artykuły

Pillars of Eternity – recenzja

Stara szkoła w nowym świecie

47
30 marca 2015, 21:48 Dawid Grzyb

Grafika i dźwięk

Pomimo podobieństwa do gier z serii Baldur's Gate czy Icewind Dale najnowszy tytuł Obsidian Entertainment nie jest oparty na Infinity Engine. To narzędzie mocno się zestarzało i dzisiaj już nie ma racji bytu. Ale twórcy chcieli za wszelką cenę sprawić, aby ich najnowsze dzieło przypominało legendarne tytuły tak bardzo, jak to tylko możliwie. Postawiono na sprawdzone rozwiązania. Nie chodzi tu wyłącznie o mechanikę, ale też o zastosowanie widoku w rzucie izometrycznym. Stąd wybór silnika: Unity Engine. Można zobaczyć go w akcji nawet w telefonach komórkowych, chociażby w grze Dead Trigger, ale jest też kilka dużych produkcji, które z niego korzystają, chociażby Hearthstone Blizzarda czy stworzona przez studio inXile Entertainment Wasteland 2. Jak się okazuje, Unity Engine to uniwersalne narzędzie, nadające się do wielu projektów pod względem nie tylko technicznym, ale też artystycznym.

Ocena grafiki osobno pod kątem artystycznym i technicznym w Pillars of Eternity jest wskazana bardziej niż w przypadku większości innych gier. Twórcy chcieli, by wirtualny świat możliwie przypominał stare cRPG-i o podobnej mechanice. To wymusiło ukazanie go w rzucie izometrycznym, co się bardzo dobrze sprawdza i po prostu pasuje do konwencji.

W Pillars of Eternity wszystko ma dość realistyczne proporcje; obiekty takie, jak: mosty, warownie, drzewa, mają wiarygodne gabaryty, gdy gracz stanie gdzieś nieopodal i odsunie maksymalnie kamerę. Tekstury są w dość wysokiej rozdzielczości, choć im bardziej się je przybliża, tym więcej niedoróbek wychodzi. Nie jest to nic, co mogłoby wywołać grymas na twarzy miłośnika gatunku. Niemniej podczas powiększania obrazu widać, że otoczenie jest statyczne, jak gdyby zastygłe w ruchu, w zależności od miejsca mniej lub bardziej. Zrzuty ekranowe w pełni tego nie oddają, podczas zabawy widać to dużo bardziej. Postacie bohaterów oraz potworów są ładne, dość szczegółowe, ale nie grzeszą płynnością animacji. Liczba efektów przetwarzania końcowego też nie rzuca na kolana.

Ale jedno trzeba twórcom oddać: grafika jest wizualnie spójna i ogólnie ładna, nawet jeśli pod względem czysto technicznym mocno odstaje od dzisiejszych standardów. Inna kwestia, że najnowsza gra Obsidian Entertainment mogłaby być sporo ładniejsza i technicznie bardziej zaawansowana, gdyby przeniesiono ją w pełen trójwymiar. To jednak oznaczałoby zbyt duże odejście od konwencji. Gracze, którzy ominęli Baldur's Gate lub Planescape: Torment, pewnie nie będą pod wielkim wrażeniem, lecz ich miłośnicy będą pozytywnie zaskoczeni wyglądem Pillars of Eternity. My jesteśmy.

Oprawa dźwiękowa stoi na wysokim poziomie. Dynamiczna, mocno orkiestrowa muzyka przeplata się z lekkimi melodiami, które jakby wyjęto żywcem ze średniowiecza. Dobrze się to komponuje z tym, co dzieje się na ekranie. Linie dialogowe też nie budzą zastrzeżeń, nie ma się do czego przyczepić. Grałem w wersję z polskimi napisami: część kwestii nie jest w pełni przetłumaczona, czasem tekst angielski przeplata się z polskim, ale to drobna niedogodność.   

5