artykuły

Logitech G903 Lightspeed – test bezprzewodowej myszy z techniką PowerPlay

Bez przewodów i bez kompromisów

31
19 listopada 2017, 12:00 Damian Lejnert

Logitech G903 Lightspeed – testy

Pod względem zastosowanej optyki Logitech G903 Lightspeed nie różni się właściwie niczym od swojego poprzednika. Wyposażono go w ten sam sensor PixArt PMW3366, który jest zmodyfikowanym PMW3360.

W danych technicznych można jednak znaleźć pewną różnicę. Producent nie podaje przyspieszenia i maksymalnej prędkości, a jedynie informuje, że testy modelu G903 Lightspeed odbywały się przy prędkości ponad 400 cali/s (10,16 m/s) i przyspieszeniu ponad 40 g. Prędkość maksymalna G900 Chaos Spectrum wynosi 300 cali/s (7,62 m/s). Nie wiemy, czy nastąpiła tu poprawa, bo w danych starszego modelu nie ma o tym mowy.

Testy przeprowadziliśmy z wykorzystaniem najnowszej wersji oprogramowania układowego v.7.0.9. oraz narzędzia Logitech Gaming Software w wersji 8.96.88.

Wszystkie wyniki, które przedstawiamy, uzyskaliśmy w trybie bezprzewodowym.

Kalibracja

Przed rozpoczęciem testów skorzystaliśmy z narzędzia do ręcznej kalibracji, które jest dostępne z poziomu oprogramowania przeznaczonego do myszy. Obok gotowych profili do wybranych podkładek producenta mogliśmy łatwo utworzyć nowy, przeznaczony do innej powierzchni. Dostrojenie myszy przebiega szybko i bezproblemowo. Każdy poradzi sobie z tym bez większych trudności, tym bardziej że przez całą operację prowadzą nas instrukcje. 

 

Prędkość maksymalna

Celem tego testu jest ustalenie maksymalnej prędkości (wyrażonej w metrach na sekundę), z jaką uda się poprawnie przesunąć wskaźnik myszy w różnych ustawieniach dpi. Użyliśmy narzędzia Enotus Mouse Test v0.1.4.

Test przeprowadzamy na trzech rodzajach powierzchni w określonych rozdzielczościach sensora. To podkładka (HyperX Fury S XL), drewno (blat stołu) oraz plastik (blat stołu PCV).

Oto wyniki modelu Logitech G903 Lightspeed:

Dokładnie takich wyników się spodziewaliśmy. Mysz bez trudu osiągnęła 6,5 m/s. Czujnik zachowuje przy tym pełną wydajność. Nie zauważyliśmy żadnych zjawisk, które mogłyby wskazywać na problemy ze śledzeniem podłoża. Warto zaznaczyć, że podczas pomiaru prędkości maksymalnej częstotliwość raportowania USB była bardzo stabilna. 

Taktowanie USB

Test bada zdolność przekazywania informacji do komputera w przeliczeniu na sekundę. Użyliśmy narzędzia Mouse Rate Checker. Pomiar ten wykonaliśmy we wszystkich ustawieniach dostępnych w oprogramowaniu producenta (125/250/500/1000).

Testy w Mouse Rate Checker jedynie potwierdziły to, co zauważyliśmy już podczas pomiaru prędkości maksymalnej: częstotliwość raportowania USB jest bardzo stabilna.

Predykcja

Ten test bada zjawisko przyciągania kątowego, tzw. asystenta rysowania linii prostych, który podczas ruchów wykonywanych myszą przyciąga wskaźnik do osi X bądź Y. 

Wyniki jasno pokazują, że sensor jest wolny od wszelkich przejawów predykcji. W oprogramowaniu można jednak znaleźć opcję pozwalającą włączyć przyciąganie kątowe. 

Interpolacja

Żeby sprawdzić, czy żadne z ustawień dpi nie jest interpolowane, posłużyliśmy się programem VMouseBench v0.0.7a.

Nie jest dla nas niespodzianką, że sensor PixArt PMW3366 wszystkie poziomy dpi osiąga bez sztucznego generowania pikseli. 

Szumy (jitter)

Żeby ocenić występowanie szumów wysokiej bądź niskiej częstotliwości, wykonaliśmy test polegający na rysowaniu linii skośnych, pionowych i poziomych, na podstawie których zjawisko to najprościej zauważyć.

Również w tym teście PMW3366 poradził sobie świetnie. Niewielkie szumy występują dopiero w maksymalnej rozdzielczości, 12 000 dpi. Są one jednak efektem precyzyjnego odwzorowania struktury powierzchni oraz zbyt wysokiej rozdzielczości sensora. 

LOD (lift off distance)

Parametr LOD decyduje o wysokości, na jaką trzeba unieść urządzenie, żeby wskaźnik przestał reagować. Niektóre myszy zapewniają pełną regulację LOD za pomocą oprogramowania producenta. W Logitech Gaming Software nie ma jednak takiej funkcji. 

PowierzchniaLOD
HyperX Fury S XL

0,6 mm

Kartka białego papieru 0,6 mm
Drewno 0,6 mm
Plastik 1,8 mm

Logitech G903 Lightspeed w testach LOD wypadł świetnie. Trudno o lepsze rezultaty. Niemal na każdej powierzchni wartość ta utrzymywała się poniżej 1,2 mm (1 CD). Tylko powierzchnia stołu PCV nie pozwoliła osiągnąć tak niskiego wyniku. 

Akceleracja

Podczas wykonywania testu na akcelerację trzeba zadbać o dużą powierzchnię roboczą. My dodatkowo wykorzystaliśmy specjalnie zbudowany tor, stabilizujący urządzenie zarówno w pionie, jak i poziomie.

Akcelerację zmierzyliśmy w grze Counter-Strike: Global Offensive w swojej standardowej procedurze testowej:

  • Oznaczamy jeden punkt, na którym koncentrujemy celownik (np. ślad po strzale).
  • Wykonujemy jeden dokładny ruch pozwalający obrócić się o 360 stopni.
  • Szybkim ruchem wracamy do pozycji początkowej.
  • Jeżeli celownik wraca do punktu wyjściowego (ślad po strzale), można mówić o braku akceleracji pozytywnej.
  • Zjawisko akceleracji negatywnej to wszelkie wariacje wskaźnika na ekranie. Akceleracja negatywna najczęściej objawia się spowolnieniami wskaźnika.

Jak zawsze test wykonaliśmy kilkukrotnie w różnych kombinacjach, takich jak wolne przesunięcie i szybki powrót, szybkie przesunięcie i wolny powrót oraz szybkie przesunięcie z równie szybkim powrotem. Sensor PMW3366, podobnie jak w myszach Logitech G502 Proteus Core oraz G900 Chaos Spectrum, wypadł doskonale. Nie przejawia żadnych oznak akceleracji pozytywnej ani negatywnej – wynik za każdym razem był dokładnie taki sam.

Logitech G903 Lightspeed – wnętrze

Informacje zawarte w oficjalnych danych technicznych to jedno. Znacznie ciekawszych rzeczy można się dowiedzieć, zajrzawszy do środka urządzenia. Żeby to zrobić, trzeba wykręcić w sumie siedem śrubek. Dwie z nich znajdują się pod tylnym ślizgaczem, dwie pod ślizgaczami przy bocznych krawędziach, dwie pod naklejką producenta, a jedna przy gnieździe, w które wpinamy przewód.

Podczas odklejania ślizgaczy trzeba szczególnie uważać, gdyż bardzo łatwo je uszkodzić, przez co nie da się ich przykleić ponownie. Natomiast poprawnie ściągnięte ślizgacze bez większych problemów można na powrót przykleić. Przed tym należy pozbyć się pozostałości kleju.  

Przy demontażu wierzchniej części myszy również należy zachować ostrożność, a to ze względu na taśmę i przewód łączące płytkę drukowaną z pozostałą częścią myszy. Wystarczy chwila nieuwagi i mocniejsze pociągnięcie, żeby je uszkodzić (zwłaszcza taśmę). 

Wnętrze jest dość skomplikowane. Warto zauważyć, że na głównej płytce z obwodem drukowanym producent umieścił jedynie rolkę i przełączniki pozwalające aktywować ją na boki, wcisnąć ją i zmienić tryb jej działania. Nie ma tu natomiast mikroprzełączników od przycisków głównych, bocznych i do zmiany ustawienia dpi. Te umieszczono w górnej części myszy i żeby się do nich dostać, trzeba rozkręcić urządzenie w zasadzie w całości. Nie jest to jednak konieczne do tego, by odczytać najważniejsze informacje. 

Główną zmianą, którą widać już na pierwszy rzut oka, są przełączniki pod przyciskami głównymi. W modelu G900 Chaos Spectrum zastosowano D2FC-F-7N(20M) Omrona, tu zaś mamy do czynienia z D2FC-F-K(50M). 

Jednym z najważniejszych elementów myszy bezprzewodowej jest akumulator. W oficjalnych danych technicznych nie znaleźliśmy żadnych informacji na ten temat. Po rozebraniu myszy wiemy jednak, że Logitech G903 Lightspeed wyposażono w akumulator litowo-polimerowy o pojemności 750 mAh przy napięciu 3,7 V. Energii wystarcza maksymalnie na 32 godziny użytkowania.

Sensor został umieszczony centralnie. To PixArt PMW3366DM-VWQU, czyli dokładnie ten sam, który zastosowano w modelu Logitech G900 Chaos Spectrum. 

Mikrokontroler to 32-bitowy ARM Cortex z linii STM32L100, a dokładniej: STM32L100RBT6 firmy STMicroelectronics. 

Mieliśmy też okazję dokładnie przyjrzeć się rolce z trybem bezwładnościowym. Na pierwszy rzut oka wydaje się dość skomplikowana, lecz działanie systemu jest dość proste. Kluczowym elementem jest niewielki metalowy drucik, blokujący rolkę podczas przekręcania. To właśnie on powoduje charakterystyczny terkot. Po przekręceniu rolki o jeden poziom drucik wpada w niewielkie wgłębienie, a następne przekręcenie wymaga użycia zdecydowanej siły, żeby przeskoczył dalej. Po wciśnięciu dodatkowego przycisku zmiany trybu drucik przesuwa się do przodu w taki sposób, że nie ma kontaktu z wewnętrzną częścią rolki, przez co nie ma jej co blokować, a wtedy rolka może się kręcić nawet przez 30 sekund. 

Patrząc na wnętrze modelu Logitech G903 Lightspeed, nie mamy wątpliwości, że jest to jedna z bardziej skomplikowanych konstrukcji wśród myszy dla graczy. Nie mamy również żadnych zastrzeżeń co do jakości materiałów i samej budowy. 

Logitech G903 Lightspeed – system PowerPlay

Największą zmianą w porównaniu z G900 Chaos Spectrum jest to, że nowy model jest w pełni kompatybilny z systemem ładowania PowerPlay. Musimy jednak przypomnieć, że technikę indukcji w myszach komputerowych wykorzystano już znacznie wcześniej. Dobrym przykładem jest firma A4Tech, która 12 lat temu wprowadziła konstrukcje bezprzewodowe bez baterii (NB-30, NB-50). Brak baterii przede wszystkim sprawiał, że myszy były lżejsze. Były zasilane dzięki podkładce generującej prąd na zasadzie indukcji elektromagnetycznej. Rozwiązanie to nie tylko działało dość dobrze, ale też pozwalało choćby zaoszczędzić na bateriach.

Jakość wykonania i wymiary

System PowerPlay to nic innego jak dodatkowa podkładka pod wybrane myszy z oferty producenta. Składa się z trzech części. Pierwsza to gumowa baza, druga to jedna z dwóch dołączonych w zestawie właściwych powierzchni, po których mysz będzie przesuwana, trzecia zaś to odbiornik bezprzewodowy w plastikowej obudowie.

W zestawie znalazły się także: przewód, za pomocą którego podłączamy podkładkę do komputera, moduł, który należy umieścić w spodzie myszy, oraz książeczka z informacjami o produkcie. 

Całość została wykonana dość dobrze. Baza urządzenia jest w całości z gumy. Ma to zalety, bo pozwala uniknąć niechcianych przesunięć. Zapobiega to również przesuwaniu się właściwej powierzchni, tej którą nakładamy na gumową bazę. Dołączone w zestawie podkładki różnią się: jedna z nich to twardy, szorstki w dotyku plastik, druga jest materiałowa. Na obu Logitech G903 Lightspeed zapewnia bardzo dobry poślizg.

Przewód łączący mysz z komputerem jest taki sam jak przewód od modelu Logitech G903 Lightspeed. Jest równie miękki. Mierzy 1,83 m i został poprowadzony w dobrej jakości oplocie. Łatwo go wpiąć do podkładki. 

Całość jest raczej niewielka. Z pewnością nie przypadnie do gustu graczom rywalizującym w niskich ustawieniach czułości (low sense), ci bowiem korzystają ze znacznie większych podkładek. 

Działanie w praktyce

Żeby Logitech G903 Lightspeed działał poprawnie, trzeba umieścić nanoodbiornik w jednym z portów komputera. Po podłączeniu systemu PowerPlay można się go jednak pozbyć, bo wtedy jego funkcję przejmuje wbudowany w podkładkę odbiornik radiowy. Mysz po uruchomieniu łączy się z odbiornikiem automatycznie – przycisk na spodzie okazuje się zbędny. 

PowerPlay jest wykrywany również w oprogramowaniu producenta. Nie ma tam jednak skomplikowanych opcji czy zaawansowanych ustawień. Jedna z kart udostępnia opcje podświetlenia znaczka „G. Druga pozwala rozłączyć działającą mysz i podłączyć inną.

Testy systemu PowerPlay przeprowadziliśmy z wykorzystaniem najnowszego oprogramowania układowego w wersji 7.0.10.

Żeby rozpocząć korzystanie z systemu, należy umieścić na spodzie urządzenia niewielki moduł dołączony w zestawie. Od tego momentu system będzie dbał o stan akumulatora bez konieczności podłączania do myszy kabla zasilającego. 

Musimy przyznać, że PowerPlay działa naprawdę dobrze. Podczas użytkowania szczególną uwagę zwróciliśmy na dwie rzeczy.

Pierwsze zjawisko ujawniło się wtedy, gdy mysz nie była w pełni naładowana. Mimo że z G903 Lightspeed korzystaliśmy na poprawnie skonfigurowanej bazie z plastikową podkładką, naładowanie akumulatora do pełna nie było możliwe. Producent pomyślał jednak o użytkownikach, którzy mogą mieć wątpliwości co do takiego działania sprzętu, i w oprogramowaniu, w sekcji dotyczącej zasilania, umieścił stosowny odnośnik. 

Jest to zamierzone działanie, które ma zminimalizować emisję energii i zoptymalizować cykle ładowania. Mimo że naładowanie akumulatora do pełna za pomocą systemu PowerPlay nie jest możliwe, poziom energii będzie nieustannie utrzymywany w przedziale 85–95%. Nie oznacza to jednak, że stacja nie jest w stanie naładować urządzenia do pełna. Poziom naładowania we wspomnianym przedziale utrzymuje się tylko wtedy, kiedy mysz jest użytkowana. Wystarczy zostawić ją na dłużej (tak żeby przeszła w tryb uśpienia) albo wyłączyć, by PowerPlay przywrócił maksymalny poziom energii.

Drugim zachowaniem, które zwróciło naszą uwagę, była częsta zmiana stanu myszy z „pozostało około X godz.” na „naładowany w X%”. Pierwszy stan wyświetla się zawsze wtedy, kiedy mysz nie jest w żaden sposób ładowana (ani podtrzymywana przez system PowerPlay), drugi zaś wtedy, gdy urządzenie jest ładowane za pomocą tradycyjnego przewodu lub stacji. Częsta zmiana statusu mogła oznaczać, że mysz znajdowała się poza polem energetycznym wytwarzanym na powierzchni. Doskonale pokazuje to poniższy film:

W instrukcji dołączonej do urządzenia wyraźnie zaznaczono obszar, w którym powinien się znaleźć umieszczony w myszy moduł, by stacja działała poprawnie. Mimo że obszar ładowania to centralna część podkładki, często zdarzało nam się go opuścić, co skutkowało przerwaniem ładowania/ podtrzymywania poziomu energii. Trzeba na to uważać szczególnie wtedy, kiedy energia jest już na wyczerpaniu i mysz zostaje odstawiona na powierzchnię stacji. Niewłaściwe położenie myszy spowoduje, że nie zostanie naładowana. 

Warto wspomnieć także o dwóch rzeczach. Pierwsza to możliwość – też wyraźnie podkreślona w instrukcji dołączonej do systemu PowerPlay – ładowania/ podtrzymywania naładowania tylko jednej myszy. Na więcej po prostu nie wystarczyłoby energii. Należy również zwrócić uwagę na powierzchnię, na której będzie spoczywać stacja. O ile drewniany blat czy szklane biurko nie sprawi problemu, to umieszczenie jej na metalowym stole może zauważalnie wpłynąć na proces ładowania, a nawet go uniemożliwić. 

Jakość działania bezprzewodowego

Logitech G903 Lightspeed, podobnie jak poprzednik, G900 Chaos Spectrum, w trybie bezprzewodowym działa naprawdę świetnie. Udowodniły to już testy syntetyczne. Nawet w najbardziej dynamicznych grach nie stwierdziliśmy żadnych opóźnień. Czujnik zapewnia typowe dla sensorów optycznych „czucie”. Wszystkie wykonywane przez nas ruchy były odwzorowywane natychmiastowo. Pod względem osiągów model ten może bez najmniejszych kompleksów stawać w szranki z najlepszymi myszami przewodowymi. Nie jesteśmy tym jednak zaskoczeni. W zasadzie nie różni się wydajnością od poprzednika, który był zaliczany do najlepszych konstrukcji bezprzewodowych.

Jesteśmy też bardzo zadowoleni z czasu działania na zasilaniu akumulatorowym. Maksymalny zmierzony wyniósł 32 godziny. Warto zaznaczyć, że wynik ten osiągnęliśmy dzięki dezaktywacji podświetlenia. Mimo że podświetlany znaczek producenta może się podobać, my woleliśmy z niego zrezygnować dla dodatkowych 7 godzin. Maksymalny czas działania moglibyśmy wydłużyć do 35 godzin, ale wymagałoby to zmniejszenia częstotliwości raportowania USB z 1000 Hz do 125 Hz. Nie chcieliśmy jednak zmniejszać wydajności urządzenia.

Na największą pochwałę zasługuje karta akumulatora w oprogramowaniu, która zapewnia informacje o zużyciu energii. Dzięki temu można się przekonać na własne oczy, jaki wpływ na ten parametr mają poszczególne ustawienia myszy. Oprogramowanie bezbłędnie określa poziom naładowania oraz to, jak długo urządzenie będzie mogło działać na zasilaniu akumulatorowym. O niskim stanie energii powiadamia również migająca czerwona dioda jednego z poziomów dpi. To jednak tylko przypomnienie o konieczności doładowania sprzętu; nie jest to główna funkcja określająca stan akumulatora za pomocą wybranego koloru. 

2