artykuły

HTC One M9 – test kolejnego metalowego flagowca HTC

HTC rzeźbi w metalu po raz trzeci

38
15 kwietnia 2015, 11:00 Mieszko Krzykowski

Lekko odświeżona nakładka HTC Sense

Nakładka HTC Sense jest charakterystycznym elementem smartfonów tej marki i od kilku wersji rozwija się w kierunku, który bardzo nam odpowiada. Po początkowym okresie, w którym HTC niemalże próbowało stworzyć własnego Androida, nastąpiła zmiana strategii na rozsądniejszą. Nowsze wersje Sense są lżejsze, szybsze, zrobione bardziej z głową, a przy tym nadal ładne i wyróżniające się na tle konkurencji. Poza tym HTC wiele części swojego oprogramowania oddzieliło od jądra systemu i aktualizuje je za pośrednictwem Sklepu Play, co również jest dobrym pomysłem. Oprogramowanie HTC One M9 jest oparte na Androidzie 5.0, a wersja nakładki Sense została opatrzona cyfrą 7. W porównaniu z poprzednią wersją, stosowaną w ubiegłorocznej generacji HTC One, zmieniło się bardzo niewiele rzeczy, ale część nowości jest przydatna. 

Pierwsza i najłatwiej zauważalna to nowy widżet Sense Home ze skrótami do narzędzi. W fabrycznej konfiguracji znajdują się w nim dwa rzędy skrótów i folderów (ale można go rozciągnąć na cały ekran), które są zapełniane automatycznie na podstawie danych o lokalizacji (czy posiadacz smartfona jest w domu czy poza domem, czy może w pracy), godziny i różnego rodzaju schematów wykorzystywania sprzętu. Mówiąc w skrócie, stojący za tym widżetem algorytm uczy się tego, jakie programy najczęściej uruchamia dany użytkownik w danej sytuacji, i odnośniki do nich próbuje umieścić w dogodnym miejscu. Założenie bardzo ambitne i nawet jakoś to działa, ale my nie jesteśmy zwolennikami nadmiaru automatyki, więc nie korzystaliśmy z tej nowinki zbyt dużo.


   


Za to o wiele bardziej ucieszyło nas pojawienie się w ustawieniach systemowych menu umożliwiającego skonfigurowanie systemowego paska z przyciskami. Do standardowych trzech przycisków można dołożyć z listy jeden dodatkowy: do włączania i wyłączania automatycznego obracania interfejsu, do wyłączania ekranu, do wysuwania szufladki powiadomień, do wysuwania szufladki szybkich ustawień lub do chowania paska z systemowymi przyciskami. Jest to naprawdę świetny pomysł i szczególnie przypadł nam do gustu ten ostatni przycisk, dzięki któremu w niektórych programach (głównie grach) można odzyskać trochę cennej powierzchni ekranu.


 


Poza tymi dwiema rzeczami nie ma tu większych nowości i jedynie w niektórych miejscach można dostrzec pewne szlify i oznaki integracji Sense z funkcjonalnością nowej wersji Androida. Na przykład w szufladce z szybkimi ustawieniami jest tu aż 12 pozycji i każdy ze znajdujących się w niej kafelków można dowolnie przestawiać, usuwać itd., a także dodawać nowe. W szufladce z zainstalowanymi programami da się zmienić sposób sortowania ikon i rozmiary siatki. Jest tu ponadto bardzo rozbudowane menu pozwalające dostosować wygląd systemu, z bardzo bogatym sklepem ze skórkami (wiele ciekawych skórek jest darmowych), w którym każdy znajdzie coś dla siebie.



Nowa wersja Sense nie przynosi więc rewolucji, ale rozwija pewną wypracowaną koncepcję i robi to znakomicie. Nakładka systemowa pozostaje mocną stroną smartfonów HTC, bo bardzo dobrze łączy ze sobą styl, szybkość działania i funkcjonalność, a to nie jest proste.

Łączność bez większych zmian

W dziedzinie łączności w nowej „jedynce” zmieniło się bardzo niewiele: zamontowano modem obsługujący szybszą kategorię LTE (6 zamiast 4) i nowszą wersję portu MHL, umożliwiającą przesyłanie obrazu o rozdzielczości 4K. Wymieniono też narzędzie pozwalające wykorzystać port podczerwieni i teraz wirtualne piloty zdalnego sterowania konfiguruje się za pomocą programu Peel Smart Remote, czyli tego samego, który znalazł się w Samsungu Galaxy S6.


    


Pozostałe elementy zostawiono na swoich miejscach, co czasem jest dobrą wiadomością, a czasem niekoniecznie dobrą. Na przykład niektórych pewnie ucieszy obecność radia FM (w Galaxy S6 go nie ma), ale z drugiej strony szkoda, że HTC nie zastosowało dodatkowej anteny Wi-Fi, która pozwoliłaby na wykorzystanie MIMO i przyspieszenie transferów Wi-Fi (tak, jak to zrobiono w nowszych flagowcach Samsunga i w Nexusie 6). Za to na pochwałę niewątpliwie zasługuje słuchawka i ogólna jakość połączeń: od dawna jest to mocna strona czołowych modeli HTC i nie inaczej jest tym razem. Długie rozmawianie przez telefon to czysta przyjemność i jeśli pojawiają się jakiekolwiek problemy ze zrozumieniem rozmówcy, można niemalże mieć pewność, że wina leży po drugiej stronie połączenia. Reasumując, nie mamy większych zastrzeżeń.


Smartfony sprawdzamy w działaniu w sieci Plus LTE.

Obsługa multimediów na najwyższym poziomie

Sprzętowe dekodowanie HEVC (H.265) staje się powoli standardem w smartfonach wyższej klasy, co jest dobrym znakiem i gwarantuje, że stosunkowo szybko zyska on popularność, na którą zasługuje. Funkcja ta nie ominęła dekodera HTC One M9, więc nie ma on żadnego problemu z odtwarzaniem strumienia tego typu o rozdzielczości 4K i z szybkością 60 kl./sek. Profile H.264 High10 i H.265 Main10, niestety, nie są obsługiwane. Z oprogramowaniem w bardzo wygodny sposób zintegrowano obsługę DLNA i wystarczy jedno lub dwa dotknięcia ekranu, aby przesłać obraz do innego urządzenia albo na wyświetlaczu telefonu odtworzyć materiał udostępniony w domowej sieci. To wszystko w połączeniu z wyjściem MHL sprawia, że HTC One M9 rewelacyjnie nadaje się do odtwarzania filmów wszelkiego rodzaju. Szkoda tylko, że w preinstalowanym odtwarzaczu multimediów brakuje jakiejś formy obsługi napisów.


 


Inżynierowie HTC niezmiennie dbają o wysoką jakość wyjścia słuchawkowego. Brzmienie jest dokładnie takie, jakiego można by oczekiwać od sprzętu tej klasy, a z najwyższych poziomów głośności skorzystają tylko masochiści, osoby niedosłyszące i posiadacze wysokoomowych słuchawek. Szczególnie ci ostatni powinni się zainteresować tym telefonem, ponieważ żaden rywal nie ma aż tak mocnego wyjścia. Jest to zdecydowanie jeden z najlepiej grających telefonów na rynku. Niemiłe zaskoczenie przynosi jedynie rzut oka na opcje preinstalowanego odtwarzacza muzyki. Świetnie zintegrowano z nim DLNA i obsługuje on formaty bezstratne, ale... nie ma typowego korektora dźwięku. Zamiast niego jest tylko przełącznik HTC BoomSound i powiązane z nim cztery profile: trzy stworzone z myślą o trzech rodzajach słuchawek HTC i jeden ogólny, który tak naprawdę niewiele zmienia. 


    


2