artykuły

LG G5 – test najbardziej wyjątkowego tegorocznego flagowca

LG znowu idzie pod prąd

32 23 maja 2016, 10:12 Mieszko Krzykowski

Konkurencja odchudza, a LG robi swoje

Główni rywale LG skupiają się na przybliżaniu swoich nakładek systemowych do czystego Androida i w najnowszych ich wersjach upraszczają je oraz pozbawiają pewnej funkcjonalności. Natomiast LG trzyma się swojej dotychczasowej strategii, przez co nakładka G5 jest w tej chwili jedną z najbardziej rozbudowanych i konfigurowalnych.


    


Zacznijmy od najważniejszego. Po pierwszej prezentacji G5 na targach MWC wielu osobom nie spodobał się pomysł LG, by na stałe pozbawić interfejs swoich telefonów standardowej szuflady z narzędziami i pójść drogą chińskich nakładek systemowych, upodabniających Androida do iOS. Na szczęście w sklepowej wersji oprogramowania użytkownikom dano wybór i każdy może sam zadecydować, czy chce, żeby wszystkie skróty do programów były umieszczane na ekranach domowych, czy jednak woli mieć je schowane w dodatkowym menu i na ekrany domowe ręcznie wyciągać tylko najczęściej używane ikony. Teraz każdy powinien być zadowolony.

W ogóle słowo wybór to swego rodzaju motyw przewodni nakładki LG. Możliwości dostosowywania różnych elementów interfejsu do potrzeb i upodobań są tu ogromne. Można zmienić rozmiar i krój czcionki systemowej, przełączać układ ikon w szufladzie z narzędziami między 4 × 5 a 5 × 5, zmieniać kolor dolnego paska z przyciskami systemowymi i zmieniać układ przycisków, dobierać siłę wibracji i jej... rytm (da się nawet tworzyć własne schematy wibracji, więc jeśli ktoś zapragnie, by telefon wibrował w rytm ulubionego utworu – droga wolna). Można nawet zmieniać ikony poszczególnych skrótów do programów.


    

  


Żeby w tym wszystkim dało się jakoś połapać, menu ustawień systemowych w standardowej konfiguracji zorganizowano za pomocą tematycznych kart (choć jeśli ktoś woli standardową, przewijaną w pionie listę, może do niej wrócić) i zintegrowano z nim wyszukiwarkę ustawień.

W dobie cięć w oprogramowaniu dokonywanych przez konkurencję warte wzmianki są wszelkiego rodzaju dodatkowe funkcje multimedialne. Narzędzia LG służące do przeglądania zdjęć, filmów i odtwarzania muzyki bardzo łatwo połączyć z różnymi usługami sieciowymi. Odtwarzanie multimediów trzymanych w chmurze jest tu dziecinnie proste, bo dostęp do nich nie różni się niemal niczym od przeglądania zawartości telefonu (system obsługuje konta w usługach Dropbox, Microsoft OneDrive, Google Drive i Box). Każdy utwór i obrazek można dwoma dotknięciami ekranu wysłać do odbiornika DLNA. W G5 można też bardzo łatwo aktywować tryb serwera DLNA. Jeszcze 2 lata temu były to standardowe funkcje oprogramowania każdego czołowego modelu smartfona, ale teraz można je znaleźć jedynie w urządzeniach Sony i LG, więc jeśli lubisz udostępniać i przesyłać multimedia w domowej sieci, LG G5 szybko przypadnie Ci do gustu. W tej chwili nie ma on zbyt silnej konkurencji na tym polu.


    


Zastrzeżenia? W sumie mamy jedno: domyślna skórka zasługuje na to, by natychmiast ją wymienić. Dobrze, że LG udostępnia narzędzie, które pozwala przeglądać i pobierać alternatywne skórki, tworzone przez pracowników firmy i innych użytkowników telefonu. Oczywiście, jest to czysto subiektywna opinia, jednak efekty pracy projektantów i artystów w konkurencyjnych konstrukcjach bardziej przypadły nam do gustu.

Podsumowując ten podrozdział: nakładka LG spodoba się tym, którzy nie mają bzika na punkcie czystego Androida i cenią sobie możliwość wyboru sposobu działania i wyglądu różnych elementów systemu. Co ważne, te wszystkie dodatkowe funkcje i opcje nie wpływają negatywnie na szybkość działania, więc „lżejsze” oprogramowanie wcale nie musi oznaczać szybszego oprogramowania.

Tradycyjna łączność wymieszana z nowinkami

Skoro już jesteśmy przy liście porzucanych przez konkurencję funkcji, z których LG na razie nie ma zamiaru rezygnować, należy do niej dopisać dwie pozycje: port podczerwieni i radio FM. Korzysta z nich coraz mniej osób, ale ci, którzy robią to na co dzień, często nie wyobrażają sobie przesiadki na pozbawiony ich telefon.


   


Wart uwagi jest też port USB zamontowany w LG G5. Na środku dolnej krawędzi obudowy wstawiono złącze USB typu C połączone z kontrolerem USB 3.0, gwarantującym transfery znacznie szybsze niż przez podstarzały interfejs USB 2.0. Nie jest to tak nowoczesne rozwiązanie jak kontroler USB 3.1 HTC 10 (choć w praktyce różnice są bardzo niewielkie), ale i tak o niebo lepsze od mikro-USB 2.0 z Galaxy S7... Trzeba tylko uważać na jedno: telefon ten nie będzie współpracował z każdym kablem USB. Nasz testowy LG G5 w ogóle nie chciał się dogadać z komputerem, gdy próbowaliśmy go podłączać do portu USB 3.0 za pomocą swojego redakcyjnego przewodu, który wykorzystywaliśmy we wszystkich dotychczasowych testach smartfonów z USB typu C. Dopiero użycie kabla USB znajdującego się w pudełku z LG G5 albo portu USB 2.0 w pececie sprawiało, że telefon był wykrywany przez komputer.

Poza tym LG G5 wygląda pod względem łączności bardziej standardowo. Jest tu Bluetooth 4.2, modem LTE Cat 9 i moduł Wi-Fi ac (ale nie Wave 2). Jakość połączeń i głośność słuchawki są dobre, ale czasem żałowaliśmy, że zakres regulacji głośności rozmowy kończy się tak szybko.

 


Smartfony sprawdzamy w działaniu w sieci Plus LTE.

Chcesz mieć naprawdę dobre audio? Kup moduł

Jakość wyjścia słuchawkowego w LG G5 jest bardzo typowa, jak na sprzęt klasy. Przetwarzaniem dźwięku zajmuje się DAC Qualcomma zintegrowany z procesorem, a w torze audio nie ma dodatkowego wzmacniacza wysokiej klasy. Inaczej mówiąc, po LG G5 należy się spodziewać brzmienia porównywalnego z tym, które zapewnia Samsung Galaxy S7 (czyli i tak – z punktu widzenia typowego smartfonowego słuchacza muzyki – bardzo wysokiej jakości). Jeśli oczekujesz czegoś więcej – a szczególnie jeśli potrzebujesz więcej mocy, bo maksymalna głośność po podłączeniu bardziej wymagających słuchawek zdecydowanie nie zachwyca – uwagę musisz skierować w stronę LG V10, HTC One albo... dodatkowego modułu audio, o którym pisaliśmy (i który delikatnie krytykowaliśmy) na poprzedniej stronie.

W obudowie G5 znalazło się miejsce dla jednego głośnika, który umieszczono w najbardziej nielubianym przez nas miejscu, czyli na dolnej krawędzi. Gdy przetwornik ten nie jest niczym zasłonięty, to gra zaskakująco głośno i całkiem ładnie (czyli zdecydowanie lepiej niż głośnik Galaxy S7). Niestety, wystarczy choć trochę go zasłonić (o co nietrudno w czasie grania i oglądania filmów), żeby jego głośność drastycznie spadła i stał się przez to bezużyteczny. Mamy nadzieję, że twórcy smartfonów kiedyś w końcu pójdą po rozum do głowy i zakończą tę dziwną modę na umieszczanie przetworników w tym miejscu...


  


3