Smartfony
Artykuł
Mieszko Krzykowski, Poniedziałek, 23 maja 2016, 10:12

Moda na podwójne aparaty

Ostatnio niektórzy producenci smartfonów dochodzą do wniosku, że jeden tylny aparat to zbyt mało (być może mają na to wpływ plotki mówiące, że najnowszy iPhone również będzie wyposażony w dwa tylne aparaty). Dopiero co testowaliśmy najnowszego flagowca Huawei z dodatkowym aparatem z monochromatyczną matrycą, wykorzystywanym do wykonywania czarno-białych zdjęć wysokiej jakości lub rozmywania tła, i rezultat tego karkołomnego eksperymentu przypadł nam do gustu, więc z niecierpliwością czekaliśmy na egzemplarz testowy G5. Choć rozwiązanie zaimplementowane przez LG jest mniej ekstrawaganckie, to i tak otwiera przed smartfonowymi fotografami możliwości zupełnie niedostępne dla użytkowników innych telefonów

Pierwszy aparat LG G5, bardziej standardowy, jest oparty na 16-megapikselowej matrycy o proporcjach 16 : 9. Jego optyka została wyposażona w autofokus, optyczną stabilizację oraz przysłonę F/1.8 i zapewnia dość typowy, 75-stopniowy kąt widzenia. Drugi aparat ma mniejszą matrycę, 8-megapikselową, i pozbawiony autofokusu obiektyw typu fisheye o przysłonie F/2.4, który w poziomie widzi aż w 135 stopniach. A więc przez większość czasu korzysta się ze znacznie bardziej zaawansowanego aparatu z typowym dla smartfonów obiektywem, ale w każdej chwili można przełączyć się na aparat z obiektywem szerokokątnym, pozwalającym spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy.

Jakość zdjęć

Standardowy aparat LG G5 (czyli ten z obiektywem o dłuższej ogniskowej) nie zaskakuje. Na największą pochwałę zasługuje bardzo rozsądny tryb HDR i świetnie zarządzająca nim automatyka. I mimo że bazowy zakres tonalny zdaje się gorszy niż w Huawei P9, ten znakomity HDR – który faktycznie uatrakcyjnia zdjęcia – w znacznej mierze to rekompensuje. Jakość obrazu jest bardzo dobra, ale jest co w niej poprawiać. Od czasu LG G2 aparaty w smartfonach tej marki zapewniają zdjęcia o bardzo specyficznej charakterystyce: z pogrubionymi krawędziami i lekko „akwarelowymi” gradientami. To sprawia, że gęsto upakowane, drobne szczegóły często są tracone i aparat nie wykorzystuje w pełni rozdzielczości swojej matrycy. Szczególnie dużych problemów przysparzają mu drzewa i trawa, zamieniane w kolorową mozaikę, która mogłaby zainspirować twórcę witraży. Poza tym widać, że nawet w razie użycia bazowej czułości matrycy obraz jest silnie odszumiany w słabiej oświetlonych partiach kadru. Można się też przyczepić do kiepskiej jakości obrazu w rogach (na zdjęciach o proporcjach 16 : 9) i bardzo słabego działania autofokusu w gorszym świetle. Nie dość, że jest on powolny, to jeszcze jest bardzo niepewny i często ustawia ostrość zupełnie nie tam, gdzie powinien.

Ogólnie mamy wrażenie, że jakość zdjęć zbyt mało różni się od tego, co można wycisnąć z LG G4. Z jednej strony to dobrze, bo aparat G4 nadal jest bardzo dobry, a ten w G5 jest od niego trochę ostrzejszy, więc niewątpliwie nastąpił pewien postęp. Jednak najgroźniejsi rywale zrobili znacznie większy krok naprzód w dziedzinie jakości i mimo wszystko zostawili LG lekko w tyle. W ubiegłym roku aparat LG G5 mógłby się bić o miejsce na szczycie podium, w tym roku ląduje poza nim.

A co z aparatem o szerokokątnym obiektywie? On nie ma zapewniać zdjęć nie wiadomo jakiej jakości, o czym świadczą gorsze parametry. On ma dawać specyficzny efekt. I robi to. Szerokokątne obiektywy fisheye (choć ten w G5 jeszcze nie bije pod tym względem rekordów) są specyficzne i sprawdzają się tylko w wyjątkowych miejscach i sytuacjach. Fotografując nimi, trzeba uważać na geometrię sceny, bo zakrzywiają wszystkie proste linie. Mocno deformują także ludzkie twarze i sylwetki, więc zdecydowanie nie nadają się do typowych portretów. Na dodatek jakość zdjęć wykonanych tym 8-megapikselowcem nie zachwyca, szczegółowość obrazu w rogach kadru jest słaba, sprzęt nie radzi sobie w słabym oświetleniu (mniejsza matryca, ciemniejsza optyka), a ponadto wiele zarejestrowanych nim zdjęć i nagrań okazuje się do niczego przez... palce użytkownika zasłaniające sporą część kadru. Jest tu na co ponarzekać. Jeśli jednak znajdzie się dla tego dodatkowego aparatu odpowiedni temat, to potrafi on zrobić zdjęcie zupełnie nieprzypominające czegokolwiek wykonanego jakimkolwiek innym smartfonem. Ta ogromna przestrzeń scen ma swój urok i jeśli będziesz nią oczarowany, będziesz także umiał wybaczyć niedociągnięcia.

Podsumowując, jeśli szukasz jak najlepszego i najbardziej przewidywalnego smartfonowego aparatu i chcesz, żeby po prostu działał, to wiedz, że LG G5 nie jest złym wyborem, tyle że są lepsze. Jego standardowy aparat jest dobry, lecz nie aż tak dobry jak w innych czołowych modelach (choć różnice nie są duże i dotyczą szczegółów). Jeśli jednak szukasz nowych wyzwań, wiesz, do czego służą szerokokątne obiektywy nierektalinearne, i umiesz się nimi posługiwać, to dodatkowy aparat LG G5 zapewni Ci sporo frajdy. Nam, pomimo niedociągnięć, zapewnił.

Oprogramowanie

Oprogramowanie modułu fotograficznego LG G5 różni się od oprogramowania instalowanego w G4 tylko drobiazgami. Pozostał podział na trzy tryby działania interfejsu. Pierwszy, Prosty, ma być szybki i – jak sama nazwa wskazuje – prosty. Po wybraniu go w interfejsie aparatu nie ma nawet przycisku spustu migawki, bo zdjęcie wykonuje się przez dotknięcie ekranu w (niemal) dowolnym miejscu. Drugi, Podstawowy, to jedyny, w którym można nagrywać filmy, ręcznie włączać i wyłączać HDR, a także wykonywać zdjęcia seryjne. Tutaj przycisków jest już więcej i użytkownik ma większą kontrolę nad wyglądem zdjęć, choć bardzo brakuje jakiegokolwiek suwaka kompensacji ekspozycji. Trzeci, Ręczny, działa tak samo jak w G4, czyli pozwala ręcznie ustawić odległość ostrzenia, balans bieli, kompensację ekspozycji, ISO i czas naświetlania, ale tylko podczas fotografowania, czyli nie ma tu zaawansowanego trybu ręcznego wideo, znanego z LG V10. W trybie ręcznym można też zapisywać zdjęcia Raw w plikach DNG, korzystać z cyfrowej poziomicy i z odświeżanego na żywo histogramu. Najważniejszą nowością są dwa przyciski widoczne na środku górnej części kadru, służące do przełączania się między tylnymi aparatami. LG G5 pozwala też fotografować i filmować oboma tylnymi aparatami jednocześnie i komponować ujęcia w jedną całość.


  


Wszystko to są sprawdzone rozwiązania, które generalnie działają, i LG G5 nadal może się pochwalić jednym z najbardziej rozbudowanych trybów ręcznych, ale szkoda, że przez rok, który minął od wprowadzenia G4, nie poprawiono kilku irytujących rzeczy. Już w teście LG G4 wspominaliśmy o tym, że w trybie ręcznym brakuje trybu seryjnego, możliwości włączenia HDR i trybów półautomatycznych. No i nadal ich brakuje. W trybie Podstawowym bardzo zaś brakuje suwaka kompensacji ekspozycji. Z tego powodu, żeby wykorzystać pełnię możliwości aparatu tego smartfona, trzeba się ciągle przełączać między różnymi wersjami interfejsu, a to ani nie jest szybkie, ani nie działa kojąco na nerwy. Pracownicy LG zajmujący się oprogramowaniem aparatu, podobnie jak osoby odpowiedzialne za jakość zdjęć, spoczęli na laurach. Na razie jeszcze ujdzie im to na sucho, ale mamy nadzieję, że nie będą spoczywali zbyt długo ;)


 

Przykładowe zdjęcia

  

      

  

 

 


Ocena artykułu:
Ocen: 4
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Aktualności spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane