artykuły

Pillars of Eternity – recenzja

Stara szkoła w nowym świecie

47
30 marca 2015, 21:48 Dawid Grzyb

Sześcioro ich było

Pillars of Eternity to gra z gatunku cRPG. Zadaniem gracza jest rozwijanie wątku fabularnego, rozwiązywanie zadań pobocznych, jak również, a jakże, rozwijanie postaci. Zabawę rozpoczynamy w pojedynkę, ale względnie szybko można się dorobić drużyny, która może liczyć maksymalnie sześć osób. To sprawdzona liczba. Jak przystało na grę cRPG z prawdziwego zdarzenia, w Pillars of Eternity na samym początku określa się poziom trudności. Są cztery główne poziomy, od „Łatwego” aż do „Ścieżki potępionych”. Praktyka pokazuje, że nawet grając na drugim od dołu, czyli „Normalnym”, można od czasu do czasu zazgrzytać zębami. Pillars of Eternity nie jest łatwa – poziom trudności jest dość wyśrubowany. Kto nie miał wcześniej do czynienia z tego typu grami, niech się przygotuje na częste wczytywanie ostatniego stanu gry. Dla weteranów najcięższego kalibru przewidziano dwie dodatkowe opcje: „Próbę żelaza” oraz tryb eksperta. Ta pierwsza uniemożliwia ręczne zapisywanie stanu gry, a śmierć drużyny oznacza rozpoczęcie przygody od nowa. Z kolei tryb eksperta polega na wyłączeniu wszelkich podpowiedzi, co przydaje rozgrywce realizmu, a tym samym zwiększa poziom trudności. Widać, że załoga Obsidian Entertainment dba o zapaleńców, szukających możliwie dużego wyzwania. 

Obowiązkowym elementem każdej gry cRPG jest mechanizm tworzenia postaci. W tej gracz ma do wyboru jedną z sześciu ras. Oprócz standardowych: człowieka, elfa i krasnoluda, jest dostępny potężny Aumauanin, najmniejszy ze wszystkich Arlanin oraz istota półboska. Przedstawiciele tej ostatniej są ciekawi: to dzieci istot boskich oraz nieboskich. Budzą strach i podziw, mają zdeformowane czaszki, nie mogą nosić nakrycia głowy. Gracz, który zdecyduje się pójść tą drogą, już na początku musi określić, czy chce być powiązany ze śmiercią, ogniem, księżycem czy naturą. Dalej następuje wybór postury, profesji i wartości dość typowych dla gatunku współczynników: mocy, kondycji, zręczności, percepcji oraz inteligencji. Każdy przekłada się na parametry bohatera, takie jak punkty życia i tempo ataku. Oprócz tego są umiejętności i talenty, sporo tego. Klas postaci w sumie jest 11. Oprócz standardowych: wojownika, paladyna, maga, łowcy i druida, są dostępne: pieśniarz, mnich oraz krzyżówka profesji walczącej i czarującej – enigmatyk. Wybiera się też pochodzenie, wygląd oraz głos postaci. Znakomita większość tych decyzji ma znaczenie, warto zatem dobrze się zastanowić przed wyborem, bo granie kimś, z kogo nie jest się zadowolonym, przez kilkadziesiąt godzin to średnia przyjemność.

W praktyce sama kreacja bohatera może zająć sporo czasu. Gracz, tworząc go, przywiązuje się do niego, ponadto weteran przypomina sobie, jak to samo robił wiele lat wcześniej... Trudno nie docenić powrotu tych właśnie elementów. Wielu nowicjuszom może się to wszystko wydawać nieco toporne, ale nie ma się co oszukiwać: Pillars of Eternity to gra głównie dla miłośników gatunku.

Bardzo ciekawie pomyślano kwestię drużyny. Gracz na swej drodze napotyka postacie niezależne, przygotowane przez twórców gry. Są różnorodne, mają w sumie sporo do powiedzenia. Nie sprawdziłem wszystkich, niemniej strzelam, że każdemu towarzyszy jakaś opowieść i – po wymianie zdań – zadanie do wykonania. Ale jeżeli graczowi nie chce się czekać i ma trochę pieniędzy na zbyciu, w gospodzie może wynająć dodatkowe postacie. Nie dość, że niewiele się różnią od niego poziomem doświadczenia, to jeszcze każdą z osobna po opłaceniu da się dostosować: wybiera się profesję, wygląd, rasę itp. Dzięki temu można szybko skompletować całą bandę gotową ruszyć w świat. To się przydaje, jeżeli ma się konkretną wizję drużyny – na przykład po parze wojaków i łowców plus mag i kapłan, ewentualnie druid – ale kogoś brakuje.

Ogólnie rzecz biorąc, mechanika tworzenia postaci oraz ich różnorodność powinny zadowolić większość miłośników gatunku. System jest znajomy weteranom, rozbudowany i daje niemałe pole do popisu.

2