Throne of Bhaal wprowadził do rozgrywki pewne zmiany. Nareszcie drużyna może poruszać się przy włączonej mapie. Dodano też bardzo pomocny patent rodem z drugiej odsłony Blizzardowego Diablo. Przyciskiem TAB można podświetlić wszystkie przedmioty leżące na ziemi, zaznaczone są też drzwi, skrytki, klapy do piwnicy, szafki itd. Mała rzecz, lecz jakże pomocna. Najważniejszym aspektem, który przemawia za zakupem tego dodatku, jest z pewnością - tuż obok fabuły - nowy, wyższy limit doświadczenia. O ile w Cieniach Amn limit punktów doświadczenia wynosił 2950000 XP, to w Tronie Bhaala liczba ta wzrosła do niebotycznych wręcz rozmiarów. Osiem milionów XP to liczba, która z pewnością wprawi w doskonały nastrój wszystkich tych, którzy uwielbiają naprawdę mocarne postacie. Dość powiedzieć, że wojownik może osiągnąć 40. poziom doświadczenia, dla postaci maga będzie to poziom 31. Rangerzy osiągną zaś level 34. Moja ulubiona postać całego cyklu Baldur's Gate, urocza Jaheira, będąc dwuklasowcem (wojownik/druid) ukończyła Throne of Bhaal z poziomami 24/21. Naprawdę, możecie wierzyć na słowo - postacie w grze staną się z czasem naprawdę potężne.
Ci z Was, którzy uwielbiają grać magami, niech nie spuszczają nosa na kwintę. Wspomniany już wcześniej mag Elminster (najpotężniejszy czarodziej Forgotten Realms) jest na "zaledwie" 29 poziomie doświadczenia. A główny "chłopiec do bicia", czyli Drizzt Do' Urden jest Rangerem 16 poziomu.
Kolejną miłą niespodzianką, która objawi się po uzyskaniu odpowiedniego levelu, jest możliwość wyboru specjalnych umiejętności. W przypadku wojowników będzie to na przykład "śmiertelny cios", magowie zaś będą mogli wybrać bardzo potężne zaklęcia. W rozszerzeniu Throne of Bhaal zmieniono bazę wypadową naszego bohatera. Tym razem główna postać uzyska umiejętność przenoszenia się między planami astralnymi. Pamiętasz potyczkę z Bhaalem podczas snu, w podstawowej wersji gry? Tak! Bhaal nie żyje, a Ty przejąłeś część jego astralnego królestwa, tworząc własne sanktuarium. Nie muszę chyba dodawać, że możesz się tam przenieść z dowolnego miejsca i w każdym momencie? O tak! Magia jest potężna.
Rozgrywkę w Throne of Bhaal możesz rozpocząć natychmiast po instalacji. Oczywiście, jeżeli ukończyłeś już podstawową wersję gry, zachowasz ciągłość scenariusza. Aczkolwiek nie jest to wymagane. Możesz stworzyć całkiem nową postać i rozpocząć zmagania w pojedynkę. Dodano nawet nową postać. Dziki Mag to "spadek" po Czasie Kłopotów, kiedy to po całym Faerunie szalały nieokiełznane, magiczne moce. Mimo takiej zachęty ze strony programistów z Bioware, nie polecam tego wyboru. Granie Dzikim Magiem jest bardzo frustrujące, gdyż istnieje pewien procent prawdopodobieństwa, że czar, który rzucimy, będzie miał odwrotny skutek od zamierzonego. Naprawdę potrzeba anielskiej cierpliwości, aby prowadzić taką postać i nie zgrzytać przy tym zębami ze złości. Poza tym, przenosząc całą drużynę z podstawowej wersji gry, nawiązane romanse lub też animozje wejdą na nową ścieżkę oddziaływań. Dodam również, że w Throne of Bhaal postacie są bardziej rozmowne i często dochodzi do żywiołowych konwersacji między członkami drużyny. Tworzy to absolutnie fantastyczny klimat, z którym nic nie może się równać. To jest właśnie esencja gry fabularnej - poznawanie głębi bohaterów, ich przeszłości czy czynów.
Infinity Engine, który przeszedł pewne kosmetyczne zmiany w BGII, trzyma się mocno. Izometryczny rzut to jest właśnie to, co tygrysy lubią najbardziej. Nie jakieś tam trójwymiarowe wielokąty, MIP mapping czy inne cholerstwo! Mimo iż gra nie jest trójwymiarowa - i chwała jej za to - to wykorzystuje dobrodziejstwa akceleratorów trzeciego wymiaru. Efekty graficzne towarzyszące magii są naprawdę wyśmienite. Przyłapałem się na tym, że rzucałem pewne czary tylko po to, aby zapewnić moim oczom wizualną ucztę, pełną feeri barw, rozbłysków i innych bliżej nie określonych wyczynów pirotechnicznych.
Muzyka w BGII: ToB, doskonale pasuje do tego, co dzieje się na ekranie. Główny motyw muzyczny, znany już z podstawowej wersji programu, został lekko zmodyfikowany i teraz prezentuje się absolutnie doskonale. Pokuszę się o stwierdzenie, że muzyka w Throne of Bhaal nie ustępuje tej z Icewind Dale. A to już jest ogromną nobilitacją dla tego produktu. Gra obsługuje oczywiście technologię EAX. Efekty środowiskowe są bardzo spektakularne, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach (lochy, korytarze, jaskinie).
Wymagania sprzętowe Baldur's Gate II: Throne of Bhaal są takie same, jak w podstawowej wersji gry. Komputer klasy PII 400 MHz plus 64 MB RAMu z 16 MB akceleratorem klasy RIVA TNT to konfiguracja, na której bez większych zacięć można rozkoszować się grą. Owszem, pewne zgrzyty i rwanie animacji z pewnością wystąpi, szczególnie podczas sekwencji walki. Ale na pociechę dodam, że osobiście znam maniaka, który przeszedł BGII, na sprzęcie znacznie słabszym. A zresztą - który z prawdziwych graczy ma dziś komputer z procesorem wolniejszym niż 1 GHz?...
BGII: ToB to jeden z najlepszych dodatków, jaki kiedykolwiek widziały moje oczy. Fabuła doskonale splata w jedną epicką opowieść obydwie części Wrót Baldura. A jest to opowieść niezwykła. Przyznam się szczerze, że po ukończeniu pierwszej części BG, czułem pewien niesmak - ot, historyjka o potężnym bękarcie złego boga, który dał łupnia wszystkim oponentom, zdobył tony magicznych przedmiotów i basta. O nie, moi drodzy! Druga odsłona Wrót Baldura wraz z niniejszym dodatkiem wszystko zmieniła. Interakcje między bohaterami, mroczny cierń spuścizny Bhaala jątrzący się w duszy głównego bohatera, romanse, utrata towarzyszy (Khalid), walka o własne jestestwo - wolną wolę. To właśnie zauroczyło mnie najbardziej. Nie tabuny trolli, gnolli, orków. Nie walki z potężnymi smokami, które oczywiście dodały grze kolorytu. Bo przecież co smok, to smok... Nie, moi drodzy. Dla mnie liczy się fabuła. A ta, patrząc z perspektywy całego cyklu Baldur's'Gate, jest wyjątkowa w każdym calu.
Żegnamy Wybrzeże Mieczy, już nigdy nie powstanie gra na bazie Infinity Engine. Szkoda. Nie odwiedziliśmy jeszcze tajemniczej wyspy Evermeet. Nie widzieliśmy egzotycznego Calimshanu ani nie przeżyliśmy mrożących krew w żyłach przygód na Wielkiej Pustyni Anauroch. Potężne Waterdeep nadal pozostaje dla nas zagadką, a niezbadane korytarze Cytadeli Adbar kuszą niezmierzonym bogactwem. Kto wie, może kiedyś TAM się spotkamy. Wysłuchamy przy ognisku opowieści wiekowego Elminstera. Drizzt Do'Urden wraz ze swoją przyjaciółką panterą - demonem o imieniu Guenhwyvar zabierze nas na niebezpieczną eskapadę. Może razem z krasnoludem Bruenorem Battlehammerem wyruszymy w bój przeciwko groźnym barbarzyńcom? Ale to już będzie zupełnie inna historia i... inny, w pełni trójwymiarowy silnik graficzny i - jak donoszą media - pełnoprawna (i pełnopłatna, niestety) gra MMORPG. Czekamy!
To tyle, drodzy Czytelnicy. Jeżeli w zakamarkach Waszych półek leży przypadkiem choć jedna z powyższych gier, to zachęcamy do szybkiej instalacji. Klasyka ma swój nieodparty urok.
Dystrybutorzy opisywanych gier:
Vampire: The Masquerade - Redemption
LEM
Baldur's Gate II oraz Baldur's Gate II: Tron Bhaala
CD Projekt
Ci z Was, którzy uwielbiają grać magami, niech nie spuszczają nosa na kwintę. Wspomniany już wcześniej mag Elminster (najpotężniejszy czarodziej Forgotten Realms) jest na "zaledwie" 29 poziomie doświadczenia. A główny "chłopiec do bicia", czyli Drizzt Do' Urden jest Rangerem 16 poziomu.
Kolejną miłą niespodzianką, która objawi się po uzyskaniu odpowiedniego levelu, jest możliwość wyboru specjalnych umiejętności. W przypadku wojowników będzie to na przykład "śmiertelny cios", magowie zaś będą mogli wybrać bardzo potężne zaklęcia. W rozszerzeniu Throne of Bhaal zmieniono bazę wypadową naszego bohatera. Tym razem główna postać uzyska umiejętność przenoszenia się między planami astralnymi. Pamiętasz potyczkę z Bhaalem podczas snu, w podstawowej wersji gry? Tak! Bhaal nie żyje, a Ty przejąłeś część jego astralnego królestwa, tworząc własne sanktuarium. Nie muszę chyba dodawać, że możesz się tam przenieść z dowolnego miejsca i w każdym momencie? O tak! Magia jest potężna.
Rozgrywkę w Throne of Bhaal możesz rozpocząć natychmiast po instalacji. Oczywiście, jeżeli ukończyłeś już podstawową wersję gry, zachowasz ciągłość scenariusza. Aczkolwiek nie jest to wymagane. Możesz stworzyć całkiem nową postać i rozpocząć zmagania w pojedynkę. Dodano nawet nową postać. Dziki Mag to "spadek" po Czasie Kłopotów, kiedy to po całym Faerunie szalały nieokiełznane, magiczne moce. Mimo takiej zachęty ze strony programistów z Bioware, nie polecam tego wyboru. Granie Dzikim Magiem jest bardzo frustrujące, gdyż istnieje pewien procent prawdopodobieństwa, że czar, który rzucimy, będzie miał odwrotny skutek od zamierzonego. Naprawdę potrzeba anielskiej cierpliwości, aby prowadzić taką postać i nie zgrzytać przy tym zębami ze złości. Poza tym, przenosząc całą drużynę z podstawowej wersji gry, nawiązane romanse lub też animozje wejdą na nową ścieżkę oddziaływań. Dodam również, że w Throne of Bhaal postacie są bardziej rozmowne i często dochodzi do żywiołowych konwersacji między członkami drużyny. Tworzy to absolutnie fantastyczny klimat, z którym nic nie może się równać. To jest właśnie esencja gry fabularnej - poznawanie głębi bohaterów, ich przeszłości czy czynów.
Infinity Engine, który przeszedł pewne kosmetyczne zmiany w BGII, trzyma się mocno. Izometryczny rzut to jest właśnie to, co tygrysy lubią najbardziej. Nie jakieś tam trójwymiarowe wielokąty, MIP mapping czy inne cholerstwo! Mimo iż gra nie jest trójwymiarowa - i chwała jej za to - to wykorzystuje dobrodziejstwa akceleratorów trzeciego wymiaru. Efekty graficzne towarzyszące magii są naprawdę wyśmienite. Przyłapałem się na tym, że rzucałem pewne czary tylko po to, aby zapewnić moim oczom wizualną ucztę, pełną feeri barw, rozbłysków i innych bliżej nie określonych wyczynów pirotechnicznych.
Muzyka w BGII: ToB, doskonale pasuje do tego, co dzieje się na ekranie. Główny motyw muzyczny, znany już z podstawowej wersji programu, został lekko zmodyfikowany i teraz prezentuje się absolutnie doskonale. Pokuszę się o stwierdzenie, że muzyka w Throne of Bhaal nie ustępuje tej z Icewind Dale. A to już jest ogromną nobilitacją dla tego produktu. Gra obsługuje oczywiście technologię EAX. Efekty środowiskowe są bardzo spektakularne, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach (lochy, korytarze, jaskinie).
Wymagania sprzętowe Baldur's Gate II: Throne of Bhaal są takie same, jak w podstawowej wersji gry. Komputer klasy PII 400 MHz plus 64 MB RAMu z 16 MB akceleratorem klasy RIVA TNT to konfiguracja, na której bez większych zacięć można rozkoszować się grą. Owszem, pewne zgrzyty i rwanie animacji z pewnością wystąpi, szczególnie podczas sekwencji walki. Ale na pociechę dodam, że osobiście znam maniaka, który przeszedł BGII, na sprzęcie znacznie słabszym. A zresztą - który z prawdziwych graczy ma dziś komputer z procesorem wolniejszym niż 1 GHz?...
BGII: ToB to jeden z najlepszych dodatków, jaki kiedykolwiek widziały moje oczy. Fabuła doskonale splata w jedną epicką opowieść obydwie części Wrót Baldura. A jest to opowieść niezwykła. Przyznam się szczerze, że po ukończeniu pierwszej części BG, czułem pewien niesmak - ot, historyjka o potężnym bękarcie złego boga, który dał łupnia wszystkim oponentom, zdobył tony magicznych przedmiotów i basta. O nie, moi drodzy! Druga odsłona Wrót Baldura wraz z niniejszym dodatkiem wszystko zmieniła. Interakcje między bohaterami, mroczny cierń spuścizny Bhaala jątrzący się w duszy głównego bohatera, romanse, utrata towarzyszy (Khalid), walka o własne jestestwo - wolną wolę. To właśnie zauroczyło mnie najbardziej. Nie tabuny trolli, gnolli, orków. Nie walki z potężnymi smokami, które oczywiście dodały grze kolorytu. Bo przecież co smok, to smok... Nie, moi drodzy. Dla mnie liczy się fabuła. A ta, patrząc z perspektywy całego cyklu Baldur's'Gate, jest wyjątkowa w każdym calu.
Żegnamy Wybrzeże Mieczy, już nigdy nie powstanie gra na bazie Infinity Engine. Szkoda. Nie odwiedziliśmy jeszcze tajemniczej wyspy Evermeet. Nie widzieliśmy egzotycznego Calimshanu ani nie przeżyliśmy mrożących krew w żyłach przygód na Wielkiej Pustyni Anauroch. Potężne Waterdeep nadal pozostaje dla nas zagadką, a niezbadane korytarze Cytadeli Adbar kuszą niezmierzonym bogactwem. Kto wie, może kiedyś TAM się spotkamy. Wysłuchamy przy ognisku opowieści wiekowego Elminstera. Drizzt Do'Urden wraz ze swoją przyjaciółką panterą - demonem o imieniu Guenhwyvar zabierze nas na niebezpieczną eskapadę. Może razem z krasnoludem Bruenorem Battlehammerem wyruszymy w bój przeciwko groźnym barbarzyńcom? Ale to już będzie zupełnie inna historia i... inny, w pełni trójwymiarowy silnik graficzny i - jak donoszą media - pełnoprawna (i pełnopłatna, niestety) gra MMORPG. Czekamy!
To tyle, drodzy Czytelnicy. Jeżeli w zakamarkach Waszych półek leży przypadkiem choć jedna z powyższych gier, to zachęcamy do szybkiej instalacji. Klasyka ma swój nieodparty urok.
Vampire: The Masquerade - Redemption
LEM
Baldur's Gate II oraz Baldur's Gate II: Tron Bhaala
CD Projekt

Baldur's Gate 2 - miodzio gra! W "Wampirka" jeszcze nie gralem...
P.S Czekam z niecierpliwoscia na druga czesc:)
w częsci drugiej recenzje Deus Ex i American Mc'Gee Alice, o ile nie jesteście znużeni
1. Eye of beholder 1,2,3 -miodzio
2. Wizards&warriors
3. Ultima underworld 1,2
4. Divine Divinity
5. Might & Magic 0d 6 do 10 - super
6. Wizardry 7 i 8 - dlugaaa
7. Blade & Sword - własnie katuje:)
8. Throne of darkness - japońska mitologia
9. Dungeon Siege + dodatek:)
wiecej nie pamiętam:(
Natomiast, na dzien dzisiejszy krolami RPG jest Morrowind i K.O.T.O.R.
Starocie ach.... Champions of Krynn, Bard's Tale, Burntime, Dungeon Master.
O klasyce z zamierzchłej przeszłości artykuł jeszcze będzie obiecuje