artykuły

Motorola Nexus 6 – test następcy Nexusa 5, który nie jest jego następcą

Nexus inny niż wszystkie

35
18 stycznia 2015, 17:21 Mieszko Krzykowski

Snapdragon 805 w pełnej krasie

Kolejne Nexusy są znane z tego, że ich projektanci nie oszczędzają na komponentach i starają się w nich montować jak najbardziej zaawansowane technicznie podzespoły, głównie po to, żeby programiści mieli na czym testować swoje najnowsze i najbardziej rozbudowane dzieła. W chwili gdy Nexus 6 był wprowadzany do sprzedaży na zagranicznych rynkach, najlepszym powszechnie dostępnym procesorem był Snapdragon 805. Nie po raz pierwszy widzimy ten układ, bo wcześniej trafił on do Samsunga Galaxy Note 4 i do koreańskiej wersji Samsunga Galaxy S5, lecz jest to pierwszy raz, gdy możemy się przekonać, na ile faktycznie go stać, gdyż jego wydajność w Nexusie 6 niemal nie jest w jakikolwiek sposób ograniczana przez temperaturę. Dlaczego niemal? Bo jeśli mocno obciąży się wszystkie rdzenie procesora przez dłuższy czas, jego taktowanie w pewnym momencie w końcu spowolni, ale dostrzec to w trakcie typowego użytkowania właściwie nie sposób. Efektem ubocznym jest to, że obudowa może się zrobić bardzo ciepła, a jej metalowe części wręcz nie dadzą się dotknąć, co ponownie pokazuje, że współczesne procesory smartfonowe średnio się nadają do smartfonów...

Czego można się spodziewać po Snapdragonie 805 i Nexusie 6? W połączeniu z ekranem QHD oznacza to wydajność bardzo zbliżoną do osiągów starszych smartfonów ze Snapdragonem 801 i ekranem Full HD, czyli nowy procesor nie przeciera żadnych ścieżek i nie wyznacza wzorców. Ważniejsze jest to, że jego układ graficzny obsługuje zestaw nowych standardów (takich jak OpenGL ES 3.1) i jest w pełni kompatybilny z wprowadzonym w Androidzie 5.0 Android Extension Pack, więc za jakiś czas gry uruchamiane na Nexusie 6 mogą wyglądać lepiej i mieć więcej efektów graficznych, niż te same gry uruchamiane na starszych urządzeniach.

Na osobny akapit zasługuje kwestia szybkości działania systemu i tego, co w Nexusie 6 stało się z wydajnością systemowego nośnika danych. Google zdecydowało się w tym phablecie na fabryczne zaszyfrowanie jego pamięci, którego nie da się wyłączyć bez modyfikacji w oprogramowaniu. Efekt? Stosunkowo wolny odczyt, stosunkowo wolny zapis (co czuć w trakcie kopiowania większej liczby plików przez USB) i płynność, która w niektórych sytuacjach (na przykład w czasie aktualizowania oprogramowania w tle) jest gorsza niż w... Nexusie 5. Nie są to jakieś dramatyczne spowolnienia i Nexus 6 zdecydowanie jest sprawnie działającym gadżetem, jednak po zapełnieniu wbudowanej pamięci, gdy zaczyna ona działać jeszcze wolniej, można się zacząć zastanawiać, czy pomysł z szyfrowaniem na pewno był dobry i czy nie lepiej byłoby dać użytkownikom wybór.

Sprawa jest tym dziwniejsza, że wpływ szyfrowania na działanie urządzenia byłby mniejszy i mniej widoczny, gdyby Nexus 6 miał na przykład Snapdragona 810, gdyż obsługuje on zestaw instrukcji znacznie przyspieszających ten proces. Zastanawiamy się, dlaczego projektanci Google i Motoroli nie poczekali kilku tygodni, aż dostępne będą nowe, 64-bitowe procesory, co rozwiązałoby część problemów tego modelu i znacznie przedłużyło jego żywotność, bo Snapdragon 805 – choć teraz jest bardzo mocny – niedługo po prostu będzie sprawiał wrażenie przestarzałego. Poza tym wydaje nam się trochę nielogiczne, że najnowszy smartfon Google dla programistów, mający spopularyzować pierwszy prawdziwie 64-bitowy system tej firmy, nie umożliwia testowania na nim 64-bitowych programów.

Krótko mówiąc, Nexus 6 jest szybki, wydajny i tak dalej, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia ;) 

 

5