Smartfony
Artykuł
Mieszko Krzykowski, Sobota, 29 lipca 2017, 09:00

Kontrowersyjny podwójny aparat

Dotąd aparaty w kolejnych OnePlusach nie należały do ich największych zalet, bo choć nie były złe, to jednak zauważalnie odstawały jakością od aparatów montowanych we flagowcach znanych marek. Tym razem miało być inaczej i podwójny aparat OnePlus 5 miał rządzić i dzielić na rynku.


  


Główny, szerokokątny aparat OnePlus 5 jest oparty na matrycy IMX398, stworzonej przez Sony na potrzeby Oppo. Jest to 16-megapikselowa matryca z pikselami o rozmiarze 1,12 µm, czyli mniejszymi od tych, które stosuje się w większości współczesnych flagowców. Obiektyw ma jasną przysłonę F/1.7 i nie mamy zastrzeżeń co do jego jakości (czyli nie zakrzywia czasoprzestrzeni, jak obiektywy Xperii). Drugi aparat ma dłuższą ogniskową, większą rozdzielczość (20 MP), mniejsze piksele (o rozmiarze 1 µm), ciemniejszą przysłonę (F/2.6), a jego głównym zadaniem jest zapewnienie funkcji dwukrotnego „bezstratnego” zoomu. Czyli w OnePlusie ktoś uznał, że to Apple ma najlepszy pomysł na podwójny aparat, a nie LG czy Huawei. 

Brzmi to wszystko logicznie, ale bliższe spojrzenie na te aparaty rodzi zastrzeżenia. Po pierwsze, oba obiektywy nie są stabilizowane optycznie. Po drugie, ten dwukrotny zoom w istocie nie jest ani dwukrotny, ani bezstratny. Drugi obiektyw ma o mniej więcej półtora raza dłuższą ogniskową, więc dwukrotny zoom jest połączeniem zoomu optycznego z cyfrowym (to kolejne rozwiązanie o korzeniach w Oppo – przypadek?). Poza tym drugi sensor jest zauważalnie gorszy, szczególnie pod względem zakresu tonalnego. Jak to się przekłada na jakość obrazu i przyjemność fotografowania?

Różnie. Do oprogramowania nie mamy większych zastrzeżeń, tryb ręczny należy do tych bardziej rozbudowanych, wszystko działa bardzo szybko nawet w słabych warunkach oświetleniowych, a zmiana aparatu następuje właściwie natychmiast.

Zdjęcia wykonywane w dobrych warunkach oświetleniowych wyglądają naprawdę nieźle. Bardzo nam przypadła do gustu ich kolorystyka i sensownie skonfigurowany tryb automatycznego HDR-u. Po powiększeniu zdjęć co prawda można zauważyć, że obraz ma lekko akwarelowy charakter i przez obróbkę giną drobne szczegóły, ale w praktyce nie przeszkadza to zbyt mocno. W przypadku drugiego aparatu, o dłuższej ogniskowej, wygląda to trochę gorzej. Wychodzi na jaw, że dwukrotny zoom częściowo jest zoomem cyfrowym, a mniejsze piksele mogą mniej. Mimo wszystko jakość obrazu jest do przyjęcia. My w czasie testów korzystaliśmy z tego aparatu bardzo często.

Zachowanie sprzętu w słabych warunkach oświetleniowych jest kontrowersyjne. Aparat woli (choć – zapewne przez brak optycznej stabilizacji – często po prostu musi) ustawiać krótsze czasy naświetlania (nie dłuższe niż 1/17 sek., podczas gdy inne flagowce z Androidem niekiedy ustawiają nawet 1/5 sek.) i zwiększać ISO, a to ma swoje wady i zalety. Wadą na pewno jest to, że na zdjęciach widać zdecydowanie więcej szumów i efektów działania algorytmu odszumiania. Gdyby porównać zdjęcia jakiegoś pejzażu zrobione w tym samym miejscu i w tej samej chwili za pomocą OnePlusa 5 i Samsunga Galaxy S8, to właściwie każdy by uznał, że zdjęcie z Samsunga wygląda lepiej, bo większe piksele i dłuższy czas naświetlenia pozwalają mu złapać więcej światła i zmniejszyć ISO.

Zaletą jest natomiast to, że krótsze ustawienia czasu naświetlania spisują się lepiej w czasie fotografowania w słabym oświetleniu... ludzi. Przecież zdjęcie bardziej zaszumione, ale nierozmazane jest lepsze od zdjęcia mniej zaszumionego, ale rozmazanego. Nie bez powodu iPhone'y przez długi czas radziły sobie bez optycznej stabilizacji i nie bez powodu Google uznało, że w ostatnich Pixelach i Nexusach była ona zbędna. Ale smartfony Google i Apple mogły sobie pozwolić na dłuższe czasy naświetlania dzięki świetnym matrycom o względnie dużych pikselach i bardzo zaawansowanym algorytmom obróbki obrazu, których w modelu OnePlus 5 brakuje.

Ostateczna ocena aparatu będzie więc mocno zależeć od upodobań i tego, co najczęściej będzie fotografowane. Nam on nie przeszkadzał, bo szybko zrozumieliśmy jego ograniczenia i lubimy aparaty o kącie widzenia odpowiadającym pełnoklatkowym obiektywom o ogniskowej około 50 mm. Ale jeśli często fotografujesz jedzenie w kiepsko oświetlonych barach, szybko dojdziesz do wniosku, że jest do kitu. Po prostu są sytuacje, w których spisuje się bardzo dobrze, i takie, w których wyraźnie niedomaga.


 

Przykładowe zdjęcia

  

    

   

 

OnePlus wraca do starych błędów

Swego czasu, testując model OnePlus 3, szybko zauważyliśmy, że coś jest nie tak z jakością filmów. Okazało się, że do ich kodowania jest wykorzystywany profil Baseline kodeka AVC – i to nawet w rozdzielczości Ultra HD. Poprawiono to w jednej z pierwszych aktualizacji oprogramowania, dzięki czemu jakość obrazu była wyraźnie lepsza. Także w trakcie testów modelu OnePlus 5 zauważyliśmy, że coś jest nie tak z jakością filmów, i okazało się... że OnePlus znowu stosuje profil Baseline, który nie umie w pełni wykorzystać potencjału kamery. Można to odczuć w scenach z dużą liczbą drobnych detali i/lub poruszających się obiektów. Mamy nadzieję, że i tym razem zostanie to szybko naprawione. Przy okazji można by dorzucić bardziej rozbudowany tryb ręczny ;) Cyfrową stabilizację obrazu również można by dopracować, bo choć widywaliśmy gorsze implementacje tej funkcji, nie jest ona całkowicie wolna od efektu „galarety”.

Na koniec coś pozytywnego: bardzo nam się podoba możliwość szybkiego przełączania się między aparatami w trakcie filmowania. 

Podsumowując, kamera w modelu OnePlus 5 jest do przyjęcia, ale nic ponadto. Raczej nie zaspokoi potrzeb bardziej wymagających smartfonowych filmowców.


Przykładowe nagrania

Ocena artykułu:
Ocen: 9
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Aktualności spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane