Podsumowanie
Po naprawdę niezłym Assassin's Creed: Black Flag liczyłem na coś ekstra. Klimat Wielkiej Rewolucji Francuskiej jest mi zdecydowanie bliższy niż piracki żywot, bardziej pasuje do konfliktu asasynów z templariuszami. Przez rok w branży komputerowej rozrywki naprawdę wiele się dzieje i gorąco wierzyłem, że Assassin's Creed: Unity będzie sporo lepsza od poprzedniczki. Pod wieloma względami nie jest – i jest to gra bardzo nierówna.
Paryż jest naprawdę świetny, znakomicie oddano realia rewolucyjnego okresu. Jak okiem sięgnąć widać, że świat jest na krawędzi wielkich wydarzeń. Tę sugestywną atmosferę po prostu się czuje i chłonie – to bardzo mocna strona gry. Główny bohater ma trochę mniej charyzmy niż Connor, Ezio, czy nawet Edward. Jest jakiś taki chłopięcy, niedojrzały, momentami aż nie pasuje do roli asasyna. To nieco kontrastuje z mocno napiętą sytuacją na ulicach Paryża i śmiertelnie wręcz poważnym bractwem, do którego Arno należy. Ale to rzeczy subiektywne. Nawet pomimo tego dobrze się nim gra, zestaw nowych ruchów przydaje płynności i lekkości całkiem zmyślnej mechanice pokonywania przeszkód. Fabuła, choć dość przewidywalna, trzyma poziom. Wątek miłosny jest subtelny, a sekwencje w czasach nowożytnych ograniczono do minimum, co pochwalam. W grze jest masa rzeczy do zrobienia: sam wątek główny to około 15–20 godzin zabawy, a nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ten czas przynajmniej dwukrotnie się wydłużył. No i w Assassin's Creed: Unity jest atmosfera, będąca motorem gry.
Jednak problemy techniczne często zabijają przyjemność z zabawy. Arno nie nauczył się płynnego przemieszczania się od jednej ściany do drugiej. Wrogowie są bezmyślni, a nowa mechanika walki zupełnie mi nie odpowiada. Jest bardziej wymagająca niż w poprzednich częściach, ale też niedokładna. Gracz nie ma należytej kontroli nad postacią i przez to często obrywa. (Mnie zdecydowanie najbardziej podobało się to, co robił Connor). Na ulicach Paryża jest tłoczno, lecz są zaledwie dwa scenariusze losowe, które mogą spotkać gracza. To za mało, jak na tak wielki, otwarty teren. Dodajmy, że zbyt nachalne są usługi sieciowe: podczas zabawy solo komunikaty Uplay zwyczajnie drażnią. Jest jeszcze wiele aspektów, które mógłbym tutaj skrytykować.
Grę Assassin's Creed: Unity ukończyłem w dwa wieczory, aż tak mocno wciągnął mnie jej świat. Jednocześnie irytuje mnie to, o ile mogłaby być lepsza, gdyby należycie ją dopracowano. Tym razem nieco zawiodło wykonanie, bo forma się nie zestarzała. Bycie asasynem to w dalszym ciągu masa frajdy.

- grywalność
- rozbudowany świat
- świetna oprawa audiowizualna
- długość rozgrywki
- liczba rzeczy do zrobienia obok głównego wątku gry
- liczba niedoróbek technicznych
- głównemu bohaterowi brakuje kilku ruchów
- dla niektórych: za mało innowacji w mechanice gry
- dla niektórych: gorsza mechanika walki
- zaledwie dwa zdarzenia losowe

Flmik krzykaczom o wysokie wymagania:
https://www.youtube.com/watch?v=ez0iiigsmQU
Jedyny + w tej części to co-op który jest całkiem fajny.
A i nie wiem po co te przerywniki skoki w portale... chociaż dobrze że w końcu nie trzeba było wychodzić z tego animusa...
Pierwsza myśl w głowie? 'Kurwa zapomniałem zrobić SLI z GTX980 i wsadzić i7-4790K żeby pograć w 1080p60FPS'.
Racja, ale czy inna gra na podobnej konfiguracji będzie wyglądałaś lepiej? Może rozdzielczość będzie lepsza, płynność większą, się czy grafika będzie lepsza?
Będzie wyglądać lepiej moja kieszeń . Taka konfuguracja to dużo kasy GTX980 ok.2000plnx2+I7 4790K ok.13000pln=5600PLN nie mówiąc o reszcie podzespołów.
A odpowiadając na pytanie możliwe że nie będzie grafika lepsza w innych grach,chociaż jeszcze jakieś premiery są w tym roku i na początku nowego więc nigdy nie wiadomo. Żeby się nie rozpisywać,uważam że gra jest ładna ale potrzebuje takich wymagań że inne na jej tle wyglądają lepiej.
Do Unity mnie jednak ciągnie, pomimo bardzo negatywnych opinii o stronie technicznej gry, bo akcja dzieje się w bardzo ciekawym okresie historycznym i wydaje się, że bardzo dobrze oddaje klimat tamtych wydarzeń. Mógłby ktoś nieco przybliżyć zarys fabuły? Jedna ze stron (asasyni, templariusze) trzyma z rewolucjonistami, a druga z monarchistami czy wydarzenia historyczne są tylko tłem dla głównego wątku serii? Generalnie pasowałoby, żeby to 'ci źli, spiskujący templariusze' wywołali Wielką Rewolucję, ale z drugiej strony po francuskiej firmie jaką jest Ubisoft raczej nie spodziewałbym się tego typu 'kontrowersji'.
Powinieneś w takim razie pograć w kolejne częsci, bo jedynka była monotonna i polegała ciągle na robieniu praktycznie tego samego. Kolejne częsci to już inna sprawa
A bardziej serio - akurat ta część nawet mi się podoba, choć widać, że może się znudzić jak każdy Asasyn. Jednak miejscami grafika (polecam Dsr [wygląda niemal jak 4K i pojedynczy GTX 980 daje radę] choć 3D też jest całkiem całkiem) By zrobili nowego PoP'a lepiej
Pieprzysz chlopie az glowa boli...
A bardziej serio - akurat ta część nawet mi się podoba, choć widać, że może się znudzić jak każdy Asasyn. Jednak miejscami grafika (polecam Dsr [wygląda niemal jak 4K i pojedynczy GTX 980 daje radę] choć 3D też jest całkiem całkiem) By zrobili nowego PoP'a lepiej