Zestawy komputerowe
Artykuł
Mariusz Kolmer, Piątek, 12 stycznia 2018, 20:00

MSI Trident 3 Arctic – wygląd i budowa

Biała, kanciasta bryła komputera faktycznie może przywodzić na myśl arktyczny lodowiec. Mniej wrażliwym osobom leżący obok monitora lub telewizora wielościan wyglądem będzie przypominał magnetowid, inni zaś od razu dostrzegą podobieństwo do konsol. Stonowany, minimalistyczny, monolityczny projekt został przełamany ostrymi krawędziami oraz srebrnymi i czerwonymi akcentami. Małe wymiary (szerokość 7 cm i pojemność zaledwie 4,7 l) oraz możliwość położenia lub postawienia na dołączonej podstawce zwiększają walory estetyczno-użytkowe sprzętu. Obie wersje, podstawowa czarna i Arctic, powinny pasować zarówno do pokoju gracza, jak i minimalistycznego wnętrza.



Na frontowym, geometrycznie załamanym panelu umieszczono niewielkie srebrne logo MSI. Wierzchołek po przeciwnej stronie inkrustowano przezroczystym plastikiem, dzięki czemu, w zależności od ustawień, może on świecić wybranym kolorem z palety RGB. W zagłębieniu umieszczono szereg złączy: wyjście HDMI (VR), dwa porty USB 3.1 typu A, jeden USB 3.1 typu C, wejście mikrofonu, wyjście audio minijack oraz diodę sygnalizującą pracę nośnika danych.


Górny panel upstrzono emblematem (na szczęście niewielkim) producenta – smokiem na czerwonym tle. Dolna (prawa) połowa ma duże asymetryczne wycięcie obramowane szeroką listwą srebrnego plastiku. Przez drobną metalową siatkę można dostrzec wentylator karty graficznej – również ozdobiony wizerunkiem smoka.



Prawa strona urządzenia została nacięta dwiema skośnymi liniami tworzącymi trzy płaszczyzny o różnej fakturze. Czwarte pole to kolejne ażurowe wycięcie wentylacyjne.



Lewy bok (w pionowym ustawieniu – górny) przyciąga wzrok ledową wstawką. Po tej stronie znajduje się też podświetlany wyłącznik komputera. Podobnie jak na pozostałych bokach umieszczono tu w niewielkim zagłębieniu białą kratkę wentylacyjną.



Tył urządzenia skrywa pozostałe złącza płyty głównej: wejście audio, wyjście słuchawkowe i wejście mikrofonowe, jeden port RJ45, jeden USB 3.1, cztery USB 2.0 i wyjście HDMI. Dodatkowo znajduje się tu wejście VR, otwór Kensington Lock i charakterystyczne gniazdo zasilania. Obok portów umieszczono wylot powietrza ze schładzacza procesora. Dolną część zajmują wyjścia karty graficznej (jedno DVI-D, dwa HDMI i dwa DisplayPort) oraz wylot powietrza z układu chłodzenia.



Na spodzie znajdują się naklejki z podstawowymi informacjami o sprzęcie, znaczki producentów i kolejny mały otwór wentylacyjny – mniej więcej tam, gdzie są zamontowane nośniki danych. W rogach umieszczono gumowe nóżki, których asymetryczność współgra z kształtem obudowy. Całe urządzenie można pionowo osadzić w stabilnej plastikowej podstawie w srebrnym kolorze.



Zdjęcie górnego panelu odsłania dobrze zagospodarowane wnętrze minipeceta. Najwięcej przestrzeni zajmuje umieszczona w jednej płaszczyźnie z płytą główną karta MSI GTX 1070 Aero ITX 8GB OC.

Jak sama nazwa podpowiada, jest to model przeznaczony głównie do montowania w małych komputerach typu ITX. Ma skrócony laminat: jego długość to 17,5 cm, szerokość – 13 cm, a grubość – niecałe 4 cm. Ciekawostką jest to, że wprawdzie karta ma ośmiopinowe złącze zasilania, jak na tysiącsiedemdziesiątkę przystało, ale podłączona jest do sześciopinowego złącza na płycie głównej. Ograniczenie wymiarów (i przyspieszenie taktowania w fabrycznej konfiguracji) zmusiło MSI do użycia własnego układu chłodzenia, Aero. Dwuslotowy aluminiowy radiator, oparty na trzech grubych, 8-milimetrowych ciepłowodach, ma ponad 50 żeberek o dość szerokim rozstawieniu. Dzięki temu żeberka nie stawiają dużego oporu powietrzu, którego przepływ zapewnia wentylator o dwóch zauważalnie różnych rodzajach łopatek. To z kolei według producenta zapewnia szybsze, ale i miarowe tłoczenie powietrza. O skuteczności tego rozwiązania piszemy na stronie poświęconej pomiarom temperatury i wydajności układu chłodzenia.

 

Następnie zdemontowaliśmy wentylator z układu chłodzenia procesora. Tu zaczynają być widoczne laptopowe naleciałości MSI, ponieważ zastosowano model turbinowy. Usunięcie wentylatora odsłania zaledwie dwa miedziane ciepłowody, biegnące do aluminiowego radiatora. Choć ciepłowody i turbina są wyraźnie grubsze niż w komputerach przenośnych, użycie tego rozwiązania nie zapowiadało niskich temperatur.

Laptopowy rodowód ma także pamięć operacyjna typu SO-DIMM. Dwa małe moduły umieszczono obok radiatora, poniżej niewielkiej karty WLAN.

Dopiero odłączenie anteny i kabli zasilających LED-y oraz odkręcenie dodatkowej śruby poniżej płyty głównej pozwala usunąć dolny panel obudowy i dostać się do nośników pamięci i baterii BIOS-u. To nie jest zbyt wygodne rozwiązanie.

Wyjęcie płyty głównej odsłania stalowy ażurowy stelaż obudowy.

Niestety, płyta nie jest standardowym mini-ITX-em, ale na pochwałę zasługuje użycie poziomego złącza PCIe. Pozwoliło to zamontować kartę graficzną równolegle do płyty i zarazem zmniejszyć grubość urządzenia.

Ocena artykułu:
Ocen: 7
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane