artykuły

Historia 3dfx – firmy, która swoim Voodoo zrewolucjonizowała gry na platformie PC i... upadła

Historia 3dfx i legendy Voodoo

153
31 marca 2016, 08:30 Piotr Gontarczyk

Voodoo 5 – „...zrobimy wielki krok naprzód”

Jesień 1999 roku na rynku kart graficznych była wyjątkowo gorąca. Wprowadzone kilka miesięcy wcześniej karty Voodoo 3 zmiotły wszystkich rywali z powierzchni ziemi. Riva TNT2 Nvidii była na rynku już od jakiegoś czasu i dopiero jej najbardziej wyżyłowane wersje, Pro i Ultra, były na tyle szybkie, by nie odstawać zbyt drastycznie od nowości 3dfx. Jesienią jednak Nvidia wprowadziła na rynek pierwszy model karty graficznej nowej generacji, GeForce 256. 3dfx był wyraźnie zaskoczony nową sytuacją, bo produkt konkurencji w testach często był nawet o połowę szybszy od kart Voodoo3. Ruszyła więc nowa kampania, która polegała na zalewaniu mediów przechwałkami na temat nowego projektu akceleratora 3D. Wieszczono wielkie zwycięstwo, kosmiczną wydajność, mnóstwo nowych technik renderowania obrazu. Zapowiedzi zapowiedziami, ale pierwsze Voodoo 5 na półki sklepowe trafiły dopiero w maju 2000 roku. Pojawienie się kart GeForce w połączeniu z przechwałkami 3dfx sprawiło, że oczekiwania graczy wobec nowej generacji Voodoo zostały ostro wywindowane. Ostatecznie okazało się, że jeszcze zanim 3dfx zdołał wreszcie ruszyć ze sprzedażą Voodoo 5, Nvidia uderzyła ponownie i wprowadziła do oferty drugą generację GeForce'a, model GeForce 2 GTS. Jak bardzo tragiczne w skutkach dla rywala było to w sumie nieduże opóźnienie, okazało się wręcz błyskawicznie.

Historia Voodoo 5 to już tylko wisienka na torcie, przez który 3dfx doznał śmiertelnego zatrucia. Już w trakcie targów Comdex Fall ’99 przedstawiciele firmy z pompą zapowiedzieli nowy układ grafiki o nazwie VSA-100. Było to niemałe zaskoczenie, zwłaszcza że jeszcze kilka miesięcy przed targami wszyscy spodziewali się albo układu o roboczej nazwie Napalm, albo mitycznej konstrukcji Rampage. 3dfx przez kilka miesięcy milczał, być może w szoku po tym, jak Nvidia pokazała, że umie stworzyć mocniejszy GPU (GeForce 256). Zapowiedź VSA-100 była niespodziewana, ale okazało się, że układ ten zostanie podstawą nowej serii kart graficznych Voodoo, których znowu miało być kilka. Przedstawiciele 3dfx twierdzili na Comdeksie, że Voodoo 5 pojawią się wiosną 2000 roku. To najbardziej zasmuciło miłośników gier PC. Zarazem było to prawdopodobnie jednym z największych błędów taktycznych w historii firmy. Dano bowiem konkurencji jasno do zrozumienia, że prace nad nową generacją Voodoo idą jak po grudzie. Nvidia ponownie wykorzystała okazję i jeszcze zanim pierwsze Voodoo 5 trafiły na półki sklepowe, już leżały na nich piękne, lśniące i mocne karty GeForce 2 GTS.

Voodoo 5 5500

Co miały do zaoferowania Voodoo 5? Przede wszystkim wizytówkę nowej serii, procesor grafiki VSA-100, którego nazwa to skrót od Voodoo Scalable Architecture. Układ ten był zmodyfikowaną wersją zastosowanego w Voodoo 3 Avengera, produkowaną w procesie 250 nm. Modyfikacja architektury była na tyle duża, że zdołano w jednym rdzeniu upakować 14 milionów tranzystorów (w Avengerze było ich 8 milionów). Tym razem zapewniono pełną 32-bitową paletę kolorów, bez filtrowania z 16 bitów. Ponadto dodano drugą jednostkę teksturującą, zwiększono pojemność pamięci podręcznej tekstur, a także maksymalną rozdzielczość tekstury z 256 × 256 na 2048 × 2048 pikseli. Jakby tego było mało, VSA-100 został wzbogacony o obsługę funkcji kompresowania tekstur DXT oraz FXT1, które powoli stawały się standardem. Nowy akcelerator 3dfx obsługiwał też technikę pełnoekranowego wygładzania krawędzi (RGSS AA), którego skala była uzależniona od liczby układów na jednej karcie. A trzeba dodać, że VSA-100 korzystał z techniki SLI, którą 3dfx wcześniej zastosował tylko w Voodoo 2. Tym razem jednak nie można było łączyć mocy obliczeniowej kilku kart. SLI wykorzystano do tego, by na jednej karcie można było zastosować więcej niż jeden układ VSA-100, oczywiście dla większej wydajności.

Jednak na potrzeby VSA-100 3dfx opracował jeszcze jedną metodę wykorzystywania mocy obliczeniowej kilku akceleratorów. Mowa o T-Buffer, a więc oddzielnym trybie współpracy układów VSA-100. W skrócie: każdy z akceleratorów w zarezerwowanym obszarze pamięci na karcie przechowuje wyrenderowane klatki obrazu. Inaczej niż w przypadku SLI, której działanie polega na tym, że każdy GPU renderuje co drugą linię tej samej klatki, tu klatki są renderowane w całości naprzemiennie. Nowe rozwiązanie trochę przypominało technikę AFR (Alternate Frame Rendering), którą firma ATI zastosowała w dwuprocesorowych kartach Rage Fury MAXX.

W przypadku Voodoo 5 zasada była prosta. Tryb SLI zapewniał najwyższą wydajność, podczas gdy T-Buffer – najwyższą jakość. W tym drugim można było osiągnąć pełnoekranowe wygładzanie krawędzi na poziomie sterownika, a więc funkcja ta nie musiała być obsługiwana w danej grze. Podstawową kartą w nowej serii był model Voodoo5 5000. Wyposażono go w dwa układy VSA-100 taktowane z częstotliwością 166 MHz, a także 32 MB pamięci (SDRAM). Specyfikację tej karty znamy, choć nigdy nie trafiła do sprzedaży. Model 5500 od poprzednika odróżniał się przede wszystkim tym, że w ogóle na rynek trafił i miał 64 MB pamięci. Warto jednak zauważyć, że 3dfx, chcąc dodatkowo odróżnić obie wersje od siebie, podjął wyjątkowo dziwną decyzję. Otóż model Voodoo5 5000 nie obsługiwał funkcji, dzięki której karta za pośrednictwem magistrali AGP mogłaby przechowywać tekstury pamięci systemowej. Model z własną pamięcią, o dwukrotnie większej pojemności, był wolny od tego ograniczenia. Zwracano na to uwagę od momentu, gdy nowe karty trafiły na rynek.

Skoro wspomnieliśmy już o interfejsie sprzętowym, warto zauważyć, że dostępne na rynku karty Voodoo 5 5500 korzystały z AGP w trybie ×2, podczas gdy konkurencja już oferowała karty AGP ×4. Na ogół nie miało to większego znaczenia, ale im więcej mocy miała karta, tym częściej zdarzały się jej lekkie zadyszki, zwłaszcza w grach intensywnie korzystających z dużych paczek tekstur, które trzeba było szybko przepychać przez ten interfejs.

Pod względem wydajności tylko Voodoo 5 mogły stanąć do w miarę wyrównanej walki z GeForce'ami 256. Trzeba jednak pamiętać o tym, że na rynku były dostępne już karty GeForce 2 GTS, które były już najczęściej poza zasięgiem nowych Voodoo. Nvidia bardzo dobrze zagospodarowała marnowany przez 3dfx czas i uprzedziła rywala, co jeszcze bardziej przyciągnęło do niej producentów kart graficznych.

Warto zauważyć, że VSA-100 był jedynym układem grafiki firmy 3dfx, którego nie chciał żaden, dosłownie żaden inny producent. Kart Voodoo 5 pod marką inną niż 3dfx nie było. 3dfx po historii z Voodoo Banshee utracił ostatnich partnerów, którzy nigdy już nie powrócili do współpracy. Firma stała się podmiotem całkowicie wyobcowanym – na własne życzenie. W 2000 roku przygotowywała dwie inne karty z serii Voodoo 5. Jedną z nich był model oznaczony numerem 6000. Był wyposażony w aż cztery procesory VSA-100. Każdy z nich był taktowany z częstotliwością 166 MHz i dysponował 32 MB pamięci, co czyniłoby Voodoo 5 6000 pierwszą kartą konsumencką ze 128 MB własnego RAM-u. Konstrukcja była tak prądożerna, że do jej zasilenia nie wystarczył port AGP, ale i zastosowanie w tej roli złącza typu Molex odrzucono na rzecz specjalnego zewnętrznego zasilacza. W czasie testów kolejnych wersji tego modelu łącznie wyprodukowano trochę ponad 1000 sztuk.

Cały projekt był narzucony inżynierom z góry i tak naprawdę od początku skazany na niepowodzenie. Szacowano, że gotowy produkt miałby kosztować co najmniej 600 dolarów, a więc nawet więcej, niż trzeba było zapłacić za najdroższe karty referencyjne konkurencji. Zza horyzontu wyłaniały się już karty GeForce 3 i Radeon 8500. Obie nowe generacje miały zapewniać obsługę wtedy jeszcze przyszłego interfejsu Direct3D 8. Seria Voodoo 5 pod tym względem pozostawała daleko w tyle, nawet nie spełniała całkowicie wymagań specyfikacji Direct3D 7. Voodoo 5 6000 w takiej cenie nie miał na rynku najmniejszych szans, choć w starszych grach pokonywał karty z serii GeForce 2 Ultra, a tym bardziej Radeony 7500. Prace nad tym projektem najwyraźniej były podyktowane zwyczajną głupotą. Skutkiem były zmarnowane pieniądze i czas inżynierów.

Voodoo 5 6000 z własnym zasilaczem

10