Grafika i dźwięk
Resident Evil HD Remaster jest naprawdę ładna w sensie artystycznym. Kto nie wierzy, niech wyszuka zrzuty ekranowe z wersji oryginalnej i porówna je z tymi w naszej galerii. Ludziom z Capcomu udało się stworzyć coś, co naprawdę robi wrażenie. Po prostu widać, że nie potraktowano tematu po macoszemu. Starano się jak najlepiej oddać posępność rezydencji, na której rozgrywa się spora część przygody. To jeden z ważniejszych czynników, które trzymają przed komputerem aż do momentu, gdy pojawiają się napisy końcowe. Przynajmniej tak było w moim przypadku.
Co innego warstwa techniczna. Pod tym względem jest dobrze, ale próżno doszukiwać się tu graficznego efekciarstwa znanego z najbardziej zaawansowanych technicznie gier. Resident Evil HD Remaster w porównaniu z nimi wydaje się co najwyżej przeciętny, ale i tak wypada znakomicie na tle pierwowzoru, w końcu obydwa tytuły dzielą blisko dwie dekady. Warto zaznaczyć, że pecetowa wersja jest oparta na wydanej w 2002 grze przeznaczonej dla konsoli GameCube. Choć wyglądają podobnie, nowość jest wizualnie lepsza praktycznie w każdym calu.
Nie sposób się przyczepić do postaci. Składają się ze stosownej liczby wielokątów i ogólnie odpowiadają dzisiejszym standardom. Są też należycie pokryte teksturami w odpowiednio wysokiej rozdzielczości. To dotyczy także większości przeciwników, choć w tym miejscu należy zaznaczyć, że wyglądają oni gorzej od ludzi.
Poszczególne miejsca są zróżnicowane, co zapewne ma ułatwić zapamiętanie ich przez gracza. Ich ocena to dość subiektywna kwestia. Miejscami tekstury są naprawdę w niskiej rozdzielczości, by za chwilę wyglądać znacznie lepiej. Ale to celowy zabieg, bo mają szare barwy, są wyblakłe, przydają grze uroku. Są też świetnie dopasowane do konkretnych miejsc, nieco pastelowe, rozmyte. Normalnie uznałbym to za wadę, lecz na obraz jest nałożonych sporo filtrów zmiękczających i przydających otoczeniu posępnej, ciężkiej atmosfery. To sprawia, że świat w Resident Evil HD Remaster można podziwiać.
Nie zabrakło kilku nowoczesnych efektów przetwarzania końcowego, na przykład dynamicznych cieni i delikatnego operowania HDR-em. Roślinność porusza się na wietrze, niektóre tekstury odbijają obraz. Ale to w zasadzie tyle. Choć jeszcze raz podkreślam, że oszczędność środków nie przekłada się na gorszą ocenę jakości obrazu. Ludzie z Capcomu wykorzystali je po mistrzowsku, a rezultat możecie obejrzeć w galerii i pomiędzy akapitami tekstu. Tak naprawdę poprawiłbym tylko jedno: trójwymiarowe i interaktywne obiekty zbyt mocno odcinają się od tła. Czasem jest tak, że wchodzi się do jakiegoś posępnego, brudnego pokoju, a dająca się przesuwać półka z książkami wygląda jak nówka z wystawy w Ikei. To samo dotyczy NPC i ludzi: zbyt mocno wyróżniają się na tle otoczenia. Ale to drobnostka.
Na płynność animacji też nie można narzekać, nawet pomimo tego, że na stałe ustawiono 30 kl./s. Taka wartość dobrze pasuje do gry.
Oprawa dźwiękowa jest naprawdę dobra i nie zmieniłbym w niej dosłownie nic. Muzyka pasuje do nastroju, poszczególne odgłosy przywołują wspomnienia sprzed kilkunastu lat. Ale wszystkiego jest, oczywiście, więcej i wszystko brzmi lepiej, wyraźniej.


