artykuły

Z wizytą w redakcji PCLab.pl – fotorelacja

Miejsce pracy, jakich (nie)wiele...

114 5 kwietnia 2015, 11:00 Redakcja

Poziom 0

Z piwnicy wychodzimy na parter, do głównego holu. Kilka lat temu było tu dość pusto; wykorzystywaliśmy poziom zero okazjonalnie, żeby coś przekąsić oraz przyjąć gości. W porównaniu z 2010 rokiem liczba stałych rezydentów PCLab.pl się zwiększyła, trzeba było inaczej zagospodarować przestrzeń, dopasować ją do nowych realiów. 

Na lewo od wejścia wieszamy kurtki. Stoi tam masa obuwia, grzejnik... Ale nie pytajcie, co się stało ze ścianą. To jedna z tych rzeczy, o których głośno się u nas nie mówi.

Na prawo od wejścia znajduje się nasza kuchnia. Jest taka drewniana, wręcz babcina. Oczywiście, to zaleta! Na plus należy też policzyć przyzwoite oświetlenie oraz wiele szafek, a w naszych realiach każda się liczy.

Na przeciwległej ścianie jest jeszcze więcej szafek, zlew i inne takie. Ale najważniejszy jest blat. Służy do wszystkiego, od przygotowywania posiłku aż po rozbijanie parówek zmrożonych w ciekłym azocie.

Na zdjęciu poniżej widok po zbliżeniu się do okna i obróceniu przez ramię.

A oto stanowisko Adama, człowieka odpowiedzialnego za AGDLab.pl. Adam ma niebezpiecznie blisko do kuchni, co jest nam wszystkim na rękę. Gdy testuje jakieś urządzenia powiązane z kulinariami, nie chodzimy głodni.

Kamera z oczu Adama.

Kanapa. O jej strategicznym znaczeniu chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Jest stara i lekko niewygodna, ale nikt jeszcze nie odważył się głośno powiedzieć o niej złego słowa.

Następne zdjęcie przedstawia centrum poziomu zero. Widać tam, kto wychodzi, kto przychodzi, kto ucieka i kto się obija. W trzech słowach: za dużo widać.

Szybko się okazało, że jedna kanapa to za mało. Zaraz za nią jest druga, ale korzysta z niej głównie jedna osoba: Robert. Oficjalnie to jedynie miejsce, w którym czasem wypoczywa, a nieoficjalnie to kolejna miłość jego życia, zaraz po żonie, córce i mamie. 

Następne zdjęcie pokazuje platformę testową z FCAT-em na pokładzie, a zaraz za nią – kominek. Napaliliśmy w nim całych zero razy, więc nie do końca wiadomo, czy to atrapa czy nie.

Obracamy się o 180 stopni – i oto widok na stanowisko Łukasza. Trzy słowa: dużo kart graficznych. No i pudełek. Po kartach, oczywiście. Łukasz przecież uwielbia porządek. 

Na biurku tym razem skromnie: zaledwie jeden monitor i jedna obudowa. Zazwyczaj jest tu tego znacznie więcej.

To czerwone cudo to pająk Drimastecha, nowy nabytek człowieka od kart graficznych.

Zwróćcie uwagę na stos kart graficznych na prawo od monitora. Sporo ich, prawda? Cóż, to ułamek tego, co tam zazwyczaj leży, zaręczamy.

Poniżej – widok z oczu Łukasza. Pojemnik na środku zdjęcia to wyjątkowo przydatny zamiennik starego dewara.

Na lewo od stanowiska Łukasza urzęduje Radek.

Radziu lubi dwie rzeczy: lotnictwo i łuki sportowe. Nadmienimy tylko, że gdy jest w redakcji, wszyscy ją w pośpiechu opuszczają.

Każdy korzysta z przynajmniej dwóch monitorów. Dla Radka dopiero cztery to optymalna liczba.

Szafek ze sprzętem jest u nas pod dostatkiem.

Widok z perspektywy zgiętego wpół Radka.

Nasze stanowisko z konsolami.

Kawałek dalej, w rogu pomieszczenia, mieści się kącik Mateusza.

To jedna z nielicznych osób w redakcji, które nie dość, że wiedzą, jak wygląda lutownica, to jeszcze umieją z niej korzystać.

Żelazna zasada redakcyjna: dwa monitory, nie mniej.

Widok z perspektywy Mateusza.

I jako bonus zdjęcie z lotu ptaka większej części pomieszczenia. Czas udać się na pierwsze piętro.

4