artykuły

Pełnowymiarowe słuchawki dla graczy vs. dokanałowe ─ pojedynek modeli w kwocie do 250 złotych

Dokanałowo czy klasycznie?

22
31 października 2019, 14:30 Damian Lejnert

Pełnowymiarowe słuchawki dla graczy vs. dokanałowe - metodyka testowa

Wybór słuchawek może okazać się naprawdę trudny. Wiele osób oczekuje, że sprzęt ten będzie wygodny, świetnie brzmiący, a przede wszystkim uniwersalny, dzięki czemu doskonale sprawdzi się zarówno w muzyce, jak i filmach. Modele wykorzystane w tekście postanowiliśmy jednak przetestować jedynie w grach. Pozwoliło to skupić się na różnicach pomiędzy konstrukcjami konkretnie w tym zastosowaniu, a w ostateczności określić, czy zestawy dokanałowe faktycznie mają szansę z modelami pełnowymiarowymi. 

  • Battlefield 1

Battlefield 1 to bez dwóch zdań gra warta uwagi. Ze względu na dynamikę rozgrywki oraz nieustanną akcję wokół postaci gracza bardzo dobrze nadaje się do oceny separacji poszczególnych składowych pasma i ogólnej charakterystyki brzmienia. Test polegał na 15-minutowej rozgrywce wieloosobowej w trybie podbój na mapie Pustynia Synajska (serwer 64-osobowy).

  • Counter-Strike: Global Offensive

To jedna z najbardziej znanych i najpopularniejszych gier e-sportowych, w której precyzyjny dźwięk ma nierzadko największe znaczenie. Test polegał na rozegraniu przynajmniej jednego meczu turniejowego na mapie Train. W tym tytule oczekiwaliśmy przede wszystkim lekkiego, przestrzennego i szczegółowego brzmienia, które pozwoliłoby nam bez większych trudności usłyszeć i bezbłędnie zlokalizować przeciwnika. Wybór mapy jest nieprzypadkowy: pozwala ona określić także to, jak słuchawki reagują na zmianę wysokości źródła dźwięku.

  • Playerunknown's Battlegrounds

W naszym teście nie mogło zabraknąć jednego z najpopularniejszych tytułów. Ta battle royale w wielu sytuacjach wymaga nie tylko cierpliwości, ale też wychwytywania szczegółów mogących zdradzić, czy ktoś inny znajduje się w tym samym budynku. Znaczenie ma więc przestrzenność dźwięku ułatwiająca określenie kierunku, z którego nadchodzi przeciwnik, a nawet odległości od niego. Test polegał na rozegraniu jednego meczu w trybie solowym.

  • Fallout 4

Może i Fallout 4 nie ma zbyt rozbudowanej i porywającej fabuły, jednak eksploracja terenów zrujnowanego Bostonu zapewnia dziesiątki godzin dobrej zabawy. Podczas testów szczególną uwagę zwróciliśmy na dźwięki otoczenia i ogólną szczegółowość brzmienia. Znaczenie miała także czystość i wyrazistość dialogów. Test dzielił się na trzy etapy:

  • 5-minutowy przemarsz ulicami Bostonu,
  • przeprowadzenie trzech rozmów,
  • walka z przeciwnikiem z wykorzystaniem broni palnej i białej.

System operacyjny wykorzystany w testach to Windows 10 Home w wersji 64-bitowej.

Pełnowymiarowe słuchawki dla graczy vs. dokanałowe - brzmienie w grach - Realtek ALC1150

  • HyperX Cloud Stinger — Testy słuchawek zaczęliśmy od zestawu HyperX Cloud Stinger, który już na samym początku wita użytkownika nieco płaskim, choć wyraźnie słyszalnym dołem. Słychać, że w modelu tym bas wybija się ponad inne pasma. I choć jest bardzo dynamiczny, to w wielu sytuacjach nie schodzi tak nisko, jak powinien. Pomimo tego, że w większości przypadków to właśnie dolne składowe są słyszalne najlepiej, równie przyzwoite wrażenie sprawia też średnica. Nie jest ona wycofana. Sprawia, że świetnie słyszalne są nie tylko dialogi, ale również kroki, czy szczegóły związane z działaniem broni. Śmiemy twierdzić, że brzmi ona bardzo naturalnie, przez co ogólna jakość brzmienia może się podobać. Godne uwagi są również najwyższe składowe pasma. Nadają całości detalu oraz szczegółowości. Nie kłują w uszy, nadając odpowiedniej klarowności. Podoba nam się również przestrzeń, jaką budują słuchawki. Sprawia wrażenie całkiem naturalnej. Podobnie jak w przypadku większości zestawów, znacznie lepiej wypada jej szerokość. Nie mieliśmy jednak najmniejszych problemów z lokalizacją przeciwników.
  • Razer Hammerhead Duo — Dużym zaskoczeniem okazała się jakość brzmienia dokanałowego modelu Razer Hammerhead Duo. Należy co prawda pamiętać, że ostateczne wrażenia mogą zależeć nawet od najprostszych modyfikacji (na przykład zmiany gumek). Już na wstępie słychać dobrze wyeksponowaną średnicę, która zauważalnie dominuje nad górą. Nie brakuje też najniższych składowych pasma, które w niektórych momentach okazują się jednak zbyt „agresywne”, a co za tym idzie — męczące. Momentami brakuje też wyraźnie słyszalnej góry, która z całą pewnością nadałby klarowności. Bardzo pozytywnie zaskakuje z kolei przestrzenność. Scena nie jest tak szeroka, jak w przypadku HyperX Cloud Stinger. Otoczenie wydaje się bliżej centrum. Nie mieliśmy jednak większych problemów z lokalizacją przeciwnika. W trakcie najbardziej dynamicznych akcji brakowało nam lepszego „napowietrzenia”. W ogólnym rozrachunku jest jednak dobrze.
  • Sennheiser CX 300S — Pod względem brzmienia model Sennheiser CX 300S zauważalnie różni się od testowanych słuchawek marki Razer. Wszystko ze względu na nieco łagodniejszy, cieplejszy bas, który zna swoje miejsce. Co prawda nie jest tak dynamiczny, jak bas w modelu Razera, ale nie jest też męczący, a to dużo ważniejsze. Na plus policzyć musimy też wyraźną średnicę. Jest nieco mniej wyraźna niż w modelu Hammerhead Duo, ale nie gubi się nawet w trakcie najbardziej dynamicznych akcji. Podoba nam się również góra. Jest czysta, klarowna, jednak nieuwypuklona zanadto. Przyjemnie podkreśla detale, nie będąc przy tym zbyt napastliwą. Największą niespodzianką okazuje się jednak przestrzenność. Scena jest słyszalnie szersza, aniżeli w modelu Razera. Na podobnym poziomie pozostaje co prawda głębia, jednak w przeciwieństwie do konkurencyjnego modelu, nawet najbardziej dynamiczne akcje pozwalają na wyłapanie poszczególnych detali.

Pełnowymiarowe słuchawki dla graczy vs. dokanałowe - wygoda

Czy może być coś ważniejszego od brzmienia? Okazuje się, że tak. Wielu graczy znacznie większą uwagę zwraca dziś nie tyle na brzmienie, ile na wygodę użytkowania. W gruncie rzeczy trudno się temu dziwić, skoro gamingowe sesje mogą trwać nawet kilkanaście godzin. To właśnie dlatego testowane przez nas modele sprawdziliśmy również podczas wielogodzinnej gry.

Nie da się ukryć, że faworytem okazał się model HyperX Cloud Stinger. Wszystko ze względu na jego klasyczną budowę, która nie zmęczyła nas nawet w trakcie wielogodzinnej rozgrywki. Podoba nam się przede wszystkim to, że model ten nie należy do najcięższych, na co bezpośredni wpływ mają zastosowane materiały. Największą zaletą są jednak muszle okalające uszy. Skóropodobny materiał doskonale przylega do struktur wokół nich. Jest miękki, przez co nie powoduje dyskomfortu. Muszle nie uciskają zbytnio uszu. Zarówno ich nacisk, jak i nacisk pałąka jest odpowiedni. Na duży plus policzyć należy również fakt, że nie spotkaliśmy się z negatywnym zjawiskiem potliwości uszu. Należy jednak pamiętać, że zależy to również od temperatury otoczenia.

Zupełnie innym poziomem komfortu wyróżniają się z kolei modele dokanałowe. W odróżnieniu od pełnowymiarowego zestawu HyperX Cloud Stinger wyróżnia je niewielka konstrukcja, która ma swoje zalety. Wiele osób mogą one skusić przede wszystkim tym, że są wyjątkowo lekkie. Nie trzeba też martwić się o żadne uciskanie uszu, czy głowy (wynikające z obecności pałąka). Zauważalnie lepsza okazuje się też wentylacja. Nie ma możliwości wystąpienia tu efektu potliwości uszu. Nie jest jednak tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Wszystko ze względu na wyprofilowanie słuchawek dokanałowych oraz mimo wszystko fakt, że ich stabilność (a co za tym idzie również jednolite brzmienie) zależy przede wszystkim od stabilnego umieszczenia w kanale słuchowym. O ile wyprofilowanie modelu Sennheiser umożliwiło wygodne ułożenie słuchawki w uchu, o tyle słuchawki modelu Hammerhead nie pozwoliły na w pełni komfortowe korzystanie. Są one nieco większe, jednak nawet najmniejsze pociągnięcie za przewód powoduje ich przemieszczenie w kanale, co ostatecznie wpływa również na brzmienie. W obu modelach doszukaliśmy się również kolejnej niedogodności, która wynika ze specyfiki słuchawek dokanałowych. Chodzi o dyskomfort płynący z bardzo długiego korzystania. Objawiał się on przede wszystkim bólem kanaliku usznego oraz zmęczeniem, a wszystko to pomimo zastosowania gumek różnej wielkości.

3