Gry i konsole
Artykuł
Dawid Grzyb, Sobota, 15 listopada 2014, 21:15

Assassin's Creed: Unity to już jedenasta gra o konflikcie zakonu templariuszy oraz asasynów. W tercecie ze znaną dobrze mechaniką nadchodzą nowe realia i zupełnie nowy bohater. Tym razem czas akcji to Paryż w chyba najbardziej gorącym dla niego okresie: Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Pora się przekonać, co z tego połączenia wyszło. Oto nasza recenzja.

Czas rewolucji

Jednego Ubisoftowi odmówić nie można: pomysłowości w kreowaniu miejsc, w których dzieje się akcja kolejnych części serii Assassin's Creed. Mogłoby się wydawać, że idealnym placem boju dla zakonu templariuszy oraz bractwa asasynów są czasy nowożytne, ale nic takiego się nie dzieje. Zamiast tego jesteśmy regularnie zaskakiwani. Można powiedzieć, że to wizytówka tej dość kontrowersyjnej serii. Tak było chociażby w przypadku Altaira – Jerozolima w okresie trzeciej wyprawy krzyżowej to nie jest miejsce często wykorzystywane przez twórców gier komputerowych. Szesnastowieczna Florencja wydawała się bardziej trafna i gdy już sądziliśmy, że Ubisoft obrał właściwy i pasujący do konwencji trop, gracze zostali po raz kolejny mocno zaskoczeni. Amerykę Północną w czasach silnej kolonizacji przez Brytyjczyków oraz półkrwi Indianina o imieniu Connor uważano na początku za dwa gwoździe do trumny serii. Rezultat jednak okazał się nadspodziewanie dobry – trzecia część Assassin's Creed zdołała się obronić. Dalsze kontrowersje przyniósł następca. Pirat w roli asasyna oraz karaibskie klimaty po raz kolejny wywołały niemało krytyki, ale i tym razem wyszło to serii na dobre. Najnowsza jej część, o podtytule Unity, zdaje się zatem podążać bezpieczną drogą.

Poznajcie Arna Victora Doriana, paryskiego młodzieńca mającego to „szczęście”, że jest synem asasyna. W okolicznościach, których nie chcę tutaj zdradzać, już za młodu zostaje oddzielony od ojca i wychowany przez kogoś zupełnie innego. Rodzinne widmo za nim podąża, dookoła umierają bliscy. Chcąc odkupić swoje winy, przyłącza się do paryskiego bractwa asasynów. Okazuje się, że nowi zleceniodawcy mają dla niego masę roboty, Francja stoi na skraju wyjątkowo krwawej rewolucji. Graczowi przyjdzie zatem nieco namieszać w kartach historii, choć sednem jest to, co zawsze: walka z zakonem templariuszy.

Arno

Assassin's Creed: Unity to gra akcji ukazująca postać głównego bohatera z perspektywy „trzecioosobowej”. Nie jest to żadna nowość w serii, i dobrze. Po co gruntownie przerabiać coś, co działa jak należy? Zabawa nie zmieniła się znacząco w porównaniu z poprzednimi częściami. Graczowi po raz kolejny przyjdzie skradać się, skakać po dachach budynków, po cichu likwidować cele, a czasem na otwartym polu zmagać się nawet z kilkunastoma przeciwnikami naraz. A zatem Assassin's Creed: Unity należy postrzegać w kontekście mechaniki jako lekką modyfikację poprzednich części, ale nic więcej. Miłośnicy serii powinni być zadowoleni, bo dostaną kolejną porcję tego, na co czekają. Natomiast ci, którzy szukają w niej czegoś zupełnie nowego, raczej się zawiodą. Nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu tych samych rozwiązań co wcześniej, jeżeli są należycie przygotowane. Biorąc pod uwagę to, jak cała seria jest prowadzona, drastyczne zmiany w mechanice raczej nie wchodzą w grę.

Arno nie jest aż tak wyrazisty jak Edward czy Connor. Grając pierwszym, czułem się jak prawdziwy pirat, a drugim – jak półkrwi Indianin. Coś w nich było. Wcieliwszy się w paryskiego młokosa, czułem się jak zwykły, odrobinę targany problemami z przeszłości szarak. Co więcej, bohater Assassin's Creed: Unity jest jednowymiarowy, przewidywalny. Da się lubić, jego kwestie dialogowe nie budzą większych zastrzeżeń, a przerywniki filmowe częściej się ogląda niż przeskakuje, ale czegoś tam zabrakło, pierwiastka unikatowości.

Arno zna kilka nowych sztuczek. Po raz pierwszy w serii jej twórcy postanowili rozdzielić sposoby pokonywania przeszkód na dwie kategorie. Do pierwszej zaliczają się wszelkiego rodzaju karkołomne skoki na wysokości, wspinaczka i tym podobne, a druga to nowość, tak zwany parkour. Wprowadzono go po to, aby gracz lepiej sobie radził z przeszkodami na płaskiej powierzchni. Obejmuje on ślizgi pod wozami, przeskakiwanie nad żywopłotami, przez okna i inne tego typu rzeczy. To samo można robić za pomocą metod znanych z poprzednich części Assassin's Creed, tyle że wolniej, nie tak płynnie. To względnie mała zmiana, lecz z gatunku tych ułatwiających życie. Choć nie zawsze wszystko działa, jak powinno, bo się zdarza, że gracz, zamiast przeskoczyć przez okno, po prostu wskakuje na jego dolną krawędź i tam stoi, przyjąwszy charakterystyczną asasyńską pozę. Arno umie przyklejać się do ścian, ale nie opanował sztuki płynnego przechodzenia od jednej do drugiej, gdy pomiędzy nimi jest niewielka przerwa. Gra aż się o to prosi. Głównemu bohaterowi bardzo by się też przydała umiejętność gwizdania, po to by zwabić ofiarę za winkiel. Choć trzeba przyznać, że Paryżanin to zdecydowanie najlżej poruszający się asasyn z całej serii.

Jedną z bardziej kontrowersyjnych zmian jest całkowite przebudowanie systemu walki. W poprzednich częściach gracz mógł się rozprawić w widowiskowym stylu z niezliczoną liczbą wrogów, o ile tylko umiał odpowiednio szybko kontrować. Silnik gry samoistnie dopasowywał animację postaci do przeciwnika, którego atak bohater zablokował. To nieco ułatwiało robotę, bo działo się niejako automatycznie i wyglądało elegancko, często jak jeden morderczy piruet z efektownymi zwolnieniami co ciekawszych zgonów. System był łatwy do nauczenia, choć gracz, by osiągnąć perfekcję, musiał długo się wprawiać. Nowa mechanika walki stanowi dużo większe wyzwanie. Gracz musi idealnie wyczuć moment na kontrę, to się nie zmieniło, ale silnik już nie ustawia przeciwników w kolejce tak, że można było odpierać ich ataki w nieskończoność. Arno nie jest w stanie wykonać dwóch kontr w tym samym czasie, przez co jest zmuszony stosować więcej uników. Walka stała się przez to nieco spokojniejsza, ale też sporo trudniejsza, mniej dokładna i nie tak widowiskowa.

Wrogowie nie są szczególnie zróżnicowani, nie grzeszą też inteligencją. Są przewidywalni i praktycznie każdą misję można wykonać, pozostawszy niewykrytym, często też zachowują się co najmniej dziwnie. Po cichym zlikwidowaniu jednego osobnika jego kolega nie wzniesie alarmu nawet wtedy, gdy dosłownie potknie się o ciało. I takich wpadek jest więcej.

Gracz za wykonywanie misji otrzymuje punkty rozwoju postaci. Może wykupić w dowolnym momencie mistrzostwo w posługiwaniu się określonym rodzajem broni, zwiększyć liczbę punktów zdrowia, zaopatrzyć się w gazowe bomby lub uzyskać dostęp do zdolności wtapiania się w tłum, a to nie koniec listy. Wiele skrzyń w grze jest pozamykanych i dopiero trzeba się nauczyć, jak sobie z nimi radzić.

Dostępny arsenał jest imponujący. Dominuje broń biała. Jest kilkanaście rodzajów jednoręcznych mieczy, rapierów, szabli i tym podobnych. Podobna różnorodność dotyczy broni drzewcowej, ciężkiej, muszkietów oraz pistoletów. Równie duży wybór jest w dziedzinie pancerza. Można przebierać wśród kapturów, kurtek, pasów, spodni czy karwaszy. Każdy element ma nieco inne statystyki: jedne ułatwiają znikanie z pola widzenia, a inne dodają punkty życia.

Typowo asasyński arsenał nie zmienił się za bardzo. Wysuwane ostrze to wizytówka każdego zabójcy na usługach bractwa. W późniejszym etapie gry może też wystrzeliwać dwa rodzaje bełtów: podstawowe oraz sprawiające, że przeciwnik wpadnie w szał. Te drugie są bardzo przydatne – nie ma milszego widoku niż bratobójcza walka dwóch wrogów. Oprócz tego są granaty dymne, ogłuszające i gazowe oraz fajerwerki i medykamenty.

Ocena artykułu:
Ocen: 10
Zaloguj się, by móc oceniać
buli95 (2014.11.15, 21:26)
Ocena: 27

0%
Dla mnie grę skreśla brak optymalizacji i ilość błędów. Jeżeli to poprawią to kupię.
MaxWar (2014.11.15, 21:30)
Ocena: 19

0%
Ciągną tą serie tyle lat a tutaj takie kwiatki; bugi i bardzo wysokie wymagania sprzętowe. Cóż, ubi nie powinno robić gier skoro nie potrafi po tylu latach poprawić jakości swoich produktów.
*Konto usunięte* (2014.11.15, 21:35)
Ocena: 27
Ta część serii będzie przełomowa Ubisoftu - dzięki akcjonariuszom
agent_x007 (2014.11.15, 21:37)
Ocena: 8

0%
Pewnie dużo ludzi jest teraz w szoku, że można przejść grę z taką ilością bugów/błędów :E

Co do zaledwie dwóch schematów losowych z tłumu :
Osobiście miałem cztery :
1) 'Zabij bandziorów/przestępców',
2) 'Przegoń bandziorów' (nie zabijając),
3) 'Złap złodzieja' (wiadomo),
4) 'Ocal mieszkańca' (dowolność),
Aargh (2014.11.15, 22:12)
Ocena: 8

0%
MaxWar @ 2014.11.15 21:30  Post: 803569
Ciągną tą serie tyle lat a tutaj takie kwiatki; bugi i bardzo wysokie wymagania sprzętowe. Cóż, ubi nie powinno robić gier skoro nie potrafi po tylu latach poprawić jakości swoich produktów.

Dla mnie wymagania są usprawiedliwione:
http://i5.minus.com/iX10oxEBekFSd.jpg
http://i6.minus.com/igjwooyfwHvIS.jpg
http://i.imgur.com/T5pZgvh.png
W dodatku to gra open-world a nie korytarzówka. Za oświetlenie i szczegółowość świata należą się Ubi pochwały, ale za bugi ktoś w Ubi powinien wylecieć. Unity powinno było wyjść w przyszłym roku a Rogue być jedynym tegorocznym AC.
Assassin (2014.11.15, 22:17)
Ocena: 4

0%
Z całej serii grałem tylko w pierwszą część, co pewnie może kogoś zdziwić biorąc pod uwagę mój nick. Początkowo zachwycała klimatem, a czasem jednak zaczęła nużyc i ostatecznie nie doszedłem nawet do połowy. Do części drugiej zabieram się już od paru lat i jakoś zabrać się nie mogę.

Do Unity mnie jednak ciągnie, pomimo bardzo negatywnych opinii o stronie technicznej gry, bo akcja dzieje się w bardzo ciekawym okresie historycznym i wydaje się, że bardzo dobrze oddaje klimat tamtych wydarzeń. Mógłby ktoś nieco przybliżyć zarys fabuły? Jedna ze stron (asasyni, templariusze) trzyma z rewolucjonistami, a druga z monarchistami czy wydarzenia historyczne są tylko tłem dla głównego wątku serii? Generalnie pasowałoby, żeby to 'ci źli, spiskujący templariusze' wywołali Wielką Rewolucję, ale z drugiej strony po francuskiej firmie jaką jest Ubisoft raczej nie spodziewałbym się tego typu 'kontrowersji'.
mcrobert666 (2014.11.15, 22:50)
Ocena: 21

0%
ta gra to kpina, na i7 i gtx 770 mam pokaz slajdów na wysokich, fabuła i gamplay może i ok, ale optymalizacja to leży i kwiczy, nie mam zamiaru wydawać 1500 czy 2tyś na nową grafikę, niestety na chwile obecna odkładam grę i czekam na jakiegoś pacza
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane