Wymagania sprzętowe: miły powrót do przeszłości
Brak wyuzdania pod względem oprawy graficznej owocuje bardzo niskimi wymaganiami sprzętowymi, jakie stawia przed graczem Bandits: Phoenix Rising. Procesor klasy Pentium III z zegarem 500 MHz, 128 MB pamięci operacyjnej, do tego akcelerator trzeciego wymiaru obsługujący T&L, ot choćby GeForce2 MX, i to wszystko, co potrzebne do zabawy w Bandits: Phoenix Rising. Na tle swoistego wyścigu zbrojeń wśród producentów gier, niskie wymagania programu spod szyldu GRIN są miłym zaskoczeniem, godnym pochwały i uznania.
Podsumowanie: Już gdzieś to kiedyś... no głowę bym dał!
Cztery frakcje walczące o ropę, bogactwo i wpływy. Handel wymienny, kruche, doraźne sojusze. Wyraziste postaci. To wszystko w Bandits: Phoenix Rising jest, lecz niestety leży odłogiem. Ogromny potencjał gry został zmarnowany. Zabrakło talentu, albo pieniędzy. Ta gra mogła być wielka. Lecz ktoś postanowił zamknąć ją ramach zwykłej, trójwymiarowej, bezmyślnej gry zręcznościowej. Co z tego, że z pozoru misje wydają się nader atrakcyjne, skoro po chwili uświadamiamy sobie, że cała finezja rozgrywki sprowadza się do naciskania spustu broni i śledzeniu radaru w poszukiwaniu czerwonych kropek – czyli nadjeżdżających całymi tabunami wrogów. Na tle całkiem znośnej fabuły i ciekawych, wielowymiarowych postaci, cała prostota B:FR jeszcze bardziej drażni. Mogło być wspaniale, jest tylko średnio. Być może druga odsłona gry, którą od kilku miesięcy zapowiadają twórcy, okaże się lepsza. Być może wtedy ujrzymy produkcję na poziomie GTA i Fallouta. Lecz to zmieni całą konwencję gry. I bardzo dobrze. Blaszany pecet to nie miejsce dla średnio udanych gier zręcznościowych. Na bezrybiu i rak ryba, mówi mądre przysłowie. Niestety mądrości ludowe pasują do branży gier, jak pięść do nosa. Szwedzcy programiści mają jeszcze przed sobą daleką i żmudną drogę.
OCENA:
Dystrybutor: Marksoft
Cena: 69,90 zł
Brak wyuzdania pod względem oprawy graficznej owocuje bardzo niskimi wymaganiami sprzętowymi, jakie stawia przed graczem Bandits: Phoenix Rising. Procesor klasy Pentium III z zegarem 500 MHz, 128 MB pamięci operacyjnej, do tego akcelerator trzeciego wymiaru obsługujący T&L, ot choćby GeForce2 MX, i to wszystko, co potrzebne do zabawy w Bandits: Phoenix Rising. Na tle swoistego wyścigu zbrojeń wśród producentów gier, niskie wymagania programu spod szyldu GRIN są miłym zaskoczeniem, godnym pochwały i uznania.
Podsumowanie: Już gdzieś to kiedyś... no głowę bym dał!
Cztery frakcje walczące o ropę, bogactwo i wpływy. Handel wymienny, kruche, doraźne sojusze. Wyraziste postaci. To wszystko w Bandits: Phoenix Rising jest, lecz niestety leży odłogiem. Ogromny potencjał gry został zmarnowany. Zabrakło talentu, albo pieniędzy. Ta gra mogła być wielka. Lecz ktoś postanowił zamknąć ją ramach zwykłej, trójwymiarowej, bezmyślnej gry zręcznościowej. Co z tego, że z pozoru misje wydają się nader atrakcyjne, skoro po chwili uświadamiamy sobie, że cała finezja rozgrywki sprowadza się do naciskania spustu broni i śledzeniu radaru w poszukiwaniu czerwonych kropek – czyli nadjeżdżających całymi tabunami wrogów. Na tle całkiem znośnej fabuły i ciekawych, wielowymiarowych postaci, cała prostota B:FR jeszcze bardziej drażni. Mogło być wspaniale, jest tylko średnio. Być może druga odsłona gry, którą od kilku miesięcy zapowiadają twórcy, okaże się lepsza. Być może wtedy ujrzymy produkcję na poziomie GTA i Fallouta. Lecz to zmieni całą konwencję gry. I bardzo dobrze. Blaszany pecet to nie miejsce dla średnio udanych gier zręcznościowych. Na bezrybiu i rak ryba, mówi mądre przysłowie. Niestety mądrości ludowe pasują do branży gier, jak pięść do nosa. Szwedzcy programiści mają jeszcze przed sobą daleką i żmudną drogę.
| Grafika: | 6/10 |
| Dźwięk: | 5/10 |
| Ogółem: | 7/10 |
Dystrybutor: Marksoft
Cena: 69,90 zł

Jak widzisz, duża część naszej ekipy to dziennikarze z zawodu