Garść doniesień historycznych
Steganografia ma bardzo długą i ciekawą historię, a metody jej wykorzystywania są naprawdę zadziwiające. Już setki lat temu władcy zastanawiali się nad tym, jak przekazywać ważne dla siebie i królestwa informacje w taki sposób, aby nie wpadły w ręce wroga.
Pierwsze wzmianki dotyczące użycia steganografii pojawiły się w V wieku przed naszą erą. Jedną z opisanych przez Herodota metod była swoistego typu modyfikacja formy przekazywania wiadomości pisanej.

Fot.: 123rf.com
Niegdyś tworzono wiadomości, polewając deskę woskiem i pisząc na tak powstałej powierzchni. Była to metoda szybka, jednak miała wady − wosk mógł się ukruszyć albo roztopić pod wpływem ciepła. Niektórzy władcy wpadli jednak na pomysł, by deskę i wosk wykorzystać nie tylko do przekazywania, ale i do ukrywania wiadomości. Najpierw zapisywali ważną informację na desce, a dopiero potem deska była polewana woskiem, na którym umieszczano mało znaczący przekaz. W takim przypadku, nawet jeżeli wiadomość została przechwycona przez niepowołaną osobę, dopóki nie odkryła ona tego, co znajduje się pod woskiem, nie wiedziała, o co tak naprawdę chodzi nadawcy.

Fot.: Wikipedia
Kolejną metodą, która jeszcze bardziej zaskakuje oryginalnością, było wykorzystanie niewolnika oraz jego skóry. Gdy Histiajos przebywał na dworze perskim w niewoli, chciał wysłać wiadomość do swojego zięcia, tyrana Aristagorasa z Miletu. Jednak trudność przekazywania informacji polegała na tym, że były one sprawdzane przez strażników. Nie było więc mowy, aby w liście w jawny sposób zawrzeć jakiekolwiek informacje o buncie czy ucieczce. Histiajos jednak wpadł na pomysł, jak ominąć dociekliwość strażników. Miał ze sobą zaufanych niewolników i właśnie jednego z nich wykorzystał do przesłania informacji. Zgolił mu głowę i na skórze zapisał sekretną wiadomość. Następnie poczekał, aż włosy odrosną, i wysłał go z do swojego zięcia. Oczywiście wyposażył niewolnika również w list, aby uniknąć podejrzeń. Treść listu nie miała jednak znaczenia. Strażnicy, niczego nie podejrzewając, przepuścili posłańca. Niewolnik miał jednak przekazać, aby Aristiagoras zgolił mu włosy, a gdy tylko ten to uczynił, zobaczył wiadomość, która wzywała do buntu przeciw Persom.
W czasach starożytnych, gdy korzystano z gońców, wiadomości zapisywano także na jedwabiu. Jedwab zwijano potem w małą kulkę, którą następnie polewano woskiem. Taka kulka była połykana przez gońca. Jest to chyba jedna z bardziej pomysłowych i skutecznych metod, ponieważ jest trudna do wykrycia. Czy ktokolwiek szukałby ważnej wiadomości w ciele gońca? Nawet gdyby goniec został złapany lub zabity, wiadomość nie trafiłaby w niepowołane ręce.
Dobrze znanym przez wszystkich sposobem ukrywania przekazu, używanym już w starożytnym Egipcie i w Chinach, jest stosowanie atramentu sympatycznego. W jego roli może wystąpić na przykład sok cytrynowy. Oczywiście służby różnych państw stosują bardziej zaawansowane związki chemiczne, które są również trudniejsze do wykrycia. Jest to jedna z tych metod, które przetrwały od czasów starożytności i nadal są stosowane, choć w udoskonalonej postaci. Wiadomość zapisana sokiem z cytryny znika, gdy papier wyschnie. Można ją zobaczyć dopiero wtedy, gdy ogrzeje się kartkę. Aktualnie stosuje się zamiast soku z cytryny różne związki chemiczne. W takim wypadku, aby wiadomość odczytać, należy kartkę polać innym związkiem. Dobranie odpowiedniego związku możliwe jest jedynie wtedy, gdy wiadomo, czym posłużono się, pisząc wiadomość. Jakiś czas temu poproszono tajne służby Stanów Zjednoczonych, aby ujawniły związki, które były wykorzystywane w czasie pierwszej wojny światowej jako atrament sympatyczny. Służby odmówiły, argumentując, że wiedza o tych związkach nadal jest ważna dla bezpieczeństwa państwa. Możemy więc przypuszczać, że aktualnie wciąż są wykorzystywane. Coś, co traktowaliśmy w dzieciństwie jako zabawę, naprawdę pomaga w przekazie tajnych informacji.
Innym sposobem jest metoda mikrokropek, którą wynaleźli Niemcy w czasie drugiej wojny światowej. Zdjęcia o bardzo wysokiej rozdzielczości były zmniejszane do wielkości kropek, a następnie wklejane do tekstu maszynopisu. Można to uznać za stosunkowo skuteczny sposób. W dłuższym tekście kropek mogło być wiele, więc nawet w przypadku przechwycenia informacji, znalezienie tej odpowiedniej można uznać za wręcz niemożliwe.
Zanim do powszechnego użycia weszły komputery, które wspomogły steganografię, wynajdowano różne proste metody pozwalające na przekazywanie informacji. Jednak okazywały się one zbyt proste i łatwe do odkrycia, aby mogły być powszechnie używane. Było to między innymi odczytywanie tylko pierwszych liter wyrazów czy linijek w tekście, z których powstawała wiadomość. Jak sami pewnie się domyślacie, większość osób, gdyby otrzymała taką wiadomość, jako jedną z pierwszych metod rozszyfrowania zastosowałaby właśnie czytanie pierwszych liter. Spotykano się także z takimi sposobami jak umieszczanie kropek nad literkami czy słowami. Znaki te wskazywały na litery lub słowa zawarte w wiadomości. Jednak i ta metoda jest widoczna i prosta do odkrycia.
Kolejna metoda polegała na wykorzystaniu maszyny do pisania. Aktualnie może być stosowany edytor tekstu. Otóż pisząc, pozostawia się stały odstęp − interlinię. Jeżeli chcemy ukryć dane między wierszami, możemy podnieść cały wiersz w górę i w ten sposób oznaczyć na przykład jedynkę lub też przesunąć cały wiersz nieco w dół i w ten sposób oznaczyć zero. Jednak nie zapomnijmy również o punkcie odniesienia, więc co drugą linię należy zachować na właściwej pozycji. Jest to skuteczna metoda, która dla osób niemających wprawnego oka jest nie do wykrycia. Trzeba naprawdę dobrze przyjrzeć się temu, w jaki sposób została napisana wiadomość i jak prezentuje się rozłożenie tekstu, aby móc zauważyć różnicę. Zmiana interlinii może być przecież minimalna.
Przykładem stosowania steganografii mogą być również obrazy, grafiki i programy telewizyjne. Najprościej jest przedstawić to na przykładzie obrazów. Z pozoru zwykły portret może kryć bardzo ważne informacje, na przykład zapisane kodem binarnym. Taka wiadomość może zostać ukryta w jakimś małym szczególe, na przykład w oku sportretowanej postaci. Zwykle nikt nie używa do oglądania portretu lupy ani mikroskopu i mało kto bada dokładne detale. Skupiamy się zazwyczaj na całości, więc wiadomość zawarta w obrazie będzie dla osób postronnych niewidoczna. Natomiast adresat doskonale wie, gdzie szukać ukrytej informacji.
