Wygląda ładnie i brzmi dobrze
Było już o trybach gry, było o fabule, czas więc na areny walk. W grze jest obecnie 13 miejsc, w których można toczyć boje, wśród nich standardowa arena treningowa. Każda z plansz ma elementy interaktywne, dzięki którym można na przykład szybko przemieścić się z jednego obszaru do innego czy zadać przeciwnikowi spore obrażenia. Niektóre są całkiem zabawne – w końcu nieczęsto możemy rzucić w kogoś staruszką czy modlącym się mnichem. (Dodajmy, że elementy interaktywne można wyłączyć). Szczegółowość poszczególnych miejsc jest bardzo duża. Wszystko wygląda schludnie, areny wręcz żyją. Komu znudzi się wygląd danej planszy, ten może (po odblokowaniu takiej opcji) wybrać jej alternatywną wersję. Bardzo prawdopodobne, że nowe mapy pojawią się w dodatkach, podobnie jak nowi bohaterowie.
Mortal Kombat X wygląda o wiele lepiej od poprzedniej części. O dziwo, widać to przede wszystkim w przerywnikach filmowych, które w Mortal Kombat (9) robiły po prostu fatalne wrażenie. Tym razem twórcy dopracowali wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Podoba nam się jakość efektów cząsteczkowych, wygląd większości tekstur oraz nie najgorsze oświetlenie. Wygładzanie krawędzi działa stosunkowo dobrze i nie trzeba oglądać „schodków”. Całość można podsumować słowami: dobrze wykonana robota, choć bez fajerwerków.
Gracze pecetowi dostają do ręki kilka ustawień graficznych, spośród których najważniejsze to jakość tekstur, jakość cieni, poziom filtrowania anizotropowego, tryb wygładzania krawędzi (wybór jest pomiędzy wyłączonym a FXAA). Nieco głębiej zaszyte są opcje zaawansowane, które pozwalają określić, czy okluzja otoczenia oraz rozmycie mają być aktywne, a także ustawić gęstość cząsteczek. Jak na typowo konsolowy „port”, nie jest więc najgorzej, ale zarazem przydałoby się jeszcze kilka innych opcji.
Większych zarzutów co do oprawy audio nie mamy, może wyjąwszy ścieżkę dźwiękową, która choć nie jest zła, nie zapada w pamięci. Ot, solidna, rzemieślnicza robota. Dużo lepsze wrażenie robią głosy aktorów. Ich kwestie brzmią naturalnie i pasują do postaci. Każdy wie, czego może się spodziewać po Johnnym Cage’u, czy Raidenie, i właśnie to dostaje. Przetłumaczono jedynie menu i napisy, więc nie musicie się obawiać, że Mortal Kombat X został skalany polskim dubbingiem. W tym przypadku byłaby to prawdziwa zbrodnia.
