Technologie i wydarzenia
Artykuł
Tomasz Niechaj, Piątek, 2 stycznia 2015, 10:00

Rok 2014 rokiem zepsutych i nijakich smartfonów

Tym razem wybór tematu tekstu na podsumowanie roku był dla mnie dziecinnie prosty i zajął mi około 5 sekund. I to z przerwą na łyk herbaty. Po prostu ubiegłoroczne smartfony największego kalibru były, moim zdaniem, na tyle nieciekawe i tak często nękane różnymi niedociągnięciami, że w mojej pamięci zostało bardzo niewiele miejsca na zakodowanie jakichś pozytywnych trendów. Gigabajtów, gigaherców, cali, bitów i megapikseli niby ciągle przybywało i czasem dawało to fajne rezultaty, ale wraz z nimi przybywały problemy, niedoróbki i inne nieprzyjemne rzeczy. I nie omijały one niemal nikogo.

Smartfonem według mnie najlepiej reprezentującym cały ubiegłoroczny rynek tych urządzeń jest LG G3. Na dłuuugo zapamiętam tę słuchawkę, bo jeszcze żadna inna nie przysporzyła mi tylu problemów i nie wywołała we mnie tylu sprzecznych uczuć. Naprawdę chciałem polubić G3, bo pod pewnymi względami jest to sprzęt wybitny, co uświadomiłem sobie najmocniej wtedy, gdy pierwszy raz zobaczyłem i wziąłem do ręki iPhone'a 6 Plus, wyglądającego przy gadżecie LG niczym szpachla wykorzystywana przez średniowiecznych murarzy (nie mówię tu o jakości materiałów, a o rozmiarze i poręczności). Z drugiej strony niesamowitą przyjemność sprawiało mi wypatrywanie informacji o kolejnych modach i poprawkach do tego telefonu, usuwających bolączki, które oficjalnie ponoć nie istniały. I tak na znanym niektórym z Was forum XDA doczekaliśmy się poprawki związanej z jakością kompresji wideo, poprawki wyłączającej programowe wyostrzanie obrazu, poprawki pozwalającej pozbyć się automatycznego przyciemniania ekranu oraz poprawki pozwalającej pozbyć się problemu przesadnego throttlingu procesora i kilku innych drobiazgów. LG w pewnym momencie udostępniło też aktualizację systemu mającą poprawić szybkość działania interfejsu, choć dostrzeżenie, że coś jest nie tak, zajęło mu kilka miesięcy. Na koniec pozostał więc jeden mały kłopot z tym, że G3 działa na zasilaniu akumulatorowym krócej od poprzednika, ale przynajmniej użytkownicy dostali w zamian... możliwość zastanawiania się nad tym, czy z 5 cm widać różnicę między Full HD a QHD, czy też nie ;)


LG G3 – telefon, który złamał moje serce ;)


Marudzenie? Drobiazgi? Problemy dotykające garstkę osób? Może i tak. Ale bardziej mnie w tym martwi trend polegający na tym, że coraz częściej smartfony są tworzone w pośpiechu przez księgowych, a nie przez oddanych sprawie projektantów, którzy chcą przed wprowadzeniem sprzętu do sprzedaży dokładnie go przetestować i się upewnić, że klienci będą z niego w stu procentach zadowoleni. Aby nie było, że wyciągam takie wnioski jedynie na podstawie doświadczeń z biednym G3, na którego z jakiegoś powodu się uwziąłem (przyznaję się: nie podobał mi się kolor tapicerki w astonie martinie, którego LG mi kupiło za to, że łaskawie wziąłem ten telefon do ręki i opisałem go, więc teraz mają za swoje), kilka innych przykładów.

Oj, Sony, Sony... Jak można wprowadzić na rynek smartfon reklamowany jako maszynka do nagrywania wideo 4K, w którym funkcja nagrywania wideo 4K jest właściwie zepsuta? I to dwa razy z rzędu? Do tego w Xperii Z3 wymieniono optykę na gorszą, która bez programowej korekty może robić w czasie filmowania prawie za fisheye'a. Paradoksalnie wszystko to dzieje się w roku, który dla „prawdziwych” aparatów i matryc Sony prawdopodobnie był najlepszy w historii firmy. 


Właśnie wymyśliłem nowe hasło reklamowe dla Sony: Xperia Z3 – zagina czasoprzestrzeń :)


Oj, Samsung, Samsung... Tutaj akurat powodów do narzekania było stosunkowo niewiele, może poza tym, że Galaxy S5 to wyjątkowo nijaki smartfon (wyniki sprzedaży potwierdzają, że nie tylko ja tak uważam). Ale problemem pozostaje oprogramowanie. Pierwsze wersje TouchWiza (w naszym redakcyjnym gronie pieszczotliwie zwanego LagWizem ;)) w Galaxy S5 i Galaxy Note 4 działały po prostu źle. Jak długo tak wielka firma może mieć problemy z tak podstawowymi rzeczami? Do tego doszła dziwna przypadłość Note'a 4 polegająca na tym, że akumulator rozładowywał się w nim nadspodziewanie szybko. Początkowo myślałem, że dotyczy ona tylko wybranych wersji tego smartfona, ale pogrzebałem trochę po zagranicznych forach i wygląda na to, że z jakiegoś powodu niektórzy użytkownicy tego phabletu po prostu mają problem z dotrwaniem na jednym ładowaniu do wieczora i że winowajcą zawsze są jakieś systemowe wakelocki.


Jeśli nie masz szczęścia, to właśnie tak będą wyglądały statystyki zużycia akumulatora Galaxy Note 4. Niech żyje dopracowane oprogramowanie!


To może jest to kwestia tylko Androida? O nie, nie! Apple zaliczyło w tym roku najgorszy start nowej platformy w swojej historii (nie mówię tu, oczywiście, o wynikach sprzedaży, na które negatywny wpływ mogłoby mieć chyba tylko zrzucenie bomby atomowej na główną siedzibę firmy). Wszyscy pamiętamy „bendgate” i choć sprawa moim zdaniem została trochę zbyt mocno rozdmuchana, to jednak pokazała, że na etapie testów coś poszło wyraźnie nie tak. Sądzę, że mimo wszystko zdecydowanie mniej przyjemne było to, co się działo z najnowszymi wersjami oprogramowania Apple. Pierwsze wydania nowego iOS były niemal nieużywalne i strasznie niestabilne. Później pojawiła się sławna wycofana aktualizacja, przypadkowo blokująca możliwość telefonowania i psująca działanie czytnika linii papilarnych. Po kilku drobnych pakietach poprawek nowe iPhone'y nadal miały problemy ze stabilnością, choć już powoli stawały się zdatne do użytku. Apple potrzebowało kilku długich tygodni, by w pełni opanować sytuację.


(Tutaj miało być jakieś zdjęcie wygiętego iPhone'a 6 Plus, ale chyba już wszyscy się na to napatrzyliśmy).


To może Windows Phone gwarantował spokój? Też pudło. Lumia 930 kazała czekać na siebie bardzo długo, ale byłem cierpliwy, bo miałem nadzieję, że będzie to naprawdę dopracowany sprzęt, który będę mógł z czystym sumieniem polecić wszystkim osobom szukającym porządnego, po prostu działającego smartfona. W końcu to miała być Lumia 1520 w innej obudowie, więc co mogło pójść nie tak? Okazało się, że całkiem sporo, i po tym, jak kilka razy zjadła mi akumulator w 3 godziny, nagrzewając się przy tym do temperatury ścinającej białko, całkowicie zwątpiłem w sens kupowania nowych telefonów wyższej klasy.

Teraz już chyba rozumiecie, dlaczego twierdzę, że w minionym roku dominował trend tworzenia smartfonów przez księgowych w dużym pośpiechu? Nie znaczy to, że wszystko, co się pojawiło w tym czasie, uważam za beznadziejne, bo było kilka odjazdowych pomysłów (LG G Flex, YotaPhone 2), garść ciekawych nowości (głównie Xperie Compact i Samsung Galaxy Alpha, choć im również sporo brakuje do doskonałości, a Z1 Compact to telefon typu „zrób to sam”). W tym wszystkim zaplątał się nawet bardzo porządny flagowiec, którego naprawdę polubiłem (Motorola Moto X), a także nie zabrakło miejsca dla miłej niespodzianki (OnePlus One). Jednak to wszystko to dla mnie taka trochę łyżka miodu w beczce dziegciu. Mam nadzieję, że ten rok przyniesie nam bardziej dopracowane i ciekawsze smartfony, że po powrocie z MWC nie będę musiał się zastanawiać, po co właściwie byłem na tych targach, i że w końcu po usłyszeniu pytania o najlepszy telefon nie będę musiał nagle zmieniać tematu.


Na wypadek gdyby ktoś bardzo chciał wiedzieć: tak wygląda mój ulubiony tegoroczny smartfon


Rok 2014 rokiem zepsutych gier

Może trudno w to uwierzyć, ale mój świat nie kończy się na smartfonach i mam też garść innych zainteresowań. Należą do nich gry komputerowe. Zeszłoroczna sytuacja na tym rynku zaskakująco mocno przypominała mi sytuację na rynku smartfonów. Tak, chodzi o gry i o to, jak wiele trafiło do sprzedaży w tragicznym stanie. Mnie to nie do końca dotknęło, bo dziwny ze mnie gracz i zupełnie nie interesują mnie nowe farkraje, asasiny, dżitieje, dragonejdże i inne popularne serie AAA, a swoją uwagę kieruję głównie w stronę produkcji mniej lub bardziej niezależnych, które za niewielkie pieniądze dają mi mnóstwo frajdy i często zmuszają mnie do rozruszania szarych komórek. Jednak rynek obserwuję dość uważnie i to, co się działo na nim w zeszłym roku, było bardzo złe i dla niego, i dla konsumentów. Główni bohaterowie tego fragmentu tekstu to:

  • Watch_Dogs – za błędy i to, że nie wyglądał tak dobrze, jak obiecywali twórcy;
  • Assassin's Creed: Unity – tutaj chyba nie trzeba pisać nic więcej;
  • Halo: Master Chief Collection – za niemal całkowicie niedziałający przez pierwszych kilka tygodni tryb wieloosobowy;
  • Drive Club – za problemy z dodatkowymi funkcjami sieciowymi.

To tylko szczyt listy. Dodajmy do tego, że Blizzard znowu nie zdołał ogarnąć serwerów przed udostępnieniem dodatku do World of Warcraft, dostaliśmy wysyp różnego rodzaju „remasterów”, które czasem niekoniecznie były lepsze od oryginałów, czy świadczących o czyimś lenistwie portów z konsol (lazy ports), takich jak Final Fantasy XIII, która kazała czekać kilka tygodni, aż wciśnięcie klawisza Esc przestanie natychmiastowo wyłączać grę i pojawi się w niej namiastka opcji graficznych, pozwalających chociażby na zmianę rozdzielczości na jakąś inną niż 1280 × 720 (to nie żart!). To dla mnie przerażające i niezrozumiałe, że wielu twórców gier tak źle traktuje tych najważniejszych, najwierniejszych marce, najbardziej entuzjastycznie nastawionych klientów, którzy są gotowi wydać na swoją ulubioną formę rozrywki największe pieniądze. Jasne, spektakularne wpadki zdarzają się regularnie (historia z Alien: Colonial Marines nie jest taka stara...) i zawsze będą się zdarzać, ale nie przypominam sobie roku, w którym byłoby ich aż tyle. Patrząc na to i drapiąc się po głowie, zastanawiałem się, jak długo jeszcze ludzie będą ufać wydawcom i zamawiać w przedsprzedaży głośne gry. Ja zrezygnowałem z tego już spory czas temu, gdy niektórzy wydawcy zaczęli wycinać kawałki gier i sprzedawać je później jako dodatki. Teraz lista powodów do unikania przedsprzedaży i pielęgnowania cierpliwości zrobiła się jeszcze dłuższa i mam nadzieję, że więcej osób pójdzie w tym kierunku, czyli częściej będzie głosować portfelem, dzięki czemu zaczniemy być traktowani poważniej...

Czemu będę się przyglądał w tym roku?

Po czasie narzekania nadszedł czas nadziei. We właśnie rozpoczętym roku przede wszystkim ciekawią mnie dwie rzeczy: co zrobi Samsung i czy w końcu ktoś stworzy porządny sprytny zegarek, odkrywając przy okazji, jak naprawdę powinny wyglądać i działać urządzenia tego typu.

Ubiegły rok nie był najłatwiejszy dla Samsunga. Firma spodziewała się dalszych wzrostów sprzedaży, a nadeszły spadki, głównie z powodu agresywnej ekspansji chińskich marek (już chyba niemal wszyscy słyszeli o tym, że Xiaomi jest w tym momencie numerem trzy na rynku smartfonów – i w dużej mierze właśnie kosztem udziałów Samsunga). Ale i Samsung Galaxy S5 nie miał łatwo i nie sprzedał się tak dobrze, jak zakładano. W sumie się nie dziwię, by to sprzęt trochę nijaki i zbyt zachowawczy. Brakuje mu tego mistycznego czegoś, co miał chociażby Galaxy S II. W jaki sposób Samsung spróbuje odwrócić ten trend? Jak będzie wyglądał Samsung Galaxy S6? Czy firma w końcu się zdecyduje, co właściwie chce zrobić ze swoimi zegarkami? Czy oferta tańszych słuchawek tej marki w końcu będzie przejrzysta i będzie miała sens? Zdecydowanie w tym roku najbardziej będę się przyglądał poczynaniom Samsunga, bo ma on chyba coś do udowodnienia zarówno sobie, jak i swoim klientom.

No i jeszcze te nieszczęsne zegarki. Testowanie ubiegłorocznych modeli przypominało mi trochę wizytę na placu zabaw urządzonym przez szalonego naukowca. To nie znaczy, że niektóre z nich nie były ciekawe, bo Motorola Moto 360, LG G Watch R czy Asus ZenWatch są dowodem na to, że rozwój gadżetów tego typu zaczyna raczkować w jakimś sensownym kierunku. Jednak do w pełni kompletnych i satysfakcjonujących produktów jeszcze daleka droga, dlatego zastanawia mnie, czy w tym roku komuś uda się dojść do jej końca. Nie wydaje mi się, żeby to było Apple. Po pierwszych prezentacjach Apple Watch bardziej wygląda mi na sposób na to, by nadrobić dystans i dołączyć do peletonu, niż na coś, co będzie wyznaczało trendy. A jeśli nie Apple, to kto? Z chęcią się o tym przekonam.

Ocena artykułu:
Ocen: 11
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane