artykuły

GTA V PC – recenzja

Najlepsza część serii GTA?

77
20 kwietnia 2015, 16:15 Dawid Grzyb

Grafika i dźwięk

W Grand Theft Auto V Rockstar wykorzystał własny silnik RAGE. Widywaliśmy go już wcześniej w akcji, chociażby w poprzedniej części serii GTA czy bardzo dobrze wyglądającej grze Max Payne. RAGE wspomagany jest przez silniki Bullet oraz Euphoria. Pierwszy odpowiada za model fizyczny, drugi zajmuje się animacjami.

W telegraficznym skrócie: Grand Theft Auto V to bardzo ładna gra. Może nie jest zjawiskowo piękna i nie wyznacza nowych standardów w dziedzinie grafiki, ale i tak oprawa wizualna jest wysokiej próby, zwłaszcza jak na sandbox. Liczba obiektów przed oczami gracza jest imponująca. Poprzednia część serii w wersji pecetowej nie była aż tak dopracowana, występowały w niej problemy z płynnością, choć z drugiej strony pojazdów na ulicach było więcej. Najprawdopodobniej inaczej była też liczona ich fizyka. Zagęszczenie samochodów w Piątce nie przeszkadza; naszym zdaniem jest w sam raz. Tak czy inaczej, należy uznać, że Grand Theft Auto V dobrze zoptymalizowano pod kątem współczesnego sprzętu, o czym świadczą wyniki naszego testu kart graficznych i procesorów w tej grze.

Tekstury są w zadowalającej rozdzielczości, często naprawdę wysokiej, liczba wielokątów przypadających na poszczególne obiekty też jest duża. Owszem, czasem widać, że trochę brakuje do ideału, choćby podczas dużych zbliżeń na niektóre obiekty, ale gracz, pędząc szybkim autem przez miasto lub górską drogą, podziwia naprawdę ładne, szczegółowe widoki. Nie zastanawia się nad tym, że przykładowo drzewo po prawej z bliska razi małą szczegółowością. Zresztą obiekty najbliższe oczu, takie jak postacie głównych bohaterów i samochody, są dopracowane. Na plus należy też policzyć dynamiczne oświetlenie i dynamiczne cienie.

W Grand Theft Auto V sporo jest efektów przetwarzania końcowego, chociażby głębi ostrości. Bardzo często to, co w oddali, jest rozmyte. I nie tylko to. Kamera za plecami głównego bohatera trzyma na nim ostrość w konkretnym promieniu i niektóre obiekty w pobliżu też mogą być rozmyte. Wszystko zależy od sposobu, w jaki gracz operuje kamerą. To przydaje grafice realizmu. Nie zabrakło również takich efektów, jak bloom i HDR, choć nie przesadzono z ich stosowaniem. W końcu Grand Theft Auto V to nie jest żadna groteska i wizualny realizm jest w niej wskazany.

Znakomicie sprawdza się też dynamiczna pora dnia. W nocy wszelkie źródła kolorowego światła, a zatem reflektory samochodów, neony itp., przybierają na sile, a za dnia wszystko jest ostrzejsze. Warunki pogodowe również cieszą oko. Podczas nocnej burzy jest dosłownie czarno i mokro, pioruny widowiskowo rozświetlają nieboskłon na ułamek sekundy, tym samym odbijając się w kałużach. Naprawdę bardzo dobrze to wygląda. Nawet poranna szarówka jest należycie oddana: grafika robi się wtedy odrobinę bardziej miękka, niewyraźna, wkrada się nieco ospała atmosfera.

Przerywniki filmowe są renderowane z użyciem silnika gry; animacje twarzy i ogólnie postaci są wysokiej jakości. Postaciom niezależnym zdarzają się nieco „drewniane" momenty, ale to drobnostki.

Oprawa dźwiękowa zasługuje na medal. Głosy aktorów są świetne, bardzo różnorodne. Każda z trzech prowadzonych przez gracza postaci jest dzięki nim autentyczna i niepowtarzalna. Franklin faktycznie brzmi jak wychowanek gangsterskiej ulicy. Z Kolei Trevor ze swoimi skrajnymi stanami osobowości bawi do łez, by kilka sekund później przerażać. Muzyka jest bardzo dobra; masa stacji radiowych oferuje bardzo zróżnicowany repertuar, od Robbiego Williamsa czy Genesis poprzez Queen aż po country i synthpop.

5