artykuły

Assassin's Creed: Unity – recenzja

Rewolucji czas

91
15 listopada 2014, 21:15 Dawid Grzyb

Skoki po paryskich dachach

Paryż jest ogromny. Nie wiem, czy obszar przygotowany przez twórców gry jest największy w serii, ale nawet jeżeli tak nie jest, to mieści się pod tym względem w ścisłej czołówce. Niemal natychmiast uderza rozmiar niektórych budowli – są po prostu olbrzymie. Przez pierwsze minuty trochę to przytłacza. Gracz stoi na wprost katedry Notre Dame i kombinuje, jak tu się dostać na jej szczyt, przekonany, że to grubsza sprawa. Inna kwestia, że dosłownie półtorej minuty później podziwia świat z jej wierzchołka. Jeszcze inna, że ten czas to całkiem sporo wspinaczki. Katedra jest gigantyczna, a to zaledwie jedno z kilkunastu naprawdę spektakularnych miejsc w grze. Każde z nich jest świetnie i realistycznie wykonane i ci, którzy co nieco wiedzą o Paryżu, nie będą mieli najmniejszych trudności z ich rozpoznaniem.

Paryż za czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej nie tylko monumentalnymi budowlami stoi. Każdy kawałek terenu wykonano z dbałością o detale. Szczegółowość tego sandboksowego miasta momentami wprawia w osłupienie. Nie ma znaczenia, czy jest się na straganie, w porcie, Bastylii, dzielnicy żebraków czy bogaczy... rezultat zawsze jest imponujący. To, że udało się należycie oddać charakter poszczególnych miejsc, to także zasługa mieszkańców. Sporo gier ma z tym problem, natomiast Assassin's Creed Unity jest przykładem, jak się to powinno robić. W trakcie przemierzania ulic czuć rewolucyjny klimat. Ludzie skandują, protestują, narzekają, chodzą z flagami i tak dalej, jest nawet palenie kukieł. To wszystko sprawia, że Paryż to bardzo autentyczne miasto i nie sposób nie poczuć się w nim jak rewolucjonista. Gratulacje dla Ubisoftu za niepowtarzalny klimat. Miłym dodatkiem jest to, że na swojej drodze napotykamy kilka historycznych postaci dużego formatu, takich jak Napoleon Bonaparte, Donatien de Sade i Maximilien de Robespierre.

Nowością w serii jest mocne rozbudowanie wielu budynków od środka. Każdy większy obiekt w Assassin's Creed: Unity może być eksplorowany od wewnątrz, ale jest też całkiem sporo zwykłych domostw, które również są przygotowane na przyjęcie gościa. Co więcej, bardzo dużo misji polega na zakradnięciu się do budowli i odszukaniu konkretnej osoby w labiryncie korytarzy. Taka infiltracja doskonale oddaje urok asasyńskiej profesji.

Główny wątek składa się z cyklu zadań, które najczęściej sprowadzają się do odszukania konkretnego człowieka i zlikwidowania go. Cel zazwyczaj jest bardzo dobrze chroniony. Główny bohater dostaje informację o tym, gdzie ta osoba przebywa, a dalej może samodzielnie kombinować. Gra podrzuca sporo ułatwień. Można na przykład kogoś przekupić, aby otworzył okno do pokoju, w którym znajduje się ofiara. Można też uwolnić więźniów, którzy staną do walki ze strażami. Zamiast włamywać się do budowli, w której znajduje się cel, można ukraść klucz. Przykłady można by długo mnożyć. Sednem jest to, że gracz ma niemałą swobodę, choć misje z wątku głównego zawsze sprowadzają się do zabójstwa kogoś wysoko postawionego, co przybliża Arna do poznania prawdy.

Jak na sandboksowy świat przystało, oprócz wątku głównego jest cała masa innych rzeczy do zrobienia. W pewnym momencie gracz staje się posiadaczem rezydencji teatralnej, która jest też jego bazą wypadową. Może ją ulepszać za pieniądze. W grze jest też kilka barów, które można odrestaurować. Początkowe inwestycje z czasem zaczynają się zwracać, bo z tych wszystkich miejsc co jakiś czas przychodzi utarg. Osoby lubujące się w różnorakich „znajdźkach” też będą zadowolone, bo pootwieranie wszystkich skrzyń, odszukanie każdego artefaktu i każdej kokardy to zadanie na wiele godzin. Najprawdopodobniej najlepsze wdzianko w grze wymaga rozszyfrowania kilkunastu zagadek i tylko nad tym można przesiedzieć godziny. Jest jeszcze wątek detektywistyczny, który sprowadza się do szukania poszlak na danym obszarze i rozmowach z ludźmi, a następnie oskarżeniu winnego i odebraniu nagrody. Jest ponadto cała masa misji pobocznych, które sprowadzają się do zlikwidowania kogoś, dokonania kradzieży lub ochrony osoby w drodze do celu.

To wszystko sprawia, że w Assassin's Creed Unity nie sposób się nudzić. Ale jest jedna rzecz, która nie została dopracowana jak należy. Otóż są tylko dwa zdarzenia losowe. Można natrafić na ekstremistów rabujących obywatela lub złodziejaszka zwiewającego z czyjąś torebką... i tyle. To stanowczo za mało, jak na tak duży i żyjący świat. W pewnym momencie już się nawet ludziom nie pomaga, no bo ile razy można w kółko robić to samo?

W Assassin's Creed: Unity bezpośrednio do rozgrywki solo wszczepiono tryb gry wieloosobowej. Na mapie Paryża są misje, które można wykonać wspólnie z kompanem. On jest wówczas widziany jako osobny asasyn i ma ten sam cel. Razem się zabija, skrada oraz skacze po dachach.

2