Inne
Artykuł
Paweł Pilarczyk, Wtorek, 15 maja 2018, 15:00

Dziś oficjalna premiera smartfona Honor 10 – kolejnego członka udanej i popularnej serii. Mieliśmy okazję spędzić z urządzeniem kilka dni jeszcze przed jego światową premierą. Oto nasze pierwsze spostrzeżenia.

Honor 10 jest jak każdy widzi – piękny, zwłaszcza z tyłu. Pokryty szkłem z obu stron, przepięknie odbija refleksy świetlne na tylnej ściance obudowy. To zasługa specjalnej konstrukcji. Tył pokryto wieloma warstwami szkła, a proces produkcji jest na tyle skomplikowany, że aż jedna piąta wyprodukowanych paneli nie przechodzi testów jakościowych i trafia do kosza.

Poniżej znajdziesz odnośniki do sklepu z możliwością złożenia zamówienia przedpremierowego:

Honor 10 dostępny jest w czterech wariantach kolorystycznych – Phantom Blue (niebieski zmieniający kolor w fioletowy), Phantom Green (zielony zmieniający kolor w niebieski), Glacier Grey (szary) i Midnight Black (połyskujący czarny). Dwa pierwsze są naprawdę bardzo ładne i zdecydowanie wyróżniają ten telefon na rynku (podobne do niego są spokrewnione Huawei P20). Niestety z tego co nam mówią operatorzy i producenci telefonów, polscy konsumenci nie lubią smartfonów o innych kolorach niż czarny lub biały. Każdy producent eksperymentował z kolorowymi obudowami smartfonów (począwszy od Nokii i ich żółtych lub czerwonych Lumii), ale ostatecznie i tak 90 procent sprzedanych urządzeń ma nudne, czarne albo białe obudowy. Mamy nadzieję, że tym razem Polacy wykażą się odrobinę większym polotem i wybierając Honora 10, zdecydują się jednak na wersję niebieską lub zieloną, zamiast szarej lub czarnej.

Abstrahując jednak od samego wyglądu smartfona, w pudełku sprzedażowym znalazło się przezroczyste, silikonowe etui ochronne. Po założeniu etui telefon traci zupełnie cały swój urok, więc sugerujemy, by go jednak nie zakładać. No chyba że ewidentnie smartfony regularnie wypadają Wam z dłoni na ziemię, to wtedy nie ma wyjścia – niestety raczej każdy upadek Honora 10 będzie dla niego zabójczy (nie sprawdzaliśmy tego organoleptycznie z naszym telefonem testowym).

Wspomnieliśmy wcześniej o Huawei P20. Nieprzypadkowo, bo Honor 10 jest z nim bardzo blisko spokrewniony. Pod wieloma względami to bardzo podobne urządzenia. Mają ten sam procesor (HiSilicon Kirin 970), podobną konfigurację pamięci (4 GB RAM i 64 lub 128 GB na dane), podwójny aparat (z tym że w P20 obiektywy są ułożone w pionie, jak w iPhonie X, a w Honor 10 – w poziomie), taki sam akumulator 3400 mAh, z przodu wyglądają niemal identycznie.

Podobnie jak w Huawei P10, przód Honora 10 pokrywa niemal w całości ekran o przekątnej 5,84 cala. U dołu zostawiono czarny pasek o szerokości niecałego centymetra. Znalazł się tam czytnik linii papilarnych. Co ciekawe, schowany jest pod szkłem (jest ultradźwiękowy) , więc jest nieodczuwalny podczas przesuwania palcem po pasku na boki. Ponoć radzi sobie nawet z mokrym palcami. Niestety nasze doświadczenia z nim nie były do końca udane – mieliśmy duże problemy z zarejestrowaniem odcisków palców – smartfon zgłaszał cały czas, że mamy brudne palce i że należy je umyć (!). Oczywiście ręce mieliśmy czyste (w końcu nie chcieliśmy pobrudzić tak pięknego tyłu telefonu ;), ale może nasze ponad 40-letnie palce nie mają już tak idealnie gładkiego naskórka na potrzeby Honora ;) Po kilkunastu (jeśli nie kilkudziesięciu) próbach w końcu udało się dodać palce do bazy (zarejestrowaliśmy kciuk, którym najwygodniej odblokowuję się smartfony z czytnikiem linii papilarnych umieszczonym poniżej ekranu) oraz palec wskazujący jako palec zapasowy. Sam proces odblokowania trwa ułamek sekundy. Trzeba się jednak przyzwyczaić do tego, że czytnik jest „zlicowany” ze szklaną powierzchnią telefonu, więc nie da się go „wymacać” palcem bez spojrzenia na urządzenie (jak w innych smartfonach). Czytniki coraz częściej trafiać będą pod szybę, a docelowo znajdą się pod samym ekranem, więc musimy się już zacząć przyzwyczajać, że nie będzie dało się ich odnaleźć „po omacku”.

Górna część ekranu Honora 10 została rozciągnięta niemal do samych krawędzi smartfona (ramka ma grubość około dwóch milimetrów) . Niestety, „modnym” ostatnio wzorem iPhone’a X konieczne było umieszczenie w ekranie wycięcia (nieszczęsny „notch”) na głośnik, kamerę przednią i czujnik zbliżeniowy. Nie jesteśmy fanami tego rozwiązania (kto jest?...), ale producenci widocznie nie mają za bardzo pomysłu, jak pogodzić ze sobą „bezramkowego” smartfona i obecność koniecznych sensorów na przedniej części obudowy. Kompromisem było to, co zrobił Xiaomi w modelu Mi Mix, czyli przeniósł kamerę frontową na dół obudowy – ale to też rozwiązanie dalekie od ideału.

Pomijając „notch”, Honor 10 z przodu jest naprawdę ładny i mocno przypomina swoim wyglądem iPhone’a X (też ma zaokrąglone rogi). Niestety, w smartfonie Chińczyków zastosowano ekran typu IPS (o rozdzielczości 1080 na 2280) – wolelibyśmy AMOLED-a, który trafia obecnie do większości high-endowych smartfonów. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Wróćmy na tył obudowy – znalazły się tam dwa obiektywy aparatu, a obok nich dopisek „AI Camera”. To kontynuacja trendu, który zapoczątkował Huawei w modelu Mate 10 Pro, czyli obecność „inteligentnych kamer” (wykorzystujących sztuczną inteligencję) w smartfonach. Ponieważ Huawei (i powiązana z nim marka Honor) rozwijają „inteligentne kamery” już od wielu miesięcy, więc ta, która trafiła do Honora 10, jest już „drugiej generacji” (AI Camera 2.0).

Kamera w trybie włączonej „sztucznej inteligencji” potrafi rozpoznać kilkadziesiąt różnych obiektów na zdjęciu (czy fotografujemy rośliny, ludzi, zwierzęta, samochody, krajobrazy itp.), a następnie dostosować parametry ekspozycji (w tym np. podkręcić trochę kolory – aby np. trawa była bardziej zielona, a niebo bardziej niebieskie), a także dodać efekt bokeh (rozmycie tła), gdy robimy zdjęcie portretowe. Aparat potrafi rozpoznać na jednym kadrze kilka obiektów różnego typu (np. dziecko bawiące się z psem na trawie) i każdemu obiektowi indywidualnie dopasować kolory czy ekspozycję.

Przeprowadziliśmy kilka szybkich testów aparatu (nasze zdjęcia poniżej - więcej dorzucimy, jak uda się złapać lepsze WiFi w Londynie ;)). Honor 10 faktycznie radzi sobie bardzo dobrze z fotografowaniem, ale dokładną ocenę jego aparatu przeprowadzimy już w naszym szczegółowym teście smartfona.

Ostatnio coraz powszechniejsze jest usuwanie gniazda słuchawkowego mini-Jack z nowych modeli smartfonów. Na szczęście Honor 10 nadal takie gniazdo ma, więc można do niego podłączyć tradycyjne, kablowe słuchawki. Urządzenie oferuje dodatkowo funkcję „Party Mode”, która umożliwia bezprzewodowe połączenie nawet ośmiu smartfonów tak, by wszystkie odtwarzały ten sam utwór jednocześnie. Jeśli spotkamy się ze znajomymi i zechcemy posłuchać muzyki, a tak się akurat złoży, że nie będziemy mieć pod ręką żadnego większego zestawu audio (ani nawet głośniczka Bluetooth), połączenie kilku smartfonów ze sobą umożliwi całkiem głośne odtwarzanie muzyki. Pod warunkiem, że wszyscy będą mieli Honory 10, oczywiście. To „jedyny” warunek, aby funkcja zadziałała -)

W Honor że 10 znalazł się nawet port podczerwieni (też już coraz rzadziej spotykany w nowoczesnych smartfonach), więc urządzenie może pełnić rolę wielofunkcyjnego pilota zdalnego sterowania. Wystarczy tylko skonfigurować posiadane urządzenia (telewizor, amplituner, klimatyzator etc.) i od tej pory wszystkimi będziemy mogli sterować z poziomu smartfona, bez konieczności poszukiwania porozrzucanych po pokoju pilotów. Dedykowana aplikacja „Pilot” jest nawet standardowo zainstalowana na nowym Honorze.

Honor 10 trafi do sklepów z systemem Android 8.1 Oreo i nakładką EMUI 8.1. W przyszłości najpewniej możemy się spodziewać aktualizacji do Androida P.

Honor 10 ma być atrakcyjnie wyceniony. W Chinach jego cena wynosi w przeliczeniu około 1400 złotych. W Polsce po doliczeniu VAT-u, ceł, podatków i marży importera ostateczna cena wynosi 2199 zł, a smartfon jest już dostępny w przedsprzedaży między innymi w salonach sieci X-Kom. To oczywiście cena w dniu premiery, smartfon szybko stanieje, jednak nawet za nieco ponad dwa tysiące złotych to całkiem rozsądna propozycja, biorąc pod uwagę mocne podzespoły, duży ekran (eh, to nieszczęsne wycięcie...), bardzo dobry aparat i piękną obudowę.

Ocena artykułu:
Ocen: 7
Zaloguj się, by móc oceniać
Sysak13 (2018.05.15, 16:31)
Ocena: 7

0%
Mogę prosić o sprawdzenie czy tym razem użyto pamięci UFS czy dalej jest eMMC?
fineash (2018.05.15, 17:13)
Ocena: 10

0%
co to macie za nowe wyskakujące dziadostwo na portalu? mało filmików autoplay to jeszcze to?
Pawelek6 (2018.05.15, 17:15)
Ocena: -1

0%
Pierwsze zdjęcie i pierwsza myśl - świeci się jak psu... Wiecie co :Up_to_s:
Edytowane przez autora (2018.05.15, 17:15)
phantom23 (2018.05.15, 18:11)
Ocena: 3

0%
Szkoda, że nie trafi do nas wersja z 6GB RAMu. Jest OIS?

Cena to 1999zł za 64GB i 2199zł za 128GB.
Edytowane przez autora (2018.05.15, 18:15)
Dominiko_ (2018.05.15, 19:11)
Ocena: 10

0%
fineash @ 2018.05.15 17:13  Post: 1143811
co to macie za nowe wyskakujące dziadostwo na portalu? mało filmików autoplay to jeszcze to?

Polecam chociaż rzucić okiem na listę 'zaufanych partnerów', jaka pojawia się w tym syfie :E na szczęście niedługo już nawet refy do skąpca nie pomogą i ten portal zdechnie
PrimoGhost (2018.05.15, 22:03)
Ocena: 2

0%
Lubię czarne telefony. Od, tak po prostu - to naprawdę oznacza, że 'nie mam polotu?' jak większość Polaków?

Piła, no proszę Cię... Może ludzie naprawdę mają już dość świecidełek w elektronice i chociaż te najbardziej osobiste komputery, jakimi są smartfony chcą mieć eleganckie i stonowane. A nie mieniące się jak benzyna w kałuży
.:Proxy:. (2018.05.15, 22:56)
Ocena: 1

0%
Ta hartowana szklanka ile upadków na trotuar wytrzyma?
Kitu (2018.05.15, 23:20)
Ocena: -1

0%
.:Proxy:. @ 2018.05.15 22:56  Post: 1143883
Ta hartowana szklanka ile upadków na trotuar wytrzyma?

Smartfon nie służy do rzucania czy testowania przyspieszenia grawitacyjnego. Jak pierwszego smartfona kupiłem w 2013 roku, tak od tamtej pory ani razu żaden mi nie wypadł z ręki - a jedyne upadki to dosłownie kilka centymetrów przy mniej ostrożnym odkładaniu na biurko.

Jak chcesz sobie rzucać telefonami, to kup sobie coś na kształt Solida. A jak rzeczywiście chcesz smartfona - bądź jednym z milionów ludzi, którzy kupują nowiutkiego smartfona grubości dwuzłotówki tylko po to, żeby minutę po wyciągnięciu z pudełka wsadzić go w etui/silikon zwiększający grubość dwu/trzykrotnie.
Edytowane przez autora (2018.05.15, 23:21)
Vendeur (2018.05.15, 23:28)
Ocena: 8

0%
Kitu @ 2018.05.15 23:20  Post: 1143887
.:Proxy:. @ 2018.05.15 22:56  Post: 1143883
Ta hartowana szklanka ile upadków na trotuar wytrzyma?

Smartfon nie służy do rzucania czy testowania przyspieszenia grawitacyjnego. Jak pierwszego smartfona kupiłem w 2013 roku, tak od tamtej pory ani razu żaden mi nie wypadł z ręki - a jedyne upadki to dosłownie kilka centymetrów przy mniej ostrożnym odkładaniu na biurko.

Jak chcesz sobie rzucać telefonami, to kup sobie coś na kształt Solida. A jak rzeczywiście chcesz smartfona - bądź jednym z milionów ludzi, którzy kupują nowiutkiego smartfona grubości dwuzłotówki tylko po to, żeby minutę po wyciągnięciu z pudełka wsadzić go w etui/silikon zwiększający grubość dwu/trzykrotnie.


Chyba nie zrozumiałeś... Mój telefon ma 8 lat, Samsung Wave, wygląda prawie jak nówka, bo jestem znany z tego, że bardzo dbam o wszystko. Nie zmienia to faktu, że spadł mi łącznie z 5 razy z wysokości powyżej 1m. I nie, nie wypadł z ręki. Akurat tak upadał, że śladów prawie nie zostało, lekko porysowany plastik na rogach. Po prostu to się zdarza. Ale to telefon pancerny prawie, co trudno powiedzieć o takich idiotycznych, szklanych wynalazkach.
nietopyrz (2018.05.16, 00:37)
Ocena: -3

0%
Pawelek6 @ 2018.05.15 17:15  Post: 1143813
Pierwsze zdjęcie i pierwsza myśl - świeci się jak psu... Wiecie co :Up_to_s:

Nos?
Zaloguj się, by móc komentować
Facebook
Ostatnio komentowane