artykuły

Samsung Galaxy Note 7 – test najbardziej zaawansowanego smartfona na rynku

Władca notatek: Powrót króla

85
29 sierpnia 2016, 07:30 Mieszko Krzykowski

TouchWiz ponownie zmodyfikowany

TouchWiz bardzo długo prosił się o gruntowną przebudowę i doczekał się jej w ubiegłym roku. Nowa generacja tego interfejsu miała być lżejsza, ładniejsza oraz szybsza i w dużej mierze taka była. W Galaxy Note 7 można zobaczyć w akcji najnowszą wersję nakładki Samsunga, której ogólna koncepcja nadal jest taka sama jak w Galaxy S6 i S7, ale w której projektanci dążyli do jeszcze większej prostoty i czytelności (choć nie wszędzie im wyszło).

Na początek zwrócimy uwagę na coś, o czym piszemy w swoich artykułach bardzo rzadko: na wstępną konfigurację telefonu. Po zalogowaniu się do sieci Wi-Fi w Galaxy Note 7 pojawia się ekran z czterema pytaniami o zgodę. Zatwierdzenie dwóch pierwszych opcji jest konieczne do tego, by w ogóle można było zacząć użytkowanie telefonu (to standardowe licencje), ale dwie następne (zgoda na wysyłanie informacji diagnostycznych oraz zgoda na wysyłanie i przetwarzanie danych marketingowych) są opcjonalne. Jeśli jednak się ich nie zaznaczy, przycisk przejścia do dalszego etapu konfiguracji będzie miał na sobie napis „Zaznacz wszystkie”. Dopiero po wciśnięciu go i usunięciu zaznaczenia opcjonalnych zgód zmienia się on w przycisk „Dalej”. Niby nic wielkiego, ale nie lubimy takich zagrywek. Ich cel jest oczywisty: Samsung chce wyciągnąć od nieuważnych użytkowników (anonimowo, ale jednak) dane o sposobie wykorzystania telefonu.

Wróćmy jednak do interfejsu. Od razu widać, że nowsza wersja TouchWiza jest jeszcze bardziej „płaska” (na przykład spod ikon poznikały cienie), ma jeszcze bardziej stonowaną kolorystykę i swoim wyglądem jeszcze bardziej nawiązuje do Material Design. Wygląda to estetycznie i sprawia, że styl wizualny nowej wersji nakładki Samsunga nie gryzie się ze stylem androidowych narzędzi. Inaczej mówiąc, wszystko wygląda teraz trochę bardziej jednolicie.


    


Najbardziej widać to po nowym wyglądzie szufladki powiadomień. Zniknęły z niej kolory, napisy i zbędne przyciski, wygląd przełączników zmienił się na bardziej „nexusowaty” i ogólnie wszystko sprawia wrażenie schludniejszego i czytelniejszego, choć musieliśmy się przyzwyczaić do tego, że suwak regulacji jasności pojawia się dopiero po drugim przesunięciu palca w dół. 

Całkowicie przebudowano menu ustawień systemowych i – prawdę powiedziawszy – wygląda nam to trochę na zmianę poczynioną tylko po to, by coś zmienić, a nie po to, by ułatwić życie użytkownikom. Początkowo naprawdę trudno znaleźć często wykorzystywane opcje. Na przykład, żeby wejść do menu informacji o akumulatorze, które w zdecydowanej większości smartfonów z Androidem znajduje się na głównym ekranie menu ustawień systemowych, najpierw trzeba wejść do podmenu Konserwacja urządzenia. Niby w tym wszystkim widać jakąś logikę, ale mądra zasada mówi, że jeśli coś działa (i ludzie zdążyli się do tego przyzwyczaić), to lepiej tego nie ruszać. Zamiast kolejnego przemodelowania tego menu wolelibyśmy powrót opcji automatycznego sortowania alfabetycznego do szuflady z zainstalowanymi narzędziami...

W funkcjonalności TouchWiza nie zmieniło się tak dużo jak w jego wyglądzie. Pozostawiono często chwalone dodatki ułatwiające korzystanie z wielu programów naraz: możliwość uruchomienia dwóch narzędzi obok siebie na połówkach ekranu (wystarczy przytrzymać dłużej przycisk wielozadaniowości) i wyświetlenia niektórych w okienku (trzeba przesunąć palcem od lewego górnego rogu ekranu do środka). Jest też tryb jednoręczny, aktywowany trzykrotnym wciśnięciem przycisku domowego. 


  


W ostatecznym rozrachunku najnowsza wersja nakładki Samsunga pozostawiła po sobie umiarkowanie pozytywne odczucia. Jest ładniej i czytelniej, ale ciągłe i nie zawsze potrzebne zmiany mogą irytować miłośników marki.

2