artykuły

HTC One M9 – test kolejnego metalowego flagowca HTC

HTC rzeźbi w metalu po raz trzeci

38
15 kwietnia 2015, 11:00 Mieszko Krzykowski

5-calowy ekran Full HD jak z poprzednika

Smartfony HTC przez lata były kojarzone ze świetnymi ekranami LCD, postrzeganymi jako bardziej stonowana alternatywa dla zbyt „cukierkowych” AMOLED-ów Samsunga. Jednak ostatnimi czasy to się zmieniło, bo Samsung mocno poprawił swoje matryce i bardzo popracował nad ich kalibracją, a HTC... No cóż, M9 pokazuje, że firma ta nie przykłada do tego w swoich smartfonach aż takiej wagi jak kiedyś. Wyświetlacz M9 najlepiej i najszybciej można opisać słowami: przeciętny, jak na dzisiejsze standardy. 

Początkowo mieliśmy problemy z dostrzeżeniem jakichkolwiek różnic w stosunku do M8. Przekątna jest taka sama, rozdzielczość jest taka sama, maksymalna jasność jest niemal identyczna i to samo można napisać o kontraście. Jednak w końcu udało nam się coś znaleźć i okazało się, że nowość... gorzej wyświetla kolory. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda w miarę poprawnie, jednak gdy zaczyna się to wszystko porównywać z jakimś wzorcem, widać, że biel jest mocno niebieska i w ogóle barwy są bardzo dalekie od właściwych. Czyli nie dość, że HTC w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie poprawiło matrycy swojego czołowego modelu, to jeszcze udało się w międzyczasie coś... popsuć.

Nie znaczy to, że ekran HTC One M9 jest zły. Po prostu sprzęt wypada na tle rywali (takich, jak Xperia Z3 i Samsung Galaxy S6), czy nawet swojego poprzednika (!), nadzwyczaj przeciętnie (i nie chodzi o to, że brakuje nam rozdzielczości QHD). Mniej wymagający użytkownicy zapewne będą zadowoleni z wyświetlacza One M9 (szczególnie przy braku jakiegoś naprawdę porządnego punktu odniesienia), ale ci bardziej wymagający nie będą w pełni zadowoleni. Szkolne trzy z plusem.

Diagramy
(Kliknij na nazwę trybu w tabelce, aby otworzyć diagram)
CIE Gamma

Parametry ekranu mierzyliśmy kolorymetrem X-Rite i1Display Pro dostarczonym przez:

Czas działania gorszy niż w M8...

...i to pomimo pojemniejszego akumulatora. I mówimy nie o drobnej, pomijalnej w praktyce różnicy, lecz o kilkudziesięcioprocentowej, którą widać gołym okiem, przez co zamiast kolejnego króla energooszczędności otrzymaliśmy średniaka. Co poszło nie tak? Główni winowajcy to zapewne bardziej energochłonny procesor, modem i brak pamięci podręcznej ekranu, dzięki której poprzednik mógł zaoszczędzić odrobinę energii w czasie wyświetlania statycznego obrazu. Ogólnie rzecz biorąc, o ile wcześniejszy model niemal nigdy nie miał problemu z dotrwaniem do wieczora na jednym ładowaniu, o tyle w M9 musieliśmy uważać na to, co robimy, i w godzinach popołudniowych często się stresowaliśmy tym, że energii może nie starczyć do końca dnia. Sytuację lekko ratują różne tryby oszczędzania energii (w tym „ekstremalnego” oszczędzania, który zamienia smartfon niemal w zwykły telefon z dotykowym ekranem), ale są to mechanizmy, z których powinno się korzystać jedynie w ostateczności, a nie regularnie. Wielka szkoda. I choć czasu działania One M9 nie możemy nazwać fatalnym, regres w porównaniu z poprzednikiem zawsze jest dla nas czymś bardzo trudnym do zaakceptowania. Następna trója z plusem (plus za tryby oszczędzania energii).  

Jeszcze jeden drobny niuans. HTC One M9 obsługuje technikę QuickCharge, dzięki czemu odpowiednia ładowarka pozwala go naładować od zera do 100% w mniej więcej 1,5 godziny, ale... No właśnie: potrzeba odpowiedniej ładowarki, którą trzeba dokupić, bo w pudełku z telefonem znajduje się tylko zwykła 1,5-amperowa. 


    


 

Dodatkowe informacje o testach akumulatora
3