibracyjny, lub wręcz rekalibrować ekran? ... wyobrażasz to sobie? - bo ja jakoś nie bardzo)

Robi się to zupełnie inaczej. Kalibruje się ekran do przestrzeni natywnej, do 6500K, gammy 2.2, a następnie generuje profil monitora. Profil jest odczytywany, przez program który ma wiernie wyświetlać kolory (np. IrfanView, albo MPC-HC, Firefox, czy inny GIMP), dzięki czemu odpowiednio 'skaluje' przestrzenie barwne, by kolory były wiernie reprodukowane, przynajmniej w części przestrzeni obejmowanej przez wyświetlacz (np. obraz sRGB, na monitorze z gamutem o wielkości 1,5x większej niż ta przestrzeń, albo obraz AdobeRGB na ekranie laptopa z gamutem 40% AdobeRGB).

Tym samym zestaw pomiarów dla różnych nastaw które robicie są stratą czasu (jak komuś zależy na wierności kolorów, wie jak to czytać, to i tak większość pomiarów w różnych wykrzywionych trybach jest zbędnych, natomiast jak komuś nie zależy na wierności kolorów ... to w sumie też dla niego te pomiary są zbędne x-) )

Więcej da jeden pomiar na podanych nastawach, które najbardziej zbliżą do 6500K, gamma 2.2 + profil do ściągnięcia.

Nie istnieje jeszcze konsumencki monitor, który byłby w stanie pokryć barwy definiowane przez Rec.2020 w 100%.
Tym samym widać dobitnie, że Twój sposób kalibracji pod jakąś przestrzeń i tak nie ma sensu, skoro najczęściej monitory nie pokrywają w pełni określonych przestrzeni (nawet z sRGB jest problem z powodu różnych przesunięć gamutu) i spektakularnie lepsze rezultaty otrzymuje się kalibrując do pełnego natywnego gamutu + profilowanie.

wojtzuch @ 2020.01.05 17:00  Post: 1228988

No i warto by mieć możliwość sprzętowej korekty obrazu po pewnym czasie, kiedy podświetlenie zacznie się rozjeżdżać
Można się obejść bez kalibracji polegającej na przeprogramowaniu LUT. Miałem ponad 10 letniego EIZO, który był po prostu bardzo liniowy kiedy był nowy. Po 20 000 godzinach pracy rozjechał się o 2000K, ale nie było to problemem, bo nadal był liniowy i wystarczyło przy pomocy wag RGB w OSD ustawić biel na 6500K (posiłkując się kolorymetrem), alby cały przebieg był prawidłowy.
Edytowane przez autora (2020.01.05, 18:34)
daerraghZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
daerragh2020.01.05, 18:30
-1#6
Po przeczytaniu calosci niewiele z tego rozumiem... Proste to to nie jest.

A poza tym nie wiedzialem, ze te cieniutkie panale maja az tyle warstw.
Edytowane przez autora (2020.01.05, 18:39)
GregarioZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Gregario2020.01.05, 22:00
Ciekawy artykuł i oby takich więcej. Chociaż zamiast pisać zupełnie nowy tekst, mogliście zaktualizować stary https://pclab.pl/art41370.html :)
Piotro84Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Piotro842020.01.06, 11:53
Jednej rzeczy nie mogę zrozumieć:

'Zgodnie z tym co napisałem wyżej, spodziewany idealny czas reakcji dla takiego monitora powinien wynosić 1/165 sekundy, czyli ok. 6,06 ms. Jak widać z poniższego wykresu, rzeczywisty, zmierzony przez nas czas reakcji jest znacznie dłuższy i wynosi 16 ms.'

Ale zmierzony czas reakcji to czas pełnego zapalenia piksela (8ms) oraz pełnego zgaszenia piksela (8ms). W kolejnej klatce nie potrzebujemy piksela zapalić i zgasić gdyż jasność by się w efekcie nie zmieniła, a więc czy nie jest tak, że wystarczyłoby, żeby czas pojedyńczego przejścia ze stanu off-on albo on-off wynosił te 6,06ms ?
stark2991Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
stark29912020.01.06, 13:27
Piotro84 @ 2020.01.06 11:53  Post: 1229087
Jednej rzeczy nie mogę zrozumieć:

'Zgodnie z tym co napisałem wyżej, spodziewany idealny czas reakcji dla takiego monitora powinien wynosić 1/165 sekundy, czyli ok. 6,06 ms. Jak widać z poniższego wykresu, rzeczywisty, zmierzony przez nas czas reakcji jest znacznie dłuższy i wynosi 16 ms.'

Ale zmierzony czas reakcji to czas pełnego zapalenia piksela (8ms) oraz pełnego zgaszenia piksela (8ms). W kolejnej klatce nie potrzebujemy piksela zapalić i zgasić gdyż jasność by się w efekcie nie zmieniła, a więc czy nie jest tak, że wystarczyłoby, żeby czas pojedyńczego przejścia ze stanu off-on albo on-off wynosił te 6,06ms ?

Przy obrazie statycznym (sytuacja z Twojego przykładu) z oczywistych przyczyn nie zauważysz żadnego smużenia niezależnie od tego, jak wysoki będzie czas reakcji piksela. Natomiast w grach, gdzie smużenie ma zdecydowanie największy wpływ na odbiór obrazu praktycznie cały czas następuje zmiana koloru piksela, bo cały czas ruszasz myszką czy też dzieje się coś, co wymusza zmianę koloru. Niekoniecznie oczywiście jest to zmiana z białego na czarny, albo odwrotnie. Ale testy z założenia mają pokazać najgorszy możliwy scenariusz, tak jak w testach gier, które wykonuje się w najbardziej obciążających miejscach.
Kyle_PLZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Kyle_PL2020.01.06, 13:36
Piotro84 @ 2020.01.06 11:53  Post: 1229087

'Zgodnie z tym co napisałem wyżej, spodziewany idealny czas reakcji dla takiego monitora powinien wynosić 1/165 sekundy, czyli ok. 6,06 ms.'
Idealny czas reakcji to czas reakcji równy zero ms. Czas reakcji piksela, jest czasem 'przejścia' jednego koloru w inny i kiedy ta zmiana się odbywa, jest ona postrzegana na obrazie ruchomym jako rozmycie/smużenie. Z tego powodu niektóre ekrany mają opcję migania/stroboskopu (wygaszają podświetlenie na czas 'przejścia', co zmniejsza postrzegalność smużenia) - co ma niestety skutek uboczny, bo z powodu migania męczy wzrok.
Edytowane przez autora (2020.01.06, 13:38)
Zaloguj się, by móc komentować
1