Grafika i dźwięk
Gra jest oparta na firmowym silniku studia Monolith, LithTech Jupiter EX. Jego pierwszą wersję wykorzystano w 1998 roku w grach Shogo: MAD i Blood II: The Chosen, choć wypada przyjąć, że nie ma ona za wiele wspólnego z narzędziem, które podziwiałem przez ostatnich kilka dni. Cieniowi Mordoru wizualnie bliżej do dość realistycznych tytułów z serii Assassin's Creed aniżeli do nieco groteskowych przygód Batmana. Co prawda nie widać tego po przeciwnikach Taliona, ale po nim samym – jak najbardziej. Ma ludzkie proporcje, używa nieprzesadzonych broni.
Gra jest ładna, całkiem nieźle dopracowana od strony technicznej, nawet jeśli nie przynosi graficznej rewolucji. Otwarty świat narzucił zresztą na twórców ograniczenia, choć trzeba przyznać, że obraz na ekranie jest naprawdę szczegółowy. Często składa się z bliźniaczych elementów i wprawne oko wychwyci drobne oszustwa osób odpowiedzialnych za konstrukcję świata. Niemniej całość jest spójna, wolna od poważniejszych wpadek. Grafika jest ostrzejsza niż w ostatniej grze o Batmanie, szczegółowsza, ale niekoniecznie lepsza – twórcy poszli nieco inną drogą. Nie zabrakło typowych dla dzisiejszych gier efektów przetwarzania końcowego. Jest HDR, są naprawdę niezłe efekty pogodowe, promienie słońca, roślinność, rozmycie ruchu czy głębia ostrości. Przy czym ta ostatnia mogłaby być częściej stosowana, bo nieraz góry gdzieś w oddali są za ostre i przydałoby się je nieco zmiękczyć.
Wiele się mówi o teksturach w wysokiej rozdzielczości w Cieniu Mordoru. Nie licząc kilku wpadek, naprawdę wyglądają dobrze, choć często widać różnicę pomiędzy otoczeniem a przeciwnikami. Ci zaś są nie tylko zróżnicowani, ale też bardzo starannie wykonani, z dużej liczby wielokątów.
Na pochwałę zasługuje oprawa dźwiękowa. Przypomina nieco muzykę z filmów Petera Jacksona. Buduje napięcie, a czasem uspokaja – i tego się od niej oczekuje. Głosy aktorów też są bardzo dobre; wydawało mi się, że sługusy Saurona będą mówiły podobnie, a jest inaczej. Niektórzy wręcz próbują być elokwentni, znalazł się nawet jeden miłośnik rymowanek. Jest dobrze.


