W drugiej odsłonie Baldura można wybrać nową rasę - półorka. Ten potężny osobnik dysponuje ogromną siłą i wytrzymałością. Dwie cechy mogą osiągnąć pułap 19. Są to "Siła" i "Zręczność". Jednym słowem wymiatacz, jakim niewątpliwie jest krasnolud, został zdetronizowany. Żegnaj, brodaty, pijany kurduplu! Od dziś największym wymiataczem na Wybrzeżu Mieczy jest "urodziwy" półork!
Oczywiście każdy ma wolny wybór. Pragniesz stworzyć kruchą, elfią czarodziejkę? Proszę bardzo! A może wolisz siać postrach wśród wrogów jako łowca, którego umiejętności posługiwania się łukiem nie mają sobie równych? Ku uciesze graczy dodano dwie nowe klasy postaci - potężnego barbarzyńcę oraz mnicha, specjalistę w walce wręcz. Jest też czarnoksiężnik, który tym różni się od standardowego maga, że nie musi zapamiętywać czarów; otrzymuje je po każdym podniesieniu poziomu doświadczenia. Dodano też podklasy: profesja wojownika została rozszerzona. Teraz możesz zostać np. zabójcą magów albo szalonym berserkerem. Jako łowca możesz wybrać łucznika. Oczywiście wymieniłem tylko kilka podklas, jakie można wybrać podczas tworzenia postaci.
Podczas kreacji bohatera nie można zapominać o odpowiedniej specjalizacji w broni. Nasza postać może na przykład po mistrzowsku władać mieczem długim lub toporem. Wybieramy też styl walki - i to jest kolejna innowacja BG2 w stosunku do pierwowzoru. Od dziś można używać dwóch broni jednocześnie - tak jak czyni to Drizzt! Oczywiście, jeżeli wolimy kryć się za tarczą, można wybrać specjalizację w "tarczy i mieczu". Wszystko zależy od gracza. Należy pamiętać tylko, że każdy wybór ma swoje plusy i minusy. Co ciekawe, wybór płci naszego bohatera nie jest już tylko wyborem estetycznym. Bohaterowie niezależni (NPC) odróżniają płeć naszych postaci. Ileż to śmiechu miałem, kiedy w jednej z karczm, pijany, bełkotliwy fircyk próbował poderwać Jaheirę.
Jak już wcześniej wspominałem, grę rozpoczynamy z 89 tysiącami punktów doświadczenia. Daje nam to, zależnie od profesji, 7 lub 8 poziom doświadczenia. Limit przewidziany w Baldur's Gate 2 to 2.950.000 XP (experience points). Tak, nie pomyliłem zer - dwa miliony dziewięćset pięćdziesiąt tysięcy punktów doświadczenia. Złodziej i bard ukończą więc grę na 23. poziomie, a inni np. na 17-19. To naprawdę bardzo dużo!
Magia, arsenał i bestiariusz, czyli to, co wzbudza dreszczyk emocji u każdego gracza
Powiem szczerze, że jestem mile zaskoczony ilością dostępnych czarów w BG2. Ilościowo jest ich dwukrotnie więcej, niż w części pierwszej (na "oko"). A wyższe poziomy doświadczenia magów i innych postaci władających czarami dają nam spore możliwości. Wyobraź sobie maga z czarem "Dezintegracja": jednym skinieniem zamieni potężnego przeciwnika w pył. Deszcz meteorów sprawi, że największy twardziel ustąpi Ci pola i nazwie mistrzem! Zginąłeś w boju, a Twoje nędzne resztki gniją na chłodnej posadzce w zapuszczonym lochu? Żaden kłopot, druid wskrzesi Cię w mgnieniu oka. Czujesz się słaby, a każdy przeciwnik to dla Ciebie zagrożenie? Zmień się w wilkołaka i rozerwij wroga na strzępy!
Tak, magia to potęga. Ale hola! Wojownicy wcale nie są bezbronni w starciu z hordami przeciwników. Magiczne miecze, sejmitary, topory, młoty bojowe, halabardy, maczugi. Arsenał jest przeogromny i bardzo zróżnicowany. Dodajmy jeszcze łuki, kusze i proce. Naprawdę jest w czym wybierać. Jako że cały świat Forgotten Realms przepełniony jest magią, nie może zabraknąć potężnych artefaktów, magicznych pierścieni, itd. Nie muszę chyba wspominać, że chronią nas wielorakie pancerze, tarcze i hełmy. W licznych potyczkach naszym bohaterom przyjdzie zmierzyć się z takim bestyjami, jak Trolle, Beholdery, Yuan-Ti, no i, rzecz jasna, smoki. Nareszcie skopiemy tyłki tym obleśnym gadom. Bestiariusz jest ogromny. Ale czy można spodziewać się czegoś innego po grze spod szyldu AD&D?
Od strony graficznej Baldur's Gate II: Shadows of Amn prezentuje się przywoicie. Nareszcie mamy opcję gry na pełnym ekranie. Animacja postaci jest znacznie lepsza, niż w jedynce. Potwory są ogromne, przykładowo czerwony smok potrafi zająć jedną trzecią ekranu! To naprawdę robi ogromne wrażenie. Budowle, lochy, wolne przestrzenie - wszystkie lokacje wykonane są z pietyzmem i dbałością o szczegóły. W kominku buzuje ogień. Przekraczając akweny, widzimy falującą wodę. Świat gry po prostu żyje. Zadbano nawet o takie szczegóły, jak widok, w której ręce trzymamy oręż. Muzyka jest doskonała i świetnie dobrana do sytuacji aktualnie rozgrywającej się na ekranie monitora. Oglądałeś Conana Barbarzyńcę? Pamiętasz monumentalną muzykę Basila Polidoriusa? (a co innego Czytelnicy mają pamiętać z tego "dzieła"? Wrzaski Arnolda S.? - przyp. red.) W BG2 niektóre kawałki bardzo przypominają ścieżkę dźwiękową z Conana. Głosy postaci są świetne, szczególnie odzywki Minsca zwalają z nóg. Gra obsługuję technologię EAX. Posiadacze wszystkich kart dźwiękowych zgodnych z tym systemem (z Live! i Audigy na czele) z pewnością docenią wspaniałe efekty środowiskowe.
Wymagania sprzętowe w dniu premiery gry były dosyć spore i mogły wpędzić do grobu niejednego gracza. Dziś budzą tylko pusty śmiech. Pentium II 400 MHz plus 128 MB RAM, no i akcelerator trzeciego wymiaru - ot choćby stareńka RIVA TNT, to rozsądna, minimalna konfiguracja, na której można w pełni docenić uroki Baldura. Owszem, można grać na słabszym sprzęcie, ale trzeba wtedy zrezygnować z wielu dodatkowych efektów, ot choćby dynamicznych warunków pogodych.
Trudno jest nie mówić o tej klasyce przez duże "K" bez pokory i słów najwyższego uznania. Nieczęsto zdarza się gra tak rozbudowana i tak bogata w detale. Baldur's Gate II: Shadows of Amn skradł moją duszę, stałem się niewolnikiem słodkiej, elfiej czarodziejki. W towarzystwie Minsca i Boo nie nudzę się ani przez chwilę. Oddana przyjaciółka Jaheira stoi zawsze u mego boku. Pierwszy raz gra komputerowa zawładnęła mną całkowicie. Grając w Baldura, miałem niemal namacalne uczucie przebywania w świecie gry. Do tej pory jedynie prawdziwa gra fabularna dawała mi tyle przyjemności i satysfakcji. BG2 może i nie jest ósmym cudem świata, ale z pewnością jest najbliższy ideałowi komputerowej gry fabularnej dla samotnego gracza.
Ja wracam na Wybrzeże Mieczy. Czeka mnie jeszcze wiele wspaniałych przygód. Ty też wejdź w ten świat. Poznaj Drizzt'a Do'Urdena, Khelbena Blackstaff'a, Jandera Sunstara, wiekowego Elminstera. Czujesz ten dreszczyk emocji? Zapewniam, że to dopiero początek.
Oczywiście każdy ma wolny wybór. Pragniesz stworzyć kruchą, elfią czarodziejkę? Proszę bardzo! A może wolisz siać postrach wśród wrogów jako łowca, którego umiejętności posługiwania się łukiem nie mają sobie równych? Ku uciesze graczy dodano dwie nowe klasy postaci - potężnego barbarzyńcę oraz mnicha, specjalistę w walce wręcz. Jest też czarnoksiężnik, który tym różni się od standardowego maga, że nie musi zapamiętywać czarów; otrzymuje je po każdym podniesieniu poziomu doświadczenia. Dodano też podklasy: profesja wojownika została rozszerzona. Teraz możesz zostać np. zabójcą magów albo szalonym berserkerem. Jako łowca możesz wybrać łucznika. Oczywiście wymieniłem tylko kilka podklas, jakie można wybrać podczas tworzenia postaci.
Podczas kreacji bohatera nie można zapominać o odpowiedniej specjalizacji w broni. Nasza postać może na przykład po mistrzowsku władać mieczem długim lub toporem. Wybieramy też styl walki - i to jest kolejna innowacja BG2 w stosunku do pierwowzoru. Od dziś można używać dwóch broni jednocześnie - tak jak czyni to Drizzt! Oczywiście, jeżeli wolimy kryć się za tarczą, można wybrać specjalizację w "tarczy i mieczu". Wszystko zależy od gracza. Należy pamiętać tylko, że każdy wybór ma swoje plusy i minusy. Co ciekawe, wybór płci naszego bohatera nie jest już tylko wyborem estetycznym. Bohaterowie niezależni (NPC) odróżniają płeć naszych postaci. Ileż to śmiechu miałem, kiedy w jednej z karczm, pijany, bełkotliwy fircyk próbował poderwać Jaheirę.
Jak już wcześniej wspominałem, grę rozpoczynamy z 89 tysiącami punktów doświadczenia. Daje nam to, zależnie od profesji, 7 lub 8 poziom doświadczenia. Limit przewidziany w Baldur's Gate 2 to 2.950.000 XP (experience points). Tak, nie pomyliłem zer - dwa miliony dziewięćset pięćdziesiąt tysięcy punktów doświadczenia. Złodziej i bard ukończą więc grę na 23. poziomie, a inni np. na 17-19. To naprawdę bardzo dużo!
Magia, arsenał i bestiariusz, czyli to, co wzbudza dreszczyk emocji u każdego gracza
Powiem szczerze, że jestem mile zaskoczony ilością dostępnych czarów w BG2. Ilościowo jest ich dwukrotnie więcej, niż w części pierwszej (na "oko"). A wyższe poziomy doświadczenia magów i innych postaci władających czarami dają nam spore możliwości. Wyobraź sobie maga z czarem "Dezintegracja": jednym skinieniem zamieni potężnego przeciwnika w pył. Deszcz meteorów sprawi, że największy twardziel ustąpi Ci pola i nazwie mistrzem! Zginąłeś w boju, a Twoje nędzne resztki gniją na chłodnej posadzce w zapuszczonym lochu? Żaden kłopot, druid wskrzesi Cię w mgnieniu oka. Czujesz się słaby, a każdy przeciwnik to dla Ciebie zagrożenie? Zmień się w wilkołaka i rozerwij wroga na strzępy!
Tak, magia to potęga. Ale hola! Wojownicy wcale nie są bezbronni w starciu z hordami przeciwników. Magiczne miecze, sejmitary, topory, młoty bojowe, halabardy, maczugi. Arsenał jest przeogromny i bardzo zróżnicowany. Dodajmy jeszcze łuki, kusze i proce. Naprawdę jest w czym wybierać. Jako że cały świat Forgotten Realms przepełniony jest magią, nie może zabraknąć potężnych artefaktów, magicznych pierścieni, itd. Nie muszę chyba wspominać, że chronią nas wielorakie pancerze, tarcze i hełmy. W licznych potyczkach naszym bohaterom przyjdzie zmierzyć się z takim bestyjami, jak Trolle, Beholdery, Yuan-Ti, no i, rzecz jasna, smoki. Nareszcie skopiemy tyłki tym obleśnym gadom. Bestiariusz jest ogromny. Ale czy można spodziewać się czegoś innego po grze spod szyldu AD&D?
Od strony graficznej Baldur's Gate II: Shadows of Amn prezentuje się przywoicie. Nareszcie mamy opcję gry na pełnym ekranie. Animacja postaci jest znacznie lepsza, niż w jedynce. Potwory są ogromne, przykładowo czerwony smok potrafi zająć jedną trzecią ekranu! To naprawdę robi ogromne wrażenie. Budowle, lochy, wolne przestrzenie - wszystkie lokacje wykonane są z pietyzmem i dbałością o szczegóły. W kominku buzuje ogień. Przekraczając akweny, widzimy falującą wodę. Świat gry po prostu żyje. Zadbano nawet o takie szczegóły, jak widok, w której ręce trzymamy oręż. Muzyka jest doskonała i świetnie dobrana do sytuacji aktualnie rozgrywającej się na ekranie monitora. Oglądałeś Conana Barbarzyńcę? Pamiętasz monumentalną muzykę Basila Polidoriusa? (a co innego Czytelnicy mają pamiętać z tego "dzieła"? Wrzaski Arnolda S.? - przyp. red.) W BG2 niektóre kawałki bardzo przypominają ścieżkę dźwiękową z Conana. Głosy postaci są świetne, szczególnie odzywki Minsca zwalają z nóg. Gra obsługuję technologię EAX. Posiadacze wszystkich kart dźwiękowych zgodnych z tym systemem (z Live! i Audigy na czele) z pewnością docenią wspaniałe efekty środowiskowe.
Wymagania sprzętowe w dniu premiery gry były dosyć spore i mogły wpędzić do grobu niejednego gracza. Dziś budzą tylko pusty śmiech. Pentium II 400 MHz plus 128 MB RAM, no i akcelerator trzeciego wymiaru - ot choćby stareńka RIVA TNT, to rozsądna, minimalna konfiguracja, na której można w pełni docenić uroki Baldura. Owszem, można grać na słabszym sprzęcie, ale trzeba wtedy zrezygnować z wielu dodatkowych efektów, ot choćby dynamicznych warunków pogodych.
Trudno jest nie mówić o tej klasyce przez duże "K" bez pokory i słów najwyższego uznania. Nieczęsto zdarza się gra tak rozbudowana i tak bogata w detale. Baldur's Gate II: Shadows of Amn skradł moją duszę, stałem się niewolnikiem słodkiej, elfiej czarodziejki. W towarzystwie Minsca i Boo nie nudzę się ani przez chwilę. Oddana przyjaciółka Jaheira stoi zawsze u mego boku. Pierwszy raz gra komputerowa zawładnęła mną całkowicie. Grając w Baldura, miałem niemal namacalne uczucie przebywania w świecie gry. Do tej pory jedynie prawdziwa gra fabularna dawała mi tyle przyjemności i satysfakcji. BG2 może i nie jest ósmym cudem świata, ale z pewnością jest najbliższy ideałowi komputerowej gry fabularnej dla samotnego gracza.
Ja wracam na Wybrzeże Mieczy. Czeka mnie jeszcze wiele wspaniałych przygód. Ty też wejdź w ten świat. Poznaj Drizzt'a Do'Urdena, Khelbena Blackstaff'a, Jandera Sunstara, wiekowego Elminstera. Czujesz ten dreszczyk emocji? Zapewniam, że to dopiero początek.
