artykuły

LG G5 – test najbardziej wyjątkowego tegorocznego flagowca

LG znowu idzie pod prąd

32
23 maja 2016, 10:12 Mieszko Krzykowski

Świetna matryca LCD ograniczona oprogramowaniem

LG to jeden z rozgrywających na rynku smartfonowych wyświetlaczy. Ekrany kolejnych telefonów z rodziny G są pokazem umiejętności inżynierów tej firmy. W LG G5 pokaz ten robi wrażenie: udowadnia, jak dużo można jeszcze wycisnąć z techniki LCD, którą wielu uważa za przestarzałą.

Ekran LG G5 zmalał względem dwóch poprzedników, bo jego przekątna mierzy 5,3 cala, natomiast rozdzielczość pozostała niezmieniona i wynosi 2560 × 1440 pikseli. Prawdziwych innowacji trzeba więc poszukać trochę głębiej. Największe wrażenie zrobiła na nas ogromna maksymalna jasność. Tak jak w smartfonach Samsunga, tak i tutaj nie da się ręcznie aktywować maksymalnej jasności matrycy. Po ustawieniu systemowego suwaka jasności na 100% wyświetlacz G5 osiąga 450–460 cd/m2, ale po wyjściu na zewnątrz w słoneczny dzień automatyka może sprawić, że będzie to... ponad 900 cd/m2. Ostatni raz widzieliśmy coś takiego w czasach Xperii P, ale w niej tak wysoka jasność była ustawiana kosztem kontrastu i odwzorowania kolorów (co jest efektem ubocznym zastosowania układu subpikseli RGBW). W LG G5 nic takiego się nie dzieje: ekran tego smartfona zawsze bardzo dobrze odwzorowuje czerń i utrzymuje kontrast statyczny na bardzo wysokim poziomie, rzędu 1800 : 1. Po prostu czapki z głów. Tak jasny wyświetlacz pozostaje idealnie czytelny w każdych warunkach (przynajmniej w teorii, bo jak jest w praktyce – o tym za chwilę).

Ciekawie rozwiązano też kwestię wyświetlania godziny oraz ikonek powiadomień na „wyłączonym” ekranie. Jest to bardzo przydatna funkcja, z powodzeniem wykorzystywana wcześniej przez Nokię, Microsoft, Motorolę/Lenovo i (od niedawna) Samsunga. Wydawałoby się, że najlepiej spisuje się ona w smartfonach z matrycami AMOLED, bo można w nich aktywować tylko wybrane piksele, zamiast cały ekran, dzięki czemu ciągłe wyświetlanie cyfr zegara nie zużywa dużo energii. W G5 poprawiono efektywność energetyczną trybu Always-on-Display za pomocą dwóch oddzielnych stref podświetlenia. Górny, wąski pasek ekranu – na którym pojawia się godzina, data oraz ikony powiadomień – może być sterowany i aktywowany niezależnie od reszty. Dodatkowo funkcja ta jest sprzężona z czujnikiem zbliżeniowym telefonu i jeśli zostanie on zakryty (na przykład po wsunięciu do kieszeni), to ekran zostanie całkowicie wyłączony. Szkoda tylko, że tak wyświetlany zegar często jest bezużyteczny poza budynkami, bo gdy na matrycę smartfona pada światło słoneczne, przestaje on być widoczny.



Odwzorowanie barw oraz ich maksymalne nasycenie pozostały właściwie niezmienione względem LG G4. Panel LG G5 umie wyświetlić bardziej nasycone barwy od tego, co zakłada standard sRGB (szczególnie zieleń i czerwień), ale nie aż tak nasycone jak matryce AMOLED Samsunga.

Do tej pory pisaliśmy tylko o pozytywnych stronach wyświetlacza LG G5, ale nadszedł czas na wyliczenie zastrzeżeń. Po pierwsze, jest on kiepsko skalibrowany i w ustawieniach systemu nie ma ani suwaka regulacji temperatury bieli, ani gotowych profili kolorystycznych. Inaczej mówiąc, użytkownik G5 jest skazany na bardzo zimną, niebieską biel i przejaskrawione barwy. Wiemy, że większości użytkowników tego telefonu te problemy zupełnie nie będą przeszkadzały, ale byłoby dobrze, gdyby projektanci LG zaczęli brać przykład z konkurencji i starali się zaspokoić potrzeby bardziej wymagających użytkowników.

Poza tym wspomniana kilka akapitów wcześniej automatyczna regulacja jasności, która jest zdolna zwiększyć siłę podświetlenia do kosmicznych wartości, działa bardzo kapryśnie. Często automatyka, zamiast ustawić na stałe jakąś jasność, przełączała się między standardowym podświetleniem a wzmocnionym po każdym delikatnym obróceniu telefonu i taki „migający” ekran nie tylko wcale nie czyni użytkowania sprzętu bardziej komfortowym w słoneczną pogodę, ale wręcz na odwrót. Kilka razy zdarzyło nam się nawet, że automatyka postanowiła zwiększyć jasność ekranu po przejściu z pełnego słońca do cienia. Działa to również w drugą stronę i ekran G5 często świecił zbyt jasno w pomieszczeniach i po zmroku, przez co musieliśmy korzystać z funkcji ręcznego sterowania podświetleniem znacznie częściej, niżbyśmy chcieli. Krótko mówiąc, automatyczna regulacja jasności w LG G5 wymaga gruntownych poprawek, bo w tej chwili ekran często nie świeci wystarczająco jasno i często świeci zbyt jasno.

I jeszcze jedno. Wycieki podświetlenia. Dawno o nich nie wspominaliśmy w żadnym teście smartfona i sądziliśmy, że już nigdy nie będziemy musieli tego robić, ale LG zafundowało nam niespodziankę. Nasz egzemplarz testowy miał duży wyciek w prawym górnym rogu, który był na tyle zauważalny, że widać go było nawet za dnia w czasie zwykłego surfowania po sieci – po prostu górny róg wyświetlacza był jaśniejszy. I z tego, co wiemy, wynika, że to nie jest wyłącznie przypadek tego egzemplarza (choć użytkownicy częściej zgłaszają wycieki w dolnej części matrycy).

Reasumując, ekran LG G5 to prawdziwy cud techniki o przekątnej 5,3 cala i prawdziwy pokaz możliwości jego twórców (śmiemy twierdzić, że pod względem technicznym jest to obecnie najbardziej zaawansowany smartfonowy ekran LCD), ale w pokazaniu pełni swoich możliwości przeszkadzają mu niedoróbki.

Testy ekranu
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, żeby otworzyć wykres)
Maksymalna luminancja bieli
Kontrast przy jasności 120 nt Punkt bieli przy jasności 120 nt
CIE Gamma

Nieprzewidywalny czas działania

Im bardziej zaawansowany smartfon, tym trudniej przewidzieć i zmierzyć jego czas działania. W przypadku LG G5 może się on wahać między bardzo dobrym a bardzo słabym, w zależności od tego, co się robi ze sprzętem, gdzie się go używa i które z jego funkcji wykorzystuje. 

Zacznijmy od pozytywów. LG G5 naprawdę dobrze radzi sobie z lekkim użytkowaniem. Nie marnuje energii w czasie spoczynku (z wyłączoną funkcją Always-on-Display, ale włączonymi usługami lokalizacyjnymi i obsługą Wi-Fi traci on 4–5% energii akumulatora na 12 godzin), a w niższych ustawieniach jasności podświetlenia jego ekran okazuje się bardzo energooszczędny (szczególnie jeśli obraz jest statyczny, kiedy to do akcji może wkroczyć funkcja Display Memory) i ogólnie nie sposób mu niczego zarzucić. Problemy zaczynają się wtedy, gdy zaczyna się wykorzystywać pełnię jego potencjału i wszystkie jego funkcje.

Po włączeniu Always-on-Display smartfon ten w stanie spoczynku rozładowuje się jakieś 4–5 razy szybciej, i to nie tylko dlatego, że aktywny pasek wyświetlacza potrzebuje energii, ale też ze względu na dezaktywowanie trybu Doze. Funkcje fotografowania i nagrywania filmów również nie obchodzą się zbyt łaskawie z ogniwami akumulatora, szczególnie gdy intensywnie wykorzystywane są oba aparaty i funkcja łączenia pochodzących z nich obrazów w jeden film. Do tego dochodzi ekran. W słoneczny dzień, gdy automatyczna regulacja ustawia maksymalną dostępną jasność podświetlenia, kolejne procenty na systemowym wskaźniku naładowania znikają jak przeceniony towar w Biedronce. Zresztą sami zobaczcie:


  


Niecałe 2,5 godziny przy włączonym ekranie to (delikatnie mówiąc) niezbyt zachwycający wynik. Oczywiście, zademonstrowany tutaj przypadek należy do tych skrajnych, ale dobrze pokazuje, co się dzieje z akumulatorem G5, gdy sprzęt jest użytkowany przez dłuższy czas w pełnym słońcu i poza zasięgiem sieci Wi-Fi. W mniej ekstremalne dni mieszanego użytkowania w budynkach i poza nimi, słuchania muzyki, surfowania po sieci itp. było już lepiej: przeważnie udawało nam się osiągnąć 3,5–4 godziny przy włączonym ekranie, ale to nadal zauważalnie mniej, niż zapewnia Galaxy S7 – wynik co najwyżej poprawny. Inaczej mówiąc, jeśli wybierasz się w podróż z G5, to lepiej się zaopatrz w bank energii lub zapasowy akumulator, bo jest bardzo prawdopodobne, że będziesz ich potrzebował.

LG G5 obsługuje funkcję Quick Charge 3.0 i jest sprzedawany z kompatybilną z tym standardem ładowarką, pozwalającą naładować akumulator od zera do 50% w mniej więcej 20–25 minut, a od zera do 100% – w mniej więcej 75 minut. 

Testy akumulatora
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, żeby otworzyć wykres)
Czas intensywnego surfowania przez Wi-Fi Test akumulatora GFXBench

4